Przez te torby pozakupowe mieszkanie mam zawsze zasyfione, bo na pół mieszkania mam wysyp tych torb.
Szkoda mi wyrzucać, bo mam wrażeniem, że to tak jakbym pieniądze wyrzucał przecież.
Używam więc m. in do butelkomatów, ale w moim rejonie wiecznie butelkomaty są nieczynne a tam gdzie nie ma butelkomatów to nie chcą przyjmować, „bo kupowane nie w naszym sklepie”.
I mam bałagan cholerny… !
3
2

Ja mam na zakupy torby materiałowe.Wiec nie muszę kupować reklamówek.
Dobra, nie cwaniakuj
Ja mieszkam nad rzeką więc sprawę mam prostą jeśli chodzi o śmieci. Rozmyśl przeprowadzkę nad rzekę, ona wszystko zabiera i problemu nie ma. Problem mają jedynie w Zatoce Gdańskiej, ale to daleko ode mnie więc problem mnie nie dotyczy. Wszystko co jest daleko ode mnie mam w trąbie, a jak zamykam oczy to mnie nie ma. Taką strategię przyjąłem na całe życie. Znajomi mówią na mnie „Cipa-Rakieta” bo bardzo szybko uciekam przed problemami, ale dzięki temu jestem zdrowszy i mam więcej oszczędności, a ci którzy mnie tak nazywają chodzą całe dnie wkurwieni i rzadko jedzą na mieście.
Zbieraj je aż pod sufit. Tak samo rób i zbieraj wszystko co znajdziesz na ulicy, bierz do domu. Potem będziesz się poruszał niczym partyzant w tunelach i kanałach. Polecam
Się śmiej. A ja miałem w dalszej rodzinie takich (a raczej: takie). Jak dostały mieszkanie (komuna była), to sąsiedzi nie mogli w całym bloku wytrzymać smrodu i szczurów w piwnicy. Więc administracja wywiozła dwa „Stary” (taki samochód był kiedyś) z samej tylko piwnicy. A one zaczęły zbierać znów… A w mieszkaniu autentycznie chodziło się wąskimi „korytarzami” pomiędzy wszystkim, co „się przyda”, a co znaleziono na śmietniku. Zaś do spania, wchodzili po drabinie, na barłogi na tych wszystkich gratach po niemal sufit poskładanych.
Tylko, że w tym wypadku to była trauma II wojny – skrajnej biedy, głodu itd. Baba przeżywszy taką wojnę, wpoiła (jak kto woli: wyprała mózg) to swojej córce, a potem obie wpoiły to córce/wnuczce, urodzonej już gdzieś w latach 70-tych. Tragedia w sumie. A pierdolone szwabstwo nigdy nie odpowiedziało za wszystkie swoje zbrodnie. Ten jebany szwabski naród powinien po II wojnie przestać istnieć za to wszystko, co zrobił. Terytorium podzielić pomiędzy sąsiednie państwa, winnych pod mur, a resztę przymusowo przerobić na inne narodowości. Tak powinna się zakończyć II wojna. A nie tą kpiną, jaką się zakończyła.
Już od dawna tak robiłem heh.
Posprzątałem sobie to w końcu (tzn. przeniosłem z sypialni do kuchni haha) to sąsiadki teraz myślom, że to dlań zrobiłem heh.
Pomyślałem sobie, że nawet jeśli jest chujowo to nie można tak na siebie całkiem srać
Wypierdol znaczną część tych toreb. Serio kurwa. Ja kiedyś też je przechowywałem, bo mówiłem sobie, że przydadzą się na zakupy. A później często było tak, że te kurwy pękały i zakupy wypadały. Za chuja nie dało się przynieść czegoś ważącego choćby pół kilo a nawet mniej czyli jakiegoś napoju, kilku bananów, a nawet jebanej ryby w puszce. Co najwyżejbułki i jakiś niewielki ser. Najlepiej mieć działkę, to spaliłbyś to chujostwo i byłby spokój. Ale albo się ma działkę albo nie. Ja nie mam i chuj.
„…że te kurwy pękały i zakupy wypadały…”, „…kupujesz u nas albo kurwa nigdzie…”, „…widziałem cię u konkurencji, czy zupełnie cię pojebało?..”, „…kup, zapłać i spierdalaj…”.
Dzięki za inspirację, otwieram niedługo trochę większy spożywczak na Mazowszu i szukałem właśnie ciekawych haseł, które będą mnie wyróżniały… 😉
Gdybym nie miał się czego obawiać to bym nie był wobec nikogo niemiły
Zostałeś Kutasem „na wszelki wypadek”? To tak jak ja dyktujący klientowi trochę wyższą cenę niż średnia, żeby było z czego schodzi w razie „W”, chodzi Ci o tego rodzaju mechanizm?
Ale to działa?
~Nicnierobicz IT.
Raczej miły.
