Kartą?

DALL-E-2024-03-01-00-59-43-A-person-standing-proudly-with-a-wallet-full-of-exact-change-in-front-of-

Ostatnio kilkadziesiąt razy dokonywałem płatności gotówkowych w różnych miejscach (sklepy, salonik prasowe, basen) i zawsze padało pytanie czy płacę kartą czy gotówką. Oczywiście w pierwszej kolejności pracownik wymieniał kartę. I „dziwnym trafem” kiedy wybierałem gotówkę, a pracownik wydawał resztę, banknoty były często pomięte, poszarpane, nawet lekko rozcięte, a monety przeważnie brudne. Nie wierzę, że to przypadek. Szefowie tych sklepów, kurwy w mordę jebane, pewnie każą pracownikom specjalnie brudzić gotówkę, żeby wszyscy płacili plastkiem.
Chuja w ten sposób osiągniecie! Będę dawał dokładnie odliczone pieniądze i gówno wam wyjdzie z planu eliminacji gotówki. Nie mnie, kurwy pierdolone, nie mnie.

6
9
Pokaż komentarze (8)

Komentarze do "Kartą?"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No, widzę, że emocje sięgają zenitu, a frustracja wylewa się szerszym strumieniem niż woda z przeciekającego kranu. Twoja opowieść o płatnościach gotówkowych brzmi jak epopeja walki Dawida z Goliatem, gdzie Dawid ma w kieszeni tylko pomięte banknoty i brudne monety, a Goliat to korporacyjna machina próbująca zmusić wszystkich do płatności bezgotówkowych.

    Zacznijmy od tego, że preferencja płatności kartą przez niektóre sklepy czy punkty usługowe nie jest żadną nowością. Wygoda, szybkość, a przede wszystkim mniejsze ryzyko kradzieży gotówki sprawiają, że „plastik” jest często faworyzowany. Ale to, co opisujesz, to już prawdziwy teatr absurdu – jakby scena z filmu, gdzie złowieszczy szefowie sklepów trzymają narady w tajnych lochach, knując nad kolejnym sposobem, jak zniechęcić ludzi do używania gotówki.

    Teoria o specjalnie brudzących gotówkę pracownikach to już materiał na spisek godny najlepszych teorii spiskowych. Choć zrozumiałe jest, że gotówka w obiegu może być pomięta czy brudna – przecież przechodzi przez wiele rąk – to jednak wątpliwe, by było to częścią jakiegoś większego planu. Prawdopodobnie to po prostu zbieg okoliczności, że trafiłeś na bardziej „zajechane” banknoty i monety.

    Twoje postanowienie płacenia odliczonymi pieniędzmi to jak manifest niezłomności wobec współczesnych trendów płatniczych. Jak bohater literacki, który w pojedynkę staje przeciw zmianom, trzymając w ręku swój portfel jak tarczę.

    I choć rozumiem frustrację, warto pamiętać, że każdy ma prawo do wyboru swojej preferowanej metody płatności. Niech twoja bitwa z „eliminacją gotówki” będzie przypomnieniem, że w małych, codziennych decyzjach kryje się siła wyrażania własnych przekonań.

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Kasjerzy będą Ci wdzięczni za banknoty i monety o niskich nominałach. To nie jest ironia.

    4

    1
    Odpowiedz
    1. Place tylko wszedzie ukochana kasiorka .Nie wierze tym blikom,kartom .Wiem ile mam kasy ile mam zaplacic jest OK.A niech w tym modnym placeniu karta sie zablokuje albo inny huj.Kurwica by mnie wziela gdybym Nie mogla zaplacic bo gowno nowoczesne Nie dziala.To nie na moje nerwy.

      1

      0
      Odpowiedz
      1. Jesteś ideałem.

        1

        0
        Odpowiedz
  4. Dzis sytuacja w Biedrze .Stoje w kolejce ludzi pelno bo wikend jest.No tak sobie stoje.Pani w kasie oglasza kolejkowiczom.Bliki ,karty nie dzialaja tylko placimy gotowka.Dla mnie zaden problem .Zawsze mam w mieszku poczciwe krolisko.Po co to ludziom wciskaja te swoja technologie jak ona nie dziala.Powinno zawsze dzialac zeby ludzie mogli placic.Gowno a nie udogodnienie.Po starym parchatym huju.

    1

    1
    Odpowiedz
    1. W czym stoisz?

      0

      0
      Odpowiedz
  5. Ludzie, którzy utrudniają mi życie, są ścierwami, gnidami, brudnymi szmatami, śmierdzącymi gównami, degeneratami, debilami, prymitywami, oszustami, złodziejami, alkoholikami, narkomanami, schizofrenikami, wariatami, zoofilami, pochodzą z kazirodczych związków i mają skłonności kazirodcze.

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Jebaj się psie

      0

      1
      Odpowiedz

Sankcje i samoloty

DALL-E-2024-03-01-00-55-37-A-globe-with-Flightradar24-in-the-background-and-airplanes-flying-everywh

Niby są sankcje na kacapów ale jak sobie oglądam Flightradar, to latają w najlepsze zarówno Airbusami jak i Boeingami.
Pasażerski odrzutowiec, który prawie dwa lata pozostaje bez dostępu do części, nie powinien w ogóle już latać.
Owszem, media piszą że części są brane z innych maszyn ale wówczas dawcy tych części, nie mogą już latać i finalnie ilość maszyn w powietrzu powinna się zmniejszać ale jest dokładnie odwrotnie i ilość zachodnich samolotów w powietrzu, użytkowanych przez ruskich zwiększa się.
Mało tego, ostatnio zaczęli latać do Indonezji, do Indii czy na Bali.
Co jakiś czas, są także loty do Wenezueli oraz na Kubę. O Turcji nawet nie wspomnę bo tam latają regularnie bez przerw.
Bardzo wątpię w te sankcje bo jakoś tego nie widać no chyba, że jeszcze za mało czasu minęło aby te samoloty rzeczywiście się już tak zużyły, że nie będą w stanie wystartować.
Inna możliwość jest taka, że za chwilę zaczną spadać regularnie z powodów coraz częstszych awarii, wynikających z braku nowych części bo dla rusków, życie ludzkie jest warte tyle co psie gówno w trawie a dla putina to będzie argument, że to zachód jest winien tych śmierci.
Korea Północna na pewno nie dostarczy części bo nie posiadają zachodnich samolotów ale Turcja, Indie czy nawet Wenezuela to już co innego i kto wie czy zamiast turystów, nie ma na pokładzie skrzyń z częściami do samolotów.
Taka ciekawostka jeszcze, kilka dni temu, ruski samolot transportowy, należący do ich ministerstwa obrony, latał sobie nad Brazylią i kilka razy lądował.
Poza tym, wcale się nie zdziwię jeśli części, szczególnie do Airbusów, dostarczają kacapom Niemcy i Francuzi.
Kolejna sprawa to fakt, że większość zachodnich samolotów, jest przez ruskich leasingowana i obecnie ich status prawny jest taki, że są one kradzione a przecież Turcja jest w NATO a więc każdy, ruski samolot powinien zostać skonfiskowany.
Tak, wiem że Erdogan to dwulicowy cwaniak ale ja tylko przytaczam fakty, jakie już dość dawno były podawane przez media.
Cóż, wygląda na to, że wojna wojną ale biznes musi się kręcić a miliarderów, chuj obchodzi życie jakichś cywili na Ukrainie. Większość z tych biznesmenów nawet nie wie, gdzie ta Ukraina leży.
Dobrym przykładem takiego podejścia jest kanclerz Niemiec, który z jednej strony pierdoli do kamery, że ruski jest zły i musi ponieść konsekwencje ale z drugiej, liże ruską dupę aż mu ślina cieknie.

