Ad „Dzieciowstręt”

Siedzę se na ławce i dziele się z gołębiami i wróblami niezjedzoną w robocie kanapką. Wszystko fajnie, póki między ptaki nie wparowuje znienacka (na oko czteroletni) szczyl z dzikim wrzaskiem i radochą z zamieszania i hałasu. Podnoszę wzrok na tatusia tego gówniaka, a ten cieszy ryja, że się synek dobrze bawi i oczywiście do łba mu nie przyjdzie spytać, czy mi nie przeszkadzają. No, chuj mnie strzela, ale co takiemu zrobię czy powiem? I tak nic nie dotrze. Szczęściem, bachorowi szybko się to znudziło i po 5 minutach poszli dalej wkurwiać kogoś innego.
Podkreślam w mojej chujni, że mi bardziej ciśnienie podnoszą rodzice owych rozpasanych bachorków, niż one same. Na wypadek, gdyby „kulturalny” miłośnik dzieci miał się tu spruwać z tymi swoimi gówno mądrościami w stylu: „ty też (tu obelga) kiedyś latałeś i darłeś mordę, etc.”

Smutne to czasy, kiedy rodzice są głupsi od swoich dzieci…

12
2

Spierdolona piła

Zepsuła mi się piła do drzewa i teraz się kurwa muszę męczyć i rąbać te sękate chuje siekierą i dużym młotem dziesięciokilowym. Jutro to podejrzewam, że nie będę miał skóry na dłoniach, a odciskami to będę mógł tynk zdrapywać.

4
3

Otwarte bramy i furtki na posesjach, gdzie są psy

Lubię popołudniami i wieczorami pobiegać bądź pojeździć na rowerze dla zdrowia. Ale to, co się odpierdala na ulicach mojego małego miasteczka (właściwie mieszkam na takiej półwsi) przekracza ludzkie pojęcie. Otwarte furtki lub bramy i raz, gdy jechałem na rowerze, wybiegł na mnie amstaff – jebane bydlę ponad 30 kg samych mięśni. W ostatniej chwili podniosłem nogę z pedała, który został przez niego przegryziony niczym kukurydziane chrupki. Nawet nie chcę wiedzieć, co stałoby się z moją nogą, gdybym nie zdążył jej zabrać. Niektórzy ludzie naprawdę nie powinni posiadać żadnych zwierząt, jeśli nie potrafią ich kontrolować bądź się nimi odpowiednio zająć, wychować itp. Pomijam już chodzenie z takimi psami po ulicy bez kagańca, a nawet bez smyczy.

33
2

Całe życie przyłapywany

Przez ciągłe przyłapywanie mnie w dzieciństwie i młodości przez moich starych na różnych rzeczach wyhodowała mi się taka nerwica, że boję się własnego cienia i ciągle upuszczam coś z rąk.

Ich jebane, czujne, kurewsko bystre oczka i uszka zniszczyły mi życie i zrobiły z psychiki piekło. Do tej pory, gdy jestem sam to bywa, że oglądam się z przestrachem przez ramię.

Wszystko zaczęło się od tego, że mój stary za młodu był uzależniony od alkoholu, narkotyków, zadawał się z kryminalistami i wdawał w jakieś awantury. Potem się ogarnął i wyszedł ze wszystkiego, od trzydziestu lat jest normalny, nie tyka alkoholu, używek, pracuje. Moi starzy ubzdurali sobie, że to wszystko jest w genach i ja też w okresie dojrzewania w to popadnę.

Gdy zacząłem dorastać to przestałem mieć życie. Ich nadzór przybrał formy patologiczne. Czułem ich wzrok na sobie w każdym momencie, a wierzcie mi, że te ich jebane zmysły wzroku, węchu i smaku zostały im dane na moje nieszczęście kurewsko wyostrzone.

Gdy wychodziłem z kolegami tylko posiedzieć i pogadać to bylem zaraz po powrocie do domu terroryzowany. Sprawdzali mi źrenice, oddech i kieszenie. Po jakimś czasie zacząłem popadać w lekką nerwicę, ale potem było gorzej.

Gdy stuknął ten wiek, w którym mój ojciec zaczął mieć problemy to odjebało im już kompletnie. Wracałem do domu to była atmosfera taka, że siekierę można było powiesić i cisza kilka godzin i nagle wybuchali z nienacka krzykiem „przyznaj się, zrobiłeś dziecko”, „przyznaj się, co bralees”, „przyznaj się! uwaliłeś klasę, rok, studbaze”

Jeszcze na dokładkę miałem cholernego pecha w chuj. Jak miałem 16 lat to jako pierwszy z kumpli miałem zarost i wyglądałem na dużo starszego. To kiedyś kumplowi babka w sklepie nie chciała sprzedać fajek i wódy. To ja poszedłem, żeby mu to kupić i to na kompletnym zadupiu, szedłem tylko przez ulicę, bujając się z tym alko i fajkami, a tu akurat moi starzy wyjeżdżają autem, bo przypadkiem tamtędy jechali.

Hormony buzowały już w chuj.

Innym razem zwiałem z zajęć na studiach i szedłem przez jakieś zadupia, tylko nie chciało mi się iść na zajęcia i potem wracam na chatę, a stara do mnie: „moja koleżanka cię widziała dzisiaj, czemu nie byłeś na zajęciach?”.

Kurwa…do dzisiaj jak chcę spokojnie, raz na ruski rok zabalowac z używkami, bo u mnie to rzadkość to jadę gdzieś w środku nocy na jakieś zadupie totalne, żeby tylko mieć 100 procent pewności, bo nigdy nie wiesz, gdzie jakieś jebane Polackie oczka cię kurwa podpatrzą i zadenuncjują.

