Rady starszych

Wiecie co? Denerwuje mnie to, że starsi ludzie z rodzinki są pierwsi do udzielania rad i paradoksalnie te rady skutkują potem zrujnowaniem życia młodego człowieka. Jest tak dlatego, że realia, w których żyli nasi rodzice i dziadkowie były różne od realiow współczesnych. To się nie sprawdza i ich rady nie mają zastosowania w obecnych realiach. Tak jak nasze rady być może nie będą dobre dla kolejnego pokolenia. Weźmy np. pójście na studia, które i ja niestety ukończyłem. Prawie wszyscy rodzice i dziadkowie namawiają swoje dzieci i wnuki do pójścia na studia. Powtarzają im, że jak masz ten papier to jesteś kimś i bez papierka ani rusz, a powtarzają to dlatego, że w czasach, gdy oni dorastali to studia to było coś. Obecnie jest to tylko strata czasu, który możnaby poświęcić na tysiące bardziej produktywnych zajęć. Ja sam uważam, że pięć lat zmarnowałem, a może gdybym przez te pięć lat podjął inne działania i zaczął już karierę i rozwój to teraz już byłbym tam, gdzie będę dopiero za kilka lat, bo wszystko się opóźniło przez studia. Poza tym one jedynie przeszkadzają, bo pracodawcom, czy ludziom w firmie którzy są wyżej nie po nosie jest, że ktoś jest lepiej wykształcony od nich i widzą potencjalne zagrożenie. Dochodzi jeszcze to, że przez te lata możnaby się nauczyć czegoś lepszego i praktyczniejszego no i te wszystkie komentarze prostaków, ktorzy nabijają się z „magistrów” i wcale nie mówię, że nie ma w tym krzty racji, bo studia nie uczą często niczego praktycznego (oczywiście nie dotyczy to wszystkich kierunkow) oni te komentarze rzucają, bo są zakompleksieni, niewykształceni i często mają ból dupy o brak tego papierka, bo normalny człowiek wie, że studia nie muszą iść w parze z wiedzą, inteligencją i umiejętnościami, ale nie będzie pierdolił takich tekstów i ubliżał innych. Często z tych magistrów śmieją się ludzie po odsiadkach, kuratorach, którzy jechali na samych palach i kiblowali w zawodowce bo nie daliby rady z dalsza droga edukacji. I tacy ludzie są jeszcze bardziej godni pogardy niż leworęczni magistrowie. Bo nic nie skończyli dlatego, że by to ich przerosło, a teraz z żalu się wyżywają na tych co mają papierek, którego brak nie dajew głębi serca spokoju tym ublizajacym. Inne rzeczy które mnie rozwalają to rady babci i dziadkow. Też mają najwięcej do powiedzenia i tutaj już nie przetłumaczysz, bo upór starczy jest nie do przebicia. I tak ja wysłuchiwałem szeregu rad odnosnie studiów od babci, która myśli, że studia doktoranckie to to samo co medycyna. Pomyslcie ile rodzin w ten sposób krzywdzi mlodsze pokolenia, swoje dzieci itd. udzielając im rad i ukierunkowując ich tak, jak opłacałoby się to zrobić prawie pół wieku temu. Nasluchają się jakichś plotek od Jadzi z klatki obok i złapią bakcyla na coś to potem się czepiają wnuków jak rzep psiego ogona i zatruwają zycie. Czesto rodzice o planach i marzeniach swoich dzieci nie chcą nic słyszec, bo oni lepiej wiedzą co dla niego dobre. To do nich potem powinni mieć pretensje ci młodsi za zmarnowanie kawału życia na mrzonki.

87
8
Pokaż komentarze (20)

Komentarze do "Rady starszych"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Niektórzy ludzie mają coś takiego, że muszą się wymądrzać i myślą, że zawsze mają rację, nawet jeśli gówno się znają na jakimś temacie. Tak jest i ze starszymi i z młodszymi. A w naszym kraju panuje przekonanie, że studia są bardzo ważne. Niektórzy na prawdę myślą, że bez studiów nie można osiągnąć absolutnie nic w życiu. Moim zdaniem mogą być przydatne, ale nie muszą. Część pracodawców patrzy na ten papierek jak na wyrocznię, a część wie, że sam papierek to nie wszystko. Tak na prawdę przecież samo ukończenie studiów nie gwarantuje posiadania ani żadnej wiedzy ani umiejętności. Każdy, kto studiuje na pewno zna kogoś, kto zdał tylko dzięki ściąganiu. Niektórzy studenci nawet są z tego faktu dumni. Trzeba też przyjżeć się temu co jest na studiach nauczane. Wiele z tej wiedzy jest przestarzała lub do niczego nie potrzebna, ale mimo to jest na siłę wpychana, bo przecież te kilka lat czasu trzeba czymś zapełnić. Moim zdaniem jak ktoś jest w stanie sam się nauczyć swojego zawodu, zazwyczaj wyjdzie na tym o wiele lepiej niż studiując. Niestety niektórym ludziom tego nie przetłumaczysz.

    18

    1
    Odpowiedz
    1. To jest wszystko kwestia co studiujesz i czy to Cię cokolwiek interesuje. Studia na przyzwoitym kierunku i uczelni coś dają, ale studiowanie dla zabicia 3-5 lat kierunków typu pedagogika, europeistyka, socjologia, politologia, rolnictwo, zielarstwo itp itd na „uczelniach” typu PWSZ to zwyczajna strata czasu, życia i pieniędzy. Przez rzeczone 6-10 semestrów lepiej jechać w pizdu z tego chorego kraju i tutaj nie wracać albo stanąć na taśmie osławionego ŁWF – zawsze to parę groszy wpadnie, a po wspomnianych uczelniach i tak ma się do wyboru: taśma w jakimś jebanym kołchozie, wyjazd na zachód lub bezrobocie.

      5

      1
      Odpowiedz
  3. Dlatego po technikum poszedlem do policealnej, i mam wyjebane. Teraz zarabiam 2300 na łape na 3 zmiane i wyjebane mam. Wiedze mam wiec samozatrudnienie zrobie kiedy bedzie mi sie chciało. Btw Jebqc studia i magistrow, w kieracie u mnie to studenty na zleceniu za 1800 na. Łape na 3 zmiany robią, po chuj robota i nauka jednocześnie? Potem narzekają na życie.

    3

    4
    Odpowiedz
    1. Ty natomiast masz znacznie więcej niż 1800 na lape bo aż zawrotna sume 2300 na lape. Ziom to są grosze.

      5

      0
      Odpowiedz
    2. Ty to król życia jesteś 🙂 Ja zaraz po studiach (ten jebany magister) idę ciężko zapierdalać 8h od pon do pt za te żałosne 3500 na rękę.

      1

      2
      Odpowiedz
    3. Ja niestery tylko 6 tys. z hakiem…

      0

      2
      Odpowiedz
      1. Ciekawe gdzie 🙂

        2

        0
        Odpowiedz
  4. Wiesz dla czego masz taki zły humor ? Bo arktos chce zamrozic ta strone! Nie pozwulmy mu!!!

    6

    1
    Odpowiedz
  5. Ty kurwa niby wykształcony a pierdolisz jak buc z bólem dupy bez wykształcenia i z kompleksami.

    1

    2
    Odpowiedz
  6. Kradnij krokodyle, pij whiskey, szczaj do zlewu w socjalnym. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    0

    3
    Odpowiedz
  7. Studia…eh… Prawda jest taka, że jak nie skończysz medycyny, informatyki, ewentualnie budowy maszyn itp, to jeśli nie masz znajomości po studiach wylądujesz na taśmie w jakimś jebanym łagrze za minimalną wypłatę lub będziesz jeździł na zachód do robót których nikt nie chce robić. Studia w tej chwili to tylko marnowanie czasu, życia i pieniędzy.

    14

    0
    Odpowiedz
  8. To wszystko przez zbyt dużą przepaść wiekową.

    1

    0
    Odpowiedz
  9. Po pierwsze, będziesz rodzicem to to zrozumiesz.
    Po drugie, gadasz o poradach życiowych, a poruszasz tylko temat studiów. Wierz mi życie się nie kończy na studiach. Żałujesz? To nie myśl o tym. Zostaw to za sobą, ja też mam zrobione 2 kierunki i chuj z tego jest. Dopiero podyplomówka coś mi dała.
    Pamiętaj, że rady to tylko podpowiedzi. Masz swój rozum. To nie jest tak, że wszystkie są złe. Spróbuj iść własną ścieżka, a zobaczysz, że i te decyzję, które samemu się podejmuje przekornie do rad też nie zawsze są dobre.
    Witamy w dorosłym życiu…

    5

    1
    Odpowiedz
    1. Ale przynajmniej za samodzielnie podjęte decyzje można winić tylko siebie i tylko do siebie mieć pretensje. Za życie do cudzego scenariusza nawet nie wiadomo kogo winić. Najgorsze to płacić za cudze błędy na własne życie.

      2

      0
      Odpowiedz
  10. Problem w tym, że masa „uczelni” to teraz kombinaty do zgarniania hajsu i drukowania dyplomów, których wartość przez to spada. W tym chorym układzie nikogo nie wywalą. Nie wpadnie po 5000 od łebka za nastepne semestry więc i nie wymagają za bardzo, gówno sie ludzie uczą tam więc i szkoda czasu. Co semestr etyka w tym, etyka w tamtym itd. Faktycznie, starzy mogą sobie z tego sprawy nie zdawać, bo czegoś takiego nie widzieli.
    Co do medycyny, informatyki itp. Nie każdy da rade.

    1

    0
    Odpowiedz
  11. Ja jestem zły na studia (informatyka btw), że nie dość, że mam trudności z wbiciem się na rynek, bo te studia mnie nic nie nauczyły (prawie xD) i muszę się samemu uczyć pajtonów i siszarpów, to jeszcze dramat jeżeli chodzi o dupeczki, bo nie dość że polibuda: w akademiku stosunek kutasów jest jakieś 3:1, to stuleja mentalna, przeciętny wzrost i jeszcze 1,5 roku temu przestałem mieć ładną mordę. Na kierunku jeszcze gorzej, tu nawet rozmawiać nie możesz, o ile nie jesteś chadem. I jeszcze wszyscy namawiają do chlania, nie wiem co dzicz studencka widzi w tej truciźnie…

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Słuchaj i ruchaj.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Jestem ananasem, u nas nie ma starych, wszyscy żyjemy trzy lata, po czym jesteśmy wypierdalani w przepaść.

