Zmarnowana mlodość

witam wszystkich. Mam 16 lat. Kończę 1lo. Nie mam żadnych znajomych, przyjaciół, dziewczyny, nic. W szkole próbuje do kogoś zagadywać to ktoś odpowie jednym słowem a jak pojawią się inni to zaczyna się śmiech i rozmowy. To w chuj boli. Nie wiem co jest ze mną nie tak. Czy to nieśmiałość czy aspołeczność czy spierdolenie. Myślę że mam popierdoloną osobowość obserwatora bo jak jestem w grupie np. Jest paru chłopaków i ja to wszyscy rozmawiają a ja ich tylko słucham i obserwuję a nie udzielam się. Nie wiem jaki to jest zjebany typ osobowości. Rozmowa powinna sprawiać przyjemność a dla mnie jest katorgą. Nie mam nawet komputera, nie mam na czym grać, nie znam się na grach, nigdy nawet nie grałem w CS’a czy lola, nie umiem grać, kompletnie nie wiem o co chodzi np. w lolu. Przykład czemu odstaje. Jakieś granie z kumplami po nocach? NIGDY. Odwiedziny- może parę razy. Kiedy inni spotykają się codziennie. A jakiś insta gramów, twichów, snapchatow i innych gówien to nie mam. Nie kręci mnie to. Każdy się tym jara a mnie to nie dotyczy. Żadnych modnych ciuchów też nie mam. Najzwyklejsze jakieś noname’y. Próbuje się zakolegować z kimś ale nie wychodzi. Nawet na mess z nikim nie pisze ani na discordzie, nie jestem na żadnej grupie. Nigdy nie byłem na żadnej imprezie, nie zapraszają mnie, nigdy nic nie piłem, nie paliłem. Dzisiaj weekend. Wszyscy pójdą na imprezę, będę miło spędzać czas w grupie a ja będę siedział w domu, płakał, zamartwiał się i co najwyżej przeglądał yt. Ehh… Co za spierdolone życie. Dziewczyny nie mam, kontaktów z nimi prawie w ogóle oprócz paru wyjątków. Ale nigdy np. Się nie całowałem. Bardzo mnie boli że właśnie marnuje sobie najlepsze lata życia ze względu na to że jestem spierdolony. Kurwa, ja samotny a ludzie dosłownie koło mnie umawiają się na imprezy, śmieją się itd. itd. Płakać się chce. Proszę was napiszcie mi jakąś radę bo ja już mam dosyć tego. Naprawde. Nie wytrzymam chyba. Bóg se ze mnie jaja zrobił. Nie wiem nawet jak gadać z ludźmi, nie wiem o czym, najczęściej zagaduje coś w stylu: jak leci? co tam? co teraz mamy? BEZSENSU. nie umiem wykrzesać tego luzu. Co mam zrobić? Czy do końca życia będę zjebany i nie będę miał kolegów ani dziewczyny, nic fajnego nie przeżyje i zmarnuje młodość? Pomocy. Teraz jak ludzie w szkole opowiadają różne historie ze swojego życia, z imprez, wypadów, jakiś fajnych wydarzeń, ja zrozumiałem że nie miałem i nie mam życia. Ja nic nie przeżyłem fajnego. To straszny ból. Odkąd pamiętam. 0 znajomych, przyjaciół, dziewczyn, imprez. Teraz ludzie z mojej szkoły idą na wspólny wypad po lekcjach. Ja od razu do autobusu i do domu. Nie umiem gadać z ludźmi, nawet nie mam o czym. Wszyscy gadają cały czas, śmieją się, a ja z boku ze łzami w oczach. Dosłownie KAŻDY kogo znam chociażby z widzenia, ma jakieś towarzystwo, a ja nie. Każdy ma jakiegoś kolegę, koleżankę, kumpla, przyjaciela, kogokolwiek, a ja nie mam nikogo. Jak Jestem aż tak zjebany? Dzisiaj w szkole myślałem że się poryczę bo nie miałem nikogo do pogadania a lekcje były luźne i inni się śmiali, opowiadali, palili. A ja na uboczu ze łzami w oczach. Ja nie wiem czy uda mi się to wytrzymać. Zresztą po co. Lepiej się zabić. Bo lepiej nie będzie, wiem