Koniec miesiąca wyczekiwany tak długo prze ze mnie oznacza wypłatę. Patrzę rano na konto i jest upragnione wynagrodzenie na koncie. Myślę sobie zajebiście, jadę zatankować slaba gazem, bo taniej, 80 zł poszło, wcześniej dałem kasę za chatę 250 zł. Zachęcony nową gazetką z Kauflandu zapierdalam na „tanim” gazie na zakupy. Kupiłem najpotrzebniejsze rzeczy, wszystko w promocji. Poza jedzeniem kupiłem płyn do płukania i maszynki do golenia – najtańsze. Zadowolony z siebie zasuwam do kasy. Jaka chujnia mnie ogarnęła jak mi kasjer mówi, że 70 zł mam zapłacić. Bilans dnia – minus 400 zł. Ja zarabiam 1500 zł za 184 H użerania się z ćwierć inteligentnymi szympansami w markecie. A miałem zaoszczędzić w tym miesiącu, bo rata za szkołę się zbliża. Jednym słowem ŚRUT i CHUJNIA NA MAKSA.
Kategoria: Bez kategorii
Tęczowy most
2011-07-08 23:43Mój króliczek umarł dziś w nocy… w lecznicy, na moich rękach. Siedzę i wyję, a zaraz mam autobus do pracy. Ech 🙁 I jeszcze trzeba się trzymać przy klientach żeby szef pretensji nie miał.
Ostrość na nieskończoność
2011-07-08 23:43Nie słucham dubstepu, bo nawet nie wiem co to jest. Może dlatego nie ociekam zajebistością i tracę ludzi, na których mi zależy. Otóż moja najlepsza przyjaciółka rzuciła kilka lat znajomości dla tegorocznego maturzysty, który pewnie rozkłada jej nogi częściej niż lekturę szkolną. Z tego co mi wiadomo, to chyba ta znajomość przerodziła się w miłość skoro na Facebooku zmieniła status związku z 'wolnego’ na 'w związku’. Śmieszy mnie, jednocześnie zasmucając, fakt iż Facebook zastępuję życie coraz większej ilości osób. Ludzie potrafią udostępnić każdy szczegół swojego życia jedynie po to, żeby ktoś kliknął 'LUBIE TO’. Ale to pewnie wiecie, nie da się zauważyć tego zasmucającego zjawiska.
Nie tylko nie rozumiem dubstepu, ale także podwyżek ZTM, aczkolwiek pokładam nadzieje w internautach, którzy może i tym razem nie zawiodą swoimi protestami! Tylko nadzieja mi zostałam. Nadzieja na lepsze jutro, które nigdy nie nadejdzie. Chciałabym tylko nadzieję ocalić od zła…
Szybkie bicie serca
2011-07-08 23:43Wkurza mnie to, że jak jestem wkurzona to mi serce szybko bije. Nic się nie dzieje, a wystarczy, że pomyślę o czymś i już z nerwów ręce mi opadają. Jak pozbyć się tego?
I dostałem oto ja w pysk od życia…
2011-07-08 23:43I dostałem oto ja w pysk od życia niczym packą zabija się muchy. Będąc młodym i głupim zawsze uważałem, że życie jakoś się ułoży i będę szczęśliwy. Niestety tylko młodość przeminęła, a człowiek jak był głupi tak jest dalej. Uważałem, że idąc na studia będę zarabiał lepsze pieniądze niż przeciętny zjadacz chleba. Niestety i tu przez moją głupotę zostałem wyruchany bez masła. Wkurwić się przecież można, gdy kumple zapierdalający w saturnie, mm czy innym ciulstwie zarabiają więcej niż ja. A wybrałem przecież kierunek przyszłościowy, a nie jakieś zarządzanie i marketing po którym każdy jest specjalistą od niczego. I tak co miesiąc wpada na konto ledwo co 1k zł. Co to kurwa jest? Praca w zawodzie, odpowiedzialność ogromna, bo jak coś zawalę to się wszystko posypie? Na podwyżkę nie mam żadnych szans, bo za młody jestem. Czasem aż wstyd powiedzieć przed kumplami ile zarabiam, bo mnie wyśmieją, że poszedłem na studia się kształcić, aby zarabiać większą kasę, a tyle to bez studiów można zarobić. Czemuż to żywot w Naszej Ukochanej Ojczyźnie jest taki? Czemu jestem cipą i nie wyjadę za granicę zapierdalać za 7k zł?