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Cóż… czym ktoś jest starszy, tym posiada większe doświadczenie życiowe… Owo doświadczenie zdobył wspinając się mozolnie po szczeblach życiowej kariery – by ostatecznie osiągnąć swą aktualną pozycję społeczną, status materialny itp. . Jeśli będziesz słuchać jego rad, powinieneś zajść tam gdzie on zaszedł… Dlatego traktuj przekazywaną Ci wiedzę selektywnie – uważnie słuchaj tych osób, które są tam, gdzie Ty chciałbyś być za parę, paręnaście lat.
    PS. Używajcie polskie znaki … zrobić komuś łaskę, to nie to samo co – laskę.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Czasem to młodszy ma we łbie dużo więcej niż stary moi drodzy. No chyba, że mówimy o różnicy wieku 30 lat.

    0

    0
    Odpowiedz

Życie

Ja już naprawdę nie mam na to wszystko siły. Jeszcze rok temu byłam dobrze zapowiadającą się studentką z perspektywami na przyszłość. Dzisiaj patrzę w lustro i widzę śmiecia, nic nie warte gówno. Straciłam już chyba prawie wszystko. Prawie, bo co chwilę dochodzi coś nowego. Piszę ten post mając łzy w oczach. Zawaliłam studia, będę brać rozwód, walczę nieudolnie z urzędami, które chyba czerpią radość z wkurwiania innych ludzi. Nie wspomniałam o najważniejszym – straciłam kogoś bliskiego i to z własnej głupoty. Moja wina, bo sama go wcześniej odtrącałam. Moja wina, bo zrobiłam coś godnego potępienia. Charakter. Charakter mam naprawdę zjebany do granic możliwości i z każdym kolejnym dniem upewniam się tylko w tym, że powinnam zniknąć ze społeczeństwa. Tak, zamknąć drzwi na klucz, nigdy nie wychodzić z domu. Czuję wstyd i żałobę nad własnym mózgiem. Nigdy sobie tego nie wybaczę…

60
12
Pokaż komentarze (39)

Komentarze do "Życie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Musisz poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką. Lać zimnym końcem.

    7

    3
    Odpowiedz
    1. Ty też poznaj.

      3

      0
      Odpowiedz
  3. Zdobadz papier od psychiatry na zjebany mozg i startuj na rezyserie do lodzkiej Filmowki.

    10

    2
    Odpowiedz
  4. Dobrze ci tak. Należało się ci.

    5

    5
    Odpowiedz
  5. Co pewnie miałaś bolca na boku? Spokojnie nie ty jedna, miliony kobiet tak ma.

    23

    0
    Odpowiedz
  6. Baba bez bolca dostaje pierdolca. Daj adres, a chętnie cię poznam.

    9

    1
    Odpowiedz
  7. Ale co się właściwie stało? Kogo straciłaś i dlaczego?

    6

    0
    Odpowiedz
    1. Bo się rżnęła gdzie popadnie, przyszła ponarzekać… Jak to mówią „od przybytku głowa nie boli”…

      3

      0
      Odpowiedz
  8. Oglądaj Anime, tam najlepiej jakiś babski shonen, wzoruj sie na bohaterach a problemy znikną. Ostatnio to oglądałem Liga Sprawiedliwych Bez Granic, to Amerykańskie anime ale z 2001 roku więc to nie jest gówno. „WŁADZA KORUMPUJE, A KTO MA WIĘKSZĄ WŁADZĘ NIŻ SUPERMEN?” JEB

    0

    5
    Odpowiedz
  9. Jak cos spierdolisz ze swojej winy to licz sie z konsekwencjami nieudolny robaku

    10

    1
    Odpowiedz
  10. To wszystko jest w twojej głowie, musisz złapać dystans. Jest coś co lubisz robić, co dobrze ci wychodzi oprócz obwiniania siebie? 😉 Od tego zacznij, powodzenia.

    9

    1
    Odpowiedz
  11. Po to człowiek popełnia błędy żeby nauczył się kim jest, co w życiu ważne. Widze ze targają tobą wyrzuty sumienia – znaczy ze nie jesteś psychopatka / narcyzem – wiec będzie dobrze. Nad charakterem pracuje się całe życie najważniejsze ze widzisz swoje błędy- napraw je, zmień siebie, nie popełniaj błędów wszystko się ułoży. Życie przed tobą

    18

    0
    Odpowiedz
  12. Pizda zaswędziała i dałaś się ponieść?

    13

    3
    Odpowiedz
    1. Przezyła przygodę, ale on nie wybaczył

      6

      0
      Odpowiedz
      1. Jakby Twoja baba waliła się na bokach to wybaczyłbyś ? Ma już doświadczenie, niech założy profil na łodlotach albo roksach jakiś…

        1

        0
        Odpowiedz
    2. iiii haaaaaa, wio koniku 😉

      0

      0
      Odpowiedz
  13. Bez skruchy nie ma przebaczenia. Nie wierzę w szczerość Twojej skruchy.

    4

    0
    Odpowiedz
  14. Aj tam pierdol te studia. Nie są najważniejsze w życiu. Poradzisz sobie bez nich. Może nawet dzięki temu będziesz miała więcej czasu na znalezienie jakiejś fajnej pracy, może odkryjesz nową pasję? Być może wyjdzie Ci to na dobre. Każdy popełnia błędy. Czasem wystarczy poprosić o drugą szansę, przyznać się do błędu.

    6

    3
    Odpowiedz
  15. Kradnij krokodyle, pij whiskey, szczaj do zlewu w socjalnym. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    2

    2
    Odpowiedz
  16. Brakuje ci samca najwyraźniej.

    5

    0
    Odpowiedz
  17. Mam tak samo, kiedyś normalny typ żyjący marzeniami, dziś gówno w papierku bez celu i marzeń… Jak się jebie to wszystko

    7

    2
    Odpowiedz
  18. Mam tak samo, kiedyś normalny typ żyjący marzeniami, dziś gówno w papierku bez celu i marzeń… Jak się jebie to wszystko

    4

    1
    Odpowiedz
  19. Wybacz, bo inaczej będziesz dalej spierdolona i zniszczysz komuś życie.

    5

    0
    Odpowiedz
  20. Bljać. Kil jorself.

    1

    1
    Odpowiedz
  21. Na początek przeproś tę osobę szczerze od serca

    2

    0
    Odpowiedz
  22. Nic sie nie martw, glowa do gory, codziennie mozna zaczac dzien od nowa, ja walcze z codzienna irytacja doslownie wszystko jest mnie w stanie wkurwic. Pomaga mi tylko jedno gadanie do siebie typu masz 2 rece 2 nogi, dasz rade I inne bzdety. Nikt nie podniesie ci samooceny tak ja ty sama, wytrwalosci i usmiechu, bo chocby sie walilo, palilo w zyciu nic tak nie wkurwia otoczenia jak twoj usmiech na twarzy I powtarzanie, ze wszystko jest ok wyciagaj pozytywy z lazdego gowna a osiagniesz harmonie, pozdrawiam

    5

    1
    Odpowiedz
  23. Pierdol szkołe zostań wiedźminem

    4

    0
    Odpowiedz
  24. Cierp ciało jak żeś chciało…

    1

    1
    Odpowiedz
  25. Ojej, studia zawaliła. Pewnie jakiś śmieciowy kierunek znając życie. Kiedy ludzie się nauczą, ze studia to nikomu niepotrzebne gówno? Tak mniej więcej w 80% przypadków oczywiście. Że droga do kariery? Chyba za kasą w Żabce 🙂 Prawo, medycyna, kierunki ścisłe, techniczne – takie studia mają sens. Cała reszta (czyli większość obecnych kierunków) to pierdolony bubel, na który szkoda czasu.

    2

    0
    Odpowiedz
  26. Nie wiem, czy były ukochany jest w stanie wybaczyć Ci zdradę z czarnoskórym kolegą z uczelni, ale społeczeństwo wybaczy. 200 godzin prac społecznych i możesz rozpocząć nowe życie. Powodzenia.

    2

    0
    Odpowiedz
  27. Nie trzeba było dawać dupy byle komu…

    2

    0
    Odpowiedz
  28. Pewnie się ciena bez żelu i tera kapsko piecze.

    0

    0
    Odpowiedz
  29. Studia możesz dokończyć, bo się przydadzą. A ukochanego spróbuj odzyskać, na nic ci marny charakter swój – zmień to w sobie. Od ciebie zależy co prezentujesz sobą, doceń to że żyjesz, inni pomarzyć już o tym mogą. Ty możesz dalsze życie sobie ustawić, jak zechcesz.

    1

    0
    Odpowiedz
  30. Nadstaw kapsko to cie wyrucham.

    0

    1
    Odpowiedz
  31. Jestem ananasem, u nas nie ma gorszych jednostek, wszyscy jesteśmy tacy sami.

    0

    1
    Odpowiedz
  32. No cóż gorszego błędu nie można popełnić, ale wina w związku leży po obu stronach (facet pisze)

    1

    0
    Odpowiedz
  33. Polecam zapoznać się z książkami Siergieja Łazariewa o nazwie Diagnostyka Karmy, te książki dodają otuchy, przywracają chęć do życia i do zmierzenia się ze swoimi problemami. Powiem ci, że sam miałem duże problemy z samym sobą, miałem nerwicę, depresję, fobię, byłem w strasznym stanie, całe dnie tylko leżałem i już nie miałem siły żyć, jednak nie poddałem się, chciałem się zmienić na lepsze i wyjść na prostą, i właśnie dzięki tym książkom powoli podnosiłem się, zmieniałem się na lepsze na tyle, na ile potrafiłem. I po około 6 latach zmieniłem się w bardzo dużym stopniu, można powiedzieć, że teraz jestem innym człowiekiem. Ze swojego doświadczenia mogę ci powiedzieć, że nie wolno się poddawać, tylko trzeba iść do przodu i co najważniejsze zmieniać siebie na lepsze, i nie oczekiwać, że świat ułoży się nam pod nogami ot tak. Najważniejsza jest zmiana siebie na lepsze, a reszta powoli przyjdzie sama, jeśli będziemy zdeterminowani, by coś robić, by wkładać wysiłek, by nie gromadzić w sobie agresji do świata a tym bardziej do siebie, tylko wkładać wysiłek każdego dnia, by coś polepszyć, a nie jeszcze bardziej pogorszyć. Życzę ci wszystkiego dobrego i nie załamuj się tam, tylko pamiętaj, że każdego dnia trzeba dawać coś z siebie i podejmować wysiłek.

