Chlebek

No i znowu rząd za nic nie odpowiada i kładzie wielkiego zmarszczonego chuja na twarz obywateli. Jakiś sprzedajny czerw przytulił kaskę i teraz mamy trującą mąkę wymieszaną z naszą Polską. Po chuj je mieszali? Nie wiem. Czy ktoś w ogóle sprawdzał tę mąkę? Chuj wie. Czemu mąka która miała jechać do Afryki została wyładowana w Polszy? Naród się raczej nie dowie.

Efekt jest taki, że przez najbliższe miesiące nie można ani kupić ani upiec chleba bo chuj wie czy nie będzie toksyczny. Mąki nie zutylizowano tylko dalej jest sprzedana bo Polak wszystko zeżre. Ja się teraz zastanawiam co zrobić żeby mieć zdrowy chleb ze zdrowej mąki bo Polskim firmom ni chuja nie ufam. Nie da się ufać firmom w kraju w którym informacje o firmach które dały dupy są ściśle tajne.

W jakim my zjebanym kraju żyjemy. Piłsudski się w grobie przewraca widząc ten naród.

14
2

Język polski?

Chciałbym uprzejmie poinformować, że jestem child prodigy i jeżeli mieszam pisownie języka polskiego z elementami języka Angielskiego to najwyraźniej znaczy, że twój język bezużyteczny… No co mam tłumaczyć.

Słuchaj, ten język w ogóle był dla ciebie użyteczny kiedykolwiek? Dla mnie nie.

Jeżeli polski jest dla ciebie użyteczny to teraz wiesz czemu dla mnie nie jest.
Ja jestem child prodigy, ty nie.

Gdyby język polski był użyteczny to może byście coś mieli dla siebie w tym państwie, ale sie odezwać nie potraficie.
Nie wasza wina, po prostu polski jest ubogi w słowa.
Co tam polaczki? Prove me wrong?

Może coś moralnego o tym jaki to piękny język?

Zdajecie sobie sprawe z tego, że nie możecie znać pojęcia „Morale” jeżeli 'poznacie’ je w języku polskim, nie?

Zdajecie sobie sprawe, że w tym wypadku to tylko brzmi moralnie a nie jest, prawda?

Wy w ogóle zdajecie sobie sprawe ile ja dowodów teraz widze w głowie jak to powiedziałem? Też tak potraficie, czy blinded polaczki? To sie nazywa umiejętność.

Macie jakąś, czy shaming bo jesteście instrumentem stymulacji dla prodigy razormind?
Jak tam poziom nauczania w waszych szkołach? Aha.

Chujowy od początku.

W życiu nie udowodnicie mi tego, że w to co wierzycie jest prawdziwe.
Możecie jedynie powiedzieć, że nic nie jest prawdziwe ale i tak rozwijać taką filozofie linearnie.

Wiecie kto tak jeszcze potrafi? Gąsiennica.

0
19

Kyle Rittenhouse

Kyle Rittenhouse jest moim bohaterem od początku, mam to gdzieś, że teraz oszukuje ludzi na kase skoro jego K/D to 2:0.
-Testo

1
10

Gargantuiczne wymagania kobiet

Kurde, boję się, że kobiety zrobią taki sprytny trik, że najpierw obniżą swoje wymagania o 20 procent, ale potem podbiją o 80 procent.

Gdyby tylko można na tym coś zyskać np. gdyby był jakiś REIT, albo kontrakt CFD odzwierciedlający 1 do 1 wymagania kobiet to sprzedałbym wszystko i załadowanym się na longa, jeszcze kredyt bym wziął, sprzedał auto, laptopa, chatę, wszystko i poszedł pod most, bo te wymagania mogą tylko rosnąć. To nigdy nie spadnie. Nie oszukujmy się.

Problem tylko w tym, że wkrótce już nikt nie spełni tych wymagań, już teraz praktycznie na dłuższą metę nikt ich nie spełnia. Jakieś przegrywy, a nawet średniacy są już odrzucani na starcie, no niedługo będą tacy faceci na ponadprzeciętnym poziomie też nie wystarczać i będzie kręcenie nosem, ale to jeszcze jakoś wytrzymam, potem będą odrzucani i dyskwalifikowane za to naprawdę tacy zbliżający się do topu, to też jeszcze jakoś przeżyję, ale potem w końcu będę ją, a to już niedobrze.