Dniówka z głowy
2011-07-08 23:43Proszę państwa, na kiego wała się człowiek kształci? Żeby potem pracować w prywatnej firmie i podlegać prezesowi, który jebie wszystkich ludzi od rana tekstami „jak ja ci zaraz przypierdolę…” – mam tego dość, zwalniam się i idę w pizdu. Po chuj mi te pieniądze za wykonywaną pracę jak jebnę na zawał parę lat po 30-tce. Już mnie dziś pikawa ściska. Teraz mamy prywatę i ludzie po studiach pracują u tych po zawodówkach, bo oni przecież wcześniej pracowali, kiedy my wtedy uczyliśmy się jakiś jebanych teorii w szkołach wyższych. Takim ludziom nawet swoich racji nie wytłumaczysz, bo to za tępe żeby coś zrozumieć. Zaczynam o 7:30 o 8 dostajemy tu takie zjeby, że już nam się nie chce pracować. A gdzie reszta dniówki się pytam? ZARZĄDZANIE W POLSCE POLEGA NA OPIERDALANIU PRACOWNIKÓW – to będzie tytuł mojej książki. Przysięgam, że taka napiszę. WIELKI TYDZIEŃ – WIELKIE JEBANIE, na razie Panie i Panowie
Cuda socjalizmu vs dzisiejsze realia
2011-07-08 23:43Wkurwia mnie jedna rzecz. Mianowicie pomieszkuję sobie z rodzicami w domku. Dość dużym jednorodzinnym. Chciałbym w pizdu już się wyprowadzić nawet do bloku – ale mnie nie stać.
I tutaj nasuwa się moje pytanie: jakim kurwa cudem całe to osiedle się pobudowało. Wszyscy, ale to dosłownie wszyscy w latach 80 byli pracownikami fizycznymi. Żadne chody, dojścia, partyjni. I kurwa jego mać każdy ma ten kawałek ziemi z domem, Z DOMEM, nie blok, nie szeregówka, ale prawdziwy, wyjebany dom z całkiem fajnym ogrodem. Brali jakiś kredyt na budowę z zakładu, ale spłacili go w przeciągu max 5-10 lat, a nie tak jak ludzie teraz biorą jebany kredyt na całe życie tylko po to żeby mieszkać w jakimś zajebanym bloku. Obecnie przy zarobkach 2000 netto na co ma mnie stać? Wynająć mieszkanie? Po to żeby na stare lata nie mieć gdzie się podziać, albo wypierdalać z gratami chuj wie gdzie, bo właściciel nie będzie chciał przedłużyć umowy? Secundo: sąsiedzi – nie wiem czy to w Polsce czy wszędzie, ale będąc u rodziny zdarzało mi się przenocować u nich w bloku i ludzie, którzy tam mieszkają w ogóle nie mają poczucia, że pod/obok/nad nimi mieszka ktoś zupełnie obcy i np o 22 ma ochotę pierdolnąć się spać a nie słuchać jebanej romantycznej muzyczki do nastroju. Tak sobie teraz myślę że przy sprzedawaniu nieruchomości gdzie skupisko osób jest większe od 5 powinny być jakieś psychotesty czy chętne osoby mają zdolności do życia w otoczeniu z innymi ludźmi… I tak to kurwa teraz wygląda, domy drogie w chuj, niby kryzys na rynku nieruchomości a dalej chujnia z kutasówą. Wpierdolę się w kredyt hipoteczny i przez 30 lat będę słuchać cweli z góry/dołu/boku, którzy zapomnieli, że wykupując mieszkanie dzielą go z co najmniej 10 innymi rodzinami, albo jak to frank szwajcarski drożeje…
Wolno stojący domek? Marzenie… Pozostaje tylko wypierdolić z tego kraju. Na dzień dobry można wynająć całkiem fajne mieszkanko w bloku za +-400 euro, a jest to 1/5 miesięcznej wypłaty. Jakbym w PL płacił 400zł za 2 pokoje z kuchnią w mieście pow. 60 000 mieszkańców to już dawno nie byłoby mnie u staruszków. I śrut w dupę temu kto powie, że życie na zachodzie jest droższe! (a wliczam tutaj wszystko od wynajmu po żarcie i opłaty prąd/woda/gaz) pzdr!