    0

    0
    Odpowiedz
  34. Puknij se w kakao i zjedz batona. Poprawa humoru gwarantowana.

    1

    0
    Odpowiedz

Najgłupsza moda naszych czasów

Jeszcze na początku poprzedniego stulecia ludzi z tatuażami traktowano jako jedną z atrakcji w cyrkach i na pokazach dziwolągów, razem z takimi osobliwościami jak kobieta z brodą. To właśnie wtedy rysunki na ciele przestały być społecznie akceptowane i na długie dziesięciolecia „zeszły do podziemia”. Tatuaż kojarzony był wówczas głównie z więźniami i prostytutkami. Taki stan rzeczy utrzymywał się jeszcze do niedawna.

Z badań CBOS wynika bowiem, że prawie 70% osób w Polsce mających jakiekolwiek tatuaże zrobiło je sobie dopiero w ciągu ostatnich 8 lat. I rzeczywiście nie sposób nie zauważyć prawdziwej plagi tatuaży, która w ostatnim czasie zalewa ulice polskich miast. Dziwnym trafem cała ta spóźniona moda z zachodu rozwija się niemal równolegle do rozwoju mediów społecznościowych, które dziś lansują trendy wśród młodzieży. Tatuaże stały się po prostu modne, noszą je gwiazdy, non stop widać je zwłaszcza na Instagramie czy Pintereście. A ponieważ z mediów tych korzystają głównie młode kobiety, które są szczególnie podatne na uleganie trendom i popadanie w kompleksy, nie powinno dziwić, że coraz trudniej spotkać dziewczynę bez choćby jednej modnej mandali czy innego górnolotnego cytatu na ciele. Jeśli tak dalej pójdzie, to za jakiś czas, by stać się osobą wielce „alternatywną”, będzie wystarczyło po prostu się nie tatuować.

Wbrew pozorom z mody na tatuaże i społecznej akceptacji dla tej formy „zdobienia” ciała płynie wiele korzyści. Dzięki tej modzie jesteśmy w stanie dowiedzieć się sporo na temat ludzi i otaczającej nas rzeczywistości, co nie byłoby tak łatwe do odkrycia, gdyby ludzie unikali tatuaży ze względu na niechęć społeczeństwa.

Wiele powszechnie dostępnych badań naukowych z zakresu psychiatrii i psychologii dowodzi, że istnieje wyraźna zależność pomiędzy zamiłowaniem do modyfikacji ciała a różnymi formami zachowań patologicznych. Możemy dowiedzieć się z nich, że posiadanie tatuażu jest skorelowane m. in. z rozwiązłością, impulsywnością, ryzykownymi zachowaniami seksualnymi, a nawet chorobami psychicznymi (np. osobowością typu borderline).

Do podobnych wniosków doszedłem sporo wcześniej, kierując się własną intuicją. Daleki jestem od powtarzania stereotypów o recydywistach czy patologii, ale u wszystkich znanych mi osób z tatuażami dostrzegam wiele cech wspólnych. Zazwyczaj bywają krótkowzroczne, lekkomyślne i mają problemy z niską samooceną. Tatuowanie się jest domeną osób, które chcą uchodzić za oryginalne. Widać to zwłaszcza w dużych miastach, gdzie pełno szarej masy, której bardzo zależy na tym, żeby się jakoś wyróżnić. Po co robić to osobowością czy talentem, skoro tatuaż to o wiele szybszy sposób? Zresztą opierać indywidualność na tym, że ktoś przy pomocy igły wprowadził nam trochę tuszu pod skórę? I wreszcie pytanie, czy ci instagramowi modnisie aby na pewno zdają sobie sprawę z tego, że dobrowolnie aplikują sobie do organizmu cząsteczki metali ciężkich (ołów, rtęć czy kadm), które poprzez węzły chłonne trafiają do krwioobiegu i mogą stanowić zagrożenie dla ich zdrowia? Ale co tam, lans jest…

131
18
Pokaż komentarze (35)

Komentarze do "Najgłupsza moda naszych czasów"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kradnij krokodyle, pij whiskey, szczaj do zlewu w socjalnym. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    2

    5
    Odpowiedz
    1. Piszesz to jako komentarz do prawie każdego postu. Kopiuj-wklej. Nie nudzi ci się to?

      2

      0
      Odpowiedz
  3. While initial psychiatric and medical studies placed emphasis on the diagnostic utility of body modifications in identifying personality disorders, studies in broader groups of patients have generated some challenge to long-promulgated diagnostic links between body modification and personality disorders. At the same time, studies in the forensic setting have refined this diagnostic link in a specific population and suggested that antisocial personality disorder must be carefully ruled out in those forensic patients who possess large numbers of crudely applied or self-made tattoos or who have a large area of their body covered by tattoos. While initially seeming contradictory, these two disparate views of body modification are in fact complementary and help to make the resident’s understanding of the link between body modification and personality disorder more sophisticated than it was in the previous century. Anchoring quickly on personality dysfunction in a body modifier now seems premature, and it is advisable to consider body modification more as a signal for further inquiry (17), especially if there is a forensic history.

    5

    8
    Odpowiedz
    1. Jak już kopiować z Wikipedii, to na chuj z angielskiej? Kurwa.

      5

      1
      Odpowiedz
  4. Wow, jak doszedłeś do tych wszystkich wniosków sherloku ;dobrze że nie mam żadnego tatuażu bo bym wpadł do szufladki jakiegoś ograniczonego zjeba. Ogólnie to jak bolą Cię ładni ludzie z insta to tam nie wchodź, ja nie wchodzę żyje mi się całkiem nieźle i nie powtarzam jakiś zjebanych dyrdymałów o zachowaniach patologicznych na podstawie badań chyba z XX wieku. Ogólnie podziwiam niedojebanie mózgowe pozostałych chujowiczów ,bo jak można plusować taki pseudonaukowy bełkot ubogi w sensowne argumenty.

    10

    29
    Odpowiedz
    1. Sztucznosc nie jest ładna, tak samo te umiesnione pedały nie sa przystojne. Rosjanin w lesie to jest facet i koks a nie pizdusie z siłki

      12

      1
      Odpowiedz
    2. Ładnie ludzie z insta to PEDAŁY i KURWY.

      6

      0
      Odpowiedz
  5. Chuchnij na tosta pierogiem.

    3

    1
    Odpowiedz
  6. Zapłać za kotleta smarując toaletę nutellą.

    4

    0
    Odpowiedz
  7. Kocham grać w szachy.

    1

    1
    Odpowiedz
  8. Na pewne zjawiska nie mamy wpływu. To jest po prostu zasada działania tzw. „bańki informacyjnej” – jakoś to się bierze po prostu z dupy, ktoś to rozpowszechni i tak to jest…

    6

    0
    Odpowiedz
  9. Już w latach 90 była moda na tandetne tatuaże. To co dziś się lansuje to już karykatura oryginalności.
    Z drugiej strony jak ktoś chce niech sobie robi obrazki, jego ciało.
    Przynajmniej taki tatuaż wiele mówi o właścicielu i ogólnie jest to ciekawe zjawisko …

    9

    3
    Odpowiedz
  10. Być może faktycznie ludzie pewnego typu są bardziej skłonni do zrobienia sobie tatuażu, ale na pewno nie jest to regułą dotyczącą wszystkich.

    5

    0
    Odpowiedz
  11. Co chujnia to lepsza, Ludność sie budzi!!

    13

    0
    Odpowiedz
  12. Oj Januszu! Dlaczego tak bardzo boli Cie to, ze ktos tam, gdzies tam, zrobil sobie tatuaz?
    Czy najwyzsza wartością w zyciu jest byc „poprawnym” i „niepatologicznym”?
    70% ludzi w tym kraju dymaloby co sie rusza, gdyby tylko byla okazja, niczym sie nie wyroznia i nie ma nic do powiedzenia, a przy tym – ma cialo wolne od tatuazy i o dziwo – wysoka samoocene. Pierdolamento w Twoim stylu mozna przyrownac do stereotypow pokroju „muzycy rockowi jedzą koty”, „rap to muzyka, w ktorej co chwila pada slowo 'kurwa'” albo „kazdy Francuz je slimaki, zapuszcza wasik i chodzi w berecie”.
    Nie mam ani jednego tatuazu, bo mnie na to po prostu nie stac – wole kupic sobie fajki niz naniesc na cialo utarty wzor w rodzaju przyslowiowego „tribala na dupie”. Ale kiedys, o ile portfel pozwoli, chetnie wymalowalbym sie od stop do glow. Dlaczego? Bo mam taki kaprys.
    Nie jestem rozwiazly seksualnie, a moja chec tatuowania sie siega jeszcze czasow wczesnego liceum, czyli dobre 8 lat i nie zainspirowal mnie ku temu zaden Instagram.
    Jasne – w Twojej gadaninie cos jest, tu i tam trafi sie ktos, kto desperacko probuje byc oryginalny, jednak to kompletnie nic nie znaczy – to po pierwsze, a po drugie – czemu mialoby mnie to obchodzic?
    Chujnia jest ostatnio przerazliwie wolna, jesli chodzi o dodawanie wpisów, tak wiec najlepiej będzie jak pojdziesz do swoich wytatuowanych znajomych, powiesz im w twarz to, co nam wszystkim tutaj i zapewne nawiazecie pasjonujaca dyskusje! A i falszu w towarzystwie bedzie mniej – same plusy 😉 Pozdrawiam

    PS. Argumentacja rodzaju „x lat temu ludzie mysleli tak, czy siak” to w najlepszym wypadku pierdoly, w najgorszym – klasyczny strzal w kolano. W sredniowieczu osoby chore psychicznie byly uznawane za opetane i palone na stosie.
    Jestes czlowiekiem, ktory najwidoczniej nie ma swojego zycia. Znajdz je sobie, albo przynajmniej miej godnosc i nie zatruwaj go innym.

    19

    14
    Odpowiedz
    1. Pięknie napisane

      0

      4
      Odpowiedz
    2. Ludzie od wieków robią tatuaże i tacy murzyni w afryce też

      1

      2
      Odpowiedz
      1. Murzyn to jest fajny gdy jest zakuty w kajdany na polu bawełny albo pod pręgierzem i 100 batów.

