Bo jak to w ogóle jest? Znowu okazuję się być tą złą, po raz n-ty w tym domu. Tym razem przez co? A no, zwykła sprawa, przez Boga-boga, a raczej przez to, że dla mnie go nie ma. Pozostał naleciałością po tradycji i strachu przed przeżyciem następnego miesiąca, śmiertelnych chorób i problemów małżeńskich. Nie przyznaję się oficjalnie do żadnej z form nazywania takiej postawy, nie zamierzam umoralniać, ewangelizować, jednak prawo do wyrażania własnego zdania mam. Jestem zbyt małym gównem żeby wiedzieć cokolwiek o tym co jest, a czego nie ma – i nie mam z tego powodu problemu. Właśnie świadomość tego, że jestem zdana tylko na siebie pomaga mi, motywuje i mówi: „jak Ty tego nie zrobisz to nikt za Ciebie nie zrobi tego dla Ciebie”. Dla niektórych wyobrażenie, że mogą być absolutnie sami lub nieważni dla niego jest wprost nie do pomyślenia, brzmi jak najgorsze bluźnierstwo nawet gdy wcale nie są pobożnymi ludźmi chodzącymi co tydzień do kościoła jakiejkolwiek drużyny. Więc co jest? Bóg okazał się niezłym ćwiekiem, niemożliwym chyba do zdjęcia z pancerzy zwykłych ludzi, którym daleko do fanatyków i przejmujących miłe mi postawy społeczne ludzi wysoko intelektualnie oświeconych w sprawie krzyża, katastrofy smoleńskiej i wszelakich przejawów kleryfikacji kraju. Gdy powiem, że nie modlę się do boga to bluźnię! O tak, jakże bluźnię… doprowadzam babcię do płaczu, ojca do problemów egzystencjonalnych i wyrzutów sumienia, mamę do przerażającego milczenia, jestem tak okropna. Nie ma opcji, chcąc nie doprowadzić rodziny do upadku trzeba milczeć, cierpliwie się uśmiechać i mówić, że jesteś na etapie poszukiwań. No chujnia no tak nie być sobą.
Kategoria: Bez kategorii
Czy to normalne?
2011-07-08 23:43Czytam wpisy niektórych Chujowiczów o randkach, dupach i ogólnie pojętej chujni egzystencjalnej i nie znajduję problemu przypominającego mój, więc go opiszę. No więc nie mogę już słuchać moich rodziców, chociaż słucham ich tylko 3 miesiące w roku (studia). I nie chodzi o to, że oni drą się na mnie czy coś, bo ja jestem dość ugodowa (chociaż nie wiem czy to takie dobre), tylko uprawiają tak zwany „dobrowolny helotyzm” wobec siebie. Mój tata chce jechać z kolegami nad jezioro na ryby i chuj, mama tak go opierdala, że biedny nie wie gdzie się podziać. Czy to jest normalne? Ja tego już nie mogę słuchać.
Niezdecydowany facet
2011-07-08 23:43Znamy się prawie 4 lata. Jakiś czas temu zerwał ze mną kontakt, bo z kimś byłam, a on nie mógł być tylko moim przyjacielem. Jakieś 5 miesięcy temu znów zaczęliśmy rozmawiać. No i okazało się, że jestem miłością jego życia, że wie że minie trochę czasu póki znów nie zdobędzie mojego zaufania. Starał się i je zdobył. I co? Wczoraj pan 'Jestem Kurwa Pro Elo Zajebisty’ oświadczył mi na skype, że on tak nie może. Że to, że mieszka ode mnie 3 godziny drogi to za dużo. I chce żebym była szczęśliwa z kimś innym chociaż on mnie kocha najmocniej jak potrafi. I Chuj z tym, że srał się tyle czasu, że stracił wcześniej jedyną szansę w życiu żeby być szczęśliwym. I w końcu mógł być. Ale kurwa nie. Nie bo nie 🙂 On wie lepiej co jest dla mnie lepsze. Chujnia jak ich mało. Ja za takie bycie 'kobietą życia’ bardzo dziękuję 🙂
Sypię się chyba
2011-07-08 23:43Do 18 mam tydzień, a już mnie mocno nakurwia kręgosłup, kolana, jestem wiecznie zmęczony życiem, bardzo łatwo się denerwuję i mam tiki nerwowe. Co to jest za chujnia?!
Stary, gruby chłop w PKS
2011-07-08 23:43A mnie wkurwia, histerycznie, do granic czerwoności na styku z żółcią dwunastniczą jak siądzie sobie koło mnie jakiś chłop -kolwiek- w PKS, lub busiku, a nawet PKP w Dniach Świąt np Bożęgo Narodzonego Ścisku w pociągu. Dziś w PKS całym załadowanym – ok duży, 60tka ,w ortalionówie, chrapał. Kobieta raczej zabiera mało miejsca. Chłop nieważne ile ma lat pod warunkiem, że więcej niż dajmy na to 14, zawsze rozwala się na moim siedzeniu. Przenigdy nie złączy swoich nóg. Nieważne czy są chude, czy mężne uda (te przynajmniej-jeśli młode- miłe w dotyku) zawsze się rozpierdoli, a ja- jeśli siedzę przy oknie- najczęściej jestem dociśnięta do zimnej szyby, śmierdzącej czyimś wczorajszym oddechem i łojem z nieumytej głowy, może się zdarzyć przyklejona już teraz do szyby i mojej skroni czyjaś jebana guma do żucia orbit fresz kurwa miker. Aż się chce rzygać. Jeśli siedzę od zewnątrz – sterczę na przejściu, wbijam sobie „podłokietnik” w brzuch, albo wiszę na krańcu siedzenia, dostając co przystanek w łeb czyimś bagażem. Zawsze jest to samo. Już jak tylko mnie taki pyta czy „wolne miejsce” chcę mu zasadzić kopa w jajo. Jeszcze jakby to był przystojny brunet wieczorową porą, mile zagada -to oczywiście zmienia postać rzeczy. Ale ja jebię – stary śmierdziel, z wielkim bebechem. No może wyjątkiem będzie kurewsko gruba czyjaś teściowa, z głową w puszystej trwałej ondulacji z torbą od ruskich. „Je ta wolne?” – ja żesz cie pierdole. I dociska, kurwa mać, dociska Cie jawnie do szyby, rozwala się, rozpieprza nogi, no i oczywiście chrapie. Zabiera 1,7 siedzenia. I proszę ja Ciebie niech jeszcze wpierdala bułkę na Tobie! Aaaaaa niech mu staremu śmierdzielowi jeszcze spadnie komórka pod Twoje siedzenie, posypie się proszę ja Ciebie na części! To albo Cię zmiażdży, albo zatrudni do wąchania jego spoconych nóg przy podnoszeniu. I nie pomoże nawet film „killer cz.2” w telewizorze nad kiblem. Trasa 10 godzinna dokumyntnie proszę ja Ciebie zje-ba-na.
