Uberchujnia! Przywieźli nową kawę do biura, która miała być lepsza niż poprzednia… no i jednym słowem chujnia meksykańska!
Kategoria: Bez kategorii
Nowy chłopak
2011-07-08 23:43Mam chłopaka już kilka miesięcy. Poznaliśmy się jakoś na początku roku, on jest super, idealnie zbudowany, twarz jak model, po prostu ideał. Koleżanki zawsze mnie pytają jaki jest w łóżku ale niestety nie miałam się czym chwalić, bo on nie chciał się śpieszyć, zawsze jakoś to odkładał na później; zamiast u mnie na noc, siedzieliśmy u niego, oglądaliśmy romantyczny film, jechaliśmy potańczyć na imprezie, często zabierał mnie na lodowisko, potem do kina, kończył namiętnym pocałunkiem i do domu. No Kurwa mać! Było jak w bajce ale czekać nie chciałam, więc zorganizowałam podstęp. Koleżanki mi doradziły, że mam zaprosić go do siebie jak nie będzie rodziców pod pretekstem zapoznania moich starych z nim. Ubrałam najostrzejszą bieliznę jaką miałam i jak tylko wszedł wciągnęłam go do sypialni. Od początku mi coś nie grało ;/ bo Ja Jebie, normalny chłopak od razu by się „najeżył” i chciał kopulować, a ten był onieśmielony po czym stwierdził, że wstydził się powiedzieć wcześniej, ale ma małego. Ok – pomyślałam. Nieraz koleżanki mówiły, że takie 13 cm nie jest jeszcze najgorsze, ale jak ściągnął majtki to aż mi się śmiać chciało ;/ Na oko jakieś 10 cm i takie chude jak mój palec u ręki :(. Powiedziałam, że wszystko gra i jakoś tą noc spędziliśmy ale nie było to tak, jak sobie wyobrażałam (tym bardziej, że każdy mój poprzedni partner nie miał mniej niż 16). Jemu też się nie podobało (musiał widzieć, że mnie nie zadowolił, bo wychodził po prostu smutny). Nie było jak zawsze buziaka na pożegnanie, było dziwnie. Potem napisał do mnie sms, że zrozumie jak już nie będę chciała z nim być 🙁 I ja nie wiem teraz co mam robić, można go jakoś powiększyć? (tak jak biust u kobiety?), albo dziewczyny, znacie może jakieś techniki, żeby było w łóżku lepiej z takim sprzętem? Bo życie seksualne też jest ważne, nie tylko rozmowa i wspólne spędzanie czasu… a ja sama nie wiem, co mam myśleć…
Czarnobylskie mrówki na skrzydłach!
2011-07-08 23:43Dzień zapowiadał się dobrze. Pierwszy raz od jakiegoś tygodnia nastał słoneczny poranek. Pomyślałem: „o nie! dziś nie włączam kompa, tylko cały dzień spędzam na świeżym powietrzu”. Miałem kilka pomysłów jak spożytkować wolny czas. Stwierdziłem, że pójdę rano na boisko porzucać sobie do kosza i przypomnieć sobie jak się kozłuje. Jeden drugi rzut, parodia totalna, tylko patrzyłem, czy tego nikt nie widzi- i nagle coś wpada do nosa. Kręci się to coś, nie może się wydostać, nagle ból, swędzenie, ból i wypadło. Jakaś czerwona mrówka na skrzydłach z żądłem wielkości własnej głowy. Nagle kicham, prycham, grać się nie dało.Już mnie ta cała mrówka tak z równowagi wyprowadziła, że wróciłem do domu i włączyłem kompa i znów przed kompem dzień spędzony w nadziei, że ten ból minie, a ja uspokoję swe szargane nerwy . Uważajcie więc drodzy chujowicze na czerwone latające mrówki bo mogą Wam zjebać dobry nastrój.
Co ja mam o tym sądzić?
