Najgłupszy wpis w historii Chujni

DALL-E-2024-09-28-18-15-37-A-surreal-absurdly-funny-scene-showing-a-small-gremlin-like-creature-guar

Ósma rano jest czasem, kiedy powoli budzę się ze snu.
Łeb mi pęka, dłonie się trzęsą a świadomość, że kac jeszcze na dobre się nie rozkręcił jeszcze bardziej mnie przybija.
Tak dzieje się każdego dnia i każdej nocy gwiaździstej, pod której ciemnym sklepieniem rozpościera się wielki, dębowy bór.
Na skraju boru, w starym pniu pamiętającym jeszcze poprzednie dzieje, mieszka skrzat imieniem Didumuju i pilnuje tajemniczej skrzyni.
Każdy śmiałem, który zachce doń zajrzeć, traci natychmiast zmysły i skacze w przepaść ku zatraceniu w swojej własnej paranoi.
Co i rusz jakiś leci i bach, tuman kurzu unosi się niewielkim okręgiem a sprzątaczka znów będzie miała robotę.
Dziś nie ma prądu więc odkurzacza nie włączy.
Dyrektorem elektrowni jest inżynier Xuquwiequx, odpowiedzialny za zasilanie odkurzacza.
W takiej oto rzeczywistości, odnalazł się nasz bohater.
Na rogu dwóch tak wąskich uliczek że dwa koty nie mogą się minąć, stała piekarnia.
Za ladą stała piękna córka kowala z pobliskiej wioski.
Kowal miał niewielką zagrodę i dwie świnki ale nie uprawiał roli, uprawiał hazard i co niedzielę, zaraz po mszy, jechał do stolicy aby oddać się pasji.
Przegrywał zawsze i z tego powodu nie został zakwalifikowany na mistrzostwa w piłce nożnej.
Trampki, które nosił, nie nadawały się do wspinaczki wysokogórskiej no ale kto normalny, pcha się w trampkach na ośmiotysięcznik.
Owszem, znam ja kilku takich, co tam byli w trampkach ale niczego nie kupili gdyż w trampkach chadzają jedynie w niedziele niehandlowe.
Inżynier z elektrowni zatem, nie mógł zamordować szewca bo w czasie, gdy szewc wyzionął ducha, doktor przebywał na drugiej zmianie a okna jego gabinetu nie wychodzą na podwórze pełne białych gołębi, klombów różanych z malutką ale przepiękną fontanną.
To przy tej fontannie poznali się on i ona a następnie poszli do jego mieszkania zrywać tapety.
Chleb podrożał ale biały ser trzyma cenę więc zjadłem dziś ser bez chleba.
Ser posmarowałem serem, popiłem serem a na deser zjadłem truskawki, które spod lady sprzedaje syn właściciela dojrzewalni serów i mleczarni.
Krowy są raz tygodniu ale tylko mięsne więc do mleczarni nie zachodzą.
Jedynie w sobotę coś tu można umlecznić.
Trzykrotnie próbowałem ale nie wyszło i już wiem, że nie zostanę księciem ani także znajomi tego nie mają i właściwie wiem kto ma ale go nie znam więc nie mogę powiedzieć.
Tym czasem, zapraszam do przeczytania mojego wpisu, Dzień Dobry Państwu.

8
14

SIEDZĘ SE NA ŁAWCE I ROZMYŚLAM…

DALL-E-2024-09-28-18-16-48-A-funny-meme-showing-a-man-sitting-on-a-park-bench-looking-very-indiffere

Witam
Właśnie siedzę se na ławce w parku i rozmyślam nad swoim życiem i ogólnie wszystkim. Mam skończone 40 lat tydzień temu i powiem Wam że jest mi wszystko obojętne, niczym się nie przejmuję /w szczególności ludźmi/. Jestem zabezpieczony finansowo, mam 2 mieszkania z którego jedno sprzedam za ok. 300 tyś.zł, nie mam żony ani dzieci. Generalnie mam wszystko i wszystkich w głębokim poważaniu. Niczym się nie przejmuje pomimo że zdrowie raczej mi nie dopisuje, ale żyję sobie z dnia na dzień i tak jakoś leci mi to życie. To tyle, pozdrawiam.

