Mam po prostu tego wszystkiego dość. Gdzie kolwiek się nie spojrzy, to wszędzie szczujnia. Na baby, że to same kurwy, które ciągną lachy obcokrajowcom. I pewnie jakiś procent jest kurwami, nawet umysłowymi. To znów szczujnia na chłopów z Polski, że to tempaki i biedaki, a jak masz mniej niż 1,80m i 10k PLN na łapę min. brak własnego domu i sportowego wózka, to jesteś przegryw. Mam dość szczujni, że gdy masz więcej, jak 2 dzieci z to jesteś patol, a twoja dziocha, tylko cipsko popuszcza. Mam dość, że jak nie masz dzieci, a nawet kobiety, to co ty w życiu robisz. No litości, co kolwiek nie zrobisz, to źle. A najlepiej nie żyje wcale. Szczujnia na tych, co stoją po lewej, szczujnia na tych, co stoją po prawej. Szczujnia, bo ten pracuje w tym, a tamten w tamtym. No opamiętajcie się, bo nie idzie tego słuchać już. Tymczasem (nie)rządnicy rozgrywają nas, jak chcą, ruchając bez smarownaia. A ż. się cieszy i kręci krobą.
szczujnia
2026-07-06 12:487
3

Pomyślałem sobie pewnego razu że tak mogłaby się nazywać ta strona przez tych osobników którzy tu zaglądają.
„Ten dzień nie należał do udanych” – pomyślał Pan Zaszczuty po obejrzeniu wieczornego serwisu informacyjnego w TV. Wyłączył swój 120-calowy telewizor kupiony niedawno na Aliexpress w promocji i niedbale pierdolnął pilota z hukiem na szklany stolik.
– Ty skurwysynu! – wrzasnęła żona Zaszczutego poirytowana hałasem sugerującym, że nadchodzą kolejne wydatki.
Tak, mogły to być wydatki na kolejnego rozjebanego pilota, albo na nowy szklany stolik, na cokolwiek. W rzeczy samej, na szklanym stoliku pojawiła się kolejna głęboka rysa, wyraźny nieusuwalny ślad po całkowicie nieuzasadnionej agresji Zaszczutego. Mocno wkurwiony, jeszcze pamiętał zeszłoroczną wizytę szwagra, tej kurwy umysłowej naśmiewającej się ze wszystkiego co popadnie… a to że telewizorek mały, a to że Zaszczuty jest kurduplem, a to że żona Zaszczutego ma cycki jak chleby, że gdzieś na boku ciągnie laski ciapatym i w ogóle jest kurwą umysłową. Ile było w tym prawdy? Kto jak kto, ale brat znał swoją siostrę znacznie dłużej.
Po tej wizycie, przez wiele miesięcy Zaszczutego nawiedzały koszmary senne. Głównym bohaterem tych koszmarów, oprócz żony z obwisłymi cyckami w kształcie chlebów, była jego znienawidzona robota, przeważnie na nocnej zmianie, polegająca na kopaniu rowów na przemian z walcowaniem blachy. Nocna zmiana wymuszała przygotowywanie posiłków w nocy, co niesamowicie wkurwiało cała rodzinę, w szczególności najstarszą córkę Beatkę, która właśnie teraz smażyła na patelni długą i grubą kiełbasę podśpiewując radośnie lewacką „Odę do radości” z IX symfonii Beethovena.
Zaszczuty wyjrzał przez okno. U sąsiada trawa była bardziej zielona a niebo nad jego działką bardziej niebieskie. „Kurła! Kiedyś to, kurła, było… nawet trawa była bardziej zielona” – ta myśl już od miesięcy nie dawała Zaszczutemu spokoju. Po kilku kwadransach bezsensownie spędzonych na gapieniu się w okno, sięgnął po telefon i zadzwonił do Ż. żeby zamówić kolejną porcję kroby. Kroba! Cudowna substancja, która pozwalała niemal natychmiast przenieść się w inny wymiar, zapomnieć o wszechobecnym marazmie tu i teraz. Kręcenie krobą było dla Zaszczutego ukojeniem, było nirwaną, było ucieczką od biedackiej pracy, od chlebocycowej żony, od kredytu na norę w której mieszkał a może nawet od brzydkiego pulpitu.
„Niech no kto wychyli łeb
Trzeba opluć, zgnoić, zgnieść
Taki nasz powszedni chleb
Obsobaczyć go i cześć
W siódmym niebie nienawiści
Lepiej niż na haju nam
Nic tam nie jest wybaczone”
Pierwsze skojarzenie, aż se jebłem na pętli z jutuba bo nie słyszałem chyba z dwa miesiące hahaha ;—)
Na ludzi trzeba mieć w tych czasach wyjebane.Najlepsza metoda.Wdawanie sie jakiekolwiek dyskusje nie ma sensu.Narod strasznie roszczeniowy,obrażalski sie zrobił.Szczegolnie paskudni są osoby 30+ o byle co zaraz jest mega szczujnia
Dokładnie, obrazalscy.
