Otóż, drodzy chujowicze i chujowiczki. Jestem człowiekiem tolerancyjnym i wyrozumiałym, ale wszystko ma swoje granice. Mam taką koleżankę, która jak sama twierdzi, jest aż za bardzo wrażliwa. Jest to straszne. Ludzie wrażliwi mają miliony humorków i nigdy nie wiadomo co im odwali. Muszę uważać na każde słowo, które do niej mówię, bo nie wiem jak zareaguje. Czasem się wścieknie albo walnie mi równie wrażliwym tekstem typu, że nikt jej nie rozumie, bo jest indywidualistką i skazaną na samotność. Żartować przy niej też nie wypada, bo to beznadziejne i puste. No chujnia normalna! Tego się nie da określić. Ciągle powtarza, że jest nierozumiana, że nikt jej nie potrzebuje, ale jak ludzie mają za nią przepadać, jak sama od nich stroni i każdy ją denerwuje. Ciągle ma załamki, płacze sobie w samotności i zawsze pamięta urazy. Ja jako proste stworzenie nie potrafię tego zrozumieć. znoszę, ale nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem. A najlepsze jest to, że szuka faceta. Za wszelką cenę chce go znaleźć, ale który normalny facet z nią wytrzyma??!! Prędzej parasol sobie w dupie rozłożę niż ktoś ją zrozumie. Normalna chujnia.
Kategoria: Bez kategorii
Mandat
2011-07-08 23:43Co tu się długo rozwodzić, chujnia i śrut na maksa. Dostałem ostatnio mandat. Pierwszy mandat w swoim życiu. 100 zł. Mógłbym za to żyć przez tydzień. Stałem na przejściu dla pieszych, samochodom zrobiło się czerwono, to że się spieszyłem przeszedłem. A tu nagle mandacik. Głupi policjant już się ślinił, żebym nie przyjął tego mandatu i żeby sprawa wylądowała w sądzie. Aż mu się oczka świeciły jak o tym mówił. Jestem praworządnym obywatelem, nigdy nie złamałem prawa i nie stanowiłem dla nikogo zagrożenia. I co? Chuj. Jak ktoś chodzi po ulicy z bluzą JP na 100% i okrada przechodniów to nic mu nie zrobią, a ja płacę stówę za nic tak naprawdę. Chujnia, chujnia i jeszcze raz chujnia. Sam chyba sobie kupię bluzę JP.
Rodzina i szkoła
2011-07-08 23:43Ostatnio bardzo wkurwia mnie moja rodzina. Mówię coś, a oni mają mnie gdzieś. Traktują mnie jak powietrze. Czasami mam wrażenie, że nawet jakbym wykitowała to i tak nikt by nie zauważył. Jedyną normalną osobą jest moja druga siostra – Zośka. Zawsze można z nią pogadać o wszystkim i o niczym. Najstarsza to czepiający się wszystkiego kłębek nerwów. Jest w ciąży i wystarczy, że dziecko się ruszy, a ona już świruje. Najmłodsza z moich najstarszych sióstr – wredna obrażalska, która musi być najpiękniejsza kiedy ktoś ma lepsze ciuchy albo jest szczuplejszy od niej. Brat – najmłodszy z mojego rodzeństwa – cały czas krzyczy na wszystkich, wszystko musi być tak jak on to sobie wyobraża. Miły to on jest jak czegoś potrzebuje. Tata – też można z nim pogadać ale tylko wtedy kiedy on ma ochotę, ale jak jest zmęczony to już nie porozmawiasz. Mama – zapatrzona w swoją najstarszą córunię. Mnie traktuje jak śmiecia.
Złodzieje
2011-07-08 23:43Ukradli mi wczoraj na WFie 150 zł z portfela. Najlepsze jest to, że 5 dych było klasowych.
Boję się, że nic nie czuję
2011-07-08 23:43Jestem sama, bardzo długo już. Właściwie nigdy nie miałam nikogo na poważnie. Myślę, że nie chodzi o mój ryj, bo zainteresowanie jakieś wokół siebie widzę. Nikłe, ale zawsze. Z tym, że ja nigdy nie potrafię tego odwzajemnić. Nie potrafię jakoś dać sygnału chłopakowi, który powiedzmy próbuje 'zarwać’. Ba, ja nigdy nie chcę dać tego sygnału. Najgorsze, że ja wcale nie chce być sama. Mam dosyć tego, jest mi źle, czuje się okropnie samotna. Ale boję się, że ja nic nie czuję. Że nie potrafię pokochać. Chujnia.
