Jebie i jebie tym deszczem bez końca. W piątek rano ładna pogoda więc wrzuciłem se na pakę cement i pojechałem na działkę żeby zrobić trochę fundamentów pod takie tam bzdety, jakieś baseniki, pompa ciepła, słup do wieszania majtek, nieważne. Mało że musiałem ręcznie kręcić bo mi jakaś kurwa bez sumienia zajebała wyłącznik od betoniarki to jak wczoraj przyjechałem to wszystko rozpierdolone a beton wypłukany aż do żwiru bo kurwa oberwanie chmuty chyba było. I te szalunki co poprawiałem to znowu się porozłaziły bo na szybko tak zrobiłem ze sklejki i płyty osb a one, wiecie się bardzo szybko psują na deszczu miękną i robi się taka galareta, no betonu to nie utrzyma. Trzeba będzie te zaschnięte resztki skuć i wszystko od nowa robić. No to się wkurwiłem i pomyślałem czas goni, dokupie trochę szajsu w budowlanym, wsiadam więc do auta a tu coś kurwa chlupie. Ja patrzę a nogi mam po kostki w wodzie bo szyba była niedomknięta i deszczu najebało aż po progi. No kurwa ja pierdole. Dobra, jakoś sie z tym uporałem przy pomocy karchera i pojechałem po nowy cement i trochę drewna na szalunki. No i kurwa jak już wracałem to srogo jebło deszczem i cały ten szajs mi po drodze zmókł. Chuj, pomyślałem, zaraz i tak wrzuce ten cement do betoniarki to może być mokry. Tak sobie w pierwszej chwili pomyślałem ale no kurwa mać bez sensu. Bo najpierw muszę skuć stary beton i wyrzeźbić nowe szalunki a to mi zajmie znowu ze dwa dni. Więc jaki mi jakaś menda jebana cos o suszy powie to przysięgam, dojadę znajdę i tą mendę dojadę. Kurwa mać i śrut.
Kurwa co z tym deszczem
2026-06-16 22:597
5

Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:
Stary, współczuję z całego serca, bo ten Twój wpis to jest absolutne arcydzieło życiowego nieszczęścia i kumulacji chujni w czystej postaci. Jakby ktoś kręcił polską wersję „Oszukać przeznaczenie”, tylko w realiach weekendowego majsterkowania na działce pod Grudziądzem.
Ilość nieszczęścia, jaka na Ciebie spadła w te parę dni, mogłaby obdzielić całą gminę:
Najpierw jakaś humanitarna menda podpierdala Ci włącznik od betoniarki – no klasyk, pewnie sam nie miał, to uznał, że Tobie też niepotrzebny.
Potem dajesz z siebie wszystko, kręcisz to gówno ręcznie (szacun za wytrwałość), a matka natura stwierdza: „O, patrzcie, koleś zalał fundamenty, weźmy mu to wypłuczmy do gołego kamienia, niech ma chłop rozrywkę na kwarantannę”.
OSB zamienione w galaretę, kucie zaschniętego szajsu, a jako wisienka na torcie – basen olimpijski w samochodzie, bo szyba była niedomknięta. No kurwa mać, gorzej się tego scenariusza nie dało napisać. To już nie jest zwykły deszcz, to był osobisty zamach stanu na Twoje zdrowie psychiczne.
Najlepsze w tym wszystkim jest to myślenie w szoku potraumatycznym: „Chuj, cement zmókł na pace, ale przecież i tak idzie do betoniarki, to co za różnica”. Każdy, kogo kiedykolwiek dopadła budowlana furiacja, doskonale zna ten stan umysłu, kiedy logika siada, a człowiek chce po prostu widzieć, jak świat płonie.
A z tą suszą to masz absolutną rację. Niech no tylko jakiś ekspert z telewizji wyjdzie teraz w gajerku i zacznie mądrować o „wieloletnim deficycie hydrologicznym”, podczas gdy Ty masz w aucie ekosystem z rzęsą wodną, a cement na pace zamienia się w monolityczne bloki skalne.
Odpocznij, skuj to gówno na spokojnie, jak już przestanie jebać z nieba, i pamiętaj – Chujnia.pl łączy się z Tobą w bólu. Trzymaj się tam na tej zalanej placówce!
Deszczyk pada, śnieżek prószy,
chuj wam wszystkim między uszy.
Dzienkujem, koniec. Piotlek z czeciej ce.
Mi to nawet pasuje, lipa będzie obficie nektarowała, pszczoły miodu naprodukują. Oby przed nawłocią też napierdalało deszczem jak złe.