Nie można nic powiedzieć, bo nawet jak ktoś ma jakiś kiepski sprzęt to i tak trzeba mówic i myśleć, że to najlepsze sprzęty bo inaczej obrażenie się.
Albo nie można komuś odmowic, bo jak ktoś ma wolną chwilę to tylko wtedy kiedy ktoś chce, a jak odmowa to potem miesiącami czekasz człowieku na dotrzymanie obietnicy, bo akurat wtedy nie miales wolnej chwili, więc to była też wielkie obrażenie.
Ja mam 34lata i nadal jestem prawiczkiem incelem piwniczakiem i nienawidzę kobiet.
„Rozchmurz się”, Pijany Wujek
To dobrze. Trzeba mieć jakieś hobby. Inaczej zwariować można
Czy strzelanie gumką recepturką w jaja współpracownika który ma brzydki pulpit po zajebaniu mu kanapek sprawdzając uprzednio godzinę na zegarku z takim niebeskim podświetleniem nicnierobiąc jednocześnie chwilę po czwartej zmianie w ŁWF o jednej kromce suchego chleba po gumowaniu zimnym końcem przed randką z Beatką można nazwać hobby? Nie chciałbym zwariować…
Rozumiem, że opisane traktowanie współpracownika jest zwalczaniem konkurencji, czy tak?
Pozdrawiam, Beata
Wez zamknij ryja imbecylu bo nie da się tych jebanych wypocin czytać kurwa mac balasie jebany
Ja nie mam nic do pracodawców, bo chyba to lepiej, że pracę oferują niż gdyby mieli sobie tylko kawalerkę na wynajem kupić,
a moim ulubionym jest Janusz Tracz.
Ja pamiętam, że kiedyś na sjp było napisane:
Szwargot – niezrozumiała, nieprzyjemnie brzmiąca mowa,
zwłaszcza w języku niemieckim.
https://sjp.pl/Szwargot
nadal jest
ale o niemieckim nie ma wzmianki 😉
https://sjp.pl/Szwargot
Zobacz jeszcze raz na samym dole.
Księża nie mają kobiety, trzeba im mówić: „co ksiądz będzie robił”, 😀
Chyba jedyne rozwiązanie to dbać o pieniądze i przydatne umiejętności aby zostać pustelnikiem cywilizowanym !!!
a ludzi zostawić samym sobie, niech się wzajemnie zagryzą kundle !!!
Staram się (i całkiem nieźle mi wychodzi) nie brzmieć wobec nikogo lekceważąco ani krzywdząco.
Ja będę się wyrażał niejasno.
Jak nie wiadomo o co chodzi to ma tak zostać, kto chce to sobie dopowie swoje, zrozumie swoje.
Powinno być tak jak na początku lepiej gdyby było, wszystko napisane szyfrem.
No więc:
Niektórzy są bardziej podobni do małp.
I nie chodzi mi wcale o wygląd, a np. o zachowanie, kulturę, zwyczaje.
Szympansy też się nawzajem tłuką, tak to jest w ich świecie.
A widzisz… kiedy ja zaparzę czajniczek herbatki, to nie wypijam ale zjadam filiżankę a uszko zostawiam na koniec.
Dobrze, smakoszu. Ale co się z dzieje z herbatą? Przecież nie wyparowuje. Żresz filiżankę, a gorąca herbata cieknie Ci po palcach na podłogę? Jesteś tak zajęty wpierdalaniem filiżanki, że nie czujesz gorąca? Czy po prostu trzymasz filiżankę nad dywanem i sprawnie omijasz herbatę?
Kurwa wiem! Od razu po zaparzeniu wylewasz herbatę do zlewu albo w ogóle nie wlewasz jej do filiżanki z czajnika.
O kurwa, ale jestem domyślny i logiczny, ja pierdolę.
To nie tak, jak Ci się wydaje. Ja po prostu traktuję herbatę jak do połowy zużyty flamaster. Ot, cała tajemnica.
„nie licz na pokrzepiające komentarze w internecie”
Mnie wkurwia jeśli się ze mnie śmieją, że jestem prawiczkiem i singlem, mam 28 lat – jebać debili, którzy mnie wyśmiewają, tak!
Jesteś prawiczkiem i chciałbyś jebać debili… Ja pierdole, to jest dopiero patologia.