Chujnia- moment, kiedy dowiadujesz się od swojego narzeczonego, że siedem miesięcy temu, gdy on kupił piękny wymarzony pierścionek zaręczynowy i z trzęsącą ręką poprosił Cie o rękę, był tak naprawdę według niego zbędny, zarazem twierdząc, że musiał wtedy być chory, że odważył się na taki krok. Niewyobrażalna, niebotyczna i kolosalna przykrość.
Kategoria: Bez kategorii
Gołe baby!
2011-07-08 23:43Dzień dobry! Od niedawna strasznie wkurza mnie mój chłopak. We wszystkich możliwych miejscach, gdzie można ustawić tapetę on ma gołą babę. Jak w tv jest fajna aktorka on się cieszy. Podsyła mi nawet linki ze zdjęciami kobiet. Ja rozumiem, że nie jestem tak zajebista jak te gołe dupy ze zdjęć, ale skoro już decyduję się być ze mną… uh… Wiem, że faceci lubią sobie popatrzeć, ale czy to nie za wiele? On twierdzi, że się ze mną tylko drażni… ale na prawdę czymś takim można zrobić przykrość, tym bardziej, że już długo to znoszę. :] Przesadzam, tak?
Jebane współlokatorki
2011-07-08 23:43Mam chujnie ze współlokatorkami, siedzą razem w pokoju jak papużki nierozłączki, a do mnie nawet nie zapukają.Nie będę całe życie przecież wyciągać do nich pierwsza ręki. W szkole śmieją się z nich, że to są „Syjamy”, bliźniaczki, kujony itp. Wredne suki i tyle, nie mogę się doczekać kiedy zmienię lokum… nawet gluta po sobie dobrze w kiblu nie spuszczą, pija litry kawy i w nocy potrafią tak pierdolnąć drzwiami, ze mnie obudza:/ uważają się za lepsze od innych, a ja jestem im potrzebna tylko do niższego czynszu… o kurwa już chce się stad wyprowadzić, jestem w miarę lubiana osoba, mam sporo dobrych znajomych wiec ze mną jest w tym przypadku ok:)a te syjamy olewają mnie jakbym nie istniała,mimo to ze dawalam im sama z własnej woli materiały na studia… a one mnie teraz olewają, chujnia
Jestem strasznie zrzędliwa
2011-07-08 23:43Witam wszystkich chujowiczów. Muszę się wyżalić i wydusić z siebie to co mnie boli. Mam 23 lata, nie wiem czego chcę. Nie wiem, czy chcę być z kimś, czy żyć sobie DALEJ sama. Nie byłam w poważnym związku, boję się, że kogoś mogę zranić i mam cholerne „kumpelskie podejście” do wszystkich facetów. Nie potrafię uwierzyć w to, że oni widzą we mnie kobietę, a nie koleżankę w trampach. Powoli zaczynam się robić zrzędną, nudną babą. Siedziałabym tylko w domu i mogłabym przespać tydzień. Nie chce mi się chodzić na imprezy, na posiadówki przy piwie.. Tylko bym siedziała i narzekała jakie mam ciężkie życie. Jeżeli już dojdzie do jakiegoś spotkania, to irytują mnie znajomi ze studiów, którzy myślą, że są najmądrzejsi na świecie, bo są studentami. Przez to nie chce mi się w ogóle odzywać i wyrażać swoje zdanie, a co za tym idzie ->kac moralny, że przez to moje nie udzielanie się, podporządkowuję się do zdania innych. Wracając do najmądrzejszych na świecie – tylko ich własne JA się liczy a reszta jest głupia. Czy oni tego nie wiedzą, że dostaną jeszcze takiego kopa od życia, że im się to JA zachwieje? Wiem odezwała się ta, co ma najwięcej doświadczeń… i wracając do początku- nie