o tym, jestem zjebany. Ja już przegrałem. Ta męka nie ma sensu. Nie potrafię rozmawiać i integrować się z ludźmi. Nie wiem czemu. To koniec. Myślę nad samobójstwem. Mam już dosyć patrzenia na szczęśliwych i spełnionych z życia nastolatkow i pięknych roześmianych kobitek. Nie wiem co ze sobą zrobić. A jak wracam do domu po szkole to nawet odpocząć sobie nie mogę bo nie mam własnego pokoju i cały czas do wieczora muszę coś robić i udawać że jest ok a jak nie to awantura. Niestety taką mam rodzinę, nigdy w ciągu dnia nie mogę sobie odpocząć, cały czas w biegu. Można ochujeć.Moje jedyne wyjście z domu po lekcjach to czasami wycieczka rowerowa z łysym starym, grubą matką i 8-miesięcznym, wrzeszczącym dzieckiem gdzieś, często spotykam ludzi z mojej klasy którzy mają wtedy że mnie bekę jak idą sobie w grupkach albo widzę paczki znajomych którzy się śmieją, popijają piwko, jest im wesoło, pełno lasek i piękny zachód słońca. Naprawdę boli jak patrzę na te paczki przyjaciół albo zakochane pary. Mam taki ból dupy kiedy widzę co tracę. Większość ludzi z mojej starej szkoły po znajdowała już chłopakow/dziewczyny i jak jadę rowerem to często ich widzę razem szczęśliwych mówię cześć czy coś i udaje że jest ok. Nie jest. Czuję się jak obiekt jakiegoś żartu/kpiny po moje życie właśnie tak wygląda. Jestem świadkiem procesu bezpowrotej utraty mojej młodości. Jestem w chuj sfrustrowany. Miałem zadatki na fajnego chłopaka a czuje się jak najgorszy przegryw. Po tym czuje się jak gówno i jest jeszcze gorzej. Po prostu mam przejebane po całej linii. Odpoczywam chyba tylko 5 min przed snem. Szanuje moją rodzinę ale mam już tego dosyć. Zresztą oni potrafią mnie tylko wkurwiać. Albo samobójstwo, albo męczę się dalej i będzie coraz gorzej. Całe wakacje pewnie przesiedzę w domu kiedy inni będą przeżywać super przygody z innymi i różne miłości. To tak w chuj boli. Nawet nie mam w co uciec. Nie mam pasji ani nic. Jest bardzo źle. Ale najgorzej to czuje się w szkole jak wszyscy gadają, śmieją się itd. A ja sam siedzę. Ciężko mi przetrwać te 7 godzin. Ja mam wrażenie ze ja nie pasuje do ludzi. Ja jestem jakiś inny, nie wiem. Nie ogarniam często o co ludziom chodzi, o czym rozmawiaja, co powiedzieć. Co jest ze mną nie tak? Przepraszam że się już powtarzam, ale pisząc to wyrzucam z siebie choć troszkę smutku. I cały czas ten pierdolony ból w środku. Kiedy jest się samemu w tłumie ludzi. Samotny człowiek w środku dnia. Zupełnie sam. A tam bardzo chciałoby się mieć chociażby przeciętne życie nastolatka. Jeśli chodzi o kontakty w klasie to jestem zdecydowanie najgorszy. Smutne ale prawdziwe. W ogóle nie jestem podobny do ludzi w moim wieku. Już nie raz miałem taką sytuację w życiu że jak trafiłem do nowego otoczenia gdzie nikt się nie znał to po niedługim czasie każdy już się znał normalnie, gadał i wszystko a ja zostawałem sam. Coś jest ze mną nie tak. Spierdoliłem sobie młodość i dalej ją pierdole. I wiem że już zawsze taki będę zjebany, bez niczego i nic nie przeżyje. Tak więc nie jesteście sami, też mam przejebane życie. A nawet często gorsze od wielu doomerów. Wy tutaj się smucicie ze was dziewczyna zdradziła albo kolega. No cóż. Na mnie nigdy nawet nie zwrócono uwagi. Mnie nie ma kto zdradzić…

