Wszyscy u mnie w domu palą nałogowo papierosy. Śmierdzi jak w żulerni. Nie otwierają przy tym okien. Chodzę, proszę, krzyczę, a oni to bagatelizują. Śmierdzą mi ciuchy, włosy, meble, denerwuję się coraz bardziej...
1. U mnie na odwrót, chodzę i zamykam okna przy mrozie -5, bo przecież trzeba wietrzyć ten papierosowy smród!!! Jak ma potrzebę, to niech wyjdzie na zewnątrz, dupa zmarznie to niech wróci, a nie wietrzy mi w chałupie!
2. Zacznij jarać. To uspokaja czasem.
3. Współczuję, dobrze, że u mnie rzucili, bo bym chyba spał przy otwartym oknie przy -5C.
4. Mam to samo na stancji. Wszyscy jarają, a jest ich 4+ja i w dodatku przy zamkniętych oknach - komora jak skurwysyn! To moi najlepsi kumple, a nie szanują mojego zadania...
5. Też mnie wkurwia smród fajek.
6. I przepierdalają miliony kasy.
7. Podziwiam Cię, że jeszcze nie palisz. Powiedz im, że to niezdrowe. Pokaż zdjęcia albo filmiki ze skutkami palenia i powiedz, że TY nie chcesz być chora. Bo pójdziesz na policję.
8. Moja Matka wciskała Ojcu pikolaki w papierosy gdy zaczynał palić w domu, dwa razy mocno się zdziwił.
9. Ja palę, ale zawsze na zewnątrz, nigdy nie zmuszam niepalących do trucia się razem ze mną, a to, że przepierdalam milion kasy to moja sprawa. Dym tytoniowy to kropla w morzu zanieczyszczeń powietrza takich jak spaliny, dym z fabryk czy domów...
10. Wpierdalaj periodycznie puszkę fasoli z kiszoną kapustką, zapij to wszystko jakimś tanim winkiem i niech się to ładnie trawi, a jak puścisz cichaczy kilka, dymu nie zabijesz, ale jaka satysfakcja z reakcji kumpli... Bezcenna.
11. @8 z pikolakami zajefajny pomysł, wypróbuję w domu, ale się zdziwią jak im nos odpadnie.
Nienawidzę fajek i palaczy. Sam palę i to mnie strasznie wkurwia. Czuje się jak bym zamiast płuc miał dwa sucharki, a nie pale dużo 2 max 3 fajki dziennie, nie wiem jak można wypalać paczkę albo dwie dziennie. Po dwóch fajkach pod rząd mnie mdli i mam ochotę wyrzygać cały przewód pokarmowy. Palacze też mnie wkurwiają, stoi taki na przystanku pod wiatą i kopci na wszystkich dookoła,a jak mu się uwagę zwróci to obraza majestatu. Żeby jeszcze dobre fajki palił, ale nie, zaciąga się jakimś gównem którego tytoń stanowi góra 15% objętości, reszta to włókno drzewne, suszone gówno, mielone paznokcie i igiełki sosnowe dla aromatu. Jak czekam na autobus który się zawsze spóźnia (dobry materiał na inny wpis) i mam ochotę zajarać to idę jak najdalej za wiatę kolo jakiś krzaczków albo za garaże i tam sobie palę by innych nie wkurwiać. Nie uważam się za nałogowca, mogę nawet bez bólu tydzień nie palić i czuć się świetnie, tylko że jak się człowiek w robocie zeźli to fajek spuszcza ciśnienie, ale to pewnie efekt placebo. Jebani Indianie, po chuj oni wymyślili że tą roślinkę można palić? Rzuciłem pół roku temu 6 miesięcy bez jednego i stwierdziłem że jedna tytoniowa rurka w nagrodę nic mi nie zrobi, a dzień później kupiłem paczkę na tydzień.
1. a później kupisz 2 na tydzień, potem 3 a na końcu dojdziesz do około paczki dziennie każdy tak zaczynał, rzuć teraz jeżeli masz możliwość:)
2. KURWA MAĆ! 2 max 3 dziennie... Jak bym tyle palił to nawet nie mówił bym że pale. Czepiasz się innych szlug? Sam pewno palisz Marlboro "lajty". Dlaczego cię mdli? Bo twój organizm nie jest przyzwyczajony do nikotyny. Rzuć to gówno w chuj, puki możesz. Nie wychodź z zasady że jak palisz to jesteś w cool i wszyscy cię lubią.
3. Fake. Biorąc pod uwagę średnio 2 fajki dziennie -> mamy na tydzień 14 fajek, a napisałeś, że kupiłeś paczkę na tydzień, z tego wychodzi, że palisz więcej. Przeciętna paczka fajek ma 20 papierosów, wychodzi więc po 3 fajki przez 6dni i 2 fajki w 1 dzień co razem daje tydzień.
Moglibyśmy rozpatrzyć osobny przypadek większej paczki, ale to tylko potwierdzi moją tezę.
Niemniej jednak mógłbyś się dużo dzielić, mianowicie rozdawać 20-14=6 fajek tygodniowo, bo masz np. dobre serce. Jednakże prawdopodobieństwo tego, że jesteś posiadaczem dobrego serca wynosi statystycznie 50% tzn. (ze wzoru amerykańskich naukowców) albo masz dobre serce albo nie.
Zatem jestem zmuszony stwierdzić, iż Twoja chujnia mija się z prawdą i chujnią książkową nazwać Jej nie sposób. Można by tu wyodrębnić podgatunek chujni: chujnię urojoną, jednakże jest to temat na kolejną książkę.
Pozdrawiam i zabieram się za nauke, bo jutro kolos.
PS Prokrastynacja robi swoje.
4. Uśmiałam się jak cholera! super gość z Ciebie! pozdrawiam:)
Mój facet ma jobla na puncie papierosów. Przeszkadzało mu, że pale. Rzuciłam, na prawdę wymagało to ode mnie dużego wysiłku, ale rzuciłam Nie palę od ok. 5 miesięcy (jestem z nim pół roku). On nadal mnie sprawdza, kontroluje i czasem wmawia mi, że palę... Ale co najlepsze, powiedział, że jak zacznę palić to ze mną zerwie...
6. hahaha i co? mam powiedzieć swoje zdanie czy dalej się śmiać i będziesz wiedzieć o co chodzi?
7. pojebany
8. I bardzo słusznie! Co to za przyjemność lizać popielniczkę?
9. ma rację, też bym Cię kopnął w d..ę
10. Dla mnie pojebany. Brał się za palącą więc o chuj mu chodzi?
11. Co to za facet?! To ty powinnaś rzucić szantażystę. Wiedział, że palisz? To niech teraz nie narzeka. Widziały gały co brały. Jak mu się nie podoba to na przyszłość niech szuka niepalącej i tyle.
12. Frajer ten chłop... Jeśli Cie szantażuje nie jest Ciebie wart. Powinien lubić Cibie taką jaką jesteś, a nie ulepszać...
13. Współczucia ;/
14. Ad.9 ją? co ona winna? jego niech kopnie
15. Rzuciłaś specjalnie dla niego? Mało mu jeszcze?