Chujowy dylemat z urodzinami jak u jakiegoś nastolatka
2011-07-08 23:43Pisząc ten wpis zastanawiam się czy jest sens się żalić i w ogóle opisywać, żeby mnie większość ludzi nie wzięła za gówniarza. Otóż swego czasu opisywałem chujnię z prezentami na urodziny. Pisałem, że zawsze się starałem zrobić jakiś zajebisty i kreatywny prezent niespodziankę znajomym, a „w zamian” na moje urodziny otrzymywałem zazwyczaj alkohol typu wódka. I jak pisałem, wkurwia mnie to. Wódkę to ja mogę postawić, bo mam urodziny. Zawsze chciałem, żeby znajomi zrobili mi zajebisty prezent czy nawet przyjęcie niespodziankę. Ale jak widać nie mogę na to liczyć, bo wolą iść na łatwiznę i kupić wódę ;/. I teraz mam dylemat, bo zbliżają się urodziny 2 kumpli, bo to w tym miesiącu, czy mam zrobić im jakąś niespodziankę, a w zamian dostać alkohol… bo od jednego dostałem wódę, a drugi nawet nie miał okazji się wysilić, bo zapomniał o moich urodzinach. Nie chodzi mi, żeby dostać jakiś drogi prezent, ba nie chciałbym nawet nic materialnego, wystarczyłoby coś kreatywnego, ciężko mi jest nawet przybliżyć co. Może nawet jakieś przyjęcie niespodzianka. Wiem, że wiązałoby się z kosztami pewnymi, ale myślę, że większość z nas by naprawdę się cieszyła, gdyby Wasi znajomi zorganizowali takie coś. I dalej siedzę i się zastanawiam czy jest sens coś zorganizować. Wiem, że dużo osób mi zarzuci, że patrzę „coś za coś”, ale naprawdę chciałbym, żeby choć jeden znajomy był kreatywny i coś fajnego wymyślił…
Sklepy i promocje
2011-07-08 23:43Już Wam naj, naj, naj… mędrcy z mószkieteruff żadna promocja nie pomoże. Spławianie klienta w obawie przed Waszym gniewem małpki opanowały do perfekcji. Miałam ostatnio nieprzyjemność być w jednym z Waszych sklepów zlokalizowanego na pewnej wyspie nad morzem. Przed wejściem do tego smutnego i ciężkiego do odnalezienia miejsca zapytałam swą koleżankę: „jest 25 wrzesień czyli niemal koniec miesiąca, zgadnij moja droga, czy ktoś do nas podejdzie i zechce obsłużyć?” Nikt nawet nie zauważył, że łazimy po sklepie nawet jak niemal zdeptałyśmy nieszczęsną dziewczynkę ciężko skupioną na zmianie cen. A tak poza tym cała obsługa w tym przybytku smutku wynosiła dwie panie. Tak DWIE! Dla porównania kopnęłyśmy się na lansik do jakiegoś centrum handlowego gdzie wszystkie branże sklepów były razy dwa: Netto + Polo Market, Mix Elektro, coś tam coś tam + Media Ekspert. Oczywiście wybrałyśmy kierunek na Media, a tam czterech przystojniaków czego jeden gdy tylko zobaczył, że zatrzymujemy się obok telewizorów podszedł i zapytał „w wyborze jakiego sprzętu mogę paniom pomóc?” No cóż.. no coments.
Polakowi nie dogodzisz
2011-07-08 23:43Była komuna to było źle. Dziki kapitalizm (dla dzieci taka podpowiedź: chodzi o lata 90te) – źle. Teraz kiedy wreszcie jest w tym kraju normalnie też jest źle. Wkurwia mnie to, że mam zbyt wiele możliwości. To chyba się nazywa w literaturze „problem luksusu” (czy coś w tym klimacie). Mogę sobie wyjechać prawie wszędzie, mogę tam zamieszkać i pracować… Praktycznie cała Europa, Azja, Ameryka Łacińska i Afryka stoi przede mną otworem (i to wszędzie za pieniądze dużo lepsze niż w Polsce). A ja chcę wszędzie. W tej chwili konkretnie rozważam 4 miejsca i ni chuja nie mogę się zdecydować. Nosz ja jebię!
