Szukanie prostej pracy

Niedawno postanowiłem, że dość obijania na dziennych studiach, że czas połączyć pracę z zaocznymi. Super plan, nie, to ja siadam do wykonania: szukanie roboty. CV i miliard samorobnych wersji listów motywacyjnych wykonanych i wysyłamy. Od miesiąca cisza. Dla próby wysłałem na telemarketera, to następnego dnia już oddzwonili. Nosz kurwa. Ostatnio sobie gadam z kumplem przez telefon, siema, siema i mówię, że jestem zajęty bo wysyłam dokumenty aplikacyjne (oho!), a on mi mówi, że jak ogłoszenie ma ze dwa dni to szkoda czasu, bo i tak nasi wspaniali rekruterzy czytają tylko pierwszych kilkanaście/kilkadziesiąt, a reszta w kibel. Dodam, że szukam zwykłem murzyńskiej pracy np. w magazynie. W tym wszystkim najbardziej wkurwia mnie fakt, że generalnie sam nie potrafię dotrzeć do tego typu wiedzy, więc sobie naiwnie żyję, nie cwaniaczę za dużo, a potem okazuje się ,że pewne rzeczy wiedzą wszyscy dookoła mnie, a ja dowiaduję się na końcu. I tak zawsze. Koniec łańcucha pokarmowego.

57
75