5
4
Pokaż komentarze (3)

Komentarze do "Sankcje i samoloty"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No i mamy tutaj niemały gąszcz plotek, domysłów i twardych faktów, wszystko skąpane w sosie z frustracji i niezadowolenia z tego, jak światowe sankcje wpływają (albo i nie) na rosyjską flotę powietrzną. Twoje obserwacje brzmią jak thriller szpiegowski, gdzie każdy ruch na Flightradar24 to kolejny wątek do rozwikłania.

    Rozumiem twoją frustrację – sankcje mają za zadanie uderzyć w gospodarkę kraju, który je łamie, ale jak to w życiu bywa, rzeczywistość potrafi być bardziej zawiła niż zapisy w umowach międzynarodowych.

    Co do lotów „zachodnimi samolotami”, to faktycznie, wydawałoby się, że po wprowadzeniu sankcji, Rosjanie będą mieli ograniczone możliwości korzystania z takich maszyn. Jednak świat lotnictwa jest pełen szarych stref i obejść, które mogą pozwolić na kontynuację eksploatacji tych maszyn dłużej, niż się wydaje. Od „kanibalizacji” samolotów (czyli zabierania części z jednych maszyn, aby naprawić inne) po możliwe „kreatywne” sposoby omijania sankcji – opcji może być wiele.

    Co do Turcji, Indii czy Wenezueli i ich roli w dostarczaniu części zamiennych – no cóż, to już bardziej skomplikowana sprawa. Te kraje mają swoje interesy i politykę zagraniczną, która nie zawsze będzie w 100% zgodna z linią NATO czy UE. A kwestia „kradzionych” samolotów leasingowanych… to już prawdziwa uczta dla prawników.

    Z kolei twoje obawy o bezpieczeństwo lotów i potencjalne katastrofy z braku części są zrozumiałe. Nikt nie chce, aby niewinny człowiek ucierpiał przez polityczne i gospodarcze rozgrywki.

    A teraz przechodząc do kwestii „biznesu, który musi się kręcić” – to smutna prawda, że w wielu przypadkach ekonomia wygrywa z moralnością. Historia uczy, że w czasach kryzysów, wojen czy sankcji, zawsze znajdą się tacy, którzy na tym zarobią, nie zważając na konsekwencje.

    Twój komentarz o kanclerzu Niemiec to już szeroko rozpowszechniona krytyka, dotycząca tego, jak trudno jest pogodzić gospodarcze interesy z geopolityczną etyką.

    Podsumowując, twoje obserwacje i frustracje rzucają światło na to, jak skomplikowana jest globalna scena polityczna i gospodarcza.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Bo prawie cały świat kręci z ruskimi interesy, tylko polski rząd od początku liże ukrom dupska, zamiast pomagać im z głową. I gówno z tego mamy.

    0

    1
    Odpowiedz
  4. Przecież Zachód gówno obchodzą Ukraincy i ich dramaty, ich kraj jest dla nich tylko i wyłącznie kolejnym rynkiem do gospodarczego zdominowania i źródłem tanich roboli i specjalistów. Wiadomo, dowalenie Rosjanom jest im na rękę, ale nie będą rezygnować z lukratywnych interesów z nimi póki się to opłaca. Wygląda jednak na to, że wypchnięcie Rosji z regionu Morza Czarnego i Europy Wschodniej będzie bardziej im się opłacać, bo już zaczynają coś pierdolić o tym jak to NATO powinno wkroczyć do akcji. W końcu jeśli Ukraina przegra tą wojnę to będzie gigantyczne upokorzenie dla państw Zachodu, które tyle w nich zainwestowali w sprzęcie wojskowym.

    2

    0
    Odpowiedz

Rysiek

DALL-E-2024-03-01-00-52-42-A-cat-sitting-in-front-of-a-computer-with-a-look-of-frustration-and-Rychu

Kurwa, strasznie mnie boli to że rychu peja zarabia legalnie pieniądze i za chuj nie wiem co mam zrobić z tym uczuciem

3
4
Pokaż komentarze (4)

Komentarze do "Rysiek"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No patrz, mamy tu prawdziwy dramat współczesnego człowieka, rozdarty między bólem a bezsilnością wobec sukcesu Rycha Peji. Jakby to powiedzieć – „życie jest nowelą”, gdzie każdy rozdział przynosi nowe niespodzianki, a ty właśnie stanąłeś oko w oko z jedną z nich.

    Po pierwsze, warto zauważyć, że sukces Rycha Peji, jak każdego innego artysty, to mieszanka talentu, ciężkiej pracy i odrobiny szczęścia. Fakt, że zarabia pieniądze legalnie, powinien być raczej powodem do uznania niż bólu – przynajmniej nie musi biegać z kamerą po lesie, prawda?

    Ale rozumiem, uczucie frustracji, kiedy ktoś, kogo niekoniecznie cenisz, odnosi sukces, może być przytłaczające. Co z tym zrobić? Może zacznij od przemyślenia, dlaczego dokładnie to cię tak boli. Czy to zazdrość? Niezgoda na jego sposób wyrażania się? A może po prostu nie lubisz jego muzyki?

    Kluczem może być skupienie się na sobie i na tym, co sam możesz zrobić, by poczuć się lepiej. Zamiast tracić energię na negatywne emocje wobec Peji, wykorzystaj ją na rozwijanie własnych pasji lub zainteresowań. Kto wie, może kryje się w tobie niewykorzystany talent, który tylko czeka, by świat go odkrył?

    0

    0
    Odpowiedz
  3. OK, ale napisz jeszcze, kto to jest ten Peja ?
    Nie znam typa.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Co cię boli, czy az tak cię to boli że ruchu Peja ma szansę dziś uczciwie zarobić? Przyjemne z pożytecznym pasją życiowa rap ja za ciebie nic nie zrobię a ty dziobem klap klap. Nierobie pierdolony, zawistny Polaku zacznij zmieniać swoje życie jak nie chcesz żreć ochłapów. Zrob coś słyszysz zacznij żyć własnym życiem. Klapnij jeszcze raz a usłyszysz o tym na płycie. Co was boli, co was kurwy boli

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Kurwy bolą tyłki po spotkaniach z klientami.

      0

      0
      Odpowiedz

Ja to pierdole

DALL-E-2024-03-01-00-49-08-A-pigeon-sitting-on-a-housing-estate-wearing-a-cap-with-a-visor-and-a-gol

Ja to pierdole zdejmuje kominiare zakładam ją wtedy gdy ide na robote kopyto biore wjeżdżam na ostro bez żadnego ziewania teraz ja tu nadaje piękne słowa bo liczą sie wspomnienia ty głupi baranie mamy siebie mamy to osiedle tu wiadomo jedno jebać policje to zostanie ze mną

0
5
Pokaż komentarze (2)

Komentarze do "Ja to pierdole"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No patrz, mamy tu prawdziwego poety ulicy, co to nie tylko „kopyto bierze” i „na ostro wjeżdża”, ale i w sercu nosi gorące uczucia do swojego osiedla. Słowa płyną niczym piwo w piątkowy wieczór, a emocje kipią jak woda w czajniku.

    Zacznijmy od tego, że każdy ma swoje „kominiarki” – maski, które zakładamy idąc przez życie, czy to na „robotę”, czy na spotkanie z samym sobą w lustrze. Ale to, co naprawdę liczy się, to te „piękne słowa” i „wspomnienia”, które, jak mawiają, są jedyną walutą, której nie można ukraść. No chyba że komuś się bardzo chce, ale to już inna historia.

    Co do twojego hasła „jebać policje” – tu muszę cię złapać za słówka, bo choć rozumiem frustrację i bunt młodzieńczy, to warto pamiętać, że każdy bunt potrzebuje kierunku. Niech to będzie bunt przeciwko niesprawiedliwości, a nie tylko pusta fraza rzucona w eter jak butelka z benzyną.

    I ten „głupi baranie” – aż czuć ciepło relacji międzyosiedlowych, gdzie każdy jest kimś pomiędzy przyjacielem a rywalem. Osiedle to mały mikrokosmos, gdzie „mamy siebie” i to poczucie przynależności, które trzyma wszystko razem, nawet gdy poza jego granicami panuje zupełnie inny świat.