Pierdolone życie
2011-07-08 23:43Mam pierdoloną myzofobię, co całkowicie paraliżuje moje funkcjonowanie w społeczeństwie. Dostałem się właśnie na gówniane studia, całe dnie mnie nie ma w domu, nie dosypiam. Jestem chudy i brzydki, nigdy nie miałem laski, bo kto by chciał być z jebanym psycholem. Od dawna sobie wmawiam, że nie są mnie godne czy coś w tym w stylu ale to tylko pierdolenie samotnego cioty. Moi kumple ciągle ćpają i mnie też codziennie próbują wyciągać. Czasem wychodzę.
Kilka sytuacji…
2011-07-08 23:43Kilku wkurwiających sytuacji…
1.Poczta i ścieżka rowerowa
Pewnego razu po powrocie do domu okazało się, że przybył listonosz gdy w domu nikogo nie było, no to zostawił awizo. Wsiadam na rower i jadę. Już po kilkunastu metrach jazdy jakiś debil stanął sobie na ścieżce rowerowej, zawalając całą trasę, to co? Mało miejsca mają na parkingach i drogach? Muszą jeszcze sobie urządzać je na jedynej w mieście ścieżce rowerowej! Dobra wyminąłem go, a raczej ich, i jadę dalej, dojechałem na pocztę, wchodzę a tam co widzę? kolejka aż do wyjścia, jedno okienko czynne a jakieś baby siedzą na zapleczu, łażą z kawą (herbatą?, rozmawiają sobie i mają W DUPIE to że ludzie się spieszą.
2. Rower i kierowcy aut.
Innym razem jadę sobie chodnikiem, wzdłuż ruchliwej ulicy, pod koniec której jest zwężenie chodnika bo coś budują, no to zwalniam bo idą jacyś piesi facet, babka i dziecko. Przepraszam ich i proszę by dali mi przejechać to debilka się zaczyna wydzierać i pierdoli coś, że mam ulicę i tam mam jeździć, dziecko się chcę posunąć to idiotka drze się by mnie nie puszczało. Poczekałem aż chodnik znów będzie szeroki i ich wyprzedziłem. Niektóre downy nie potrafią pojąć w swoim durnym łbie, że jazda po najbardziej ruchliwych ulicach może być niebezpieczna, szczególnie, że wielu kierowców myśli, że są panami ulic i wpierdalają się ci pod nos i mają rowerzystów W DUPIE!
3. Jak na razie ostatni temat- PKS
Jestem zmuszony codziennie jeździć gdzieś autobusem, rzadko kiedy zdarza się żeby przyjechały punktualnie, to się spóźni 20 minut, to przyjedzie o 5 minut za wcześnie, albo w ogóle kutas nie przyjedzie.
Sytuacje takie zdarzają się na porządku dziennym. Rzadko kiedy zdarza się by kierowca był miły, ktoś biegnie do autobusu on patrzy mu w twarz uśmiecha się i sru- zamyka mu drzwi centralnie przed ryjem i odjeżdża, kierowca albo jest zjebem, albo neutralny który wszystko olewa. Dziś czekam na autobus o numerze 32, spóźnia się 10 minut, w końcu gdy przyjechał to wsiadam do środka i czekam. Dojechałem do przystanku, wysiadam i patrzę na rozkład kiedy jedzie autobus który powinien zawieźć mnie do domu. Na rozkładzie widnieje, że autobus o numerze 111 jedzie za minutę- pytam jednego staruszka „Przepraszam! Czy 111 już jechał?”, on odpowiada: „Tak”. No trudno, idę piechotą, czekam na światłach, przechodzę na drugą stronę, a nagle przyuważyłem że mój autobus stoi na przystanku! Wracam się, biegnę, lecz on już zamknął. Stanął ma światłach i stoi, no to zapukałem do okna popatrzył się na mnie i pierdoli wszystko ma chuj wszystko W DUPIE!
I to by było na tyle. Wkurwiają mnie takie sytuacje. Dopiero co odkryłem tę stronę 😀 Pomaga się troszku wyładować. Pozdrawiam i pamiętajcie! JP- Jebać PKS! (teraz już Pierdolona Komunikacja Samochodowa).