2011-07-08 23:43Dzisiaj Żona zapytała mnie, czy nie widziałem centymetra krawieckiego. Odpowiedziałem żartem, że nie widziałem go, ponieważ do mierzenia członka zazwyczaj używam miarki-metrówki. Na moje słowa Żona odpowiedziała z kamienną miną; -Na Twoim miejscu do mierzenia członka używałabym krzywika…
Czy to miłość?
2011-07-08 23:43Nie wiem dlaczego ale podporządkowałem sobie całkowicie swoją kobietę. Uczyniłem z niej swoją niewolnicę… Robi co ja chce, kiedy chcę. Nie mówię o seksie i lodzikach (choć to też), ale mam na myśli rzeczy dotyczące np. jej ubioru, wyglądu… Rozkazuje jej, że ma zrobić obiad itd itp. W sumie to taki związek partnerski. Naczynia myje ten kto je pobrudził. Czyli ta osoba, która nakładała potrawy na talerz. Idąc dalej, jest to moje dziewczę właśnie. A moja kobieta? Jej to wszystko pasi!!! 🙁 Próbuję jej uzmysłowić, że ona musi mieć własne zdanie. Już nie wiem jak jej uświadomić, że też jest człowiekiem. Ja bym chętnie z nią poszedł na kompromis. Ale nie mam z kim iść póki co, bo ona robi wszystko, żeby mi było dobrze, nie baczy na to jakie ona ma potrzeby i co jej odpowiada, a co nie… ważne żebym ja był szczęśliwy, a w jej odczuciu tak będzie tylko i tylko wtedy kiedy będzie mi usłużna jak czarny niewolnik. Mnie to nie uszczęśliwia, a wręcz przeciwnie… ona musi mieć własne zdanie. Ciekawie, nie? I teraz pytanie do Was szurnięci internauci, którzy nie mają nic do roboty prócz cieszenia się z głupot na samosi („Mam w cipce kiszkę, jak ją wyjąć?? Ania 12lat.”), proszę odpowiedzcie jak ludzie, a nie debilni ludzie. 🙂 Czy moje zachowanie jest normalne? czy powinienem to zmienić? Jeśli tak to jak? To kwestia mojego charakteru i usposobienia? To nie jest tylko kwestia dziewczyny. Z góry traktuje wszystkich.
Vlepka
2011-07-08 23:43Ot, jakiś czas temu zamówiłem sobie na allegro vlepki. Jak już doszły, to w następny dzień, idąc do szkoły, nalepiłem jedną na przystanku. Oczywiście nie na rozkładzie jazdy, tylko na wolnym, plastikowym polu. Dzień później zauważyłem, że komuś nieźle się nudziło i zdrapał ją do połowy. Tu rodzi się pytanie – dlaczego do połowy? OK, chuj, menda społeczna bez szacunku dla własności podatników (czytaj: ja) nalepiła ścierwo. Ale czy to ścierwo lepiej wygląda, jeśli są widoczne ślady kleju i papieru? Jeśli już ktoś poczuł w sobie obywatelski obowiązek, by oczyścić przystanek z niepowołanego obiektu, to czemu nie zadbał o to, żeby to jakoś wyglądało, a nie zostawił w jeszcze gorszym stanie? Pozdrawiam serdecznie panią w średnim wieku (tak przypuszczam, ich najczęściej to burzy), która poczuła w sobie obywatelski obowiązek, by w małym stopniu naprawić ojczyznę. Jestem dumny, towarzyszko!