15
6

Komentarze do "Zmarnowana mlodość"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Pałuj kibola,wachluj faraona,gol się kotletem, ignoruj Jakuba,ślizgaj pieroga,turlaj pyzy do betlejem,poskramiaj ogiera,kitraj sobie,gunglaj pimpurdana,przedrzeźniaj starego,tyrkaj misia rysia,wal łysego po łysinie,przekładaj wajchę,czesz psa,baw się nieskromnie,nastrajaj fleta,skakaj małysza,skurwiaj patałacha,dobruchaj kata,chlastaj turboptysia,gnęb bartosza,wydawaj serek wiejski,strugaj rysia,ostrz ołówek,ślizgaj mydło,podkurwiaj kundelka,tucz bydlaka,boksuj kangura,brechtaj serdla,głaskaj salami i krasnoluda po brodzie,poganiaj listonosza,zajeżdżaj trabanta,siłuj się z cyklopem,panieruj krokieta

    0

    0
    Odpowiedz
  3. kolego masz 16 lat młodość to jeszcze przed tobą, nie pękaj tylko aktywnie próbuj się zmienić, ze spierdolenia da się wyjść

    1

    0
    Odpowiedz
  4. Na szkole zycie się nie kończy, prawdziwe zycie zacznie się – po szkole, kiedy to już rodzice nie będą mieli na Ciebie wpływu, albo inaczej – będziesz niezależny, a ta wolność jest nie do opisania. I uwierz mi, wiem z własnego doświadczenia, ze obecnie patrząc na znajomych z czasów szkolnych, którzy się śmiali ze mnie wtedy (miałam kilka sytuacji gdzie dosłownie się na mnie uwzięli i mi mega dokuczali ) jedyne co czuje to wdzięczność za swoje zycie bo widzę, jak oni zostali w tej dziurze, żyją życiem którym ja nie chciałabym nigdy żyć, wtedy oni wydawali mi się tacy super, myslalam, ze to ze mną jest coś nie tak, ze to moja wina, ze ktoś mnie nie lubi. Uwierz, zycie weryfikuje, a lata szkolne, to tylko lekcja zycia, im ciężej masz teraz, tym silniejszy będziesz później i naprawdę – nie potrzebujesz ich. Pokochaj i zaakceptuj siebie, tu się wszystko zaczyna ❤️

    3

    0
    Odpowiedz
  5. Hej, imo masz trochę przejebaną sytuację, bo masz zero przyjaciół, przez co też nigdy nie wyrobiłeś sobie umiejętności swobodnego rozmawiania z ludźmi. Możesz udawać w szkole spokojnego typa, który jest małomówny i obserwować jak wszyscy dookoła aktywnie się poznają, bawią, zaprzyjaźniają, zakochują. Nic dziwnego, że ta sytuacja niszczy cię od środka i pochłaniają cię negatywne emocje.
    Z drugiej strony, mimo że nie masz nic do stracenia, to nie widzę żebyś na siłę próbował się socjalizować z innymi. Mógłbyś próbować zagadywać do ludzi, ale zapewne czujesz, że robiłbyś tylko z siebie błazna, a takie trenowanie social-skilla od zera byłoby wstydliwe i często żenujące i nie wiadomo jak odbiłoby się na twoim już i tak znikomym życiu towarzyskim. W ten sposób ryzykujesz, że negatywnie zwrócisz na siebie uwagę i będziesz szkolnym pośmiewiskiem.