Gdybym był pozbawionym człowieczeństwa typem to może by tak było
Co do nieopublikowanego jeszcze tematu – kiedyś tak myślałem, ale ostatnio pomyślałem sobie, że szkoda, bo…
Tylko po to żeby czytać niedoskonałe, krótkie i niepoprawne gramatycznie komentarze?
Wolałbym już poczytać artykuły o różnych prowokatorach.
Mogą być oni inspiracją do napisania jakiegoś ciekawego żartu albo nawet dłuższego opowiadania, jakich zresztą mam dużo.
Ciekawie się ogląda takie produkcje, a co do moich żartów lub opowiadań – na pewno o wiele chętniej bym je czytał niż je pisał.
Efekt nie jest warty tego.
Za mała publiczność, a poza tym jesteście niekulturalni, a w swoich wypowiedziach nawet denni.
Nara.
To powiedziawszy wydął wargi, fuknął złowrogo i obrócił się na pięcie aż słoma w butach zaskrzypiała. Pokuśtykał niezdarnie w kierunku prostokąta z czerwonym krzyżykiem. Eleonora jeszcze przez kilka sekund wpatrywała się w znikającą postać Pana Żartownisia, po czym cichutko szepnęła do siebie:
– Spierdalaj w podskokach, pulpitowa ofermo. Nara.
Kolejne godziny niczym nie przypominały jej dotychczasowego, sielankowego życia. Puchnące ego Pana Żartownisia napuchło do tego stopnia, że najpierw przesłoniło Eleonorze słońce, potem potłukło jej ulubione różowe okulary, żeby w końcu dokonać ostatecznego rozliczenia z obmierzłą rzeczywistością poprzez pochłonięcie upraw fasoli na całym globie i wypuszczenie z siebie olbrzymiego hiperpierda.
Ale z ciebie hiperzjeb
„hiperzjeb”, nie występuje w słowniku.
Źródło: sjp.pl
„lafirynda”, kobieta lekkich obyczajów, nie zasługująca na szacunek
Źródło: sjp.pl
Kurde. Wreszcie ktoś pozytywnie nastawiony
Spierdalaj
A połamać cię?
Co połamać, kurwamać?
Spierdalaj
„…A Ty pod stołem, żłobie, będziesz leżeć
Bo nie lubiłeś słuchać chłopców z Mokrej!…”
A Ty jeszcze dalej
„Ciekawie się ogląda takie produkcje, a co do moich żartów lub opowiadań – na pewno o wiele chętniej bym je czytał niż je pisał.”
Zapomniałeś dodać, że na pewno czytałbyś je chętniej, niż ktokolwiek inny.
„Poza tym uważam, że UE powinna zostać zniszczona”, Korwin
Ja tam nie wiem. Wśród znajomych już od wielu, wielu latu używamy akronimu „ue” na określenie Uporczywej Erekcji. Zjawisko jest szczególnie upierdliwe w niedzielę rano, kiedy twardy fiut sterczy przez kilka godzin jak laska marszałkowska, co praktycznie uniemożliwia normalne wysikanie się albo wyjście do paczkomatu żeby odebrać paczkę z kolejną porcją podrabianej viagry. Przecież nie bedę paradował tam z ćwierćmetrowym wybrzuszeniem w majtkach, nie jestem jakimś ekshibisjonistą zbokiem, co to to nie. Nawet okładanie fiuta kapciem z obu stron, napierdalanie z całej siły, nie pomaga. Dlatego uważam, że UE powinna zostać zlikwidowana. Tobie też polecam. Pozdrawiam Henryk.
Jest na to sposób. Obfite, zdrowe śniadanie typu fasolka po bretońsku popite choćby odrobiną jakiegokolwiek napoju gazowanego. Trzeba przy tym być lekko niewyspanym. Wtedy siła pierdnięć jest tak ogromna, że kutas siłą rzeczy musi w tym brać choćby minimalny udział. A nie jest przyzwyczajony do takiego wysiłku i będzie musiał odpocząć. Wtedy Twoim problemem przy paczkomacie nie będzie stojący chuj, ale inni klienci wzywający policję, bo odgłosy pierdnięć będą przypominać strzelaninę na przedmieściach Mexico City.
„…kutas siłą rzeczy musi w tym brać choćby minimalny udział…” – ten fragment zainteresował mnie najbardziej agrrrrrr Beatka :***
Wal konia do tych toreb
egen-en-egen?
Sorki wam.
Wykazałem się brakiem kultury i może zrozumienia.
Brzydzę się patusami.
Wystarczy?
Serio, nie uznaję, nie pochwalam i nie promuję.
Dno to dno.
Sorki jeszcze raz.
„Strach w domu, strach w biurze,
spierdaaaaaaaaaaaaaaaaajcie tchórzeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee”
Jeśli nie wiesz co robić, to nie rób nic. To przecież logiczne.
Aplikant na stanowisko NicnieRobicza.