Praca, zdrowie, niefart?

Witam
Odkąd straciłem robotę tułam się trochę tu trochę tam, tracąc chęci i nadzieję, że w końcu przestane być opluwany przez los i czeka mnie coś lepszego niż teraz, ale po kolei.
2 lata temu gdy znalazłem drugą robotę okazało się, że poza katarem siennym mam astmę oskrzelową. Pracując w elektromarkecie po tygodniu dźwigania lodówek, pralek musiałem się zwolnić bo każdego dnia po takiej robocie miałem duszności i nie mogłem powietrza złapać, nawet leki przestały być skuteczne.
Kolejna robota to był staż w biurze gdzie musiałem dzwonić i szukać klientów na konkretny sprzęt i usługi. Starałem się jak mogłem, robiłem bazę po godzinach pracy, po miesiącu mi podziękowano bo robiłem za mało telefonów i zestawień.
Oczywiście musiałem znów dostać trepa na morde od życia bo zaraz po tym na usg wyszły mi kamienie nerkowe.
Za co się nie biorę, nie ważne jak się staram i tak z góry jestem skazany na porażkę. Odnoszę wrażenie, że życie jest dla wybranych, praca po znajomości, dobre zdrowie nawet jak się pali i pije.
A ja co? Mam pokutować każdego dnia i nieść swój krzyż jak Jezus? To jest jakiś kurwa żart?

59
4

Komentarze do "Praca, zdrowie, niefart?"

  1. kup se konsolke zycie bedzie latwiejsze
  2. Potęga teraźniejszości – Eckharta Tolle na yt.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Zainteresuj sie Jerzym Zieba. Jego metodami wymeczylem PZT oraz astmę. Pozdrawiam Cię i życzę Ci powrotu do zdrowia!

    1

    1
    Odpowiedz
    1. a mozesz podac konkretny film?

      0

      0
      Odpowiedz
  4. Czeka Cie jedynie….. GOWNO, lec po 0,7 bo szkoda czasu

    1

    1
    Odpowiedz
  5. Jezu, ‚niesc swoj krzyz jak Jezus’ no chyba Cie pojebalo dzieciaczku. Lec szybko do spolemu na rogu po flache i nie pierdol bo Panowie Zdzisiu z Mirkiem wszystko wykupia.

    0

    1
    Odpowiedz
  6. Stary, nie załamuj się, pociesz się moim nieszczęściem.
    Słuchaj, w 2008 r, mając zaledwie 24 lata zachorowałam na ziarnicę złośliwą ( rak krwi). Chemioterapia sprawiła, że siadła mi wątroba. Teraz mam przewlekle zapalenie tegoż narządu. Muszę bardzo uważać na dietę, leki…nawet paracetamol może zaszkodzić. Do tego kilka lat później, za sprawą szczepionek „przeciwko” chorobom tropikalnym, dopadło mnie ostre, rozsiane zapalenie mózgu i nerwów obwodowych. Bol i cierpienie, jakie się z tym wiazalo, można porównać tylko do palenia na stosie, bycia razonym prądem i „mania” głowy zgniatanej w średniowiecznym narzędziu tortur – jednocześnie. Nigdy się z tego nie wylizałam. Orzeczono mi jakiś tam procent uszczerbku na zdrowiu – nieadekwatnie niski do rozmiaru mojego cierpienia, zbyt niski, żeby otrzymać rentę, a de fakto nie jestem od tej pory już w stanie sama na siebie zarobić. Został mi po tym przewlekły, nigdy nie mijający ból głowy, oraz zawroty. Zaburzenia widzenia, ból i meczliwosc mięśni jak przy nieustającej od lat grypie i arytmia serca. Chujnia, co nie?
    Wiesz, jak wiele bym dała za Twój katar sienny i astmę? Mimo tego wszystkiego funkcjonuję. Jestem matką i pełnoetatową panią domu. Raczej normalnie uczestniczę w życiu społecznym ( jedynie ze znacznym ograniczeniem wysiłku fizycznego). Postronna osoba która mnie nie zna nie poznałaby, że mój krzyż już dawno wgniótł mnie w ziemię, a cierpienie fizyczne nie tylko złamało, ale wręcz rozerwało na strzępy ongiś hardego ducha.
    Kolego, żyj pełnią życia i nie rób z igły wideł.