19
18

Jak można być takim człowiekiem? Czy świat to widział?

DALL-E-2024-09-28-18-15-02-A-humorous-meme-showing-a-confused-person-looking-at-a-signpost-with-two-

Już tłumaczę:
Ktoś ma trudną i kiepską sytuację w kraju, przyjeżdża do kraju gospodarza (powtarzam: GOSPODARZA) i np. narzeka, że jedzenie jest bee…
To co oni tam jedzą? Bo podejrzewam, że coś przynajmniej podobnego skoro mniej zarabiają.
No, chyba że coś własnej (albo ich) produkcji albo np. „z pola obok”…
Dla mnie w tym przypadku jest to – przepraszam za określenie – wieśniackie myślenie, typu – może popularnego w Polsce: „bodaj brzuch pękł byle gospodarza zniszczyć”, tylko takie chyba na maksymalnym poziomie.
A 2: co oni by chcieli jeść?
Nikt ich tu na siłę nie trzyma, Niemcy są blisko, tam pewnie są frykasy…
Tylko, że język trzeba znać…
Nie chcę siać jakichś stereotypów, uprzedzeń, ale chciałem tylko zwrócić na to uwagę.
Może zostało to nagłośnione, wyolbrzymione itd.

6
14

NFZ, czyli największy syf w tym państwie z dykty

DALL-E-2024-09-28-18-14-28-A-crowded-hospital-waiting-room-with-exhausted-and-frustrated-patients-wa

Od jakichś 5 lat walczę z łuszczycą. Stosowałem na przestrzeni lat różne maści, i żadne nie pomagały za bardzo
(tak wiem – systematyczność, ale w moim przypadku (jestem Aspergerowcem) nie widzi się chodzić „24/7” obsmarowany różnymi maśćmi).
Dodam jeszcze, że należy stosować różne maści w różnych częściach ciała (na głowę przepisali mi Dermovate,
na inne części ciała – robione samodzielnie w aptece na receptę)

Od 2021 roku (przez pierwsze 2 lata nie byłem wcale świadomy co to jest) zaczęliśmy chodzić do prywatnych dermatologów,
jednakże sytuacja finansowa nie bardzo pozwalała nam na dalsze kontynuowanie badań prywatnie,
więc musieliśmy przejść na system państwowy. Tu od razu mojej matce mówiłem, że to może być kiepski pomysł, ale innego wyjścia nie mieliśmy za bardzo.

A więc – poszedłem więc do ogólnego lekarza po skierowanie do dermatologa. Później zarejestrowałem się w poradni, żeby mi ogarnęli możliwy termin wizyty.
Nie był to długi czas więc normalnie poczekałem. Ku mojemu zdziwnieniu nie czekaliśmy również długo na wizytę w dniu podanym na skierowaniu.
I w tym momencie pojawiły się schody:

Po 1: Pani doktor powiedziała nam, że na kwalifikacje do leczenia biologicznego (mam łuszczycę praktycznie na całym ciele więc dlatego o tym myślałem)
trzeba iść do KLINIKI, a nie do ambulatorium. (Dosłownie nic o tym nie wiedziałem…)

Po 2: Na kwalifikację może się zapisać maksymalnie 200 osób, tu zaznaczę – Z CAŁEGO WOJEWÓDZTWA, TAK – Z CAŁEGO WOJEWÓDZTWA (największy bullshit jaki istnieje moim zdaniem).
Po części to rozumiem, wielomilionowe koszty, no ale serio? Tylko 200 osób?

Więc moja matka (bardziej doświadczona w tym niż ja) postanowiła zadzwonić do najbliższej dla Nas kliniki.
Od razu Pani z rejestracji powiedziała, że terminy dopiero za… ROK.