Rodzice mnie ograniczają
2011-07-08 23:43Od tygodnia mówiłam rodzicom o tym, jak bardzo chciałabym wybrać się do kina na nocny maraton filmowy. Ojciec przyjmował to obojętnie, matka odkładała „porozmawiamy o tym później, nie teraz mam serial itd”.
W dzień seansu, który rozpoczyna się o 23:00 spytałam się dla pewności, czy mogę iść. Byłam praktycznie pewna, że się zgodzą – w końcu przez cały tydzień wykonywałam nadludzkie prace, starałam się być miła itp. Matka wróciła wkurwiona z pracy. Na moje pytanie odpowiedziała „nie”. Poczułam jak zbiera się we mnie fala agresji, lecz nic nie dałam po sobie poznać. Spytałam się ojca, czy mi pozwoli iść, lecz on za przykładem matki nie pozwolił. Fala agresji rosła z każdą chwilą. Po 15 minutach skończyło się awanturą. Moje wkurwienie osiągnęło jebany punkt kulminacji. Dostałam dzikiej kurwicy. Najchętniej rozjebałabym wszystko w okolicy.
Nuda
2011-07-08 23:43Witam wszystkich chujowiczów. Ludzie jaka nuda, siedzę przed kompem i nawet nie wiem co wpisywać w google… Wyjść też nie ma gdzie, bo kumpel w robocie, drugi śpi, trzeci nie wiadomo gdzie się podziewa, a z czwartym się pokłóciłem… Wstaje i już czuje ten zapach porażki w moim pokoju na dzień dzisiejszy. I w dodatku kupiłem fajki które mi nie smakują! ;/
Kolejny wpis dotyczący matury!!!
2011-07-08 23:43KURWA! bo inaczej zacząć się nie dało! „Biedni” maturzyści, przestańcie przeżywać tą maturę i wasze niesamowite osiągnięcia! Jak stare przysłowie głosi „matura to bzdura!”, tak właśnie jest. Znam to z własnego przykładu, w szkole średniej (4 lata technikum) jechałem na samych dwójach, na koniec każdego roku i półrocza miałem zagrożenia z połowy przedmiotów, nauczyciele śmiali się ze mnie, jak tylko chociaż wspominałem, że chce zdawać maturę i egzamin techniczny tą całą męczarnię kończący – a tu psikus! Nauczyciele mi zaufali i się nie zawiedli! zdałem wszystko! Wyniki nie były najlepsze z klasy, ale jedne z początkujących, mimo tego że maturę pisałem w zeszłym roku i jako pierwsi (po kilkuletniej przerwie) mieliśmy obowiązkową mate – a maty nienawidzę jak psy dziada w ciasnej ulicy! Do matury i wszystkich takich ważniejszych egzaminów najważniejsza jest chociaż odrobina inteligencji i spokojne podejście do sprawy, a wiedza już na samym końcu! Bo na prawdę trzeba być skończonym imbecylem, żeby takiego egzaminu nie zdać, tam każde pytanie wynika z poprzedniego! Więc przestańcie mi tu pierdolić o ciężkiej maturze! Bo to jest żałosne, ja swojej pracy na polski ustny zacząłem się uczyć na schodach w szkole godzinę przed wejściem do sali przed komisje, mimo że miałem ją już na biurku kilka miesięcy wcześniej! Nie jestem żadnym kujonem, do szkoły nie chodziłem a jak już się zjawiłem to tylko po to żeby nałapać bań i poprawiać na koniec roku a jednak się udało wszystko zdać… Wydaje mi się że tajemnica tkwi w tofifi i spokojnym, trzeźwym i opanowanym podejściu do sprawy.. Pozdrawiam! MATURZYSTA 2010!