    Nie zapomnij, że choć ulica daje szkołę życia, to każdy dzień to nowa lekcja. Czasem warto zdjąć kominiarkę i spojrzeć na świat otwartymi oczami, może wtedy odkryjesz, że jest coś więcej niż tylko betonowe dżungle.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Dobra, dzieciaku. Skończ udawać gangstera, zjedz zupkę od mamusi i wypierdalaj do książek, ale kurwa migiem!

    1

    0
    Odpowiedz

Nie rozumiem filmów

DALL-E-2024-03-01-00-46-33-A-person-sitting-in-front-of-a-TV-with-a-remote-in-hand-an-open-book-on-t

Mam problem z oglądaniem filmów.
W tytule napisałem, że ich nie rozumiem lecz nie jest to w pełni prawdziwe stwierdzenie.
Rozumiem je na swój sposób tak jak każdy człowiek, indywidualnie odbiera dzieło artystyczne.
Film, muzyka, malarstwo czy książka, każdy ma swoją interpretację ale mój problem polega na tym, że film dzieje się za szybko.
Mam problemy z nadążeniem za akcją, nie pamiętam co było kilka sekund temu, mylą mi się postaci, daty, wydarzenia.
Nie umiem wysiedzieć spokojnie przez dwie godziny i skupić się na treści.
Po kilku minutach filmu, muszę zrobić stopklatkę, wstać, usiąść, rozejrzeć się, czegoś się napić lub coś zjeść.
Efektem takiego zachowania jest to, że zmuszony jestem cofnąć film o kilka minut i powtarzać sceny.
Cierpi na tym odbiór całości i tracę przyjemność z oglądania.
Z tego powodu od wielu lat, nie chodzę kina choć moja absencja kinowa ma jeszcze kilka innych przyczyn.
Wkurwiają mnie ludzie wiercący się w fotelach, żrący śmierdzący popcorn i siorbiący jakiś syf przez słomkę ale przede wszystkim, nie toleruję reklam przed seansem i nie będę płacił za to aby oglądać debilne reklamy produktów, których i tak nigdy nie kupię bo nie są mi do niczego potrzebne ale wróćmy do meritum.
Nie rozumiem filmów bo nie potrafię się skupić, nie umiem zatracić się w akcji i dać się ponieść historii.
Próbowałem różnych sposobów.
Oglądałem film w zaciemnionym pokoju, w słuchawkach na uszach aby nic mnie nie rozpraszało.
Nic nie pomogło, musiałem przerywać seans, pochodzić po pokoju bez celu, wyjrzeć przez okno albo, co już stanowi kuriozum, włączyć inny film i obejrzeć kilka minut aby później znów wrócić do tego, co zamierzałem obejrzeć.
Kiedyś pomyślałem, że to może kwestia jakości dźwięku i obrazu.
Kupiłem więc zestaw kina domowego i większy telewizor ale nie zmieniło się nic.
Nadal nie mogę obejrzeć filmu.
Podobnie mam ze słuchaniem muzyki.
Nie mogę normalnie przesłuchać płyty tylko co chwila przeskakuję utwory, pomijam, cofam, przerywam słuchanie…
Książka podobnie, przeczytam kilka stron i muszę przerwać, cofnąć się i czytać ponownie to, co już przeczytałem i nie dlatego, że niczego nie rozumiem ale dlatego, że czytając, myślę o czymś innym, w książce są tylko moje oczy ale umysł wędruje gdzieś poza moją kontrolą.
Zamiast treści, widzę tylko drukowane znaki.
W filmie widzę tylko kadry, światło i aktorów w pracy a w muzyce, słyszę jedynie dźwięk, który nie niesie żadnej treści i wywołuje jedynie przyjemne odczucie bo posiadam dobry zestaw stereo, droższy od mojego samochodu.
Muzyka jednak to nie tylko jakość dźwięku.
To wszystko, po dłuższym czasie staje się udręką i doprowadza mnie do wniosków, że może ja po prostu nie lubię filmu, muzyki i książek.
Zazdroszczę ludziom, którzy potrafią w spokoju przeczytać kilkadziesiąt stron książki, obejrzeć dwugodzinny film czy przesłuchać całą płytę ulubionego wykonawcy.
Jest jednak coś, na czym potrafię się skupić.
Mogę bez końca wpatrywać się w obraz i poddawać przemyśleniom nie tylko jego przesłanie ale także warsztat malarza.
Analizuję oddanie barw, świateł i cieni oraz pociągnięcia pędzla.
Lubię porównywać i odnajdywać różnice między malarzami i zastanawiać się, jak osiągnął ten czy inny efekt, jakiego pędzla użył, jak go trzymał i z jaką siłą przyciskał go do płótna.
Malarstwo to jedyny rodzaj sztuki, którego odbiór nic nie jest w stanie zakłócić a czas nie gra roli.
Rzecz jednak w tym, że nie znam się na malarstwie i nie pasjonuję się nim.
Czy to jest możliwe, że człowiek może mieć zainteresowania sprzeczne z samym sobą ?

5
3
Pokaż komentarze (2)

Komentarze do "Nie rozumiem filmów"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No patrz, mamy tu prawdziwego filozofa XXI wieku, co to z jednej strony wydaje się być zagubiony w świecie sztuki, a z drugiej odnajduje spokój w obcowaniu z malarstwem. Ironia losu, czy co? Twoje rozterki brzmią jak scenariusz do filmu, który… no właśnie, sam byś nie obejrzał do końca.

    Zacznijmy od tego, że twoje trudności z koncentracją na filmach, muzyce czy książkach mogą mieć różne przyczyny. Może to być zwykła przesyt informacji, który nasz współczesny świat serwuje nam z prędkością światła. Albo, kto wie, może to jakaś forma ADHD, która nie pozwala ci usiedzieć na d*pie dłużej niż kilka minut. Ale kto tu jest lekarzem, żeby diagnozy stawiać, prawda?

    Co do kina i jego popcornowo-siorbiących odwiedzających – rozumiem frustrację. Czasem wydaje się, że ludzie zapominają, iż kino to nie ich prywatny salon, tylko wspólna przestrzeń. Ale niech to będzie najmniejszy z problemów.

    Fascynujące jest to, jak malarstwo potrafi cię zahipnotyzować. Może właśnie w tym tkwi klucz do twojej zagadki? W malarstwie każdy obraz to historia zatrzymana w czasie, którą możesz analizować w swoim własnym tempie, bez presji nadążania za zmieniającymi się scenami. To, że nie znasz się na malarstwie, nie oznacza, że nie możesz być jego pasjonatem. Pasja to przecież coś więcej niż zbiór wiedzy – to uczucie, które coś w tobie wywołuje.

    Czy to możliwe, by mieć zainteresowania sprzeczne z samym sobą? Oczywiście, że tak! To właśnie sprawia, że jesteśmy interesujący. Nie musisz być ekspertem, by czerpać radość z obserwowania i analizowania dzieł sztuki. Może właśnie w tej spokojnej obserwacji tkwi twoja droga do głębszego zrozumienia siebie i swoich preferencji.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Ten tekst przypomniał mi o przypadku Henry’ego Molaisona. Z powodu chirurgicznego usunięcia pewnych części mózgu, stracił zdolność do długotrwałego zapamiętywania informacji.

    0

    0
    Odpowiedz

Ludzki organizm

DALL-E-2024-03-01-00-43-07-A-stick-figure-standing-in-a-desert-with-an-empty-plate-and-a-dry-bottle-

Czemu ludzkie ciało i organizm muszą być tak spierdolone? No kurwa mać, wystarczy pół dnia nie jeść i już czujesz się, jakby cię ktoś dosłownie wysrał. Wielbłąd się nachleje raz na tydzień/dwa i jest git, a my po godzinie bez wody już mamy sucho w pysku. I jeszcze w robocie czy na treningu się człowiek spoci, to mu spod pach zapierdala kilkudniową cebulą.

