Chujnia jest. Nie umiem się zmobilizować żeby zrobić cokolwiek i tkwię ciągle w martwym punkcie. A jak już nadejdzie taki moment, że uda mi się odnaleźć wystarczająco dużo energii, żeby ruszyć z miejsca to zaraz wydarza się coś, co mnie zniechęca. Wszystko po kolei zawalam 🙁 Coraz bardziej się pogrążam. Nie potrafię nic doprowadzić do końca. Przez to coraz gorzej się czuję ze sobą – mam coraz mniej energii – coraz trudniej jest mi się zmotywować do działania – coraz gorzej się czuję – itd, błędne koło. Niektórzy chyba urodzili się po środku chujni, by już na zawsze w niej pozostać.
21
38

Jakbym czytał własne życie. Łącze się z Tobą w chujni.
zmień dietę i poczujesz się lepiej, mi pomogło, a taki sam problem.
spoko Stary też tak mam. nie wiem skąd sie biorą tacy ludzie jak my, ale ciężko jest i w życiu…
Też tak mam. Chujnia jak nic…