Nie podoba mi się to, w miarę wzrostu tych wymagań słyszę muzyczkę z filmu „Szczęki” za plecami.

Przejebane.

5
4

Niedzielni żebracy

Tani żebracy, nie macie za grosz kultury osobistej, bo nękacie mnie w niedzielę w porze obiadowej!!!
No w porze obiadowej zbieracie jałmużnę/podpisy, bo wiecie, że wtedy macie szansę najwięcej zebrać, ale kurwa trochę kultury!!!
Jakiś jełop był 2 tygodnie temu, a teraz jakiś babiszon!!!
I co wy myślicie, że podwójnie otrzymacie kasę/podpisy za to samo!!!
Co więcej jak zadzwonicie a ja nie otwieram, to wasze wielokrotne dzwonienie do drzwi nic wam nie pomoże!!!
Sąsiedzi też nie otworzyli, bo to kurwa trzeba mieć tupet łazić w niedziele w porze obiadowej!!!
Ja nie będę nic robić na pokaz przed sąsiadami (tak jak ci, którzy wam otworzyli drzwi)!!!

5
2

Somsiadexy stukają, pukają

Jebane nowe bloki ze ścianami z gówna. Przez ścianę w sypialni mogę normalnie rozmawiać z sąsiadem tak jakby był obok. Gdy nie używałem zatyczek do uszu, to zdażało się że te rozmowy mnie budziły. Osiedle nazywa się słoneczny dom czy jakoś kurwa tak, a powinno się nazywać wiertarkowo – młotkowe, bo jak tylko na zewnątrz zrobi się cieplej to sprzęt idzie w ruch i żadnej kurwa kartki z ostrzeżeniem w stylu ” drodzy mieszkańcy, przez tydzień będę wam zatruwał życie swoją zjebaną wiertareczką, bo chce zrobić remont”. Ostatnio wpadłem na pomysł, żeby srać na wycieraczkę każdemu takiemu delikwentowi co nie potrafi się odnaleść w tym chowie klatkowym.

8
4

Jebany w dupę klimat w Polsce

Wszyscy cały czas narzekają na wszystko, nawet na pogodę to obiecałem sobie, że ja nie będę, bo człowiekowi nie dogodzisz. Jak jest ciepło i słonecznie to mówi, że za gorąco, jak jest zimna to mówią, że za zimno.

Przez całą szarugę, w sezonie jesienno zimowym nie narzekałem, gdy wszyscy w pracy psioczyli to ja siedziałem cicho. No, ale kurwa teraz to ja już wymiekam. Ileż kurwa można. Połowa kwietna i dalej jest ciągle szaro i ponuro, bo ciągle pada. Kurwa, jak jest taka pogoda, brakuje słońca to mózg nie wydziela tyle serotoniny, dopaminy, jeśli to trwa przewlekle to mózg się zmienia, wpada w depresję, człowiek nie ma energii i nie chce mu się nic. Przyznaję, że ten miesiąc to i ja zacząłem już wymiękać. Chcę w końcu długi, słoneczny dzień, który spędzę sobie na dworze.

Potem będą jeszcze pierdolić, że są susze i trzeba podnieść ceny. Jak na moich terenach potworzyły się już bajora, których nie było od kilkunastu lat.