    2

    1
    Odpowiedz
    1. Szkoda, że masz rodzinę, bo po takim wpisie bym na ciebie leciał

      0

      1
      Odpowiedz
  7. Po pierwsze, jest coś takiego jak prawo przyciągania. Jeśli z góry zakładasz i wierzysz w to, że spieprzysz sprawę, to masz sporą szansę, że ją spieprzysz. Wszechświat działa jak jeden wielki mózg, więc odpowiada na twoje myśli, zgodnie z twoją wolą, nawet jeśli nie jesteś tego świadom. Nawet oficjalna nauka już ma na ten temat hipotezy. Ludzie sobie nawet nie zdają sprawy, jak potrafią samych siebie przeklinać w słowach i myślach. Zresztą, nie ma tutaj żadnej magii czy czegoś trudnego do zrozumienia. Jeśli ciągle będziesz myślał negatywnie, to oczywistym i logicznym jest, że twoje życie będzie również negatywne. Dwa, zaraz obok nas, i często w nas, żyją sobie takie istoty zwane np. demonami. Problem polega na tym, że ludzkie np. fizyczne oko ich nie dostrzega, ale np. w OOBE można je zobaczyć. To są złowrogie ścierwa, które potrafią przeklinać człowieka, tak że np. nie powodzi mu się w finansach, albo ciągle choruje, tak jak ty. Nie będę ci teraz wszystkiego tłumaczył co poznałem w swoim życiu, bo jest tego za dużo, a nie wiem też, czy jest w ogóle sens, bo może jesteś z grupy ignorantów, którzy zarzucą mi bajki albo spraną czapkę, zindoktrynowaną przez np. katolicyzm, czy inne sekty, co jest bzdurą, po prawdy szukałem sam i to w bólach. Po po prostu albo mi uwierzysz, albo żyj dalej w swoim matrixie. Rodzi się więc pytanie, czy ty po prostu nie masz nad sobą przekleństwa, które niszczy twoje życie. Trzeba by jednak pójść z tym do odpowiednich służb chrześcijańskich, które uwalniają ludzi od czegoś takiego, by to sprawdzić, a mówię ci, musisz uważać gdzie idziesz, bo pełno wilków w owczych skórach, tak inni, choć uwalniają od tego, to sami żyją w różnych zwiedzeniach. Trzy, już teraz widzę, że masz typowo religijne postrzeganie pokuty i niesienia krzyża. Nie potępiam ciebie, ale chce tutaj wyjaśnić tobie i innym, którzy to czytają, że w Polsce to gł. odpowiedzialne jest za to Państwo Katolickie (bo Kościołem się tego nie powinno nazywać). Państwo Katolickie to religia, a religia, to demoniczna forma kontroli ludzkich umysłów. Nie człowiek to wymyślił, tak jak tutaj niektórzy piszą, ale człowiek posłużył za narzędzie i to rozpowszechnił na Ziemi. Działa to cwanie, bo ludzie nawet nie zauważają w jakim bagnie są. Skupia się uwagę np. Katolików na np. pornografii, podczas gdy indoktrynująca religia ma ich umysły, cały czas w garści. Po co niby Bogu te sztuczne szopki i obrzędy? To nie jest taki Bóg. Czym jest więc właściwa pokuta? Przede wszystkim, zawołaniem do Boga i uznaniem Jezusa osobistym Panem i Zbawicielem. To jest najważniejsza pokuta, czyli odwrócenie się od dotychczasowego życia, i rozpoczęcie nowego rozdziału, w budowaniu relacji (nie religii!) z Bogiem bo czy ty wiesz, że z Bogiem można w ogóle sobie rozmawiać, tak jak z drugą osobą? Pewnie nie, bo mało kto to wie. Ten świat jest spieprzony po całości, by to wiedział. Niesienie krzyża to natomiast prześladowanie z naśladowania Jezusa a to nieodzowny element, prawdziwie wierzącej osoby. Coś o tym wiem. Nie jest to na pewno bieda w pracy, czy gówniane warunki pracy, bo Bóg tego nie chce dla ciebie, to kłamstwo.

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Nie pierdol Tyle bo nikt kurwa czytac tego nie zamierza !

      0

      1
      Odpowiedz
    2. Czyli jesli bede intensywnie myslal o tym ze o*ebiesz mi gale to pewnego dnia sam przyfruniesz do mnie i kucniesz do miecza ???

      0

      1
      Odpowiedz
  8. No właśnie nie… właśnie o to chodzi aby „dźwigać swój krzyż”. Uważałem, że to abstrakcyjne rozwiązanie, ale to jedyne rozwiązanie, którym oddalasz śmierć… Ja wyjechałem znowu za granicę. Również dźwigam swój krzyż. Tęsknie.

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Pocieszę cię w jednym zdaniu i jednocześnie wezwę do stanięcia do walki. Magiczne zdanie brzmi: nie robisz tego, co jest twoim powołaniem, do czego masz talent- gdy karczujesz las będąc księciem, jesteś na niewłaściwym miejscu i wtedy zawsze będziesz miał pod górkę. Mam nadzieję, że masz jakieś ambicje i postarasz się być najlepszą wersją samego siebie w tym, co ci w duszy gra. Powodzenia!

    2

    0
    Odpowiedz