wiem jaka jestem, czy poważna, czy wyluzowana, czy zwariowana?.. kurcze.. no po prostu nie wiem. I jeszcze ci faceci-proszę powiedzcie, że oni też czują, że da się z nimi pogadać – nie o kwantylach, fizyce jądrowej, tylko nie wiem o czym.. NO WŁAŚNIE- NIE WIEM O CZYM!! zawsze tylko praca, studia i samochody. Tyle w tym temacie..aaa chujnia i śrut. Najlepsze jest to, że oni są zbudowani tak prosto jak budowa cepa (nie ubliżając), a ja się tak panicznie ich boję i analizuję wszystko co powiedziałam, jak to powiedziałam, czy nie uraziłam.. Ja pierdzielę.. ja zwariuję. Ileż tak można;/
Jestem nieudacznikiem
2011-07-08 23:43Mam spapraną przyszłość. Ja wiem, że inni mają gorzej ale czuję że mogłabym dokonać czegoś wielkiego. Chyba nie mogę pisać matury w drugim terminie a bez tego nie dostanę się na studia tam, gdzie chcę. Skończę w lokalnej uczelni wyższej i dupa. Zero zabawy słabe perspektywy na robotę, choć w Realu przyjmą mnie z otwartymi ramionami. Dżizus mam TAKI potencjał i zawsze pod górkę. Tu nie znajdę guru, który wskaże mi drogę bym wiedziała w jaki sposób najlepiej wykorzystać swe możliwości. Czuję że okres mojego sukcesu i przyczynienia się pro publico bono nadchodzi a ja skończę w tej dziurze zabitej dechami gdzie każda nowatorska akcja przynosi śmiech tępoty i krzywe spojrzenia. Jebać CKE. Cóż wszystko okaże się w czwartek będę walczyć o swoje jak lwica. Poruszę niebo i ziemię, bo najgorszy jest letarg. Skończę w pieluchach z niedouczonym opalonym kusicielem trawy co noc dręczona koszmarami o niespełnionych ambicjach wprowadzając toksyczność w typową polską rodzinę. Chujnia i śrut, dziękuję.
Sesja już jutro, a ja jestem w ciemnej dupie…
2011-07-08 23:43Jutro zaczyna mi się sesja, a wraz z nią pierwszy, dodam-ustny egzamin. Zamiast się uczyć, to ja znajduję sobie co raz to nowsze zajęcia… podlewanie kwiatków (na co dzień tego nie robię), mycie okien itp… wszystko, tylko nie nauka, a notatki leżą na biurku rozjebane jak suka w sieni… Jutro wejdę na egzamin i nic nie będę umiał 🙁
Ślub
2011-07-08 23:43Mnie wkurwia mój ślub. Wszystko mnie w ogóle przez to wkurwia. W robocie ciągle o czymś zapominam i chłopaki leją ze mnie. Wkurwia mnie kawalerski, bo każdy myśli, że będę ruchał jakąś dziwkę, a jak tu ruchać dziwkę jak jestem najebany i w ogóle patrzą osoby, które nie powinny patrzeć, bo przecież będą niedługo rodziną, zaprosić trzeba, bo jak się nie zaprosi tych osób to będzie wielkie narzekanie. Ale to pojebane. Dobrze, że czasami kobita przytuli i jest ok. Najchętniej spierdoliłbym na kilka lat powłóczyć się po świecie.
Fryzjer – problemy
2011-07-08 23:43Zacznijmy od tego, że jestem blondynką. Marzył mi się świetlisty blond z miodowymi pasemkami… takie delikatne.
Zazwyczaj w domu farbuję, i mam ładne lśniące, ale zachciało mi się tych pasemek, a że włosy do ramion to mówię sobie „raz nie zaszkodzi do fryzjera iść… oddać się w ręce fachowca”
Poszłam.
Młoda kobitka.
Mówię do niej, że chcę „świetlisty blond z miodowymi pasemkami, tylko na koronie” Ok.