6
3

Popisujące się chude gnojki na siłowni

Żeby nie było – żaden ze mnie Pudzian, nie dźwigam 200 na klatę, mam wyrzeźbioną sylwetkę, niecałe 41 w łapie (z tym, że są to prawie same mięśnie, a nie tłuszcz i woda). Absolutnie nie uważam się za żadnego kozaka, nie mam w celach kucia dupy, żeby mieć plecy jak trzydrzwiowa szafa. Ćwiczę głównie dla zdrowotności i rozładowania energii Ale jak widzę tych młokosów, co są na siłowni początkującymi i próbują się popisywać próbą uginania 50 kg na sztandze na biceps, chwiejąc się przy tym, jak najebany bosman na statku w czasie sztormu, to mi się ich robi żal. Robią tak szczególnie, gdy przyjdą z jakimiś dziewczynami i myślą, że tym zaimponują. Baranie jeden z drugim, pomijając fakt, że w ten sposób robicie z siebie pośmiewisko, to jeszcze ryzykujecie naderwaniem ścięgien i urazem kręgosłupa. Mało tego, ćwicząc w taki sposób, nie będą mieli żadnych efektów. Co jest jeszcze gorsze? Podszedłem nieraz do takich i próbowałem ze stoickim spokojem wytłumaczyć, co robią nie tak. Wówczas taki małolat zamiast spróbować mnie pokornie wysłuchać, to do mnie autentycznie odpowiedział – dobra, weź spierdalaj, kim ty niby jesteś. Ja stanąłem chwilę w milczeniu i po prostu odszedłem, bo nie chciałem schodzić do jego poziomu. Za czasów Arnolda na siłowniach była kultura, każdy każdemu pomagał, wszyscy się szanowali. Teraz załamka.

28
4

Jestem za miły

Pożyczyłem auto bratu i najprawdopodobniej jadąc zapakowany całą rodziną zaparkował na największym krawężniku na osiedlu uszkadzając coś. Olałem temat. Wydawało mi się, że został upierdolony drążek stabilizatora. Oddałem auto do mechanika i ten nie sprawdził, co napierdalało ale wymienił ten drążek. W efekcie auto dalej nie jest sprawne. Dzisiaj poszedłem zjeść do knajpki, gdzie obsługiwała niemiła właścicielka. Chłop przede mną zamówił porcję żarcia z kartoflami polanymi sosem koperkowym. Baba nakładała mi identyczną porcję ale powiedziała, że nie da mi sosu. Strasznie się wkurwiłem. Zapytałem, o co chodzi? Powiedziała mi, że ten chłop się zawsze wykłóca i zrobiła to dla świętego spokoju pomimo, że sos nie jest w tym zestawie. Stara pizda nie dała mi sosu, bo ja jestem zawsze uprzejmy i nie robię dram. Morał tego jest taki, że człowiek musi się wykłócać z każdym kutasem spotkanym na swojej drodze życiowej, bo zostanie wydymany. Postanowiłem od tej pory zastosować tę taktykę w życiu i robić aferę z każdym. Tak, czy siak mało kto mnie lubi. Nie mam nic do stracenia.

25
4

Piętno

Jest to w pewnym sensie druga część mojej chujni o nieprzyjemnych doznaniach, wynikających z braku majątku rodzinnego i pochodzenia z biedy.

Porównując siebie, który doszedłem do dużych pieniędzy sam, ciężką, uczciwą pracą, rozwojem, oszczędzaniem i inwestowaniem, a bananowe dzieci widzę jedną zasadniczą różnicę. Te lata złych doswiadczen. Pracy w systemie zmianowym, branie nadgodzin, żeby oszczędzić i zainwestować, stres odcisnęły na mnie potężne piętno i ukształtowały inaczej.

Gdy spotkaliśmy ostatnio z kumplem naszego starego (bananowego znajomego) to po tym krótkim spotkaniu mój kumpel podsumował go tak:

„Tak właśnie wygląda człowiek, który nie doświadczył nigdy żadnego stresu w życiu.”

I to jest doskonałe podsumowanie. To co ja osiągnąłem to mogłyby być miliony, ale nigdy nie będę miał jednego. Tego poczucia bezpieczeństwa, ciepła, luzu i tego, że zawsze mogę pójść po pomoc do bogatych starych jak się wszystko spierdoli. Miałem kiedyś takiego kumpla, który był tak zwanym „synem marnotrawnym”. Jak wyjechał na studia rodzice dali mu kasę to balangował, ćpał, chlał, imprezował, ruchał, a potem jak przegiął pałę to wracał do rodziców z podkulonym ogonem puszczał gadkę o nawróceniu i poprawie, rodzice przytulali, wybaczali, spłacali długi u dilerów, dali pomieszkać w ciepłym domku i jak się zregenerował to znów rogi rosły i wyjazd na studia, potem znów dragi i imprezki i tak chyba pięć lat. Na końcu stoczył się już totalnie, ale rodzice i tak wyciągnęli go na prostą, załatwili robotę w innym mieście i tam zrobił karierę, teraz trzepie w chuj hajsu.

