Praca, a związek z mężczyną

Uważam, że kobieta w dzisiejszych czasach powinna pracować, żeby być niezależną.
Bez własnych pieniędzy nie ma się co pchać w związek, bo jeśli tylko jedna osoba zarabia, to wcześniej czy później, nie będzie szanować tej, która wyciąga ręce. Możecie nazwać mnie materialistką, ale swoje wiem. Akcja utrzymywania kogoś w związku może miałaby rację bytu, ale tylko wtedy gdyby druga osoba np. tymczasowo straciła pracę (nieważne czy to z powodu redukcji etatów czy choroby) szczególnie gdy para ma długi staż związku, kocha się lub/i przyjaźni albo mają dzieci (wtedy rozumiem, że trzeba tak postąpić i wesprzeć partnera najmocniej jak się da). Ale co się dzieje z dopiero kiełkującym związkiem gdy tylko jedna osoba pracuje? I tu pojawia się moja chujnia. Jak mam budować relacje z facetem gdy pracę raz mam, a raz jej nie mam? Dokładnie to sytuacja wygląda tak, że pracuje sezonowo od maja do października (w trakcie sezonu nie mam czasów na amory i całkowicie poświęcam się pracy), a przez resztę roku staram sobie normalnie ułożyć życie tzn. szukam pracy w Polandii, żeby następnego roku znów nie jeździć za granicę (ale to mi się nie udaje mimo wykształcenia i kursów doszkalających) i chodzę na randki z różnymi facetami. Problem wciąż jest ten sam. Nie mogę się zaangażować w związek i oczekiwać od drugiej osoby, że i ona się zaangażuje, skoro moja sytuacja związana z pracą jest taka niepewna. Najgorsze jest to, że ostatnio spotkałam fajnego chłopaka i aż brzuch mnie boli, że będę musiała z nim zerwać bo i w tym roku pracę rozpoczynam od maja. Nie wyobrażam sobie powiedzieć mu: ?poczekaj na mnie do jesieni? albo ?przyjedź do mnie?, bo nie znamy się na tyle długo, żebym mogła o coś takiego poprosić. Nie zaryzykuję też pozostania w kraju i dalszego szukania pracy bo z czegoś trzeba żyć i się utrzymać, a pieniądze niestety się nie mnożą. Chcę żyć w Polsce a wychodzi na to, że ciągle żyję w dwóch światach przez co mam pieniądze, żeby jakoś tam godnie żyć, ale nie mam czasu, żeby kogoś pokochać. W tym roku kończę 25 lat i wciąż jestem dziewicą, co uważam już za nienormalną sytuację. Prawda jest taka, że nie potrafię iść do łóżka z kimś, kogo dobrze nie znam i w ogóle nie bardzo orientuje się w swoim uczuciach, przez co mam spóźniony zapłon. Boję się, że spóźnię się nawet, żeby założyć rodzinę. Gubię się w tym wszystkim. Najgorsze jest to, że problem wciąż powtarza się niczym zadarta płyta: ja cierpię i ktoś cierpi przez mnie. No czuję się doprawdy jak głupia gęś! Ostatnio gdzieś przeczytałam, że niektóre problemy wracają w naszym życiu tylko po to, aby w końcu je dobrze przeżyć. Czyli co? Mam przestać się w ogóle z kimkolwiek spotykać? Bez sensu … Chujowicze, powiedzcie proszę co o tym myślicie i doradzacie co robić, ze swojej chujowej strony?

48
66

Komentarze do "Praca, a związek z mężczyną"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. proste (albo ja jestem prostakiem) znajdź sobie gościa za granicą i popierdol Polskę i zamieszkaj tam na stałe, tak się pewnie nie da, więc pogadaj z gościem szczerze. Jak jest chujem to Cie oleje i oszczędzisz czas, jak jest normalny to zrozumie i może z tego wyjdzie coś fajnego. głowa do góry i pośladki spięte.
    ps. (dla wszystkich z kryzysem niedowalonych gości: nie jestem pedałem, lubię wiedzieć na czym stoję w związku i czy mnie jakas laska nie chce zrobić w chuja)
    pozdro
    SIN