        3

        1
        Odpowiedz
    3. Jesteś tak płytki jak strumyk latem.

      0

      0
      Odpowiedz
  13. Do tego wszystkiego dodałbym jeszcze modę na ż**owskie brody i g***wskie, pizdusiowate fryzurki, 185 cm chłopców z posturą anoreksji

    28

    4
    Odpowiedz
    1. żydowskie? Co to ma być? Czemu cenzorują to ludzie? To jakieś przekleństwo? Żydy to rzeczywiście mają tak niską samą ocenę że nawet żydami nie chcą sie zwać? Niech kurwy zmienią sobie religię jak im nie pasi ta, goje katole potrafią na ateizm przejść a elita żydowska nie potrafi sobie zmienić? ojejejee

      4

      2
      Odpowiedz
      1. Żyd to żyd.

        0

        0
        Odpowiedz
    2. No to fakt. Straszne cipy i pedały.

      1

      0
      Odpowiedz
  14. Bo tak to jest właśnie, rozpierdalają mnie te wszystkie dziuńki i fagasy z polami różanymi (już śmieje się w głos jak widzę róże w tatuażu), wilkami, sowami, jeleniami, żyrandolami, tymi wszystkimi w pizde modnymi wzorami, które tak bardzo mają Cię wyróżnić, a wyglądasz dokładnie tak samo, jak połowa ludzi odwiedzających salon tatoo.

    10

    1
    Odpowiedz
  15. Oczywiście uważam, że każdy ma prawo sobie robić ze swoim ścierwem co chce. Ale faktem jest, że ta moda na dziary, tunele, kolczyki i inne gówno jest żenująca w chuj. Większość ludzi to lemingi mody. Nie mają własnego zdania, widzą jakieś gówna na fejsbukach lansowane przez atencyjne kurwy i powtarzają jak kompletni debile. Patrzę na tych ludzi wokół mnie np. w pracy i co? O czym z nimi, kurwa, rozmawiać. Chcesz pogadać o filmie – nikt nie widział, o muzyce – nikt nie słyszał (chyba, że miłosne rozterki Zenka Martyniuka)… Hobby? Jakie, kurwa, hobby. Wracają z roboty do domu i zmieniają pieluchy i wypłaszczają dupę przed telewizorem. Jakiś fajny pub z dobrym browarem czy coś? Gdzie tam, kurwa. Czteropak Tyskiego w krzakach to jest życie. Ale tatoo musi być, tunele też i może fryzura na cebulę albo worek na śmieci. I chuj.

    18

    2
    Odpowiedz
  16. Perfekcyjne podsumowanie zarażonych wirusem instadebilismus.

    11

    0
    Odpowiedz
  17. Zacofany kutas z ciebie. Wyjdz ze swojej banki komfortu..

    0

    9
    Odpowiedz
    1. Z ciebie jest psi kutas, pedale.

      0

      1
      Odpowiedz
  18. Zwykle dziary mają puste panienki w porno, z 90 % ich posiada, to też pokazuje intelekt kobiet. Chora moda teraz na malowidła na ciele. U mnie kobieta z dziarami jest skreślona, bo od razu wiem, co taka sobą prezentuje.

    14

    1
    Odpowiedz
    1. O i to racja.

      4

      0
      Odpowiedz
  19. Tatuaż to patole i kryminalisci. No i głupie cipy.

    9

    0
    Odpowiedz
  20. Jestem ananasem, u nas pakowanie do japy to jedna z oznak nadchodzącej Apokalipsy Świętego Chuja.

    0

    1
    Odpowiedz
  21. Borderline to nie choroba psychiczna, matołku.

    1

    2
    Odpowiedz
  22. Dla mnie tatuaże, to tak, jak graffiti na ścianach, mostach, wiaduktach, czy innych miejscach…
    – kolorowe bochomazy i nic więcej…
    I podobnie ważne i stotne, jak te ściany, mosty, wiadukty, czy inne miejsca na których są nabaźglane…
    Może niektóre i interesujące, ale właściwie na małą chwilkę, potem mi to „wisi”

    W życiu widziałem 2 (słownie DWA) tatuaże, które ew. „mogłyby” być inne (czyt. interesujące)…
    – jeden, to wytatuowane kolory kart do Skata POD PAZNOKCIAMI (widziałem to jako nastolatek u b. więźnia – twierdził, że, żeby je zrobić, wpierw zrywano mu paznokieć, a potem prędko dziargano – pełny szacunek, ale na to nie poszedłbym nigdy)
    – i jeden na początku lat 80-ych, nad lewą piersią facet miał wytatuowanego na kolorowo (NOWOść w tamtym czasie!) Czingis-Chana (czy, jak to tam się pisze)..

    Ten drugi, to dzisiaj również nic…

    0

    0
    Odpowiedz

Mój prywatny dementor

Pamiętacie może dementorów z Harrego Pottera? Były to zakapturzone potwory, które zabierały wszelką radość od ludzi, koło których krążyły. Z tego względu używane były do pilnowania szczególnie groźnych więźniów, no bo zwyczajnie odechciewało im się uciekać ( i przy okazji żyć). Niestety skutkiem ubocznym długiego przebywania koło tego monstrum często było wariactwo. Na szczęście dementora można było odgonić magiczną materializacją pozytwnych wspomnień – Patronusem.
A gdzie jest mój Patronus, pytam? Gdzie? Hop, hop, patronusie! Potrzebuje cię! A nie, kurwa zapomniałem, czary nie istnieją. Zaraz, ale ten dementor chyba jest z tego świata. Coś tu nie gra… Chujnia i śrut.

20
26
Pokaż komentarze (10)

Komentarze do "Mój prywatny dementor"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Też bym chciał takiego patronusa. Ale nawet w Harrym Potterze całe życie to walka z ciemnymi siłami. Czasem masz patronusa, który cię chroni, a czasem go nie masz.

    2

    1
    Odpowiedz
  3. Kradnij krokodyle, pij whiskey, szczaj do zlewu w socjalnym. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    0

    2
    Odpowiedz
  4. Lecz sie na infekcje cipy bo na łeb już zapóźno

    0

    2
    Odpowiedz
  5. Koleś, co ty pierdolisz?

    0

    1
    Odpowiedz
    1. Tu proboszcz……..umyj dupe,zeby i przyjdzna zakrystie wieczorem.Tu Patronus
      bedzie czekal na twoj cieply odbyt.

      0

      0
      Odpowiedz
  6. Tu Arktos. Moja chujnia niestety nie weszła na główną. Zamrożę tę stronę, no chyba że mi Hamsin przeszkodzi.

    2

    1
    Odpowiedz
  7. Patronus? Heroina i inne używki

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Dementor w przełożeniu na rzeczywistość jest energetycznym wampirem. Zamiast magicznej materializacji dobrych wspomnień mamy na szczęście Boga.

    1

    0
    Odpowiedz

Parcie na „hobby”

Witajcie drodzy! Chciałabym podzielić się z wami czymś, co od dawna obserwuję, a co dopiero dzisiaj przekroczyło skalę mojego wkurwieniometra. No więc wkurwia mnie wszechobecne parcie na „hobby”. Wszyscy jak cię poznają, czy to w towarzystwie czy to na rozmowie kwalifikacyjnej, oczekują od ciebie, że oczarujesz ich swoją niebanalną pasją, o której będziesz pierdolić godzinami. A jak żadnych specjalnych zainteresowań nie masz, to jesteś nudziarz i prostak i ludzie cię skreślają. No fajnie, tylko to że masz jakieś hobby nie oznacza, że od razu jesteś duszą towarzystwa. Ja jak kogoś poznaję to w dupie mam to co robi na co dzień, bo ileż można słuchać czyichś przechwalań się, zwłaszcza w dziedzinie, która w ogóle cię nie interesuje. Tak dla informacji przyjmę, że ktoś robi profesjonalnie zdjęcia, ma swój garażowy zespół, czy dłubie sobie w drewnie. Przyjmę, zanotuję, nic więcej. Naprawdę są ciekawsze tematy do rozmowy niż pytanie się nawzajem co robisz w wolnym czasie do usranej śmierci. Rozumiem, że to jakiś punkt zaczepienia do początku rozmowy, ale bez kurwa przesady. Ja na przykład uważam się za człowieka bez wygórowanych zainteresować i dobrze mi z tym. W wolnym czasie po prostu odpoczywam. To że słucham muzyki, czytam książki, oglądam filmy, czy spaceruję/biegam uważam za normalne czynności, które większość z nas codziennie wykonuje. Nic ponadto ciekawego nie robię i naprawdę nie czuję, że muszę. A jak ktoś mnie pyta jakie mam hobby to chuj mnie jasny strzela, bo co mam mu odpowiedzieć? Nie każdy z nas urodził się tryskającym do życia optymistą, wulkanem energii, który cały czas próbuje czegoś nowego i stale się rozwija. Mi naprawdę wystarcza to, że jestem zdrowa, mam do kogo gębę otworzyć, wyjść na piwo czy kawę i przede wszystkim mieć święty spokój. Nie chodzę na crossfit, nie interesuję się modą, nie rzeźbię w lodzie, nie składam origami, bo po prostu nie mam na to najmniejszej ochoty. Mimo to nie uważam się za człowieka nudnego, bo moim skromnym zdaniem uważam, że da się ze mną pogadać, tylko że nie każdy niestety potrafi.
Znam wiele takich osób, które mają milion różnych zainteresowań, do naprawdę wielu rzeczy się nadają, a jak przychodzi co do czego, to w ich towarzystwie się zwyczajnie nudzę. Co jest dla mnie ważne u ludzi? Poczucie humoru, spoglądanie na świat z przymrużeniem oka, inteligencja. A to, że np. zajebiście grasz na klarnecie to tylko jakiś dodatek, który możesz fajnie wykorzystać albo nie.
Naprawdę ludzie. Nie dajcie sobie wmówić, że każdy człowiek musi mieć pasję. Bo bardzo prawdopodobne, że twoja pasja może być dla innych niezauważalna jak np. chęć pokoju na świecie albo święty spokój jak w moim przypadku. Nie każdy został stworzony do wielkich czynów. Bycie szarą masą też jest ok, o ile tylko akceptujesz ten stan i niczego więcej nie chcesz.

102
18
Pokaż komentarze (25)

Komentarze do "Parcie na „hobby”"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Autorko, to nie jest szara masa tylko, ci debile co na siłę szukają i mają parcie na hobby to jeszcze bardziej szara i spierdolona masa, oni naturalnie sie niczym nie interesują tylko sztucznie po prostu.