    Chciałbym żebyś uświadomił sobie, że jesteś w punkcie zero. Żaden łut szczęścia nie sprawi, że nagle znajdziesz się w paczce przyjaciół i będziesz wieczorami zagadywał ładne dziewczyny przy papierosie na tarasie. Czekanie nic nie da. Robienie z siebie błazna nic nie da. Oszukiwanie wszystkich w szkole, że jesteś po prostu spokojnym i zdystansowanym człowiekiem nic nie da. Uważam, że powinieneś skorzystać z tej swojej wieloletniej obserwacji i wytypować osoby w twojej klasie/szkole, którzy wydają się w miarę dobrymi ludźmi (o ile jacyś są). Przynajmniej jedną osobę. I spróbuj powiedzieć prawdę o sobie komuś takiemu. Powiedz, że jesteś zjebany społecznie i czy nie dałoby rady żeby ci pomógł, wziął cię pod skrzydła do jego grupki znajomych. Wiem, że wtedy nie zaczniesz z pozycji super ziomka, tylko z pozycji nieśmiałego chłopaka, któremu trzeba trochę pomóc, ale uważam że to jedyne sensowne rozwiązanie. Przyznać się komuś do bycia odludkiem i poprosić o wsparcie. Wbrew pozorom ludzie lubią pomagać i wyjdziesz na tym lepiej niż jakbyś udawał wygadanego pajaca. A poza tym innych opcji chyba nie ma, może jeszcze terapia grupowa, ale jak masz zjebanych rodziców, to cię nie wyślą.

    Pozdro, trzym się.

    0

    0
    Odpowiedz
  6. Bardzo dobra chujnia. Widać, że masz inteligencje i samoświadomość. Przeczytaj to teraz uważnie autorze : 1. Nie, NIE jesteś spierdolony/zjebany tylko jesteś introwertykiem. Sprawdz w necie co to znaczy. 2. Nie wchodz w picie/palenie/narkotyki bo to bez sensu. 3.Ludzie ukrywaja czesto swoja prawdziwa twarz. Polecam ksiazke pt. Otoczeni przez psychopatow. 4 Jesteś bardzo młodziutki, a ja powoli zblizoam sie do 40 i widze ile falszu i nienawisci jest w ludziach. 5.Na razie wystarczy 1 znajomy/znajoma – mozna razem jakiejs fajnej muzyki posluchać. 6 . Piosenka dla Ciebie na dziś : https://www.youtube.com/watch?v=9FbD1y2wo04
    PS. Nie popelniaj samobojstwa a szkola niedlugo sie skonczy i bedziesz juz pelnoletni.
    PS2. Piona, hej, Szczecin pozdrawia.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Miej wyjebane

    1

    0
    Odpowiedz
  8. nie pierdol i wypierdalaj na silownie mordo. moze tam sie odnajdziesz

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Młody, pierdol ich. Szkoła średnia to miejsce w której przebywa największe stężenie życiowych kalek, socjofobów, psychopatów i po prostu rozpieszczonych dzieci. Wiem, bo jestem w ostatniej klasie technikum więc potraktuj ten komentarz jako rada od towarzysza niedoli, a nie sparciałego starca który średnią kończył 40 lat temu i się wypowiada. Powiem krótko: nie masz naprawdę co się przejmować tymi ludźmi. Piszesz, że jesteś w 1 klasie. W 2 i 3 klasie oni sami się podzielą na grupki. Z tego co piszesz jesteś po prostu towarzyskim człowiekiem, który wpadł w beznadziejne toważystwo. Temat LoLa – u mnie też tak było. Kumplowałem się z takim jednym kolegą, a inny koleś do nas ciągle podłaził i pierdolił tym swoim gaymerslangiem o tej swojej grze dla stulei życiowych. Jakby kogokolwiek to obchodziło poza graczami tego ścierwa…. To oni niszczą sobie życie – stają się powoli warzywkami, a ty co powinieneś zrobić, to poczekaj do 18, znajdź sobie pracę, a zobaczysz że w takich miejscach naprawdę spotkasz dziwaków, ale i bardzo uprzejmych ludzi. Aktualnie mam lepszy kontakt z kolegami z firmy ochroniarskiej niż ze spierdolinami z mojej klasy której tylko potrafią napierdalać w lola genshina, a samice jedynie siedzą na snapchachie i facebooku szpanując drogimi rzeczami, na które nawet nie zarobiły bo dał im sugar daddy. Zapisz się na siłkę, zacznij na niej ostro napierdalać, już zbudujesz sobie podwaliny dominacji nad tą zgrają onanistów. Nie daj się wyśmiewać grupkom niedojrzałych dziewczynek które nie mają w życiu żadnych zajęć. Po prostu żyj jak chcesz, bądź sobą zdobądź znajomych spoza budy, nie daj sobie dyktować jak masz żyć, ubierać się itp….

