Wyszydzanie graczy

W życiu mamy wiele możliwości spędzania wolnego czasu. Jedną z nich są gry komputerowe. I mimo tego, że są one powszechne już od kilku dekad, to jest to wciąż społecznie wyśmiewana pasja. Pytanie podstawowe, czemu?
Ja rozumiem potępianie np. zażywanie ciężkich narkotyków, niszczenie mienia publicznego czy dotykanie małych dzieci. Ale w czym właściwie gorsze są gry komputerowe?

Przykład 1: Jeżeli idę z kumplami z pracy na piwo (i wódkę) i przez cały wieczór przepiję 100 zł, wrócę najebany do domu i zasnę na korytarzu, to jest to męskie wyjście i wiadomo że każdy facet tak czasem musi. Ale jak wydam tą samą kwotę na grę i spędzę przy niej wieczór, to jestem dziecinny, tracę pieniądze na pierdoły i marnuję czas. W obu przypadkach straciłem kasę i czas, kosztem rozrywki. Dlaczego gry w tym wypadku są gorsze?

Przykład 2: Mam również inne hobby, np jazda na rowerze i motocyklu. Czasem wieczorkiem wyjadę sobie w miasto ku mojej rozrywce, jeżdżąc bez celu i robiąc sztuczny ruch. Ludzie mają negatywne nastawienie i do cyklistów i do motocyklistów, a jednak jeżeli powiem że tak spędziłem czas, to stwierdzą że mam fajne pasję. Jeżeli ten czas spędzę na „granie w komputer”, to tracę czas, mimo że robię to w totalnej separacji od świata i nie przeszkadzam nikomu. Czyli lepiej być dorosłym zawalidrogą niż dziecinnym graczem…

I przykład 3: Wcześniejsze przykłady zmuszały do wyjścia z domu. Ale jest też jeden bardzo powszechny sposób marnowania czasu bez wychodzenia z domu, który jest powszechnie akceptowany – oglądanie telewizji. Powiedzcie mi, dlaczego oglądanie filmu wieczorem po pracy, jest gorsze od grania w grę wieczorem po pracy? W obu przypadkach siedzę w domu, patrzę w ekran i ruchy ograniczone są do minimum. Dlaczego można oglądać film, ale nie grać w grę? Dlaczego to akurat ta druga czynność jest dziecinna, choć wymaga błyskawicznego myślenia czy układania strategii?

Ci którzy wykazali minimum zainteresowania (a warto, szczególnie jeżeli jesteście rodzicami), to wiecie że są też gry dla dorosłych. To że wielu 10-cio latków grało (i zapewne gra) w GTA V, to nie znaczy że nie ma tam scen seksu, bezsensownej przemocy i masy wulgaryzmów. To dalej nie jest produkt dla dzieci tylko dla osób które odróżniają fikcję od rzeczywistości. Dlatego nie wolno nazwać takiej gry dziecinną.
Jeżeli dla przykładu weźmiemy przykład patologicznej rodziny gdzie dzieci piją alkohol i palą papierosy, to nie znaczy że picie jest dziecinne bo robią to dzieci, tylko fakt że dzieci piją jest patologiczną sytuacją. Dlatego uważanie że granie jest dziecinne, dlatego że robią to dzieci, jest robieniem kurwy z logiki.

I na sam koniec. Jestem dorosłym facetem, który nie pobiera zasiłków ani żadnej innej pomocy z zewnątrz. Dlatego mówić że wydanie 2000 zł na kartę graficzną jest stratą pieniędzy, mogę tylko ja, bo to idzie z mojego budżetu i nikogo nie powinno to interesować. Jeśli nie pobieram zasiłków, czyli pieniedzy pośrednio waszych, to moje wydatki powinny obchodzić tylko mnie (i moją rodzinę)

Idziemy z duchem czasu i stajemy się coraz bardziej tolerancyjni. Dlaczego możemy zaakceptować czyjeś poglądy które dotykają bezpośrednio nas, ale nie możemy zaakceptować sposobu w który ktoś spędza wolny czas, w sposób który nie dotyka nikogo z zewnątrz?

4
1

Komentarze do "Wyszydzanie graczy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Daigo Umehara też z tym walczył. Ech… niestety – stereotypy i ludzie bezmózgowia.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Bo jak gram całodobowo, to to jest już choroba.
    Dawniej grałem kilkanaście godzin na dobę w CS.
    Nic mnie nie interesowało.
    Odkąd żyję sam, za swoje pieniądze, i nie mam pomocy od NIKOGO Z KREWNYCH, to gram w CS’a znacznie mniej;
    choć dzięki twojemu wpisowi teraz zdałem sobie sprawę, że wciąż gram w CS za dużo.
    SERIO!

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Opowiedz coś więcej o motocyklu.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Pewnie mieszkasz ze starymi.
    I wszystko jasne.

    To PRL pokolenia lampią się w TV, potępiają inny sposób życia niż pryzmat ich ograniczonego myślenia, i zaglądają człowiekowi do cudzego portfela.
    Dokładnie takich samych miałem starych.

    Miałem, bo się od nich wyprowadziłem, i gram sobie ile chce; ale z racji nadmiaru obowiązków wskutek samotnego życia nie poświęcam na CS’a dłużej niż kilka h. Czasem więcej.

    0

    0
    Odpowiedz