Różnica jest taka, że gdybym to zrobił ja to ja nie miałbym do kogo wrócić po pomoc. Mnie starzy by powiedzieli „nawarzyles piwa to teraz je wypij sam”.

No i spoko, ja mam świadomość tego, że nie będzie żadnej równości. Równego startu itd. Mam jednak pewien żal. Widzę te bananowe dzieci to jest widoczne wspomniane piętno u mnie i to co nas odróżnia. Od nich bije taki luz, spokój, cieplarnia i poczucie bezpieczeństwa. W ich mowie ciała, zachowaniu sposobie mówienia i wszystkim co robią widać to. Taki brak pośpiechu, spiny, taka beztroska człowieka otoczonego opieką, bez zmartwień.

Często jest w ich zachowaniu taka bezczelność i wysokie poczucie własnej wartości. Do pracy przychodzą na pełnym luzie, mogą negocjować lepsze podwyżki niż ja i stawiać się przełożonym, co jeszcze ułatwia im karierę, bo jak coś nie pójdzie i przegną pałę to wtedy i tak mają poczucie, że mają gdzie wrócić i mogą mieć wyjebkę. Takie poczucie zostaje już na całe życie, jako wbudowane mechanizmy. Nawet, gdy rodziców już nie ma.

Ja natomiast nie mogę się postawić, nie mogę nic powiedzieć, co tylko spowalniało mój progres, bo gdyby mi coś nie wyszło to ja nie miałbym żadnego wsparcia, a jedynie pełne satysfakcji gadki starych, którzy uwielbiają jak mi się noga powinie i zaraz byłoby gadanie „widzisz, mówiliśmy, trzeba było siedzieć cicho, teraz sobie radź”.

No więc znoszę gehennę w tyrce, robię za 2/3 tego na co zasługuję, choć jestem obiektywnie dobrym pracownikiem to i tak w korporacyjnym wyścigu, histerii psychopatów i zatraconych korposzczurow z presją na wyniki i na to, że firma ma być ponad wszystko, nawet ponad zdrowie” przeżywam gehennę i dostaję chroniczne opierdole.

Siedzę cicho, bo pieniądze, które zarabiam dobrze pożytkuję, inwestuję i jestem na prostej drodze do upragnionej wolności i spokoju.

No, ale zawsze zostanie już to piętno. Ten żal odczuwany zawsze wtedy, gdy w nocy widzę jak w lokalnym miejscu, gdzie zbierają się wszystkie bananowe dzieci z miasta podjeżdżają w nocy dziewiętnastoletnie chłopczyki furami od tatusiów, które są wielokrotnie więcej warte od mojego auta, które nie było tanie, ale ja jestem trzydziestoletnim facetem. Ich zawadiackie, bezczelne uśmiechy, wyrąbanie, brak oznak stresu i wyniszczenia na twarzy to wszystko, czego ja nigdy nie zaznałem. Młodość, która im upływa na zabawach ja się uczyłem i zapierdalałem.

Niby są jakieś tam powody do zadowolenia, bo z chujowego startu osiągnąłem niemało, wieczna bieda i brak inteligencji finansowej u rodziców, ale i tak zawsze typy od „jesteś Kowalem własnego losu” i „rób to co kochasz, ja robię i zarabiam tysiace dziennie, a nieudacznicy narzekają” się do czegoś przyjebią, więc co mi po tym, że doszedłem do wszystkiego sam, dziura w całym zawsze się znajdzie, bo przecież według tych debili wszyscy mogliby być multimilionerami, tylko „im się nie chce i wolą narzekać, zamiast wziąć się za siebie”, więc tak czy siak na chuj to wszystko.

Ale przynajmniej wyrzuciłem to z siebie. Kto doczytał temu dzięki za wysłuchanie.

22
6