    2

    0
    Odpowiedz
  10. Dodam jeszcze, że w zasadzie ludzi z którymi się stykasz w szkole z reguły żyją na pokaz. Naprawdę nie masz im czego zazdrościć. O wartości człowieka nie decyduje gdzie był, co ma ani jak wygląda – a to ostatnie zazwyczaj da się poprawić. Teraz rodzice fundują im komputery wyjazdy imprezy itp. ale to się skończy za rok, dwa może trzy. Jak zaznaczyłeś masz nadzwyczajnie dobrą umiejętność obserwacji – wykorzystaj ją aby rozpracować charakter każdego z tych wypierdków. Poszukaj bratniej duszy będącej również introwertykiem, albo jakiejś szarej myszki :). Brzmisz na naprawdę ogarniętego chłopa – popracuj troszkę nad sobą, aby zostawić te ścierwa na dnie. Trzymam za ciebie kciuki

    1

    0
    Odpowiedz
  11. Hej Stary, też miałem podobnie, wiem co czujesz, naprawdę, uwierz mi
    Mnie z tego doła wyciągnął brydż sportowy, zbadaj temat, wierzę, że jesteś zdolny tu osiągnąć więcej niż inni
    Santino

    1

    0
    Odpowiedz
  12. Człowieku nie przejmuj się, skoro nie lubisz kontaktu z ludźmi widać masz taki charakter. Z jednej strony chciałbyś się kumać z popularnymi osobami, z drugiej strony jak piszesz nie kręcą cię media społecznościowe gry itp. Myślę że najważniejsze żebyś zadał sobie jedno zajebiście ważne pytanie: „co chciałbyś w życiu robić?” i zacząć to robić. Wtedy znajomi też się znajdą (niekoniecznie ze szkoły) i będziesz zadowolony z życia.

    0

    0
    Odpowiedz
  13. Nie martw się. Ja w wieku 25 lat dopiero zamoczyłem i miałem dziewczynę. Teraz to już żonka. Jest świetnie. Te sprawy potrzebują czasu.
    Kolegę też może mam z jednego, ale to max.
    P.S. Jednak zmiana kraju się przydaje – ja swoją znalazłem dopiero na dalekim dalekim wschodzie w Azji, bo w zachodniopomorskim to straszliwa chujnia i nędza jest. Mamy gówniaka – sztuk jeden, ale ponieważ była cesarka, więc segz jest wciąż zajebisty, a w wolnym czasie razem nabijamy trofea na PSNie.