    22

    3
    Odpowiedz
  3. Twoja postawa to ewenement w dzisiejszych czasach, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że jesteś kobietą. Mało która potrafi się otwarcie przyznać do tego, że nie ma nie wiadomo ilu zainteresowań. Każda taka „offowa”, „alternatywna” i unikatowa… Pozdrawiam 🙂

    21

    2
    Odpowiedz
    1. bo to kurwa jakaś karyna zapewne i tyle

      0

      0
      Odpowiedz
  4. Moim hobby jest granie w statki na kiblu. A tak poważnie, to jest to tylko wpływ właśnie tej bandy debili, każdy jest wyjątkowy i takie tam. Kup nasz produkt, a wyróżnisz się z tłumu, zrób to czy tamto i będziesz wyjątkowy, posłuchaj naszego pierdolenia motywacyjnego, a będziesz najlepszy i dostaniesz awans. Kup nasze ciuchy, a będziesz trendy wyjątkowy, a jak nie masz to jesteś zerem. Kup nasze oszukańcze odżywki, dzięki temu będziesz miał łapę jak nasz sterydowy kulturysta, nikt takiej nie ma na ulicy. Czytaj książki, bo jak nie czytasz jakiś bzdur wysmarowanych przez tego czy innego autora, to jesteś ograniczony umysłowo, a ja pseudointelektualistka czytam książki dla samego czytania i mogę się chwalić na fejsie, przeczytaniem X książek, a inni to szara, tępa masa co nie czyta.
    Przykładów można wymieniać setki.
    Zapisz swoje dziecko do tego przedszkola, bo mamy super-analnego pedofila, który nauczy twoje dziecko mandaryńskiego, bo angielski to już przeżytek, twoje dziecko będzie wyjątkowe, a do tego zajęcia z szatano-diabło-techniki sensorycznej doktora Menelsoriego!
    Naucz się gry na fujarce, to pogmerasz w każdej szparce!
    Prawdziwy pasjonat ma to w dupie, robi swoje, czasem pokaże coś światu, ale rzadko, bo nie ma czasu na pierdoły. Tępak będzie łykał jak pelikan i chwalił się co to nie on, bo on MA HOBBY, PATRZCIE MAM HOBBY! To tylko krzyk o odrobinę atencji, a na rozmowach oczekują dokładnie tego samego, najlepiej żebyś brandzlował się w ich kółeczku atencji.

    24

    0
    Odpowiedz
  5. Z tego co zrozumiałem to słuchanie muzyki, czytanie książek, oglądanie filmów, i bieganie są Twoimi hobby. Być może te czynności nie zajmują każdej minuty Twojego życia, ale to niczego nie zmienia, są to Twoje zainteresowania. Nie jesteś wcale „szarą masą”. Po prostu żyjesz własny życiem i tyle. Bądź sobą i się nie przejmuj.

    11

    0
    Odpowiedz
  6. To dobrze. Starzy ludzie według modły komunizmu zawsze pytają o pracę. Dobrze ze cos sie zmienia w tym kraju.

    4

    0
    Odpowiedz
  7. A co jeśli moją pasją są kobiety i psychologia, bo byłem przegranym prawiczkiem i chciałem dowiedzieć się jak zaruchać?

    3

    0
    Odpowiedz
    1. Mów o tym kiedy zapytają się o twoje hobby. Szczegolnie na rozmowie kwalifikacyjnej.

      3

      0
      Odpowiedz
  8. Najlepsze hobby to ruchanie cichodajek z Filmowki kazdego jasego dnia!

    1

    0
    Odpowiedz
  9. Tu Arktos, odwieczny wróg zielonego smoka Tabalugi. Jestem tu aby zamrozić tę stronę i zamienić je w swoje królestwo. Będę razem ze swoją prawą ręką Jakubem miał więcej terenu i Jakub będzie mi mógł częściej lody robić. Strzeż się Tabalugo.

    Ku chwale lodolandii

    4

    1
    Odpowiedz
    1. A ja na przykład jestem ananasem.

      2

      1
      Odpowiedz
      1. Bardzo lubię ananasy. Nie same ananasy tylko lody z ananasem, które Jakub-pingwin mi robi codziennie.

        2

        0
        Odpowiedz
  10. Kradnij krokodyle, pij whiskey, szczaj do zlewu w socjalnym. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    1

    2
    Odpowiedz
  11. Ale w sumie jak nie interesujesz się niczym to jesteś nudziarz i prostak. Hobby nie musi być jakieś wymyślne ale spoko np. interesować się sprawami związanymi z twoją pracą – to też może być hobby. W naszym pięknym kraju ludzie którzy nie mają zainteresowań, po pracy oglądają TV, walą piwo albo robią inne gówniane rzeczy.

    5

    1
    Odpowiedz
    1. Gowniane? To może według ciebie. Ja lubię pić piwo. Lubię czytać ciekawostki o świecie i historii religii. Lubię obejrzeć YouTube bo telewizja mnie nudzi. Lubię polezec do góry chujem. Lubię. I to moje hobby. Każdy jakieś ma. Tyle, że przecież nikt nie powie że moje hobby to picie piwa i seks.
      A ja na cv nawet nie wpisuje rubryki hobby i nawet się mnie o nie nie pytają. Bo ich to gówno interesuje.

      4

      0
      Odpowiedz
  12. Po prostu pustak jesteś a ten tekst to usprawiedliwienie twojego wiatru co hula ci miedzy uszami.

    4

    3
    Odpowiedz
  13. Mam w chuj zainteresowań, a nie mam na nie czasu (dwa etaty, małe dziecko i hipoteka) zazdroszczę problemów.

    5

    2
    Odpowiedz
    1. Ja piętrowe. Było się nie żenić

      0

      0
      Odpowiedz
  14. nie, bo spłonę w piekle >:0

    1

    0
    Odpowiedz
  15. W takim razie o czym rozmawiasz z ludźmi?

    0

    0
    Odpowiedz
    1. A ty o czym? O twoim hobby które nikogo nie interesuje i tylko myśli kiedy skończysz pierdolic?

      1

      0
      Odpowiedz
  16. Ja wcale nie rozmawiam jak nie muszę. Ludzie wysysają że mnie resztki energii emocjonalnej, po rozmowie czuje się gorzej niż przed, bo większość ludzi to zaklamane prostaki.

    3

    0
    Odpowiedz
  17. Zgadzam się. Albo to fałszywe pseudoprzyjazne „opowiedz coś o sobie” …od razu przywodzi mi na myśl odpowiedź: gówno o sobie opowiem tępy idioto. Bo ludzie myślą że w ten sposób kogoś poznają, pytając o takie banalne rzeczy. Mam wrażenie ze chodzi im tylko o dowiedzenie się gdzie pracuję i ile zarabiam i zaszufladkowanie : przydatna lub nie. Boże jak mnie to wkurwia to opowiedz o sobie coś i o twoim hobby. W ogóle ta tendencyjność w ludziach, poznajac kogos nowego 9 na 10 osób pyta o to samo i nikt nie pogada na luzie tylko od razu jest to parcie na pierdolenie o rzeczach powierzchownych. Sami z kolei nie mówią o sobie nic. Wampiry emocjonalne, jebane zjeby.

    8

    0
    Odpowiedz
  18. Może i nie masz żadnych ciekawych zainteresowań, ale za to masz jedną bardzo rzadką cechę – w tym śmiesznym wyścigu szczurów nie kreujesz się na nie wiadomo kogo jak większość dziewczyn, z których każda uważa się za płatek śniegu i wybitną kobietę sukcesu, bo ukończyła europeistykę/pedagogikę/ochronę środowiska/wstaw inny gówno-kierunek, lubi podróże i Netflixa.

    3

    0
    Odpowiedz

Przemyślenia (bez)sensu -Big Bang!

Zawsze jak myślę o tym skąd wziął się wszechświat, to łeb mi pęka. Zwykle poddaje się, gdy dochodzę do momentu, gdy trzeba ustalić jakiś początek, punkt zero. Powszechnie uznaje się teorię o Wielkim Wybuchu, w którym to materia z nieskończenie małego i gorącego punktu rozpoczęła swoją ekspansję, dając początek czasoprzestrzeni, która po dziś dzień się powiększa. Teoria ta nijak nie wyjaśnia jednak, skąd wziął się ten ultragęsty punkt początkowy i co zapoczątkowało jego gwałtowne rozszerzanie. Po części tłumaczy to teoria wielkiego kolapsu, wg której maksymalnie już rozszerzony wszechświat zacznie z powrotem kurczyć się do punktu początkowego, dając kolejny Wielki Wybuch. I tak w kółko. Nie wyjaśnia to jednak, skąd pierwotnie punkt ten się wziął. Można też założyć, że Wszechświat istniał od zawsze, ale to jest jeszcze trudniejsze do wyobrażenia. Jeżeli jest to dzieło świadome, to byt, który to stworzył, ma nas totalnie w dupie. Zakładam, że stworzenie uniwersum, w tym nas, implikuje jego dogłębną znajomość. Tyczy się to też wglądu w uczucia ludzkie. Umieszczając rasę ludzką na Ziemi, byłby doskonale świadomy, ile człowiek wycierpi. Część z Was powie, że bez poznania cierpienia nie można docenić szczęścia. Chuja tam prawda. Posiadając taką wszechwiedzę, mógłby stworzyć człowiekowi raj. Wnioski są raczej smutne:
1. Byt ma nas totalnie w dupie i – jeżeli nas ogląda – to zbytnio nie ingeruje, być może jesteśmy dla niego czymś na kształt dzikich cywilizacji w Amazonii, do których człowiek się nie zbliża.
2. Nie ma żadnego bytu, a człowiek jest wynikiem darwinowskiego uporządkowania entropii, powielającym swój sposób uporządkowania materii, który jest akurat najlepszy w danym środowisku. Poprzez dobór naturalny zyskał świadomość, która umożliwiła mu dalszą ekspansję swojej formy, ale narodziła pytań o sens Wszechświata. Ten mu nigdy nie odpowie, bo jest zimny, pusty i niemy.

46
8
Pokaż komentarze (16)

Komentarze do "Przemyślenia (bez)sensu -Big Bang!"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Niebocentryzm, zapoznaj sie z tym tematem a bedziesz mial znacznie szersze horyzonty, jesli masz dość tego pierdolenia to sprawdź niebocentryzm, nie pożałujesz.

    0

    3
    Odpowiedz
  3. Każdy chciałby znać dokładny początek wszechświata :). Niestety niektóre odpowiedzi wymagają czasu. Teoria wielkiego wybuchu jest uznawana za fakt, ponieważ jest poparta dowodami, których niekomu nie udało się podważyć. Wielki wybuch jest dosyć nowym odkryciem, podobnie jak duża ilość naszej dzisiejszej wiedzy o wszechświecie. Według wikipedii teoria ta została zapoczątkowana przez katolickiego księdza w 1927r. Słyszałeś o zdjęciach Hubble Deep Field i Hubble Ultra Deep Field wykonanych teleskopem hubble’a? Są to zdjęcia (https://www.nasa.gov/mission_pages/hubble/science/xdf.html) bardzo odległych galaktyk, których wykonanie zajęło wiele dni. Najmłodsze z ujętych galaktyk powstały 400-800 milionów lat po wielkim wybuchu. Obecnie trwają nad telskopem Webba, który ma być dużo lepszy i dać nam więcej możliwości. Być może dzięki temu niedługo dowiemy się czegoś nowego na ten temat.