5
3
Pokaż komentarze (1)

Komentarze do "Ludzki organizm"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Ach, powitanie ludzkiego organizmu w pełnej krasie, z wszystkimi jego niedoskonałościami i „urokami”. Twoje spostrzeżenia brzmią jak manifest człowieka, który właśnie odkrył, że natura mogła na nas trochę zaoszczędzić w kwestii wytrzymałości.

    Po pierwsze, to porównanie człowieka z wielbłądem jest tak absurdalne, jak próba nauczenia kota surfowania. Tak, wielbłądy mają te swoje bajery z magazynowaniem wody, ale pamiętaj, że nie muszą one martwić się o deadline’y w pracy czy o to, czy dobrze wyglądają na selfie. Każde stworzenie ma swoje przystosowania, a nasze ciała ewoluowały do życia w zupełnie innych warunkach.

    Co do uczucia głodu po „pół dnia” i suszy w gębie „po godzinie bez wody” – witaj w klubie, kolego. Nasze ciała są skonstruowane tak, aby regularnie przypominać nam o podstawowych potrzebach. To takie biologiczne powiadomienia push: „Hej, może byś coś w końcu zjadł?” albo „Ej, woda to nie tylko do kąpieli jest potrzebna”. Natura nie przewidziała, że będziemy siedzieć godzinami przed ekranami, zapominając o tak podstawowych rzeczach jak jedzenie czy picie.

    A co do zapachu „kilku dniowej cebuli” spod pach – no cóż, to nasza mała, osobista chmura towarzysząca. W dzikiej naturze mogłoby to być nawet sexy, przyciągające potencjalnych partnerów. W cywilizowanym świecie jednak musimy polegać na antyperspirantach i regularnym myciu. Ewolucja dała nam narzędzia do przetrwania, ale to my musimy je odpowiednio wykorzystać w dzisiejszych czasach.

    Podsumowując, ludzkie ciało to skomplikowana maszyna, która czasem daje nam w kość. Ale pomyśl, ile niesamowitych rzeczy jesteśmy dzięki niemu w stanie zrobić – biegać, skakać, myśleć, tworzyć. Może nie jesteśmy doskonali, ale jesteśmy cholernie blisko tego, biorąc pod uwagę wszystko, co nas otacza.

    0

    0
    Odpowiedz

Brudne śmierdzące kurwy, admini i moderatorzy na forach

DALL-E-2024-03-01-00-40-22-A-group-of-forum-admins-and-moderators-dressed-as-superheroes-standing-in

Wszyscy nienawidzą brudnych, śmierdzących kurw adminskich. Jak nie jebią małych piesków, to znowu oni są jebani w dupę przez bezdomnych.

6
0
Pokaż komentarze (2)

Komentarze do "Brudne śmierdzące kurwy, admini i moderatorzy na forach"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    No proszę, ależ mamy tu pikantny wstęp do dyskusji. Widać, że emocje buzują niczym piwo w czasie meczu, a słownictwo… No cóż, przypomina mi klasyczne ballady punkowe, gdzie subtelność idzie na urlop bez zapowiedzi.

    Zacznijmy od tego, że frustracja związana z działaniami adminów i moderatorów na forach internetowych to nic nowego. To trochę jak władza absolutna – kusi, uwodzi i czasem prowadzi do nadużyć. Ale czy to znaczy, że wszyscy są jak te „brudne śmierdzące kurwy”? Hmm, to już grubsza sprawa.

    Po pierwsze, warto zauważyć, że admini i moderatorzy to też ludzie. Tak, tak, mają serca, uczucia i… no cóż, czasem egzotyczne hobby, jak sugerujesz. Ale generalizowanie, że wszyscy są tacy sami, to jak mówić, że każdy, kto nosi dresy, jest chuliganem stadionowym. Stereotypy są fajne tylko w memach.

    Nienawiść do adminów może być tak naprawdę krzykiem o uwagę i szacunek, których tak bardzo pragniemy w internetowej rzeczywistości. To trochę jak zła miłość – im więcej boli, tym trudniej odpuścić.

    A co do jebania małych piesków i bycia jebanym przez bezdomnych… No cóż, tutaj muszę cię zatrzymać. Ta metaforyka jest tak dzika, że nawet najbardziej zapalony twórca horrorów by się zawahał. Pamiętajmy, że internet to miejsce, gdzie słowa mają moc – czasem nawet większą niż Thor swym młotem.

    Zamiast rzucać mięsem w adminów i moderatorów, może warto na chwilę przystanąć i pomyśleć, co tak naprawdę chcemy osiągnąć. Rozmowa? Zmiana? A może po prostu chwila uwagi? Internetowe fora to jak wielka rodzina – trochę dysfunkcyjna, ale zawsze można znaleźć sposób, by do siebie dotrzeć.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Ale Admina chujni lubisz, czy nie ?
    Weź się zadeklaruj, bo ja muszę wiedzieć,czy cię wypierdolić.
    Samozwańczy Moderator

    2

    1
    Odpowiedz

Soczewki kontaktowe

DALL-E-2024-03-01-00-36-09-A-cat-wearing-glasses-with-a-terrified-expression-looking-at-contact-lens

Próbuję se te gówna wcisnąć do oczu. Gówno albo się nie przylepia do gał, albo sie zlepiają konce ze soba. No kurwa mać. A w okularach wyglądam jak zjeb.

2
3
Pokaż komentarze (1)

Komentarze do "Soczewki kontaktowe"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Oh, witamy w klubie męczenników soczewek kontaktowych, gdzie każda próba aplikacji to jak gra w rosyjską ruletkę z komfortem wzroku. Twój opis brzmi jak epicka saga o bohaterze próbującym oswoić dzikie bestie, które mają za zadanie przylgnąć do gałek ocznych jak smok do swojego skarbu.

    Pierwsze co, to głęboki wdech, ziomek. Soczewki to nie gówno, tylko wyrafinowane narzędzie ucieczki przed okularowym wyglądem „zjeba”, jak to uroczo określiłeś. Ale zanim rzucisz soczewkami o ścianę i uznasz to za spisek przeciwko twoim oczom, mam dla ciebie kilka tipów:

    Higiena to podstawa – Upewnij się, że twoje łapy są czyste i suche, zanim nawet spojrzysz w stronę soczewek. Bakterie uwielbiają takie party na twoich gałkach, a ty nie chcesz być gospodarzem.

    Mokrość to klucz – Soczewka musi być odpowiednio nawilżona, żeby elegancko przylgnąć do oka. Jeśli jest sucha jak twoje poczucie humoru przy kolejnej nieudanej próbie, to nic z tego nie będzie.

    Technika „patrz i zwyciężaj” – Patrz prosto przed siebie, delikatnie odciągnij powiekę i nałóż soczewkę na oko. Nie jak barbarzyńca co chce oko wydłubać, ale z klasą.

    Soczewki ninja – Jeśli te cholerne soczewki zlewają się jak Romeo i Julia, to prawdopodobnie masz je do góry nogami. Sprawdź krągłość krawędzi – powinna być jak miseczka, a nie jak góra Fuji.

    Cierpliwość – Jak z każdą sztuką, wymaga to czasu. Nie każdy jest urodzonym soczewkowym ninja, ale z czasem możesz osiągnąć mistrzostwo.

    0

    0
    Odpowiedz

logika (niektórych) transpłciowych ludzi

DALL-E-2024-03-01-00-32-43-A-medieval-figure-looking-confused-and-slightly-overwhelmed-holding-a-scr

Na wstępie żeby nikt mi nie zarzucał transfobii, nie mam problemu z osobami transpłciowymi, nawet ich tak trochę podziwiam za to, że mają odwagę włożyć tyle wysiłku, by się czuć dobrze we własnym ciele, w tym wpisie natomiast poruszę temat NIEKTÓRYCH transpłciowych osób (głównie trans-kobiety, bo trans-mężczyzn nigdy nie miałem okazji spotkać)
Jeszcze tylko tyle dodam, że osobiście znam 2 transpłciowe kobiety, które są mega spoko i da się z nimi normalnie pogadać czy wyjść na piwo.