Pieprzeni wrażliwcy
2011-07-08 23:43Otóż, drodzy chujowicze i chujowiczki. Jestem człowiekiem tolerancyjnym i wyrozumiałym, ale wszystko ma swoje granice. Mam taką koleżankę, która jak sama twierdzi, jest aż za bardzo wrażliwa. Jest to straszne. Ludzie wrażliwi mają miliony humorków i nigdy nie wiadomo co im odwali. Muszę uważać na każde słowo, które do niej mówię, bo nie wiem jak zareaguje. Czasem się wścieknie albo walnie mi równie wrażliwym tekstem typu, że nikt jej nie rozumie, bo jest indywidualistką i skazaną na samotność. Żartować przy niej też nie wypada, bo to beznadziejne i puste. No chujnia normalna! Tego się nie da określić. Ciągle powtarza, że jest nierozumiana, że nikt jej nie potrzebuje, ale jak ludzie mają za nią przepadać, jak sama od nich stroni i każdy ją denerwuje. Ciągle ma załamki, płacze sobie w samotności i zawsze pamięta urazy. Ja jako proste stworzenie nie potrafię tego zrozumieć. znoszę, ale nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem. A najlepsze jest to, że szuka faceta. Za wszelką cenę chce go znaleźć, ale który normalny facet z nią wytrzyma??!! Prędzej parasol sobie w dupie rozłożę niż ktoś ją zrozumie. Normalna chujnia.
Mandat
2011-07-08 23:43Co tu się długo rozwodzić, chujnia i śrut na maksa. Dostałem ostatnio mandat. Pierwszy mandat w swoim życiu. 100 zł. Mógłbym za to żyć przez tydzień. Stałem na przejściu dla pieszych, samochodom zrobiło się czerwono, to że się spieszyłem przeszedłem. A tu nagle mandacik. Głupi policjant już się ślinił, żebym nie przyjął tego mandatu i żeby sprawa wylądowała w sądzie. Aż mu się oczka świeciły jak o tym mówił. Jestem praworządnym obywatelem, nigdy nie złamałem prawa i nie stanowiłem dla nikogo zagrożenia. I co? Chuj. Jak ktoś chodzi po ulicy z bluzą JP na 100% i okrada przechodniów to nic mu nie zrobią, a ja płacę stówę za nic tak naprawdę. Chujnia, chujnia i jeszcze raz chujnia. Sam chyba sobie kupię bluzę JP.
Rodzina i szkoła
2011-07-08 23:43Ostatnio bardzo wkurwia mnie moja rodzina. Mówię coś, a oni mają mnie gdzieś. Traktują mnie jak powietrze. Czasami mam wrażenie, że nawet jakbym wykitowała to i tak nikt by nie zauważył. Jedyną normalną osobą jest moja druga siostra – Zośka. Zawsze można z nią pogadać o wszystkim i o niczym. Najstarsza to czepiający się wszystkiego kłębek nerwów. Jest w ciąży i wystarczy, że dziecko się ruszy, a ona już świruje. Najmłodsza z moich najstarszych sióstr – wredna obrażalska, która musi być najpiękniejsza kiedy ktoś ma lepsze ciuchy albo jest szczuplejszy od niej. Brat – najmłodszy z mojego rodzeństwa – cały czas krzyczy na wszystkich, wszystko musi być tak jak on to sobie wyobraża. Miły to on jest jak czegoś potrzebuje. Tata – też można z nim pogadać ale tylko wtedy kiedy on ma ochotę, ale jak jest zmęczony to już nie porozmawiasz. Mama – zapatrzona w swoją najstarszą córunię. Mnie traktuje jak śmiecia.
Złodzieje
2011-07-08 23:43Ukradli mi wczoraj na WFie 150 zł z portfela. Najlepsze jest to, że 5 dych było klasowych.
Boję się, że nic nie czuję
2011-07-08 23:43Jestem sama, bardzo długo już. Właściwie nigdy nie miałam nikogo na poważnie. Myślę, że nie chodzi o mój ryj, bo zainteresowanie jakieś wokół siebie widzę. Nikłe, ale zawsze. Z tym, że ja nigdy nie potrafię tego odwzajemnić. Nie potrafię jakoś dać sygnału chłopakowi, który powiedzmy próbuje 'zarwać’. Ba, ja nigdy nie chcę dać tego sygnału. Najgorsze, że ja wcale nie chce być sama. Mam dosyć tego, jest mi źle, czuje się okropnie samotna. Ale boję się, że ja nic nie czuję. Że nie potrafię pokochać. Chujnia.
