Wkurwiają mnie ludzie rozmawiający przez zestaw głośnomówiący w tramwaju, pociągu, autobusie, czy czekający w jakiejś kolejce. Sama rozmowa w takim miejscu powinna być krótka, typu, tak, rozumiem, oddzwonię, bo jadę autobusem/pociągiem itd. Rozumiem, że są nagłe sytuacje, typu ktoś jest chory itd., ale to wyjątki.
To jeszcze chuj. Ale już słuchanie innego głosu, darcia mordy przez jakiegoś gnoja czy starą babę wkurwia. Ostatnio jakaś stara prukwa rozmawiała w ten sposób z drugą w autobusie, na szczęście tamtą ją zwyzywała i rozmowa skończyła się szybko. Ale różnie bywa.
Trochę kultury
0
0