Wspominałem o sytuacji finansowej, no więc przejdźmy do tego.
Dowiedziałem się, że prywatne leczenie biologiczne takimi zastrzykami mają koszt… DO 60 TYSIĘCY ZŁOTYCH ROCZNIE.
I teraz powiedzcie mi – skąd normalny skromny człowiek ma wziąć na takie coś kasę? Na coś, żeby pozbyć się tego kurestwa z ciała???
Ja już oficjalnie mam dość nerwów po mojej walce z łuszczycą. Maści są totalną udręką, szanse na kwalifikacje mogą być znikome przy tych skurwiałych kryteriach…

Także, mam dla Was dwie rady (jeśli nie jesteście tego świadomi):
1) NIE TRAĆCIE CZASU NA JEBANIE SIĘ Z NFZ.
2) Łuszczyca nie jest chorobą zakaźną, a genetyczną.

Pozdrówka wszystkim, i jebać te państwo z dykty.

14
12

Co tu tak cicho?

DALL-E-2024-09-21-13-21-03-A-funny-meme-showing-a-completely-empty-and-silent-scene-Imagine-a-wide-b

Co tu tak cicho na chujni, moi drodzy?
Gdzie te wyżalenia, gdzie te wszystkie troski?
Strona jakby uśpiona, bez skargi, bez złości,
Czyżby nikt nie miał dziś problemów, zawiłości?

Zwykle tu wpis goni wpis, wylewa się żal,
A teraz cisza jak makiem zasiał, brak słów, brak fal.

Ale nie martw się, chujnia nie zginie,
Gdy znów cię dopadnie życie w całej swej sile,
Wrzuć tu swe smutki, swoje frustracje,
Bo chujnia przetrwa każdą burzę, każdą kreację.

(Admin): Hej, wielkie dzięki za ten pełen otuchy wpis. Tak… bardzo przepraszam wszystkich za miesięczną przerwę. Jak to bywa, życie czasem się komplikuje. Członek rodziny trafił do szpitala z problemami z sercem, a na dokładkę powódź uderzyła, co sprawiło, że obowiązki domowe i zawodowe spadły na mnie jak lawina. Nie miałem głowy, żeby usiąść do klawiatury, bo musiałem zająć się codziennymi wyzwaniami. Kiedy życie rzuca takie kłody pod nogi, priorytety się zmieniają. Niestety, kosztem tego są nasze pasje i hobby, które schodzą na dalszy plan.

Wpisy, które tu się pojawiają, to dla wielu z nas sposób na oddech, wyrzucenie z siebie tego, co gniecie nas w środku. Wracam z nową energią i mam nadzieję, że wy też znajdziecie tu chwilę ulgi. 100 wpisów już czeka w kolejce, więc będą częstsze aktualizacje. Wasze problemy, frustracje – to miejsce zawsze na nie czeka. Dziękuję za cierpliwość i zrozumienie, a każdemu z czytelników życzę powodzenia w życiu.

35
12

Hotspot

DALL-E-2024-09-21-13-21-40-A-frustrated-person-sitting-in-front-of-a-laptop-with-an-angry-expression

Witam, może znajdzie się tu jakiś infrmatyczny majster który podpowie mi co robić bo już chuj jasny mnie strzela. Mamy 2024 a kurwa podstawowe ustawienia w kompie to dalej jak z 2000 roku działają. Chodzi mi o to że nie mam żadnego osobnego wifi z routerem itd tylko wystarczy mi ten co mam w telefonie w abonamencie bo mieszkam sama. Więc robię hotspot z telefonu i łącze się na laptopie z nim. I oto co mnie niemiłosiernie wkurwia otóż dlaczego po połączeniu raz pisze połączono i zdąże włączyc jakąś jedną stronkę i po kilku sekundach jest rozłączone i zawsze i od zawsze trzeba połaczyć poraz drugi. Tak jakby kurwa raz to za mało. Dwa, to że zaznaczę 'połącz automatycznie” to tak jakby kurwa grochem o ściane bo NIGDY nie połączyło mi automatycznie, zawsze trzeba ręcznie te jebane 2 razy. Jak to ogarnąć? Jakoś jak było wifi w routerze to odrazu po wejsciu do domu łączyło a jak hotspot z telefonu to takie cyrki. Wszędzie już logowanie na twarz, na cmoknięcie i pierdnięcie a to gówno dalej jak 20 lat temu. Mam windowsa 11 a telefon android. Help