Siedzę, ona farbuje, gawędzimy sobie no na ogół jak baba u fryzjera. Zmyła farbę… patrzę w lustro i widzę żółty odrost, a reszta brzydko szarawa. Myślę sobie… poczekam aż wyschną, będzie pewnie inaczej wyglądać. Ona już zauważyła, że marszczy mi się brew. Wysuszyła przód… i co widzę? Kolor nie zmienił się dużo od tego żółtego z popielem, a na dodatek uwydatniły się moje MIODOWE pasemka, które były czarne. No cóż… łzy w oczach… może na świetle dziennym będzie ładnie wyglądać. Wychodzę z nią na dwór z lusterkiem i odrost żółty, a szare końce są białe (nawet ładne gdyby nie fakt, że mam ciepłą karnację) Mówię jej, że odrost jest żółty, a reszta jest szara, na co ona, że nie dała mocniejszej wody, bo nie chciała zniszczyć mi włosów (a jakoś się jej udało), a nie są szare tylko platynowe i ładnie tak wygląda z tymi pasemkami, tak naturalnie. Myślę sobie… czy ja chciałam mieć naturalne? Ale że jestem osobą zbyt miłą i często nie mam odwagi walczyć o swoje zapłaciłam tej pani 100 zł… wróciłam do domu, kupiłam jakiś szampon koloryzujący i zafarbowałam jeszcze raz, jako tako wyglądam, ale znowu będę musiała kłaść rozjaśniacz za ok. tydzień żeby sobie kudła odpoczęły… a do fryzjera?… Nigdy już nie pójdę, do ślubu nawet pójdę w rozpuszczonych i moja noga nie powstanie u fryzjera.
Life
2011-07-08 23:43Jestem zły, smutny, zawiedziony, rozczarowany i ogólnie wkuriowny wszystkim. Cały czas odnoszę wrażenie, że za czymś gonię, czegoś chcę ale nie mam pojęcia za czym (najprawdopodobniej za niczym). Cały czas żyję przyszłością, w przekonaniu, że jak będzie to czy tamto to będzie zajebiście a nie potrafię cieszyć się z tego co mam. Niby jest dobrze, mam pracę (całkiem nieźle płatną), dziewczynę, jestem po studiach, niegłupi, mieszkam bez rodziców i tego typu pierdoły, ale to wszystko jest jakieś takie mdłe dla mnie. Niektórzy potrafią powiedzieć pełni emocji i z wypiekami na twarzy jaka to ich zajebista historia dziś napotkała, że (na przykład) natknęli się na ślimaka! I przez pół godziny będą napierdalać pełni podniecenia o tym ślimaku. Ja bym nie był w stanie się tak „wyemocjonować” jakbym skoczył na spadochronie i byłbym co najwyżej meh. Mam bardzo wysokie wymagania jeśli chodzi o życie i przez to cały czas się wszystkim rozczarowuję. Każda rzecz która mi się wydawała, że będzie super-zajebista okazuje się być co najwyżej średnia i znowu zaczynam za czymś nowym patrzyć. Często odnoszę wrażenie, że coś co zrobię wywiera o wiele większe emocje w innych niż we mnie, jakbym nie potrafił dostrzec żadnej wartości w tym co robię. Mam 23 lata, a czuje się jak stary człowiek zmęczony życiem. Nie wiem o co do chuja chodzi, ale chciałbym w końcu zacząć się cieszyć swoim życiem a nie ciągle oczekiwać coraz to większy wrażeń. Czasem odnoszę wrażenie jakbym był jedyną osobą, która nie dostała instrukcji do życia a każdy prócz mnie wiedział doskonale co robi.
Samotność
2011-07-08 23:43Wiecie co mnie boli? Samotność. Dawniej, żeby nie być samotnym, znajdowałem dziewczynę, podrywałem ją i mówiłem, że niby kocham, teraz wiem, że to były zauroczenia. I nie mogę już dalej tak robić, bo to chujowe jest. Mieszkam w małej miejscowości, nie mam tu nikogo, dosłownie NIKOGO. Znajomych mam 20 km od domu, droga w te i z powrotem zajmuje półtora godziny, autobus powrotny najpóźniej o 18 (!). A nawet jeśli bym chciał się z nimi zobaczyć, znaleźliby wymówkę, ze nie mogą. Znaleźli sobie wszyscy drugie polówki. Chujowe to uczucie być tak samym. W dodatku jestem jedynakiem. Trudno mi się obyć bez ludzi, ale ciągle tak jest, i co gorsza, tak będzie, przynajmniej rok (bo wyjeżdżam).