    Mówisz, że nauka nie tłumaczy z kąd wziął się wszechświat, więc być może został stworzony przez inteligentną istotę. Ale wtedy kto stworzył tą istotę? Ludzie wierzący w kreacjonizm mówią, że wszechświat nie mógł powstać sam, więc bóg istnieje, ale niestety ta sama logika ich zdaniem nie może zostać zastosowana do boga, bo on to akurat istniał od zawsze. Ja myślę, że może bóg został stworzony przez innego boga i istnieje nieskończona ilość bogów i każdy z nich ma swój wszechświat, którym rządzi i każdy z nich tworzy kolejny wszechświat z kolejnym bogiem, więc jest to nie jeden bóg, tylko cały łancuszek bogów ;). Oczywiście nie wyjaśnia to z kąd powstał ten pierwszy bóg, który stworzył innych, ale chociaż można tym kreacjonistom namieszać trochę w głowie :). Myślę, że rozmyślanie o magicznych istotach tworzących wszechświaty do niczego nie prowadzi. Zgadzam się z Tobą co do tego, że wszechmogący bóg, który jest jednocześnie dla nas dobry nie może istnieć. Na Ziemii dzieje się tyle zła i cierpienia, tyle chorób, katastrof, wojen, a bóg (zakładając że istnieje) na to wszystko pozwala. Wynika z tego więc, że bóg albo nie jest wszechmogący i nie może nic zrobić, albo jest zły, bo pozwala na to całe zło. Nawet papież jeździ kuloodpornym samochodem. Jeśli chodzi o boga Chrześcijańskiego to nie mam wątpliwości co do tego, że jest zły. Wystarczy poczytać fragmenty Biblii, aby dowiedzieć się o morderstwach wykonywanych i zlecanych przez boga. Do tego dochodzą też takie rzeczy jak wysyłanie nieposłusznych (np. tych co nie wierzą) na tortury do piekła na całą wieczność. Dlatego ja jestem Pastafarianinem i wierzę, że świat został stworzony przez Latającego Potwora Spaghetti.

    4

    3
    Odpowiedz
  4. To ja ci zadam pytania: Nawet jak ten byt swtorzył ten wszechświat, to skąd się wziął ten byt? Nawet jak wszechsiwta gdzieś tam jednak się kończy i postawisz tam przykładowo ścianę, to co jest za tą ścianą?

    2

    0
    Odpowiedz
  5. jesli cos jest ukryte to znaczy, zeby lepiej takie bylo. :>

    0

    0
    Odpowiedz
  6. W Biedronce przy ul. Mickiewicza 16 w Wyszogrodzie można kupić toster w kształcie penisa 😀

    4

    1
    Odpowiedz
  7. tenże byt niech się jebie w swój odbyt,pierdolony kurwa niechluj jebany i sadysta.spierdolił robotę a teraz się gapi jak ludzie chorują i zdychają.JEBAĆ go .

    3

    1
    Odpowiedz
  8. Wszystko jest możliwe. Gdyby ludzie zamiast na kościół, dawali na NASA, może doszli byśmy juz do jakiś głębszych wniosków

    3

    3
    Odpowiedz
    1. Kurwa, mądrze powiedziane!

      0

      0
      Odpowiedz
  9. Kradnij krokodyle, pij whiskey, szczaj do zlewu w socjalnym. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    1

    5
    Odpowiedz
  10. A mnie przyprawia o ból głowy fakt, że istoty które z trudem nie napierdalają się między sobą non stop i nie potrafią zapewnić godnych warunków chociaż 50% swojej populacji bawią się w odpowiedzi na tak złożone pytania.

    5

    0
    Odpowiedz
  11. Ktoś tam pytał co jest za granica wszechświata. Otoż nic nie ma jeszcze. Tam nie dotarła jeszcze materia. Dopiero jak dotrze to powstanie tam czas. Dlatego kosmos jest najstarszy w miejscu wielkiego wybuchu a najmłodszy przy granicy. To tylko moja teza, tak mi się wydaje.

    Prawdopodobnie kosmos rozszerza się i kurczy. Gdy jest mały wtedy znów następuje wielki wybuch. Kolejne rozdanie. Tworzy się nowa materia itd.
    Co wybuchlo podczas Wielkiego Wybuchu? Skad się to wzięło? Pewnie istniało zawsze. Tylko nasze pojęcie czym jest czas jest za mało poznane i nie potrafimy tego wytłumaczyć. Inaczej ciężko wytłumaczyć skad się to wzięło.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Za mały masz problem!To zbyt łatwe do rozwiązania.Dam Ci trudniejszy,znacznie trudniejszy!Jeśli jest Bóg(czy jak Go tam zwał:istota nadprzyrodzona,byt itd.) i jest wszechmocny,wszechmogący to czy może stworzyć kamień tak ciężki,że sam nie będzie w stanie go unieść?Teraz to dopiero będzie Cię łeb napierdalał od prób rozwiązania tego zagadnienia.Powodzenia!

    0

    3
    Odpowiedz
  13. Nawet gdybyśmy dostali na tacy wytłumaczenie wszystkiego, nigdy byśmy tego nie ogarnęli. Po prostu nie jesteśmy w stanie zrozumieć większej ilości wymiarów niż cztery, a wszechświat może być opisany w 6, 8, 10. Kto wie.

    I nie liczyłbym na żaden byt decydująco-tworzący. To wytłumaczenie dla bardzo prostych ludzi, dla których za ciężkie do ogarnięcia są pewne sprawy więc szukają winnego całego zajścia. Jestem ciekaw, co 'bóg’ ma do powiedzenia na temat, na przykład, zaginania przez supermasywne obiekty czasoprzestrzeni. Czy ma świadomość obecności takich zjawisk w swoim włansym ogródku? Na chuj to stworzył? No właśnie nie stworzył, bo żadnej Bozi nie ma i wbijta sobie to w końcu do głowy.

    2

    1
    Odpowiedz
    1. Noale pszecież nasi Ksienża i Kapelani to accespointy tej Bozi, to jaktotak ?

      0

      0
      Odpowiedz
  14. Nie da się dowiedzieć co było przed tym punktem bo jak zapewne wiesz i czas tam nie istniał poczytaj dokładnie jeszcze. Polecam książki śp. Hawkinga.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. „Byt”…
    – no dobra, a skąd wziął się ten „Byt” ?
    – i skąd wzięła się czasoprzestrzeń tego”Bytu” ?

    0

    0
    Odpowiedz

Dwie osoby

Nie wiem czy może coś bardziej w moim życiu się zjebać bo ten rok jest dla mnie najgorszym w życiu. Wiem, że ludzie mają gorsze problemy, ale ja straciłam dwie osoby, które kocham. Dwa miesiące temu zmarł mój brat. Ostatnio mój chłopak dziwnie się zachowywał w stosunku do mnie. Zero uczuć, zero spotkań jakbym nie wiem co zrobiła chociaż nic nie zrobiłam bo za bardzo wchodziła mu do dupy. Aż przez to wszystko postanowiłam sprawdzić jego pocztę. Ja kurwa wszystko przeżywałam a on jeździł na dziwki. Zabawiał się z innymi dupami. Nie mogę w to wszystko uwierzyć jak można być takim człowiekiem bez uczuć gdzie drugi człowiek jest załamany nie jest w stanie żyć a ten na dziwki jeździ. Boże kochany, pomoż mi bo już nie daje rady….

51
10
Pokaż komentarze (11)

Komentarze do "Dwie osoby"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Moze to nie byly dziwki, tylko cichodajki z Filmowki?

    4

    0
    Odpowiedz
  3. No cóż, bozia Ci nie pomoże bo albo nie istnieje albo ma wyjebane na to co się dzieje na tym padole. Ale ta sekta jest w stanie słabym psychicznie ludziom wmówić, że w takiej sytuacji są wystawiani na próbę i jezusek ma dla nich wspaniałą nagrodę. No ja pierdolę jak można w to wierzyć?

    10

    2
    Odpowiedz
    1. No i chuj! I pękłeś…

      0

      0
      Odpowiedz
  4. Jak czytam takie wpisy, to nawet moja samotność wydaje się atrakcyjna

    12

    0
    Odpowiedz
  5. Współczuję straty brata, ale uwierz jeszcze się ogarniesz i słońce zaświeci. Obiecuję ci to.
    A co do chłopaka to nic tylko się cieszyć że im szybciej tym lepiej pokazał kim jest (zwykłą szmatą) i dłużej juz nie marnujesz czasu z kimś takim. Pomyśl co by bylo gdybys miala z nim już ślub i dzieci a tu dowiedziałabys się że gdy ty mu dziecko pilnowałas i obiadki gotowałas to on sie dupczył na dziwkach. tak to masz przynajmniej cwela z głowy a życie płynie dalej bez wiekszych strat.

    17

    1
    Odpowiedz
  6. Co za skurwiel. Miałaś doła po śmierci brata więc na seks ochote, co jest oczywiste, jest mniej, więc zabawił się z dziwkami. Gardzę nimi jak mało kto. Zrób mu awanturę jakiej nigdy nie widział i daj sobie z nim spokój. Oby dostał HIVa

    5

    4
    Odpowiedz
  7. Tu Arktos, odwieczny wróg zielonego smoka Tabalugi. Jestem tu aby zamrozić tę stronę i zamienić je w swoje królestwo. Będę razem ze swoją prawą ręką Jakubem miał więcej terenu i Jakub będzie mi mógł częściej lody robić. Strzeż się Tabalugo.

    Ku chwale lodolandii

    4

    3
    Odpowiedz
    1. Lajk za arktosa jebać zieloną jaszczurke zawsze chuja nienawidziłem

      3

      0
      Odpowiedz
  8. trza bylo opierdolic kielbase

    1

    0
    Odpowiedz
  9. Ja na Twoim miejscu najpierw bym się zbadała,czy czymś nie zaraził…. Jeszcze bym mu przy…a w ryj 😀 Tego kwiatu jest pół światu, głowa do góry 🙂

    0

    0
    Odpowiedz

Nie rozumiem napiwków

Nigdy nie daję napiwków. Nie dlatego, że jestem sknerą. Po prostu ich nie rozumiem. Dlaczego mam dawać komuś za darmo pieniądze? Domyślam się, że za darmo, bo za usługę, już przecież zapłaciłem. Dlaczego więc mam jeszcze coś dopłacać? Ponoć w niektórych krajach jest to nawet wymagane. Niektórzy mówią, że tak trzeba, bo np. kelnerzy za mało zarabiają i właśnie po to są napiwki. Ale jak to? Ja mam im dawać swoje pieniądze, bo szef im za mało płaci za pracę, którą wykonują? Bez sensu. Dlaczego miałoby mnie to obchodzić, skoro to nie ja ich zatrudniam? Mam płacić dostawcy pizzy dodatkowo za to, że wykonuje swoją pracę? Ale ja nie jestem jego pracodawcą a za pizzę zapłaciłem. Mogę nawet zapłacić drożej jeśli będzie lepsza niż w innych pizzeriach. Czemu we wszystkich zawodach tego niema? Dlaczego nie płaci się napiwku pani w urzędzie, kasjerce w sklepie, listonoszowi? Mógłbym dawać im ten cholerny napiwek. Na prawdę nie jestem aż tak skąpy. Muszę tylko wiedzieć z jakiego powodu. I musi to być dobry powód.