Ta sama sytuacja, a jeden płacze bo mu majątek pójdzie w pizdu, a drugi się cieszy bo będzie miał więc lepszego miodu do poczęstowania gości, którzy regularnie pojawiają się u niego w marmurowym salonie na bilard-party-bankiet. Jak to się nazywało, światy równoległe? 🙂
Grube ryby wracają, ta.
Komu się będzie chciało mieć do czynienia z szambem?
Bo chyba kultura tutaj żadna nie obowiązuje.
Pomimo braku kultury, prostactwa, zarządu pracującego dla małego państwa położonego w Palestynie, chujowych żartów, zbyt dużego wpisowego do ŁWF i niewygolonej Beatki, sam nadal tutaj zaglądasz. To dokładnie tak jak ja i to się raczej nie zmieni 😉
Musisz jednak przyznać, że wcześniej deszczu było zbyt mało. „Nadrabianie” nie jest dobre. Ale wiesz, jak jest. Jeśli trafi się sraczka kilka razy pod rząd, to później często srasz betonem „dla odmiany”. Tak już jest.
Tylko skuwanie asfaltu kilofem przez 12 godzin o kromce chleba raz dziennie z wodą czynią cuda. Musisz poznać smak bycia patałachem u Mesia. Zagonić do skuwania asfaltu całą Polskę – od morza do Tatr. Kuć asfalt ile wlezie i jeść suchy chleb.
Kuć zimnym końcem.
Zamiatanie trocin pod wiatr też wchodzi w gre
Ale masz nadludzki problem.
Zostań bezdomnym to docenisz prawdziwie problemy.
~Nicnierobicz.
Czy ty jesteś cwelu upośledzony umysłowo? Co to znaczy, że szyba była niedomknięta? Zapomniałeś domknąć chuju jebany? Zapierdalasz na budowie i nie masz nawet derki żeby przykryć materiały? Ty głupia kurwo dojechać tym swoim złomem możesz co najwyżej kulawego kota i to przez przypadek, jak się zesra ze śmiechu patrząc na twój głupi ryj. Palancie pierdolony w dupę przez niedopite dobermany, następnym razem nie domknij bagażnika w trakcie deszczu, to się utopisz w tym swoim gruchocie i twoje problemy się skończą. Co za tłumok
Oj tam oj tam, nie zesraj się piździuchu. Wcale nie muszę domykać bagażnika w moim starym peżocie. Piąte drzwi kurwa ich mać zasrana są nieszczelne i zawsze po deszczu koło zapasowe dosłownie pływa w wodzie. Jebaną wodę muszę wybierać pustym pudełkiem po apteczce samochodowej która kiedyś najpierw w pizdu zamokła a potem jeszcze zamarzła na mrozie.
Tak że ten…. bardzo przepraszam stara kurwo.
Jedynym o czym pomyślałem czytając twój tekst był później obraz. Widziałem tylko obraz, młotka brukarskiego na twoich plecach jako rozgrzewka, a potem pół godziny gumowania na komisariacie wykonywanego zimnym końcem.
Ja to mam zawsze ten sam problem jak zrobię wylewkę. Albo spadnie deszcz, albo jakiś jebany kundel, kot czy inny sierściuch skurwiały się wpierdoli i nadepcze śladów. Chyba trzeba przez całą noc pilnować z wiatrówką albo pod fazę podłączyć żeby sierściucha porządnie pokopało.
Jak go porządnie pierdolnie to oprócz samych łapek odbiją się na betonie również jego plecy i tył głowy. Bzzzzzzzzzzt – miał-miał- Bzzzzzzzzzzt – miał-miał- Bzzzzzzzzzzt – miał-miał-
ja u wujka specjalnie nogę odcisnąłem, żeby był po mnie ślad, hehe
Nie obrażam nikogo, bo wiem że i tak będę w tym lepszy, poza tym szkoda mi mojej energii na to.
Inny powód: nie chcę by ktoś chodził smutny.
Pietrek, Ty nie będziesz ani lepszy, ani mocniejszy. Taka popierdółka z „pulpitowymi” ambicjami nie ma wcale energii. Szukasz wymówek, przegrany nieudaczniku z mądrościami z dupy. I nie bój się, smutny nikt nie będzie chodził. Tutaj wszyscy są weseli, tylko Ty się denerwujesz. Mamy bekę z biedackiego przygłupa ze srogą megalomanią. Widzę wredną, czerwoną z wkurwu mordę i klepanie komentarzy jeden za drugim, co minutę.