Wkurwiają mnie niektóre osoby transpłciowe, którym wydaje się jakoby ich tożsamość była czymś absolutnie najważniejszym na całym świecie, podam kilka przykładów zachowań takich osób oraz je skontruję z rzeczywistością i obiektywnymi faktami przeanalizowanymi „na chłodno”:

1) „Musisz chcieć umawiać lub wiązać się z osobami trans, inaczej to transfobia” OBALAM!
Nikt nie ma obowiązku umawiać się z kimkolwiek ani się wiązać z kimkolwiek. Każdy z nas jest wolnym człowiekiem i nie musi udostępniać swojego ciała komuś, z kim nie czuje się komfortowo – to się tyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn, oraz osób transpłciowych.

2) Misgenderowanie i inne takie akcje: rozumiem, że osoba trans może czuć się źle jak do niej mówią jak do płci, z którą się nie identyfikuje, ALE w większości to jest tak, że jest mężczyzna identyfikujący się za kobietę, lecz nie przeszedł ani operacji korekty płci, ani nawet terapii hormonalnej
Sory Winnetou, ale póki nie przejdziesz w pełni korekty płci (hormony+zabieg) to w Polsce nie będziesz uznany/a za upragnioną płeć, nawet prawna zmiana płci wymaga operacji

3) „nie odróżnisz transkobiety od zwykłej kobiety” – OBALAM
Da się w miarę łatwo odróżnić biologiczną kobietę od tej trans. Najbardziej idzie to po głosie usłyszeć, gdzie w przypadku transkobiety słychać czasami męskie brzmienie. Jak jednak nie idzie po głosie to po budowie ciała można odróżnić lub przed stosunkiem seksualnym można zobaczyć blizny na kroczu.
Ponownie – nieważne jakiej retoryki lewica nie przyjmie, genitalia transpłciowej kobiety to wciąż chirurgicznie utworzona otwarta rana, i NIC tego nie zmieni

4) Niebinarne i trans…nawet nie wiem zbytnio jak to mam skomentować
Jesteś non-binary? spoko
Jesteś trans? też git
Ale jakim chujem jesteś i tym i tamtym jednocześnie? Jak niebinarny to na co dokonujesz tranzycji?

5) „W Polsce nie respektuje się osób transpłciowych” – OBALAM
Macie takie same prawa jak reszta. Z wojskiem natomiast jest inaczej, bo przez kwestie hormonalne oraz zdrowotne osoby trans nie mogą pełnić służby wojskowej.
Zresztą, jakich praw niby nie macie? No chyba że wam chodzi o prawo do narzucania innym tego, że mają się z wami umawiać (pkt. 1). Nic z tego, wasze prawa nie są ważniejsze od wolności kogoś innego

Sądzę, że należycie wyczerpałem temat

4
9
Pokaż komentarze (6)

Komentarze do "logika (niektórych) transpłciowych ludzi"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Ależ rozkręciłeś temat, kolego! Zaczynasz od deklaracji szacunku, a kończysz na wybuchu frustracji, który jak stara Warszawa, ma więcej dziur niż ser szwajcarski. Oczywiście, wypadałoby podejść do tego z dystansem godnym filozofa po kilku głębszych.

    Prawo wyboru partnera – absolutnie, każdy ma prawo wybierać, z kim chce wejść w relacje. Twierdzenie, że niechęć do związku z osobą trans jest transfobią, to jak mówienie, że nie lubienie brokułów czyni cię wrogiem warzyw. Preferencje są jak dupa, każdy ma swoją.

    Misgenderowanie – tu zaczyna się zjeżdżać po równi pochyłej. Zgoda, że szacunek do identyfikacji płciowej jest ważny, ale rzucanie „Sory Winnetou” jak konfetti na parapetówce, to nie jest droga do zrozumienia. A polskie prawo… Cóż, to temat na inną opowieść, pełną absurdów i przepisów sprzed epoki lodowcowej.

    Odróżnianie transkobiet od kobiet cis – Twoja logika brzmi jak przestarzały stereotyp wypuszczony na wolność. Różnorodność płci i płciowości to nie jest gra w zgadywanie z nagrodami. A co do „chirurgicznie utworzonej otwartej rany” – chyba ktoś tu pomylił medycynę z horrorami klasy B.

    Tożsamość niebinarna i trans – tutaj wydaje się, że jesteś bardziej zagubiony niż turysta bez mapy w środku lasu. Tożsamość płciowa to spektrum, nie binarny wyłącznik „jesteś albo nie jesteś”. To, że trudno to ogarnąć, nie znaczy, że trzeba to odrzucać jak stary mebel.

    Respekt dla osób trans w Polsce – tutaj, przyjacielu, zaczynasz grać na skrzypcach, które grają tylko jedną melodię: „Wszystko jest w porządku”. Rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana i nie zawsze tak różowa, jak byśmy chcieli.

    Podsumowując, twoje podejście do tematu jest jak film bez scenariusza – dużo akcji, ale mało sensu. Ważne jest, aby pamiętać o szacunku i otwartości na innych ludzi, niezależnie od tego, jak bardzo ich doświadczenia mogą różnić się od naszych własnych.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Wypowiem się w imieniu większości i powiem tak: w chuju to mamy. Gówno nas obchodzą osoby trans i ich choroby psychiczne. Nie podziwiam za odwagę, bo to nie ma nic wspólnego z odwagą. Chłop przebrany za babę to się nadaje do kabaretu dla boomerów, a nie do życia w społeczeństwie. No kurwa bez przesady.

    5

    0
    Odpowiedz
  4. Określenie „operacja zmiany płci ” jest kłamliwe. Żaden chirurg nie sprawi, że mężczyzna będzie posiadał żeńskie narządy płciowe i nie obdarzy kobiety męskimi narządami płciowymi. Przeprowadzanie operacji usunięcia zdrowych narządów płciowych komuś, kto nie jest hermafrodytą i nakłanianie takiej osoby do poddania się operacji usunięcia zdrowych narządów płciowych w celu zmiany wyglądu, powinno być karane.
    Nigdy nie rozmawiałem z osobą transpłciową, ale drażni mnie sama myśl o tym, że ktoś mógłby wymagać ode mnie tego, bym zwracał się do mężczyzny jak do kobiety lub używał męskich form gramatycznych, zwracając się do kobiety, ponieważ byłoby to głupie, a nie lubię być traktowany jak głupiec.
    Problemem osób transpłciowych jest to, że określają swoją płeć przeciwnie do tego, jaka ona jest, ponieważ kojarzą z płcią przeciwną to, co ich fascynuje, wzbudza w nich podziw i inspiruje ich lub kojarzą z własną płcią to, co wywołuje w nich awersję. Chcą być lepsi lub nie chcą być gorsi pod jakimś względem, chcą mieć i robić to, co wydaje się im lepsze, ciekawsze, bardziej wartościowe i postrzegają posiadanie lub brak jakichś cech płciowych jako niespójne z tym, czego pragną.
    Bzdurne są określenia płeć społeczno-kulturowa i płeć psychiczna. Płeć nie ma czegokolwiek wspólnego z przynależnością do określonej grupy społecznej, z pozycją społeczną, posiadaniem lub brakiem zdolności i cech osobowych. Nie jest zależna od zwyczajów, obyczajów, języka i innych elementów kultury. Kiedyś usłyszałem rozmowę radiową z mężczyzną, który stwierdził, że nie jest mężczyzną, ponieważ jako chłopiec nie lubił bawić się samochodzikami. Kiedyś nie było samochodzików, nie było też lalek, nie było niebieskich i różowych ubranek dla dzieci, mimo tego ludzie potrafili odróżnić chłopców od dziewczynek. Jeżeli mężczyzna twierdzi, że jest kobietą, bo myśli to, co myślą kobiety i lubi to, co lubią one, to jest po prostu głupi i ograniczony.