Praca
2011-07-08 23:43A więc tak. Pracowałam na magazynie jako pakowacz, wytrzymałam 4 dni, bo to, co tam się robi to jest masakra. Praca z babami, które co chwilę klną i w ogóle margines, a na dodatek jakaś baba w chustce a’la rambo kazała przewozić palety, które ważyły tyle co 2 słonie jak nie więcej i to na paleciaku ;/ Chrupnęło w krzyżu i l4, a umowę miałam na 2 tyg. więc musiałam się wyrejestrować z urzędu pracy. Zakończyłam tam karierę. Chciałam się zarejestrować znowu w UP, ale jako że była to umowa o pracę to chcą mieć świadectwo pracy. Dzwonię do tego pośrednika pracy jakiś tydzień temu i powiedziały mi, że do 3 dni mi to wyślą. Dzisiaj dzwoniłam znowu, bo już powinno być. Odebrała paniusia i powiedziała, że świadectwa wysyłają dopiero po 10 następnego miesiąca! A jak wyczuła, że się wkurwiam to szybko dodała, że świadectwa są wysyłane z Wrocławia… Żebym im biura nie rozjebała. Poszłam na rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko telemarketera. Wszystko ok, miałam mieć 1 dzień bezpłatny, a później już wszystko zgodnie z umową. Przychodzę w ten dzień i nie ma kierowniczki. Obiecane szkolenie z sprzedaży, które miało się odbyć okazało się czytaniem tekstu z kartki przez 2 godziny, a później już na słuchawkę. Za mną siedziała kierowniczka. Co chwilę, że za cicho mówię, że mam nie mówić słowa „oferta” i inne jakieś kwiatki. No ale luz. Po przepracowaniu ok. 5 godzin powiedziała mi, że się nie nadaję… Wczas się kurwa skapnęła, że za cicho mówię i że jestem za miła. Po 5 godzinach! dzień zmarnowany ;/ Ponadto mam okres i wszystko mnie wkurwia i boli… a do tego ten cholerny deszcz.
Tolerancja na siłę
2011-07-08 23:43Postanowiłem się tutaj wyżalić, bo to chyba najlepsze miejsce do tego. Wkurwia mnie, że od pewnego czasu w mediach, a przez to także w życiu codziennym, wszyscy próbują mnie uczyć „tolerancji”. Co to znaczy? Ano to, że jeśli mam prawicowe poglądy i nie podoba mi się to, że pedały walczą o swoje prawa w tym kraju i głośno o tym mówię, to zaraz mnie nazywają zaściankowcem, przebrzydłym katolem czy człowiekiem nienowoczesnym. W sumie mam w dupie opinię innych, ale dochodzę do wniosku, że wszyscy stają się nagle tacy tolerancyjni dla jakichś popapranych dewiantów BO TAKA JEST MODA! Przecież to jest chore! Jak bardzo dajemy się manipulować mediom! A jak ktoś ma odmienne zdanie to od razu jakiś niedorozwój! ŚRUT!
Inżynier chuja warty
2011-07-08 23:43Witajcie kochani chujowicze, i chujowiczki. Inżynier w dzisiejszych czasach chuja warty jest – to fakt. Chyba nikt nie chce dyskutować. Dewaluacja dotyczy oczywiście również innych tytułów naukowych, ale miarka się przebiera. Co to za inżynier informatyki co nie potrafi programować? Co to za inżynier mechaniki, co nie wie o tym, że tłok pracuje w cylindrze, a nie w rurze wydechowej? Co to za inżynier budownictwa, co buduje most, który po 2 latach wymaga remontu? Czego nas uczą na uczelni? Gównia! Powiedzmy sobie szczerze. Na chuj ta uczelnia i cały ten syf? Wybierzmy łopatę!
Kilka słów o edukacji
2011-07-08 23:43Płacą ci moi rodzice na podręczniki, które są w nowej podstawie programowej, bo wydawnictwo dało w łapę politykom. Uczę się właśnie z jednego z tych podręczników, z matematyki i ni chuja załapać nie mogę, choć się staram. Osłem nie jestem, wszyscy którzy mnie znają twierdzą, że pod mą czaszką znajduje się całkiem wydatny narząd, ale tak złych tłumaczeń prostych rzeczy (w końcu to gimnazjum) tom chyba nie widział jeszcze. Jeśli koledzy z pierwszej ławki, pilnie notujący nawet kalsznięcia faceta, który czyta nam książkę i każe ją przepisywać do zeszytu, nie wytłumaczą mi o co w tym biega, to niezbyt świetlana ma dydaktyczna przyszłość, porównując ze świadectwem z poprzedniego roku – dumne 4.78.