    Pozdr i trzymam kciuki

    0

    0
    Odpowiedz
  14. Z Twojego tekstu można śmiało wywnioskować, że jesteś bardzo wrażliwą osobą. Najprawdopodobniej masz introwertyczną naturę. To jest takie primo, choć jest wersja alternatywna, do której dotrę.
    Okres bycia nastolatkiem to chujowy okres. Mało kto miał wtedy zrozumienie i wsparcie. Ataki na indywiduum są z wielu frontów. Pierwszym z nich jesteś Ty sam – nie znasz siebie, a raczej, właśnie poznajesz co Ci smakuje a co nie. Nie, nie tylko chodzi o seks, i zainteresowania ogółem, ale również o to jak ty chcesz gadać, jak coś rozumiesz, z jakimi ludźmi czujesz wibracje w rozmowie, i drobniejsze niuanse. O wiele drobniejsze, które tworzą Ciebie i Twoje postrzeganie świata. Ilość tego może być przytłaczająca. Drogi dopiero są budowane, znaki są stawiane (lub nie).
    Druga rzecz: rodzice. Osobiście miałem cichą nadzieję, że ostatnie betonowe pokolenie które robiło i rodziło dzieci, skończyło się na latach 90 (tz, lata 90e to ta epoka gdzie dzieci betonu się rodziły, i nie mogły na to nic). Jak widać, moda trwa nadal. Toporność wyobraźni (albo absolutny brak wyobraźni) rodziców to coś powszechnego. Odrobine prościej będzie Ci się z tym godziło, jak sobie uświadomisz, że większość rodziców jest absolutnie nieodpowiedzialna, i nawet nieświadomie, albo świadomie, zrani własne dziecko – bo pogląd na wychowanie to: masz co żreć, w co się ubrać i chodzisz do szkoły. Koniec.
    RELACJA i ZAINTERESOWANIE rodzica drugą osobą, jaką jest jego dziecko – to jak diament w jakimś arcytrudnym levelu w grze. Takie coś nie jest częste. To rzadkość, żeby matka lub ojciec nie byli apodyktycznymi pustakami, którzy patrzą na dziecko jako na coś co jest „odbębnione”, albo przynajmniej „co ludzie pomyślą” (i klamry są tyyyyyyylkoooooooo materialistyczne). Jak kupione to zadbane. Elo.
    Trzecia rzecz: rówieśnicy. Błagam. Okres mojego gimnazjum i szkoły średniej to najgorsze lata w moim życiu. Z naciskiem na gimnazjum. Co niektórzy podpisali by to pod sadyzm. Gdybym na tamten czas miał do kogo się zwrócić z problemami (a nie miałem), to byłoby to wniesione do sądu. Przynajmniej kilka razy. Sprawy nauczycielom i rodzicom niektórych dzieci, a raczej bachorów.
    Patrzysz na chłopaków w klasie i masz obraz, że między nimi wszystko jest ok, trzymają się za rączki i są super kumplami. Gówno. Niektórzy faktycznie mają takie osobowości że są lubiani w towarzystwie. Inni wbili by tym drugim nóż w plecy gdyby nikt nie patrzył. Jeszcze inni są pojebanymi psycholami, i lubią się nad kimś powyżywać. Jezcze inni są po prostu tępi, i rozmowa z nimi, albo jakiś interes/projekt klasowy, jest po prostu kurwa męczący. Mówię to z ex-pozycji osoby zepchniętej na ostatnie, najbardziej nielubiane miejsce. Takie zajmowałem, w gimnazjum. Lata temu, ale przynajmniej co zaobserwowane to moje.
    Dziewczyny? Związki??? W LO? Chrystusieńku. NIE CHCESZ – zostać ojcem w tym wieku XD Powodów, mocnych i dobitnych, jest kurwa taka ilość… A z resztą czemu miałbym tego nie napisać? XD Romanse licealne to w 95% przypadków gówno, cringe którego nie chcesz pamiętać, albo najzwyczajniej w świecie niewypał. Jeśli ktoś w tamtym okresie gania za babami, i baby za chłopami, to się po prostu próbują i tyle. Druga rzecz: zostań ojcem. Z babą której za miesąc nie będziesz mógł znieść. Teraz pytanie jak rodziny obojga gnojków się na to zapatrują. Zwiążesz się z jakąś idiotką przez dzieciaka? Nie? No dobra to bul alimenty? Ty nie zabulisz bo jesteś gnojkiem? Ok no to tatuś i mamusia zabulą? Nie mogą za bardzo? Oj, to mamy problem.
    NICZEGO nie tracisz, nie latając za babami. Zwłąszcza kurwa w epoce onlyfans, instagrama, tindera, i wiecznego blichtru, który polega na absolutnym upodleniu się na imprezach. Nawet nie wspominam o modzie na szmacenie się wśród lasek.
    Oszczędzasz sobie bólu. Po prostu.
    Ludzie w tym okresie to zjeby i serio (i to się nie zmienia specjalnie z wejściem w dorosłość), nie masz im czego zazdrościć. Rozumiem twój ból. Można sie pochlastać nie mając do kogo się odezwać. Człowiek to istota plemienna. No tak już jest i chuj, i ekstrawertycy i introwertycy.
    Spokój na chacie (a raczej jego brak): uciekaj do biblioteki, młodzieżowego domu kultury, albo czegoś takiego. Wyrób swoje miejsce. Narysuj swoje granice. Nie zrobisz tego? Liczysz że któregoś dnia ktoś pokaże na Ciebie palcem „ej on też się tu liczy”? NIE. NIGDY TAK NIE BĘDZIE. Jesteś ugodowym, zepchniętym do kąta, spokojnym gościem. Niech Ci się nie wydaje, że ktoś uszanuje i doceni Twoją naturę. To się nigdy nie stanie. Co się natomiast stanie? Będziesz bezpardonowo traktowany brutalnie. Jeśli teraz nie wyrobisz sobie łokci i zębów, to później będzie trudniej, bo nawyk i percepcja siebie względem innych kostnieje.
    Rada: zakuwaj na maturę. Wymyśl sobie jakiś dochodowy zawód, jak IT, zabierz się za naukę języka programowania, przedmiotów potrzebnych do zaradzenia sobie na uczelni i angielski. Katuj do późnego wieczora i zapracuj sobie na wolność i wydostanie się z łańcuchów. Jest o co walczyć.
    Powodzenia.