92
4
Pokaż komentarze (13)

Komentarze do "Nie rozumiem napiwków"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kradnij krokodyle, pij whiskey, szczaj do zlewu w socjalnym. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    0

    4
    Odpowiedz
    1. Ja, Meś też kiedyś nie dawałem napiwków. Ale teraz kiedy jestem Mesiem zawsze daję. 20 czy 40 groszy nie zrobi mi różnicy a jest radością życia kelnerki. Mało która panienka utrzymuje emocje dostając ode mnie taki suty napiwek. Zazwyczaj piszczą krzyczą, niektóre ocierają się o mnie, wkładają ręce w majtki… Życie jak w Madrycie. Ale stać mnie. Jestem Meś.

      0

      1
      Odpowiedz
  3. Też nigdy tego nie ogarnę. Pamiętam jak mój znajomy kiedyś (ex-barman) wrzucił jakiś post o ludziach, którzy nie dają napiwków, ale gdy wszyscy go pytali z jakiej racji ktoś w ogóle ma mu dawać napiwek to za nic nie potrafił odpowiedzieć.

    14

    3
    Odpowiedz
  4. Porownaj to do jalmuzny ktora dajesz zebrakowi na ulicy,mozesz ale nie musisz.Ja czasami zostawiam gdy,zalozmy jestem w lokalu z duzym tarasem pelnym klientow i jestem w miare szybko i milo obsluzony,np.Niektorzy zostawiaja duze napiwki szczegolnie w towarzystwie panienki ale na temat bucow to juz inny post.

    6

    4
    Odpowiedz
  5. Też tego nie rozumiem. A w Japonii wręczanie napiwków jest wręcz obraźliwe.

    7

    4
    Odpowiedz
    1. W Japonii dawanie napiwków jest obraźliwe bo to znaczy że szef ci za mało płaci , uwaga uwaga tylko w Polsce szef NAPRAWDE mało płaci kelnerom, gdzie w Japonii kelner ma na prawdę dobrą wypłatę , nie dajcie napiwków ok , będą was obsługiwać ukraińskie natasze, które nie zrozumieją zamówienia , albo ceny jedzenia w knajpach drastycznie pójdą w górę żeby zatrudnić kogoś

      2

      0
      Odpowiedz
  6. Cichodajki z Filmowki popuszczaja szpary bez napiwkow. Kazdego jasnego dnia.

    0

    1
    Odpowiedz
  7. Naprawdę pisze się razem.

    1

    2
    Odpowiedz
  8. Bo są polakami robakami kurwami

    1

    3
    Odpowiedz
  9. Bo to opłata za obiad rozbita na dwie raty. Jeśli obiad smakował i obsługa też to dajesz napiwek. Jeśli jedno z tych rzeczy było złe to nie dajesz. Możesz też wcale nie dawać. to dobrowolne.

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Napiwek jest czymś extra.W sensie takim, że jeśli kelner pracujący za minimalną krajową, za którą ciężko jest wyżyć, jest miły podczas serwisu i zamiast po prostu rzucić talerz na stół zapyta, jak tam-smakuje żarcie?Przynieść jeszcze sosu, nalać browarka?To oznacza, że daje coś od siebie, coś czego nie musi robić.
    Mój listonosz przynosi takie wielkie przesyłki, że normalnie musiał bym ma poczcie odbierać.Dlatego raz na miesiąc, dwa daję mu 10 zł na czekoladę
    …On nie musi tego mi nosić ale robi to bo jest dobrym ludziem.Ile zarabia kierowca z pizzeri…?Grosze!To, że wykonuje swą pracę to jedno, ale to ile zarabia to drugie.
    Nie bądź sknera i daj te dwa złote.Albo przyjmij się jako kelner i zobacz jak to jest za najniższą zapierdalać….Wtedy zrozumiesz sens napiwków
    Joł

    3

    2
    Odpowiedz

Strach przed podjęciem ryzyka

Gdy trzeba podjąć jakieś działanie, ogarnia mnie paniczny strach.
Nie wiem co mam wtedy zrobić, po prostu mnie to przytłacza.
Nawet, żeby napisać ten wpis długo zbierałem się w sobie, bo kto by chciał czytać o takich problemach..
Nie wiem z czego to wynika, ale gdy muszę coś zrobić sam, bez konsultacji z kimkolwiek, to doznaję paraliżu i wycofuję się z tego co miałem zrobić.
Często marnuję szanse na lepsze życie, bo trafia się jakaś okazja niezłej pracy, czy poznania interesującej osoby, a ja zamiast wykorzystać to i coś zmienić w swoim życiu, to boję się, że nie dam rady.
Wmawiam sobie, że to nie dla mnie, że są lepsi, sprytniejsi, bardziej interesujący ludzie ode mnie.
Przykro mi jest najbardziej z tego powodu, iż zawodzę rodzinę, która cały czas pokłada we mnie nadzieje.
Mówią mi, że sobie poradzę, wszystko się ułoży.
Jakoś mi trudno w to uwierzyć po tylu porażkach jakich doznałem.
Jest powiedzenie, że kto nie ryzykuje ten nie pije szampana, ale ze strachem, który towarzyszy mi przy jakiejś najmniejszej próbie ryzyka, to ja nawet o tym nie myślę, że może być jakikolwiek „szampan”, czyli cokolwiek dobrego w moim życiu.
Z każdym dniem tracę nadzieje na lepszy byt.
Mam już momenty, że gdy się budzę rano, zastanawiam się czy warto w ogóle coś zrobić tego dnia, bo i tak przecież sobie nie poradzę przez strach, który mnie ogarnia.
Totalna porażka..

38
2
Pokaż komentarze (13)

Komentarze do "Strach przed podjęciem ryzyka"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Z każdym strachem trzeba się zmierzyć, żeby go pokonać. Zmuś się przy następnej sposobności do podjęcia szybkiej decyzji, działania, nawet w jakiejś mniej ważnej sprawie. Raz, drugi, być może tysięczny raz i z pewnością Twój problem stanie się mniejszy albo przestanie istnieć. Możesz też pójść do psychologa, byle dobrego, na pewno choć odrobinę pomoże 🙂

    2

    1
    Odpowiedz
  3. Mam tak samo. Zawsze tylko strach i rozmyślanie o wszystkich możliwych najgorszych scenariuszach. Kurwa. Tyle rzeczy mógłbym zrobić i wiele bym chciał zrobić, ale nie daję rady. Jebana blokada. Niestety chyba jedynym sposobem na to jest celowe podejmowanie różnego ryzyka, stawianie siebie w niepewnych sytuacjach, a jest to kurewsko trudne. Strach kontroluje moje życie i nie pozwala mi podejmować decyzji. Jebać strach!

    2

    0
    Odpowiedz
  4. Też tak miałem. Było tak chujowo, że stwierdzilem iż już gorzej być nie może więc chuj gdy znów nie wyjdzie. Tym sposobem zacząłem jednak próbować i o dziwo większość rzeczy których się bałem ( niepotrzebnie) wychodziły bardzo dobrze. Wiadomo że nie wszystkie ale chuj , przynajmniej działam a nie tonę w strachu z ręką w gównie w jednym miejscu. Zacznij próbować innej rady nie ma…

    3

    0
    Odpowiedz
  5. Kradnij krokodyle, pij whiskey, szczaj do zlewu w socjalnym. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    0

    1
    Odpowiedz
  6. Walnij sobie lufę na odwagę 🙂 popracuj nad pewnością siebie, a będzie git.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. ułoży ci się

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Idź do psychologa albo psychiatry.

    3

    0
    Odpowiedz
  9. Źle Cię wychowali.

    1

    1
    Odpowiedz
  10. pomyśl o wizycie u psychiatry, piszę poważnie, to może być depresja/nerwica.

    3

    0
    Odpowiedz
  11. Skoro i tak się nie uda to co masz do stracenia? Spróbuj. Czasem los jest przewrotny i dla kawału sprawia że się udaje. Daj mu szansę.

    0

    0
    Odpowiedz
  12. Mam kurwa tak samo.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Widocznie masz słabą psychikę, żeby to wszystko udźwignąć, a rozmyślanie o porażce napewno w niczym ci nie pomoże.

    0

    0
    Odpowiedz

Skandal w pizzerii!!!

Witam wszystkich bardzo serdecznie! Dzisiaj chciałbym opowiedzieć wam o pewnej wkurwiającej sytuacji, która napotkała mnie w pizzerii. A mianowicie, poszedłem dzisiaj sobie do pizzerii, bo miałem ochotę na pizzę. No, więc usiadłem sobie przy stole i zamówiłem pizzę. Kiedy już obsługa przyniosła mi tę pizzę, obok mojego stolika usiadła jakaś matka z dwoma bachorami. I tu wszystko się zaczyna. Te dwa bachory zaczęły krzyczeć na całą pizzerię, jakby je ze skóry obdzierali. Podleciała do nich osa, a one z powodu jednego głupiego owada zaczęły się wydzierać wniebogłosy. Myślicie, że to koniec? Otóż, nie. To, co się działo do tamtej pory, to jeszcze pół biedy tego, co później się wydarzyło. W pewnym momencie matka tych bachorów zdjęła jednemu z nich pieluszkę, wzięła mokrą chusteczkę i zaczęła nią wycierać jego obsrane dupsko. A ja, siedząc na przeciwko, musiałem się temu wszystkiemu przyglądać, jedząc w tym czasie pizzę. Na prawdę, bardzo mi się wtedy apetyt poprawił, nie ma co. Skandal, mówię wam, skandal. Ja na miejscu właściciela tej pizzerii wprowadził bym całkowity zakaz wpuszczania małych bachorów. Pozdrawiam i życzę miłego dnia wszystkim, którzy to czytają.

