Postanowiłem wprowadzić tu coś ciekawego i rozpoczynam cykl historii z życia wziętych, które będą z morałem i będą obrazować jakich wyborów dokonują kobiety i czym się kierują. Rozpoczynam pierwszą część. Zatem zaczynamy.
W mojej okolicy żyło sobie młode małżeństwo, mieli dom. Ona mieszkała w Polsce, a on pracował za granicą, gdzieś w krajach skandynawskich. Zjeżdżał do Polski co jakiś czas do niej, generalnie wysyłał jej kasę. Czy ona pracowała to tego nie wiem.
Pewnego dnia zdarzyło się tak, że wrócił wczesniej z powodu jakiegoś promu czy czegoś. Miał być w niedzielę, a przyjechał w piątek. Gdy wszedł do domu przyłapał ją jak się dymała z jakimś karkiem.
Ona zszokowana rzuciła w histerii „miałeś wrócić w niedzielę”.
On wpadł w szał i zaczął się rzucać, ale kark, konkubent żony spuścił mu wpierdol i obezwładnił, a ona zadzwoniła na policję, że jej mąż jest agresywny. Policja zatrzymała go i dostał zakaz zbliżania się do niej, a ona została w jego domu z tym karkiem.
Potem był rozwód i cięcie majątku na połowę. Laska dalej była z tym swoim konkubentem i rypała się z nim jak oszalała. Po jakimś czasie doszło niefortunnie do takiej sytuacji, że ten kark wyłudził od niej dużo hajsu, bo po rozwodzie była dziana i wszystko przepierdolił na jakichś automatach hazardowych i innych rzeczach.
I tak się sprawa potoczyła. Historia jest całkowicie oparta na faktach, jednak ja dodam swoją dygresję od siebie, żeby nadać jej pikanterii i tą informację traktujcie już jako niesprawdzoną
Uczciwie mówię, że tego nie wiem, ale domyślam się, że na końcu po tej sytuacji z jej ust padło stwierdzenie „nie ma już porządnych facetów, wszyscy są beznadziejni.”