    0

    0
    Odpowiedz
  15. Pietrek, mały chujku z delikatnie osłabionymi umiejętnościami społecznymi, które można nadrobić intensywną pracą w około rok. Wiek w okolicach 16 lat, kilka lat wcześniej lub kilka lat później to nie są kurwa żadne najlepsze lata naszego życia. No chyba, że się później zrobi jak większości zombie tj. praca której nie lubisz, niewystarczająca ilość hajsu, ruchanko kiedy możesz, a nie kiedy chcesz i żadnych pasji to wtedy mogą być one najlepsze haha ;). Z obserwacji ambitnych wojowników z bliskiego, dalszego, jeszcze dalszego i bliższego niż bliskie otoczenia, wnioski mam bardzo prościunie. Wiadomix, że najlepszy czas to sprawa kurewsko indywidualna, ale na podstawie powyższych danych najlepszym czasem dla gościa jest wiek 30 – 40 lat, możesz stać się wtedy prawdziwym jebaką z licencją, który układa sobie dzień co do godziny bez żadnej ingerencji czynników zewnętrznych no może kurwa oprócz np. tornada, tsunami, albo chlustających wymiotów –_– Piszę oczywiście, o gościach, którzy do tej 30’stki robili coś więcej niż tylko „byle do piątku” i „o kurwa już poniedziałek”, znaleźli pasję i oczywiście nabyli umiejętności społeczne/budowania relacji, bo są według mnie jedną z ważniejszych rzeczy (wspominałem, że można to na luzie nadrobić). Trzymaj się z dala od cipek i stań się w czymś przynajmniej dobrym.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Mordo, nie pękaj. Młody jesteś, znajdziesz dziewczynę. Tylko pamiętaj – najlepsze są te, które mają wygolone.

    1

    0
    Odpowiedz
  17. Nie chcesz zmarnować młodości? Nic prostszego. Trzy stówy w łapy, CV w zęby i pod bramę ŁWF, prezes Euromebel przydzieli ci stanowisko, gdzie będziesz walił do głównego zbiornika i przekonywał klientów, że to aromatyczna wanilia a po godzinach będziesz standardowo: masował drąga, pił siku byka i prykał, ruchał dmuchane lale, kradł krokodyle, szczał na podłogę w publicznych kiblach, chlał jabole i bekał i podpierdalał kolegom z pracy papierosy, mleko z lodówki i kawę. Jak postawią jakieś jogurty też bierz. Napoje, cukierki.. ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robiłem i było mnie stać na pasztetową, zupkę vifona i Amarenę wiśniową.

    0

    0
    Odpowiedz