5
17

Lubię starsze kobiety i ogólnie starszych ludzi

DALL-E-2024-09-21-13-22-16-A-humorous-meme-showing-a-young-person-sitting-at-a-table-in-a-philosophi

Mimo bycia w młodym wieku (w przyszłym roku skończę technikum) uwielbiam rozmawiać ze starszymi ludźmi (niekoniecznie seniorzy, ale choćby ludzie 35 i 40+ zarówno mężczyźni jak i kobiety. Prowadzę z rodzicami wynajem pokoi i często przyjeżdżają osoby w takim wieku). Z takimi ludźmi serio idzie pogadać na przeróżne tematy godzinami jak cywilizowany człowiek. O czym kurwa można pogadać z dzisiejszymi nastolatkami lub 20+latkami? Większość tylko we łbie ma dyskoteki, chlanie piwska, ruchanie itp. Mentalnie są na poziomie przedszkola tudzież podstawówki.

28
16

Pieski typu York, Shih tzu, jamnik itp

DALL-E-2024-09-21-13-22-59-A-funny-meme-featuring-a-small-Yorkie-dog-barking-at-a-giant-tree-swaying

Nie rozumiem, jak ktoś w ogóle może uwielbiać te jazgoczące, małe kurwie. Pożytku z tego żadnego, nie obroni właściciela, potrafią jedynie ujadać nawet na ruszające się pod wpływem wiatru drzewo i tyle. Jedyny plus… a może i minus – żyją nawet powyżej 15 lat.

24
14

Szwecja

DALL-E-2024-09-21-13-23-46-A-funny-meme-featuring-a-nostalgic-man-talking-about-the-peaceful-life-in

Pamiętam Szwecję z lat 80 XX wieku.
Pierwszy raz pojechałem tam w 1984 jako pracownik na promie samochodowym.
Później bywałem tam wielokrotnie bo ten kraj był dla mnie odskocznią od peerelowskiej, szarej codzienności.
Ja i tak miałem dobrze bo dzięki pracy, łatwiej było mi zdobywać zachodnie towary na handel i w ogóle, trochę świata opłynąłem.
W końcu, ożeniłem się ze Szwedką.
Właściwie była Polką ale miała szwedzkie obywatelstwo.
W roku 1985 przeprowadziłem się do Szwecji na stałe.
Tamten czas był najpiękniejszym w moim, dotychczasowym życiu.
Spokojna praca, czysty kraj a przede wszystkim, bezpieczny i ludzie mili i normalni na ulicach.
Szwecja lat 80, była lepsza do życia niż USA bo za ocean jeździło się dla kariery i kasy a do Szwecji, dla spokoju i też dla kasy ale nie w rozumieniu dorabiania się jak w Ameryce.
W każdym razie, było tak, że latem, często spaliśmy przy uchylonych drzwiach i oknach w domku jednorodzinnym i nikt nie bał się, że ktoś wejdzie i coś ukradnie, zgwałci czy zrobi inną krzywdę.
Do pracy często jeździłem rowerem bo było blisko i zarówno ja, jak i inni pracownicy, nie przypinaliśmy rowerów do niczego.
Nikt nawet nie miał żadnej linki czy łańcucha.
Takie rzeczy, nie były w Szwecji specjalnie znane.
Rower stawiało się na parkingu w wyznaczonym miejscu i tyle.
Nikt ich nie pilnował i nigdy, żaden nie zginął.
Po wielu latach na prawdę beztroskiego życia, przyszły zmiany.
Szwecja powoli zaczęła stawać się tym, czym jest dziś.
Razem z żoną, wyemigrowaliśmy do Polski, z dorosłymi już dziećmi, które także nie chciały w Szwecji mieszkać, mimo, że bardziej czują się Szwedami niż Polakami.
Nikt już roweru nie zostawi a o uchylonych na noc drzwiach można zapomnieć.
Ludzie montują alarmy, kraty, jakieś zamki z atestami bankowymi.
Sąsiad sprowadzał z USA całe drzwi, podobno odporne nawet na ostrzał z broni ppanc. ale tego nie wiem na pewno.
Tak mówił i może takie są, zważywszy na fakt, że ważyły prawie dwie tony!!
Do ich otwierania i zamykania, niezbędna jest specjalna instalacja hydrauliczna bo inaczej, to w kilku chłopa trzeba się z nimi siłować.
No ale sąsiad zamożny bardzo i miał co chronić.
Ja jednak, postanowiłem stamtąd uciekać.
Dziś, nasze dzieciaki są już na swoim.
Córka wyszła za mąż i wyjechała do Kanady a syn, lada moment leci do USA.
Ja z żoną, z przerażeniem obserwujemy to, co zaczyna się w Polsce i nie chcemy powtórki ze Szwecji.
Za dużo widziałem i za dobrze wiem, jak to wygląda na prawdę.
Postanowiłem wykorzystać stare kontakty w branży morskiej i wszystko wskazuje na to, że czeka mnie ponowna emigracja ale tym razem, jak najdalej od UE.
Być może, jak dobrze pójdzie, to zamieszkamy w Ameryce Południowej, o czym zawsze marzyłem.
Jak się jednak nie powiedzie, to jedziemy do Córki, do Kanady, a potem się zobaczy.
Jedno jest pewne, oboje chcemy raz na zawsze opuścić ten patologiczny koszmar, jakim stała się Unia Europejska.

