Nie dość, że mam okropną pracę to nie mogę znaleźć innej. Nie mogę pójść do wymarzonej szkoły, bo nie umiem matematyki, która jest tam tylko przez jeden semestr i gówno ma do kierunku. W pracy krzyczą na mnie jak na debila. Jakby się wielka krzywda stała, że nie wyniosłam zasranych wieszaków wychodząc od lewej strony a nie prawej. No kurwa… chyba ważne, że w ogóle wieszaki dotarły tam gdzie miały. Opryskliwa przełożona, która myśli, że jest zajebista bo jest wyżej ode mnie. Nieprawda kochana… ty tu całe życie się męczysz za ledwo 2 tyś złotych, a ja mam przed sobą jeszcze przyszłość i jestem tu tymczasowo.
19
42

to w wolnych chwilach ćwicz matematykę, ona naprawdę jest do ogarnięcia, trzeba włożyć tylko trochę pracy. Szczególnie, że przez te pół semestru kosmosu mieć nie będziesz, zapewne same podstawy.
Dobre podejście do dszefowej 😉
Do matki też masz takie gadki? Bo ludzie z piątą klepką w takich sytuacjach z reguły nie komentują takich rzeczy, a ci, którzy podobnie jak Ty mówią w ten sposób po prostu reprezentują niski poziom… Kwestia kultury, nic więcej. Aha i jeszcze jedno – skoro dokucza Ci jej zachowanie – Ty się staraj nie być taka w jej wieku. Pozdrawiam
matme mało kto rozumie, a jednak wszyscy jakoś sobie z nią dają rade 😉 jeśli masz ochotę to idź na te studia, prędzej czy później tą matematykę i tak zaliczysz 😉 tylko że od studiów ważniejsze jest doświadczenie i umiejętności ;p bo same studia nic nie dają ;p
Matma na kierunkach technicznych jeast zrozumiana w większości przez wykładowców, a i to nie zawsze 😉
Zrób to co ja-mnie wkurwiali w robocie to ją jebnąłem