142
14
Pokaż komentarze (25)

Komentarze do "Skandal w pizzerii!!!"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Było ją oblać kwasem kretynie

    22

    6
    Odpowiedz
    1. Jakim ku%wa? serowym?!

      0

      3
      Odpowiedz
  3. Fejk jak chuj.

    13

    7
    Odpowiedz
  4. W technikum na stołowce jedna pizda z bachorem dokladnie to samo, sranie zmieniala na stołowce!! Patola

    22

    5
    Odpowiedz
    1. Powinni zrobić zakaz dla matek z bachorami.
      Aż odechciało mi się jeść.
      Jakby się gówniak zesrał na podłogę mamusia by to miała w dupie.

      4

      0
      Odpowiedz
    2. Boże aż zrobiło mi się niedobrze poza tym jak chcę wytrzeć bachorowi tyłek to niech to robi w kiblu a nie przy żarciu.
      Mamusie z bachorami uważają się za święte i mogą robić co chcą,tablica na pizzerii zakaz lochom wprowadzania bachora do lokali.

      3

      0
      Odpowiedz
  5. zasrane pisury i ich jeabanee 500+. ten kraj jest 50 lat za mruzynami

    6

    6
    Odpowiedz
  6. Bardziej idiotycznej historii nie mogłeś wymyślić? Trzeba było napisać, że zesrał ci się na talerz byłoby jeszcze bardziej wstrząsająco.

    6

    3
    Odpowiedz
    1. Możesz nie wierzyć ale ja ponoć tak zrobiłem jak byłem mały (tak mi opowiadają starzy), ale nie w knajpie tylko w domu 😀

      0

      1
      Odpowiedz
  7. Zrób se tosta dildo.

    10

    1
    Odpowiedz
  8. Wonchaj klej chyba, żeś gej

    1

    3
    Odpowiedz
  9. Trzeba było jej zajebac kawałkiem pizzy , niektóre baby są tak bezmyślne , wiele razy spotkałem na swojej drodze te zwierzęta.

    3

    2
    Odpowiedz
  10. Gówniaki do utylizacji bo tylko obrzydzajá.

    3

    3
    Odpowiedz
  11. A ty przypadkiem nie byłeś kiedyś mały? Bo jeśli tak to po co toczysz pianę.
    Dzięki ludziom, którzy mają dzieci nasz gatunek nie wyginie.
    Są też pasożyty biologiczne, z punktu widzenia biologii 100% bezwartościowe organizmy, które nie chcą mieć potomstwa.

    4

    17
    Odpowiedz
    1. Kolejny parobek ,który ma zajoba na punkcie dzieci.
      A wy jesteście amebami bez mózgu.

      3

      3
      Odpowiedz
  12. Jesteś nieżyciową pizdą… Jak kiedyś nauczysz się robić dzieci( w co szczerze wątpie) to może cokolwiek zrozumiesz… aczkolwiek lepiej nie- tępy materiał genetyczny niech się nie rozsiewa. Ciekawe gdzie srałeś pod siebie parę lat temu? A może robiłaś sobie gównianą pizzę i zjadałeś? Napewno tak było…

    1

    15
    Odpowiedz
    1. W dupie byłeś, gówno widziałeś, więc tak samo gówno o mnie wiesz. Nie pozdrawiam

      (Tak, to autor chujni)

      8

      0
      Odpowiedz
  13. a teraz pierdolnij się w łeb i to siarczyście

    2

    6
    Odpowiedz
  14. Ja, Meś, co zarabiam 17 tysi netto,patałachy nie uznaję kompromisów, podobnie jak ta piękna i niezależna kobieta. Jeśli jestem w pizzerni – a ma się rozumieć, że w ekskluzywnej i najlepszej w mieście – i zachce mi się kupę to nie ma takiej opcji, żebym wychodził do kibla. Bąki puszczam swobodnie przez ubranie, im głośniej tym lepiej ale grubsza sprawa wymaga pewnych nakładów logistycznych. Tak więc pan kelner, patałach podaje mi jedwabisty papier na złotej tacy. Inny rozpina rozporek i delikatnie zdejmuje spodnie. Jeszcze inny biegnie z mobilnym sraczykiem i podstawia mi pod dupę. Kiedy defekuję inni goście w pizzerni przypatrują się w milczeniu, wymieniając niekiedy ciche uwagi. A wiecie patałachy, że to środowisko prawników i lekarzy, bo w innym się nie obracam. Moja pizza – robiona z najlepszych składników przez najlepszych kucharzy nie stygnie, gdyż nigdy nie przerywam jedzenia robiąc kupę. Tak więc w ciszy przerywanej tylko moim popiardywaniem i stęknięciami pałaszuję swoją boską pizze głośno mlaskając i siorbiąc Johnie Walkera. Podcieram się jedwabnym papierem po 200pln za rolkę, uważając by resztki kału nie ubrudziły mi dłoni. Nie zawsze się udaje, ale nie dbam o to. Po skończeniu wycieram ręce w spodnie, bo tylko mięczaki myją łapy po sraniu i daję kelnerowi suty napiwek. Ostatnio dostał całe dwa złote, więc kłaniał mi się tak, że rąbał łbem w podłogę. Chciał nawet zrobić mi loda na pożegnanie ale jak wiecie, patałachy do buzi to sobie sam sięgam. To mówiłem ja, Mesio, wasz pan i władca, patałachy

    7

    5
    Odpowiedz
  15. Witam wszystkich bardzo serdecznie! Dzisiaj chciałbym opowiedzieć wam o pewnej zabawnej sytuacji, która napotkała mnie w pizzerii. A mianowicie, poszedłem dzisiaj sobie do pizzerii, bo miałem ochotę na pizzę. No, więc usiadłem sobie przy stole i zamówiłem pizzę. Kiedy już obsługa przyniosła mi tę pizzę, przy innym stoliku usiadł jakiś samotny, zgorzkniały frajer. I tu wszystko się zaczyna. Nic mu kurwa nie pasowało. Sos był za mało czerwony, ciasto za twarde, ser za bardzo spalony a cola, którą zamówił do picia za ciepła. Obrażony był na cały świat bo cały świat miał w dupie jego żałosną, frajerską osobę. Żal mi było kelnera bo chłopak był młody, widać że nowy i zależało mu pewnie na robocie w wakacje więc cierpliwie znosił jego frajerskie humory. W pewnym momencie jakaś matka, która siedziała z dwójką małych dzieci na przeciwko niego nie wytrzymała dłużej obecności tego dupka, zdjęła jednemu z nich pieluszkę, wzięła mokrą chusteczkę i zaczęła nią wycierać jego obsrane dupsko. A ja siedząc w przeciwnym kącie sali z satysfakcją oglądałem zniesmaczony ryj tego frajera. Z satysfakcji bardzo mi się wtedy apetyt poprawił a jako ojciec małego dziecka jestem do takiego widoku przyzwyczajony i nie robi on na mnie żadnego wrażenia. Tymczasem frajer zaczął się buldoczyć i obrażać tę matkę i tu niefart bo z kibla wyszedł jej mąż. Na pierwszy rzut oka było widać, że to nie frajer tylko prawdziwy facet. I nie uwierzycie co się stało-frajer zerżnął się ze strachu w spodnie, smród na cały lokal. Ja na miejscu właściciela tej pizzerii wprowadził bym całkowity zakaz wpuszczania takich dupków. Ich miejsce jest w barze na dworcu. Skandal, mówię wam, skandal. Pozdrawiam i życzę miłego dnia wszystkim, którzy to czytają.

    6

    4
    Odpowiedz
  16. Kto do kurwy nędzy negatywnie ocenia ten post i krytykuje autora? Zakładajcie rodziny, wychowujcie nawet i 10-tkę dzieci, ale są pewne zasady. Klient przychodzi do pizzerii żeby zjeść, więc ma prawo oczekiwać, że w spokoju będzie mógł delektować się posiłkiem. W spokoju i w odpowiednich warunkach. Ludzie śmieją się i gardzą zwierzętami, że w tych samych pomieszczeniach jedzą i srają, a jak zachowała się kobieta opisywana przez autora? Gorzej, bo zwierzęta hodowlane nie mają wyboru.
    W pizzerii nie było łazienki? Nie mogła tam pójść i podetrzeć dupę dzieciakowi? A jakbym tam był i zachciało mi się beknąć i pierdnąć na cały głos, to czy uszanowałaby to? Rozumiem, że dzieci mają swoje prawo, ale niedługo dojdzie do tego, że będą mogły drzeć się na cały głos i rozpierdalać wszystko wokół, bo „to przecież niewinne i bezbronne dziecko”. Jak czytam takie posty, to mam wrażenie, że gnojom wolno wszystko, a reszta społeczeństwa ma się do nich dostosować. 500+ miałoby sens, gdyby rodzice byliby kontrolowani co jakiś czas pod kątem wychowywania dzieci. Spłodzić piątkę, a potem mieć wyjebane może nawet menel z dziwką. Tylko po jaki chuj?

    13

    2
    Odpowiedz
    1. W ŁAZIENCE SA ZARAZKI BY MI SIE MOJA KROLEWNA ZARAZILA

      0

      3
      Odpowiedz
  17. Z tej strony autor chujni. Chciałbym się odnieść do pewnych komentarzy znajdujących się pod wpisem. Nie rozumiem, waszego oburzenia, w delikatnym tego słowa znaczeniu. Napisałem po sytuację, która mnie wkurwiła, a wy się czepiacie autentyczności tego wpisu i z góry zakładacie, że to, co napisałem jest ściemą, podczas gdy nawet nie widzieliście tego zajścia. 90% odpowiedzi na wpis to albo komentarze w stylu „Bardziej gównianej historii się nie dało wymyśleć”, różne trolle internetowe lub po prostu gimby, które weszły tu, żeby powypisywać różne obraźliwe teksty, skierowane we mnie, które w ogóle nie są związane z tematem i mieć satysfakcję z tego, że kogoś obraziły. Nosz, cholera, już nawet nie można zwierzyć się z sytuacji, która mnie wkurwiła, bo zaraz znajdzie się ktoś, komu bóg wie, dlaczego, nie będzie się podobać ten wpis i zacznie mnie wyzywać. Poza tym miałem prawo się wtedy wkurwić, ponieważ baba zaczęła na moich oczach wycierać dziecku dupsko, podczas, gdy jadłem pizzę. Ja rozumiem, że to było małe dziecko, które ledwo co chodzić umiało, ale w pizzerii była toaleta i ta matka dobrze o tym wiedziała. Pozdro.

    9

    0
    Odpowiedz
  18. Najebać jej kopów w ryj aż będzie miała orgazm

    0

    2
    Odpowiedz