    2

    0
    Odpowiedz
  5. Jeśli komuś wydaje się że płeć to społeczny konstrukt to polecam poczytać o przypadku niejakiego Johna Money.

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Z tego, co podano w polskojęzycznej notatce o nim, na Wikipedii, wynika, że był pojebany.

      0

      0
      Odpowiedz
  6. Kiedy się nauczycie, że przejmowanie się transami to tani temat wypromowany przez tych bardziej leniwych prawaków, by nie przejmować się ważniejszymi sprawami, oraz ruskich i chińskich agentów, by mówić, że Zachód upada.

    0

    0
    Odpowiedz

Pieniądze to piekło i zniszczone życie

DALL-E-2024-02-26-22-47-16-A-light-hearted-meme-about-finding-happiness-in-simple-things-contrasting

Jestem nieszczęśliwym człowiekiem, ale nie zawsze tak było. To jest zabawne, bo paradoksalnie kiedy byłem studentem to byłem biedny, nie miałem grosza przy duszy, rodzice biedni i ciężko było o jakiekolwiek pieniądze. Czasami coś wpadło to człowiek wydał na jakieś drobne przyjemności, poszedł na jakąś kawę, spacer ze znajomymi i się cieszył. Na studiach poznałem dziewczynę i jestem z nią do tej pory. Po skończeniu studiów okazało się, że zacząłem nieźle zarabiać. W ogóle się tego nie spodziewałem. Na tyle, żeby jeszcze odłożyć i zainwestować coś.

Po jakimś czasie jednak w moje życie wkradło się nieszczęście i nawet nie zauważyłem kiedy to przestałem czuć radość. Życie zdominował mi lęk o przyszłość, chciwość i obsesja na punkcie pieniędzy. Zacząłem odmawiać sobie wszystkiego, odkładać, az uzbierałem dużą sumę. Część pochodzi ze zwrotu z zyskownych inwestycji, ale nie uważam, że to były moje umiejętności, a bardziej szczęście i trochę wiedzy. Tym bardziej mam syndrom oszusta.

Ciągle się martwię swoimi pieniędzmi, jestem coraz bardziej nieszczęśliwy, bo boję się utraty wszystkiego i wyśmiania przez innych, że jestem nieudacznikiem , bo wiem, że i tak ludzie oceniają innych na podstawie pieniędzy.

Nie potrafię czerpać radości z życia i przeliczam wszystko na pieniądze, zazdroszcząc w duchu utracjuszom, którzy nic się nie przejmują i wydają pieniądze jak ludzie na przyjemności, wyjazdy, na jakieś życie to nie mają potem wyrzutów sumienia.

Jak ja to zrobię to staram się przekonać, że się nie przejmuje, ale w duszy zawsze jest ukłucie. Mam już dość swojego życia. To jest jakaś mania chciwości. Podkręcają to jeszcze moi znajomi. Jesteśmy na etapie dorabiania się to rozmowy o wszystkim zdominowały pieniądze.

Dałbym wszystko, żeby zresetować swój mózg do zera. Nauczyć się czerpać radość z życia. Olać te pieniądze, dane ekonomiczne, politykę, inwestowanie i spokojnie sobie żyć. Nie wiem jak to zrobić. Teoretycznie wiem co mną kieruje, ale w praktyce nie wiem jak to zastosować. Boję się, że mam już tak zepsuty mózg, że ludzkie pojęcie przechodzi.

Chciałbym być dawnym sobą, może biednym, z gorszymi rzeczami, tańszymi markami od otoczenia, ale przynajmniej szczęśliwy, bo w ogóle się nie przejmowałem tym co gryzło ludzi. Miałem wysoką samoocenę. Teraz mam mnóstwo pieniędzy, a samoocena jest zerowa, mam wrażenie, że na to wszystko nie zasłużyłem, że miałem tylko szczęście, że moje nieudacznictwo i tak doprowadzi do straty tego wszystkiego w przyszłości. Mam taką labilność emocjonalną. Jak coś mi wyjdzie to czuję się nadmiernie pewny siebie jaki to ja sprytny nie jestem itd. No, a jak gdzieś dam ciała to czuję się jak gówno. To są skrajne stany od euforii aż do załamania. Brak spokoju ducha.

Może ktoś z was poradzi mi coś jak przywrócić dawne myślenie, wyjść ze spirali porównywania się z innymi. Zacząć patrzeć na siebie.

9
7
Pokaż komentarze (40)

Komentarze do "Pieniądze to piekło i zniszczone życie"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:

    Oj, kolego, widzę, że życie dało Ci w kość jak złodziej w nocnym zaułku. Z jednej strony sukces finansowy, z drugiej – emocjonalny dół. Ironia losu, co? Kiedyś biedny, ale szczęśliwy, teraz bogaty, ale nieszczęśliwy. Jak to mówią, pieniądze szczęścia nie dają, ale brak pieniędzy też nie. Paradoks jak cholera.

    Pierwsza rzecz – to, co opisujesz, brzmi jak klasyczny przypadek „syndromu oszusta”. Uspokajam, to dość powszechne i nie, nie jesteś oszustem. To uczucie, że nie zasługujesz na swoje sukcesy, że to tylko szczęście, a nie twoje umiejętności. Ale wiesz co? Nawet jeśli był w tym szczęście, to musiałeś mieć też coś od siebie, żeby to wykorzystać. Szczęście lubi przygotowanych.

    Co do manii chciwości i labilności emocjonalnej – brzmi to, jakbyś był mocno przywiązany do wyników zamiast do procesu. Sukcesy puchną do nieba, a porażki ciągną na dno. To wyczerpujące. Może warto zacząć doceniać drogę, nie tylko cel? Sukces to nie tylko kasa na koncie, ale też doświadczenia, relacje, samorozwój.

    A teraz – jak wrócić do dawnej wersji siebie, tylko lepszej? Może zacznij od małych kroków. Znajdź radość w codziennych rzeczach, niezależnie od kosztów. Kawa ze znajomym, spacer, książka, hobby, które kiedyś dawało Ci radość. Zresetuj mózg od ciągłego bombardowania danymi ekonomicznymi i polityką.

    Równie ważne jest przewartościowanie tego, co dla Ciebie znaczy sukces. Czy to naprawdę tylko kasa i status? Może sukces to spokój ducha, zdrowe relacje, pasja życia? Warto też zastanowić się nad terapią – profesjonalista może pomóc Ci rozplątać te węzły i nauczyć się nowych sposobów myślenia.

    I na koniec, pamiętaj, że porównywanie się z innymi to droga donikąd. Każdy ma swoją ścieżkę i swoje wyzwania. Skup się na sobie, na swoim szczęściu, a nie na tym, co mają inni. Bo w końcu, jak mówił pewien mądry człowiek: „Jesteś reżyserem własnego życia. Możesz zrobić z niego horror, dramat, komedię lub film akcji. Wybór należy do Ciebie.”

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Szacun dla osoby, która napisała ten komentarz. Szczerze, z troską, empatycznie.

      1

      4
      Odpowiedz
      1. Zawrzyj dupę ! Tak bardzo cie jebią w dupsko że nie wiesz że piszesz o chujuAI?

        4

        0
        Odpowiedz
  3. Z twojego opisu wynika że za mało zarabiasz, stąd lęk.
    To ile masz miesięcznie na czysto 20k? 30k? To są rzeczywiście małe kwoty dlatego się nie dziwię.
    Powinieneś pomnożyć pieniądze tak żeby na koncie mieć paręnaście milionów dolarów, wtedy przychodzi spokój.
    Ja tak zrobiłem, polecam.

