Stacje benzynowe

Irytuje mnie fakt, że stacje benzynowe stały się marketami. Nie wierzę również, że gdyby nie sprzedaż wódy, jebanych ciastek, kaw, zapiekanek i kuponów loterii stacje nie zarobiłyby na siebie. Alkohol na stacjach to osobny problem, wkurwiają mnie te uginające się pod ciężarem piwska i wódy półki skoro tak wszystkim zależy na walce z alkoholem na drogach. Poza tym jest to wszystko kurewsko drogie i dziwię się tym, który przepłacają niepotrzebnie zabierając tylko czas tym, którzy chcą szybko i sprawnie zapłacić za paliwo. I tylko : Płyn, myjnia? Może kawa na drogę, ciastko? A ciastko z kawą za tyle, że można obiad za to zjeść. A podobno pieniądze trzeba szanować. Ale to osobna rzecz, najbardziej jak mówię wkurwia mnie ten alkohol też zresztą dużo droższy jak w normalnym sklepie i fakt, że traci się czas przez te wszystkie fanaberie.

42
10

Komentarze do "Stacje benzynowe"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. A mnie wkurwi jak wejdę do jakiegoś sklepu, tylko sobie popatrzeć na asortyment, by później spokojnie rozważyć zakup, a tu zaraz kontem oka widzę jak idzie do mnie jakaś ekspedientka i chce pomóc. Ja rozumiem że ktoś im kazał tak robić, tylko po co tak atakować klienta?

    10

    2
    Odpowiedz
    1. Następny wychowany przez wilki. Trzeba w takiej sytuacji uśmiechnąć się i powiedzieć: „dziękuję, tylko się rozglądam”, lub „Dziękuję, na razie się się rozglądam, poproszę Pana/Panią w razie czego”. Wtedy obsługa uśmiecha się, kiwa głową na znak, że rozumie i rozpływa się w powietrzu. No, ale jak wychowania nie starcza i już zaczynają się problemy z przystosowaniem społecznym……

      9

      5
      Odpowiedz
    2. Problemem jest nie tyle sprzedawanie mydła i powidła oprócz benzyny (bo tak jest wszędzie), ale raczej brak rozgraniczenia obsługi tankujących od kupujących mydło i powidło. Starczyłoby uruchomić osobną kasę do dupereli i byłoby po problemie. Wina leży, moim zdaniem, u podstaw kapitalistycznej filozofii zarabiania. Cięcie kosztów przede wszystkim. Jeśli złapiemy frajera do kasowania za benzynę, to niech jeszcze robi hot dogi, przyjmuje zakłady lotto, sprzedaje piwo o drugiej nad ranem najebanym Januszom. Niech robi wszystko. A że klient tankujący będzie czekał? – chuj z nim i tak musi kupić. Ten system oficjalnie liże dupę klientowi, ale w praktyce kombinuje tylko jak go wydymać, jak przerzucić na niego wszystkie koszta i niewygody, jak sprzedać mu jak najtaniej pozyskane gówno za jak najwyższą cenę. Może tak robić, bo konkurencja jest fikcją. Czasem ktoś nowy chce się załapać na swój kawałek tortu, i wtedy klient zyskuje, ale kiedy już geszeft okrzepnie, to kończy się dzień dziecka.

      7

      0
      Odpowiedz
      1. Słuszne spostrzeżenie patałachu o kapitalistycznej filozofii zarabiania i cięciu kosztów. Dzięki temu możesz zalać swojego matiza gazem za 1,50 zł/l. Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to stać by cię było na benzynkę za 7 zł, ale tak jak pisałem – sługus tankuje, a pracownica przychodzi do Mercedesa z terminalem, a do czasu zatankowania baku obciąga gałę ustami za parawanem.

        1

        7
        Odpowiedz
      2. Niedaleko mnie jest Orlen, na którym inaczej rozwiązano ten problem. Na stacji jest ‚tankomat’. Podchodzisz, podajesz numer dystrybutora, wkładasz kartę do terminala i potwierdzasz transakcję PIN-em. Nigdy nie widziałem do niego kolejki. To jest główny powód, dla którego tankuję tam, a nie na innych stacjach, choć ta jest najdroższa w okolicy.
        Wadą jest brak obsługi gotówki, ale ja i tak niemal zawsze płacę kartą, więc mi to zwisa. I wali mnie, że jakiś typ kupuje hot-doga albo wódkę.

        3

        1
        Odpowiedz
  3. Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to tankowałbyś wyłącznie V-Power na stacjach dla VIPów, które są niedostępne dla patałachów. Nie są oznaczone na patałaszych mapach i drogowskazach, bo nie potrzebujemy tam takich. Podczas gdy sługus tankuję benzynkę, to przepiękna pracownica umila czas opierdalaniem gały za parawanem nałożonym dookoła Mercedesa. Nie ma żadnych chujowych hot-dogów ani innego gówna dla patałachów. Ale to nie dla ciebie. Gazu do matiza tu nie ma.

    6

    12
    Odpowiedz
    1. Chciałabym usłyszeć sposób, w jaki on to mówi co pisze.

      2

      2
      Odpowiedz
      1. Jakbyś zarabiał 17 tysi netto i jeździł mesiem tak, jak ja, to nie odzywałbyś się bez powodu do kobiet. Niski, przepełniony pewnością siebie i mocny Głos Prezesa – Prawdziwego Mężczyzny działa na nie zbyt elektryzująco. Nieraz zdarzyło się, że gdy taka robiła Prezesowi gałę w przykucu, a ten się odezwał, to jej cipka stawała się tak mokra, że trzeba było podkładać ręcznik na parkiet podwyższonygo biura w ŁWF. Prezes bardzo nie lubi bałaganu.

        2

        5
        Odpowiedz
      2. Ja też bym chciała… 😉 :*

        3

        1
        Odpowiedz
  4. Jak Cię nie stać, to nie kupuj.

    2

    1
    Odpowiedz
  5. Krótko wyjaśnij pojęcia :Bólwa, Pęd, Włośnik, Aparat szparkowy, Osmoza 🙂

    0

    4
    Odpowiedz
    1. Mym proroczym okiem widzę, że zdasz tę mature na 58%

      1

      2
      Odpowiedz
  6. Dokładnie tak jest- tankuję w Orlenie w Dęblinie, paliwo drogie- sam muszę sobie nalać, idę płacić a ta pizda za ladą, ruchami jak przy zwiększonym ciążeniu odpierdala jedenaście hot- dogów dla jakiegoś drecha…..noszkurwa to jest cepeen czy bar szybkiej obsługi ,,Jaś nie doczekał”?

    0

    5
    Odpowiedz
    1. co to jest cepeen?

      2

      1
      Odpowiedz
  7. cos ty stacja i jej wynalazki sa potrzebne w trasie. a hajs kto ma ten wydaje, biznes i s biznes

    1

    0
    Odpowiedz
  8. Na stacji benzynowej jedynie benzynę, reszta towaru ma 2-3 krotną przebitke do marketu osiedlowego. I po co przepłacać?

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Nikt cię nie przymusza do kupowania, możesz najwyżej narzekać na kolejki.

    0

    0
    Odpowiedz