Kulturalny człowiek nie możne raz na rok się wychillować. Dlatego lubię góry, bo tylko tam, na samym szczycie moi starzy mnie nie dorwą.

18
2

Fałszywa alternatywa

Rozpierdala mnie to, że w tym kraju od tylu lat ciągle wygrywa POPiS, bo jedzie na tej samej socjotechnice, zwanej fałszywą alternatywą.

Platformowcy straszą „Chcesz, żeby PiS wygrał? ”

PiS straszy: „Chcesz, żeby Tusk wygrał?”

A przerażony motłoch leci z wywalonym jęzorem głosować na „tych drugich” i tak to się kręci w kółko i nic się nie zmienia. Oni mają z nas bekę i folwark trwa, a my doświadczamy kolejnych, nieprzyjemnych doznań, aż nie będzie już czego rozkradać.

24
2

Problemy małolatów

Przechodzę ostatnio koło podbazy, a tam ósmoklasiści za szkołą udają dorosłych, paląc fajki – bo z tego co słyszałem (nie, nie podsłuchiwałem ich, tylko słyszałem ich gadkę i poszedłem dalej), muszą się odstresować po kartkówce z matmy 😂🤣. Kurwa, myślałem, że tam pierdolnę ze śmiechu. 90 procent z nich to są rozpieszczone, bezstresowo wychowane gnojki (widuję ich w ciuchach Guess i inne pseudo prestiżowe marki), w domu mają obiadek, śniadanie i kolację pod nos podstawione i oni kurwa uważają za wielce wysiłek nauczenie się na dwie kartkówki? Na to jak twierdzą nie mają siły, ale za to na instagrama i wstawianie pierdół na snapa to kurwa mają więcej siły niż niejeden patałach kujący asfalt u Mesia. P.S Jeśli ktoś zacznie gównoburzę w komentarzach i ma zamiar zadawać głupie pytania typu ciekawe, czy ty byłeś inny w podbazie itp. to z automatu wiem, że, jest to małolat z podbazy bądź osoba dorosła o inteligencji gnoja z podstawówki.

20
4

Ogromne wymagania kobiet – odpowiedź

Ktoś tu narzeka, że wymagania kobiet rosną i będą rosnąć. Piszę z perspektywy faceta ale każdy może mieć takie wymagania jakie chce. To jest poza nasza kontrola. Jedyne o co mógłbym mieć pretensje do kobiet, to fakt że nie są szczere. Każda kobieta leci na wygląd i pieniądze. I ma do tego prawo. Za to pierdololo o charakterze powinni dawać jakieś kary. Jest mnóstwo zajęć na tym świecie, którymi można się zająć zamiast uganiania się za tymi zapatrzonymi w siebie egoistkami. Polecam.

16
4

Rzekomy brak siły u starszych ludzi

Zastanawiam się jak to jest, że chociaż większość tych emerytów w Polsce jest tak schorowana, nie ma sił, mają słabszy wzrok, słuch, chodzą po lekarzach, ale jak trzeba komuś zaszkodzić, wykłócać się, plotkować, albo robić za stróża nocnego, lub dziennego całego osiedla to nagle ich zmysły stają się kurewsko wyostrzone, jak radary. Mają nieskończone pokłady energii na konflikty, szukanie dziury w całym i szkodzenie otoczeniu.

Jak to się dzieje? Sam miałem problemy z taką starą babą, aż mnie przerażało ile ma w sobie energii i motywacji, żeby dopierdalać człowiekowi na każdym kroku i szukać coraz wymyślniejszych sposobów na to, żeby uprzykrzyć życie.

Powiedzcie jak to jest możliwe?

15
1

Nieproszone rady

Kurwa! Kurwa!! Kurwa!!!

Znajdź sobie kogoś, zrób sobie dziecko, miej ambicje, uprawiaj sport, schudnij/utyj, obetnij włosy, zmień towarzystwo, ubieraj się tak, a nie inaczej… i tak, kurwa, w kółko, zewsząd sypią się jakieś „dobre” rady czy chcesz tego słuchać, czy nie.
Janusze, Sebixy, Grażyny i Karyny – czy ja was pouczam jak macie wychowywać swoich Brajankow i Dżesiki albo jak macie się bzykać? Nie. Zatem i wy nie pchajcie mi się z butami do mojego życia i mi go nie urządzajcie. Żyjcie i dajcie żyć innym, czy to, do chuja bladego takie trudne?

9
4

Wkurwił mnie sen

Ja jestem niestety ten zdiagnozowany.
Gdyby nie to to by mi było, kurwa, lżej.
Nawet byłem w czymś takim jak szpital psychiatryczny, raz; i to bardziej z powodu kogoś innego niż mnie.
Otóż śniło mi się, że spotkałem pewnego kolegę z klasy.
Powiedziałem mu mniej więcej co sądzę o psychiatrach, np. że etykietują i dręczą innych (oczywiście bardziej wulgarnie i dopowiadając swoje), na co ten odparł:
„Normalni ludzie idą do domu, nienormalni do psychiatryka.”
Ja mu tylko zdążyłem powiedzieć: „Lecz się, chuju!”
A ten odszedł.
Chyba się nawet mnie przestraszył, bo byle gnypkiem to ja nie jestem (no… przynajmniej nie takim jak on).
Dobrze, że chociaż tyle mu powiedziałem.

5
5