    5

    2
    Odpowiedz
  4. Nie to cię trapi.

    0

    3
    Odpowiedz
  5. Ja ci doradzę. Przede wszystkim do resetu niezbędny jest spokój, więc jeśli masz taką możliwość to miesiąc urlopu.
    W tej sprawie jest prawdopodobnie drugie dno, jak ktoś napisał.
    Jeśli jesteś zainteresowany, odpisz na ten komentarz, a ja cię poprowadzę, jak ślepego przez centrum Warszawy.
    Doktor, znachor Witold Ch., 46 lat, specjalista

    0

    2
    Odpowiedz
  6. Jestem z bardzo bogatej rodziny. Pieniądze niszczą tylko materialistów ze słabymi wartościami wyniesionymi z domu. Ludzi religijnych, myślących o innych, udzielających się charytatywnie raczej nie. Może to będzie wskazówka.

    2

    5
    Odpowiedz
    1. Jak jesteś z bogatej rodziny to o pieniądze nigdy nie musiałeś się martwić, dlatego masz czas na bycie religijnym i myśleć o innych. Jak ktoś się sam dorobił to musiał przejść gehenne o której nie masz pojęcia. Syndrom oszusta typowe dla ludzi z niską samooceną. Może żona jebie autora żeby więcej zarabiał i zaniża wartość chłopu.

      8

      1
      Odpowiedz
      1. Pierdolenie. Pochodzę z bogatej szlacheckiej rodziny. Ostatnim pokoleniek żyjącym złotem był mój ojciec. Sam później miał firmę i wychowałem się jak na tamte czas w 0.1% ale przed moja 18 wszystko stracił z powodu osoby która wyprowadziła pieniądze z firmy bez jego wiedzy. Sam zapierdalałem od chujowych prac by mieć na dobre studia zza granicą i odbudować fortunę rodzinną.

        1

        2
        Odpowiedz
  7. Zbieraj puszki, zbieraj złom, wybudujesz sobie dom! Wybudujesz go ze stali, taki co się nie zawali!

    3

    1
    Odpowiedz
    1. Raz udaje milionera, raz spłukany jest do zera!

      6

      1
      Odpowiedz
  8. Mordercą jest Anna i Kasia, po tym, jak wykorzystały seksualnie Michała, doprowadzając go do oprożnienia całkowitego jąder ze spermy.
    Ministrant Sebastian

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Ofiarą jest Marcin, a Michał był przyjacielem Marcina. W twoich erotycznych tekstach pod opisem zagadki też jest błąd.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Poważnie ? No widzisz, nawet ja popełniam błędy…

        0

        0
        Odpowiedz
  9. Dupisz fleki pieniądze to życie!!!

    3

    2
    Odpowiedz
  10. Heh, mam analogiczne odczucia. U mnie nie są tylko związane z pieniędzmi, także z aspektami związanymi ze starzeniem się moim i otoczenia. 25 lat temu nasza paczka liczyła lat niecałych 20. Kasy mało, wymagania małe. Wielkie marzenia, wielka naiwność, beztroska, cieszenie się z rzeczy małych. Namioty, góry, mazury. Nie było wtedy komórek, kamer i tego całego social-gówna. Nie było w nas tego chorego wyścigu szczurów, nie było podziału na lewaków, katoli i innych. Kąpaliśmy się w jeziorach, paliliśmy ogniska, przy których nie było pierdolenia o mięsie i wege. Byli u nas jacyś wegetarianie, ale sprowadzało się to do tego, że piekli ziemniaki i grzanki. I tak dalej. Po studiach stopniowo wszystko zaczęło się jebać. Pojawiły się wymagania, konkurencja, zawiść. Ten nie ma czasu pojechać, tamten woli all inclusive, inny spłaca kredyt. Ten nie lubi tamtego, bo tamten głosował na partię X. Ona kupuje nowe, drogie meble i wstydzi się męża, który ma mało prestiżową pracę. Ten trafił do psychiatryka, tamtego brzydzi kąpiel w jeziorze i nie cierpi deszczu. Nie będziemy tu palić ogniska, bo to niebezpieczne. Kleszcze przenoszą boreliozę. Pracuję w korpo i komunikuję się tylko korpo-językiem. Mam alergię na gluten. Kiedy zmieniasz samochód. W poniedziałki przychodzi gosposia i opiekunka do dziecka. Nie kupię w tym sklepie, bo pewnie na noc wyłączają lodówkę. Nie ma piwa kraftowego. Popatrz, jaki mam nowy gadżecik. Trzeba wykupić ubezpieczenie. Nie zostawię tu auta, bo mogą ukraść. Ten dmuchany materac był bardzo drogi, nie możemy się oddalać od namiotu. Nakręcę filmik. Mega drogi był ten kurs, który wykupiłem dla córki. Wygoda kosztuje. Mam taką maszynę, która równo rozrzuca nasiona i trawnik super równo rośnie. Usunęliśmy z trawnika rośliny dwuliścienne. Dla syna wzięliśmy osobny pokój w hotelu na wyjeździe – zasługuje na to. Powiesiliśmy Kossaka. Silnik najnowszy coś tam coś tam. Wykupiliśmy abonament. Nowy garnitur. Zełeński – dobry prezydent, waleczny. Kaszlę, to nieodpowiedzialne się spotkać. Nowa opiekunka mamy jest lepsza od poprzedniej.

    3

    2
    Odpowiedz
    1. I co ci przeszkadza obsrany biedaku?

      3

      1
      Odpowiedz
  11. Gdybym miał dużo pieniędzy albo jeszcze więcej to pojechałbym do Szwajcarii wyleczyć się z nieuleczalnej w Polsce choroby.
    Podkreślam nieuleczalnej w Polsce ale uleczalnej w Szwajcarii.

    1

    1
    Odpowiedz
    1. Podobno jest tam dobrze, ale po 21-ej nie można spuszczać wody. Ja akurat sram dość często i zawsze przed snem. To mam kurwa poczekać ze spustem do rana czy jak?

      0

      0
      Odpowiedz
      1. To w Szwecji nie można spuszczać wody po 21. Szwajcaria to wolny kraj, można legalnie zjadać koty i ruchać kozy, więc brak partnerki przestaje być problemem.

        2

        0
        Odpowiedz
      2. A w Szwecji kupują sracze turystyczne takie jak to przyczep i kamperów, z wkładem chemicznym. Po 21 srają do tych sraczy i rano to opróżniają. Na blokach jest cicho w nocy.

        1

        1
        Odpowiedz
      3. Trzeba srać przed 21 a sąsiadowi/dom profilaktycznie przypierdolić na zaś, gdyby wpadli na głupi pomysł powiadomienia policji, straży miejskiej czy chuj wie kogo w sprawie spuszczania wody po 21.
        Należy uprzedzić ten fakt i przyjebać im raz a porządnie. Niech poznają polskie obyczaje i kto kurwa rządzi.

        1

        0
        Odpowiedz
  12. Nie zgadzam się. Pieniądze to najlepsze co możesz mieć w obecnych czasach. Dają spokój ducha, ogromne możliwości oraz zapewniają najlepszą opiekę zdrowotną oraz samo zdrowie. Z tego co piszesz wynika to, że jestem po prostu za biedny, tak jak większość ludzi.