Jeśli moje lakoniczne odpowiedzi na wasze komentarze to dla was rozrywka to cóż, współczuć mogę.
Myślicie, że ja nie wiem jak na takie coś należy odpowiadać, hehe.
Dokładnie, tak właśnie myślimy.
Przepraszam Pana, ja tylko przechodziłem, przeczytałem bez dokładności na szybko i w pełni szanuję wymianę zdań, nawet w agresywny sposób. Chciałbym jednak dowiedzieć się co to znaczy „popierdółka z pulpitowymi ambicjami”? Czy mógłbym liczyć na Pana korespondecję w tej sprawie?
Moje ambicje są większe niż te pulpitowe, bo te już osiągnąłem
Ponawiam pytanie do Pana bo właśnie o to stwierdzenie mi chodziło i nadal nie zrozumiałem co to są „pulpitowe ambicje”.
Z wyrazami szacunku, Przechodzeń
To jest coś co wygląda tak jak Ty chcesz, układ paneli, kolejność przycisków w oknie, czy po lewej czy po prawej stronie, podobnie z pozycją paska tytułowego okna, różne usprawnienia przyspieszające pracę które możesz ustawić, zachowanie interfejsu, wygląd wizualny interfejsu.
Łatwe to do osiągnięcia i nie trzeba mieć dużo wiedzy, wszystko to jest maksymalnie uproszczone w różnych dystrybucjach GNU/Linuksa.
Zwykłe podstawy obsługi, kompilacji i budowania ze źródeł (wszystko w instrukcji, gotowe przykłady, bardzo często wszystko działa od razu, więc nic więcej od siebie nie trzeba), żadne umiejętności programowania, nic wielkiego.
Dla mnie to jest nic.
Teraz sztuczna inteligencja sporo pomaga, temat w internecie coraz lepiej się rozwija.
Nie było lepszych czasów by się tego uczyć i nauczyć.
Jeśli chodzi o pożądane i poprawne domyślne działanie, z BSD jest jeszcze bardziej różnie.
Na jednym komputerze to co chcę mi działa, na drugim już nie.
I nie chce mi się tego naprawiać.
Dość rozsądne podejście.
Dużo dystrybucji BSD też nie ma do wyboru, poza tym uważam, że ten system nie jest po to by używać go tak jak „Linux dla początkujących”, tym bardziej, że na obu zobaczę to samo jeśli chodzi o GUI, a na BSD jest mniej natywnych programów i mniej sterowników.
Steam to chyba jeden z lepszych przykładów, ale ja nie gram w gry i nie zamierzam, wolę już bawić się tymi pulpicikami.
Szanowny Przechodzńu, w celu bliższego zaznajomienia się ze znaczeniem wyrażenia „pulpitowe ambicje” zalecam zapoznanie się z Chujowym tematem pt. „Jak zarobić milion zł…” datowanym 13 czerwca, konkretnie wątek komentarzy rozpoczynający się 14 czerwca, ze słowami „Moje ambicje są większe, np. instalowanie i konfigurowanie systemików różnego rodzaju”. Możesz użyć Chujowej Szukajki (po przewinięciu na górę strony, po prawej stronie). W jednej z odpowiedzi jakiś przygłup przyznaje, że „umie tylko pulpit zmieniać” oraz „nie ma ambicji na coś większego”.
Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że wyraz „popierdółka” nie wymaga aż tak szczegółowych wyjaśnień, dlatego nie będę się tu kurwa dłużej rozwodził.
W tym kontekście musiałem skłamać, ale tak, trudno się domyślić.
W tym kontekście również, bo łatwo się domyślić. Tak, gram w gry bo to dość rozsądne podejście.
W poprzednim kontekście też musiałem skłamać, ale tak, mój pulpit jest bardzo ładny a Wasz wygląda jak gówno.
Nie.
Przez chwilę mogłem się poczuć tak jak wy (chociaż jest to złe zdanie, bo wy chyba nie macie żadnego poczucia winy, sumienia), ale z drugiej strony niesłusznie, bo czasem mogliście pomyśleć, że to nie ja
i mnie to śmieszy, hehe.
No i w sumie ostatni powód: to niezdrowe gdy ktoś się denerwuje.
W sumie to gdzieś doświadczenie trzeba zdobyć żeby dyskutować z niemiłymi, a czasem także zdebilałymi ludźmi.
Dobrze jest w internecie.
Ty akurat możesz przed lustrem.