30
9

Życie pod jednym dachem z matką alkoholiczką

DALL-E-2024-09-21-13-24-36-A-humorous-meme-showing-a-messy-living-room-with-a-beer-bottle-tipped-ove

Mam 24 lata. Gdy w 2011 roku zmarł mój dziadek, mama wtedy strasznie się załamała – popadła w alkoholizm. Niecały rok później ojciec stwierdził, że nie kocha już mamy. Poszedł i zostawił mnie, 12 – letniego dzieciaka z matką alkoholiczką. Myślał, że jak będzie wpadał codziennie na 15 minut albo co dwa dni, to wszystko będzie w porządku. Jednak nie było. W 2013 roku gdy poszedłem do gimnazjum, wracałem często o 18 do domu. Taki był podział godzin dla pierwszych klas. Zazwyczaj po powrocie do domu moim oczom ukazywał się widok pijanej matki śpiącej na kanapie, butelek wódki w nieznacznej odległości i przypalonego garnka na kuchence obiadem dla mnie. Albo raczej z pozostałościami. Zwykle w takiej sytuacji brałem to co było „jadalne” z lodówki i szedłem do siebie do pokoju. Nie wychodziłem, nie spotykałem się ze znajomymi, bo ich nie miałem. Wtedy gdy wszyscy przeżywali swoje pierwsze miłości, czerpali z życia, ja siedziałem w domu. W pokoju. Zapłakany. Nie potrafiłem z tym walczyć.

Taka sytuacja trwała do drugiej klasy technikum, mamie nagle coś się odmieniło i przez pół roku nie piła. Miło było każdego dnia widzieć ją trzeźwą od rana do wieczora, nie musieć sprzątać butelek ze „skrytek”. Ale jak pewnie nietrudno się domyślić, sielanka niestety nie trwała długo. Znowu zaczęło się picie, tym razem mniejszy kaliber – odstawiła wódkę i spirytus na rzecz piwa. I taka sytuacja trwa do dzisiaj, pomimo niezliczonych moich próśb, gróźb, że zrobię sobie krzywdę oraz „interwencji rodzinnych”.

Kilka dni temu dowiedziałem się od matki, że jestem zerem, że nic nie osiągnąłem i nigdy nie osiągnę, że się mnie wstydzi. Co spowodowało taką reakcję matki? Ano to, że pewnego dnia wkurwiłem się, wylałem jej dwie puszki piwa na podłogę i wyszedłem. Przychodziła co chwilę do mnie, do mojego pokoju i wyzywała mnie od debili, głupków, idiotów i zer. A wszystko tylko dlatego, że wylałem jej dwa piwa na podłogę! Bo już nie mogłem tego wszystkiego znieść!

Do tego momentu wiedziały o mojej sytuacji dwie bliskie mi osoby. Teraz? Dowie się troszkę więcej. Może zrzucenie tego z siebie, wygadanie się, w jakimkolwiek stopniu mi pomoże. Może…

19
10