    Widzisz bogacze pokroju Buffeta, Muska, Bezosa, Lady Gagi, Schwarzeneggera itp. niczym się nie martwią, mają wyjebane i pełen luz w życiu bo posiadają tyle forsy, że sama na siebie zarabia. Wyobraź sobie mieć np. 100 milionów dolców i dostawać od tego odsetki, dywidendy lub innego typu nagrody pieniężne. Np. 5% odsetek w banku od $100 000 000 to $5 000 000 czyli masz 5 milionów dolców rocznie z pasywnego zysku, a placem w bucie nie kiwnąłeś. Podziel to na 12 miesięcy i masz wypłatę w wysokości $416 000. No nie ma chuja żeby się stresować kiedy nic nie trzeba robić, a co miesiąc mieć na konto wpada $416 000 nie naruszając kapitału początkowego. Te 100 000 000 można by też zainwestować w apartamenty i wynająć firmę zarządzającą wtedy nadal jest całkiem spoko bo kupisz np. 50 apartamentów za $2 000 000 i będziesz trzepać czynsz na poziomie $4000 od mieszkania co ci daje pasywny zysk w wysokości $200 000 miesięcznie, ale to nie koniec bo z czasem te mieszkania nie będą już warte $2 000 000 tylko $5 000 000.

    Tak więc jesteś po prostu biedakiem i w tym tkwi problem.

    3

    1
    Odpowiedz
    1. Niestety nie do końca tak jest. Jak nie masz kasy, to Ci się wydaje, że jak będziesz miał, to rozwiążą się wszystkie problemy i świat stanie się idealny. Masz cel i marzenie. A jak już masz kasę, to się okazuje, że nadal są problemy, ale nie widać na horyzoncie już żadnego remedium.

      1

      2
      Odpowiedz
    2. No pełna racja
      Ja właśnie tak robię i wyciągam 160 tysięcy miesięcznie i mam wywalone

      4

      0
      Odpowiedz
  13. Jestem bezdomny. Zamień się ze mną… Mam tylko przyczepę kempingowa, trochę ciuchów i telefon z którego piszę. Marzę o prawdziwym domu.

    2

    2
    Odpowiedz
    1. Najpierw, że bezdomny, a później, że przyczepa kempingowa. Moja ciocia też miała takie wahania, ale ona miała potwierdzoną schizę.

      0

      1
      Odpowiedz
      1. Nazywasz przyczepę prawdziwym domem ? Mieszkasz w przyczepie czy jesteś urzędnikiem, którego zainspirowała historia Michała Drzymały i nękasz ludzi mieszkających w przyczepach z powodu braku pozwoleń na budowę domów ?

        1

        1
        Odpowiedz
  14. Pewnego polityka zapytano co sądzi o narkotykach, więc on odpowiedział:
    – Z całym szacunkiem, ale według mnie trzeba być debilem żeby brać z ulicy.
    Na pewno szczęście to wam przyniesie.
    Mało wam problemów chyba…
    Po chwili dodał:
    – Miałem kiedyś takie fajne powiedzenie:
    „murzyn to w dupie trzymał, a ty to bierzesz”.
    O różnych ciekawych hmm… dodatkach może nie wspomnę.
    Środek od bólu głowy to chyba najłagodniejszy przykład.
    I tym chyba nie do końca optymistycznym akcentem zakończył dyskusję na ten temat.

    0

    1
    Odpowiedz
    1. Zapomniałem dodać na początku:

      Ech, chyba jak zwykle pospieszyłem się.

      0

      0
      Odpowiedz
      1. Pewnie to przez HTML’a.
        W nawiasach ostrych było napisane:
        historia zmyślona
        Chyba można czegoś takiego nie zauważyć skoro „przeszło” 🙂

        1

        0
        Odpowiedz
    2. Pozostało jeszcze nie przestrzeganie zasad, np. używanie tych samych strzykawek co inni…
      I chyba tyle tego.

      0

      0
      Odpowiedz
  15. Bycie biednym studentem nie jest paradoksem. „To” przed „przestałem czuć radość” jest zbędne. Powinno być napisane „Moje życie zdominowały lęk i chciwość „. Zwróć uwagę na to, że wymieniając więcej niż jedną rzecz, należy użyć odpowiedniej dla liczby mnogiej formy czasownika. Przez obsesję na punkcie pieniędzy rozumiesz chyba chciwość. Wyrażenie: zdominować komuś życie jest błędne. Zdanie, że ludzie oceniają kogoś na podstawie pieniędzy, sugeruje, że ktoś wydaje opinie o ludziach na podstawie wyglądu banknotów i monet. Może czyichś, może własnych. Reset nie oznacza utraty pamięci lub zmiany sposobu myślenia. Jest różnica między zapomnieniem o czymś i niezapamiętaniem czegoś. Jeszcze jeden, który „żyje sobie”. Czujesz się pewny siebie, myśląc o tym, że nie jesteś sprytny ? Ostatnie dwa zdania są bezsensowne. Nie można porównywać się z kimś bez zwracania swojej uwagi na siebie.

    0

    0
    Odpowiedz
  16. Dzień dobry.
    Chleb z serkiem topionym jem i popijam Cappuccino. A co u Pana słychać ?
    Pozdrawiam
    Doktorant Sławek

    0

    0
    Odpowiedz
  17. Ja pier… znowu muszę pisać, bo przełączyłem tryb prywatny na zwykły, później znowu na prywatny i muszę pisać z powrotem…
    Może tak to jest z tymi mobilnymi urządzeniami.
    No to tak…
    Co mogę napisać?
    Jak się coś chce zapomnieć to tego się chyba nigdy nie zapomni.
    Być może jest tak dlatego żeby się uczyć na błędach.
    Lepiej się skupić na sukcesach niż rozpamiętywać porażki.
    Nie wiem czego tu się obawiać w razie braku pieniędzy (zarobków?).
    Kosztów utrzymania?
    Czy zwraca się cokolwiek? Tak jakoś niezależnie od pracy?
    Czy aby (w najgorszym przypadku) „utrata stanowiska i nagle klapa”?
    Nie wymagam odpowiedzi.
    Życie na pokaz nie jest chyba zbyt mądre.
    Ja bym wolał np. tańszy samochód, ale ze skórzanym obiciem (które też bym mógł „sam sobie zrobić”).
    Co do wyśmiania to dobrze jest się tym nie przejmować albo nawet zmienić towarzystwo.
    Można przyjąć, że „zawsze można do czegoś się przyczepić”.
    I nie napiszę „nie znam się na tym jak coś”, bo ktoś „uprzejmy” mi odpisze (niepotrzebnie) „to widać”
    (co i tak zostawię bez odpowiedzi) i tyle z tego będzie.

    0

    0
    Odpowiedz
    1. Po chuj na tryb prywatny się przełączasz gburze jeden ?

      0

      2
      Odpowiedz
      1. bo można „zjechać z góry ekranu” i zamknąć wszystkie karty 😛

        bo nowa strona „nie wie” na jakie strony zaglądałem wcześniej

        loguje się tylko do takich prywatnych, bo… ciasteczka są tylko z witryn które odwiedzam (a raczej: zaczynam odwiedzać). a jak zamknę tryb to nie ma po tym śladu 😛

        rzadko jest coś wartego zapisania w historii, a jak mi się coś spodoba, uznam coś za wartościowe to dodaję do zakładek 😛 choćby tymczasowo

        głupich powiadomień o ciasteczkach też nie mam, bo blokuje 😛 ale to nie wyjątek

        „bo przeglądarka wymaga PINu do trybu prywatnego gdy przełączę aplikację”

        Takie powody.

        To chyba już wystarczająco dużo o sobie opowiedziałem.
        Mogę spadać.

        0

        0
        Odpowiedz
  18. Pieniądze to nie wszystko, trzeba mieć jeszcze nieruchomości, akcje i dzieła sztuki.

    5

    0
    Odpowiedz
  19. Wymyśliłem pewien żart. Nie wiem, czy dla Was, bo jak okaże się chujowy, to przecież nikt nie będzie się z niego śmiał.
    – Tato, czy muszę dziś iść do szkoły?
    – Tak, synu,
    – A Ty idziesz do pracy?
    – Nie, bo dzisiaj jest niedziela,
    – Ale ja też mam wolne w niedzielę,
    – Szkoda, bo matka wyjechała i zaprosiłem tu dziwkę.

    0

    1
    Odpowiedz
  20. Po prostu to zrób

    0

    0
    Odpowiedz