    0

    0
    Odpowiedz
  3. może by się znalazł jakiś co poczeka. a może tam za granicą byś kogoś znalazła i już tam została?

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Ograniczę się do przeczytania nagłówka i pierwszego zdania. Z puntu widzenia mężczyzny wygląda to tak. Rób co chcesz pracuj, nie pracuj, nieważne. Istotnym jest, żeby berło było opierdolone 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Umów się ze mną:) Ja Cię przeprowadzę przez tę chujnię. Bezinteresownie.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Droga Chujowiczko. Mam podobnie, jedną nogą tu jedną tam. Zaangażować się mogę a zawsze kończy się tak samo – sorry ale twoja chujowa praca i no wiesz… Tylko, że jak zauważyłaś z czegoś trzeba żyć. Wierz mi, są jeszcze faceci którzy rozumieją polską sytuację, choć to wymaga wysiłku i dojrzałości. Jak ktoś tego nie rozumie i parę miesięcy to dla niego za dużo to szkoda czasu na niego. Szukaj wartościowego faceta dla którego będziesz ważna Ty a nie regularne bzykanko. I nie wstydź się od razu powiedzieć jak żyjesz bo możesz być dumna, że sama sobie radzisz. Chcesz pogadać gg trzyosiem dwadwa siedem siedem. Pozdrawiam serdecznie.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Rozwiązanie jest dość proste choć nie łatwe do wykonania, mianowicie znajdź sobie kogoś kto będzie razem z Tobą jeździł do tej pracy sezonowej (jeśli to możliwe), tyle teraz osób chce uciec z Polski 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Masz 25 lat i jestes dziewicą to NIE jest chujnia ale dowód na to ze nie sypiesz sie z byle kim i sie szanujesz! Znajdziesz takiego, który to doceni! (np. ja 😛 no ja jestem za młody dla Ciebie) i szukaj pracy w pl, cierpliwosci 🙂

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Nie ma znów takiej chujni tam u Ciebie. Pozwól, że jako facet się troszkę pocieszę. Po pierwsze to, że masz 25 lat i jesteś dziewicą jest bardzo zajebiste i nie ma się co martwić. Są faceci na tym świecie, którzy tylko czekają na Ciebie bez względu na to czy pracujesz czy nie. Po drugie po sposobie wypowiadania się wnioskuję, że jesteś inteligentną i rozgarniętą dziewczyną, która ma trochę oleju w głowie. Po trzecie nie martw się tak o tę pracę, masz chociaż jakąś sezonową a mnóstwo ludzi nie ma żadnej. Co do miłości – jeśli do kogoś poczujesz naprawdę coś poważniejszego a ta druga osoba bierze Cię taką jaką jesteś to nie zastanawiaj się tak nad wszystkim co z boku. Pamiętaj, że we dwójkę zawsze raźniej i część Twoich problemów będzie łatwiej rozwiązać. Nie uciekaj od miłości ze względu na problemy z pracą bo jedno i drugie nie ma ze sobą nic wspólnego.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Hej nie mam jeszcze takich problemów jak Ty, bo narazie sie łudzę będąc na studiach, ale myślę że jakbyś powiedziała temu facetowi to co napisałaś tutaj o swojej pracy, to będzie lepsze wyjscie niż zrywać z nim tak bez logicznego wyjaśnienia. Trzymam kciuki!

    0

    0
    Odpowiedz
  11. Jakbyś zarabiała 17 tysi netto i jeżdziła mesiem tak, jak ja, to nie byłoby problemów ani z pracą, ani facetami. Każdy by ci obrabiał pałę. Do #1. Nie jesteś pedałem, lubisz wiedzieć, na czym stoisz w związku. Ale jest jeszcze jedno pytanie – ile zarabiasz? Bo ja 17 tysi netto.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Córuś, tu Tatuś. Trzymaj się tam w tym mieście, do łóżka dopiero po ślubie. Hej.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. @10 – zarabiam 37 tysi netto, pasi?

    0

    0
    Odpowiedz
  14. @ 10 Co za ch*j obnosi się z tą wyimaginowaną stawką? Gdyby faktycznie ją miał, nie odwiedzał by chujnia.pl! Bez względu na to czy bogaty czy biedny, parszywy zarozumialec to przyczyna pogardy z mej strony. Dodam, iż poprawiłeś mi humor na tyle, że wszelkie problemy wydają się do rozwiązania i ogarnia mnie duma, że jestem dobrym człowiekiem iż nawet nie życzę Ci byś to stracił i zobaczył co jest w życiu naprawdę ważne.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Po pierwsze dziewczyno! Szacunek 100%. Wyobraź sobie, ile jest pizd które nawet zawodówki nie ukończyły, upolowały faceta na dziecko i życzą na jego koszt…to jest wstyd! Ty-chcesz być niezależna, nie chcesz obciążać faceta, masz dobre serce, rozum więc nie masz się co obawiać i powiedz mu trochę koloryzując „słuchaj, mam załatwioną świetną pracę za granicą, muszę tam jechać, nie wymagam być czekał itp choć polubiłam Cię i było by miło” 😛 itp wybadaj co on na to a i tak się okaże:) uwierz, faceci też potrzebują kobiety także chcą się dogadać i wtedy jest pięknie. Buźka!

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Kochana gdybyś, umówiła się ze mną i mi to powiedziała, czekał bym na ciebie choćby rok… ba!!! tam czekał!!! albo robił bym za nas dwoje albo jeździł bym z tobą do pracy. Powiedz temu facetowi jaka sprawa nie musisz go zostawiać, założę się że chłop się jeszcze ucieszy!

    0

    0
    Odpowiedz