Twarzowiec ;( część 2

W związku z moim wcześniejszym tematem wiąże się kolejna chujnia. Otóż w moim przeklętym mieście, gdzie jestem spalony nie dość, że nie chcę tu pracować ze względu na mobbing, który nie dawał mi spokoju wszędzie (od szkół do ostatniego zatrudnienia), przestępczość i popier*****ch ludzi, brak znajomych, samotność, zero przyszłości… mam tej dziury tak dość że najchętniej bym się nie budził rano. W związku z moimi pasjami (m.in kolejnictwo), cudem udało mi się nawiązać znajomość z kilkoma osobami z większych miast których nigdy nie zapomnę. Ci ludzie są po prostu inni, szok jacy w porządku… Chujnia wiąże się z tym że nie ma pracy w ich stronach, nie stać mnie na kwaterę tam, a szkoda bo mogli byśmy razem tam rozwijać swoje zainteresowania i mamy na to spore szanse… Nie tak dawno chciałem założyć firmę związaną z jedną z moich zainteresowań (muzyka) ale nie dostałem pożyczki z pośredniaka – odrzucili mnie:( To niesamowite ci ludzie mnie zapraszają, kontaktujemy się wydaje mi się że mnie polubili no szok! Kiedy jestem z nimi (a rzadko mnie stać na wyjazd do nich) atmosfera jest niesamowita, a mi z tej obrzydłej twarzy nie znika uśmiech (sam się sobie dziwię) i nie wiem jakim cudem potrafię żartować i ich rozbawiać no niesamowite sam siebie nie poznaję przez kilka godzin byłem jakby w innym świecie aż zapomniałem o swoich problemach. Niestety co dobre szybko się musi skończyć i kiedy wracałem do tej cholernej mojej rodzinnej dziury mało mi łzy nie poleciały. Gdybym miał kasę… to by było… tak na przeżycie, na kwaterę, jakiś czas by minął aż wspólnymi siłami byśmy coś rozkręcili razem (nawet mamy plany), ale niestety wszystko opiera się o kasę. A ja tu g n i j ę, dalej i każdy dzień mnie przytłacza. Teraz pisząc to, patrzę za okno – pogoda super, inni na urlopach na jeziorach czy gdzieś, wieczorami grille, ogniska a ja siedzę na necie bo nie mam co robić. Przed wczoraj pociąłem się z rodzicami, oni kompletnie mnie nie rozumieją, ale nie wracają do tematu bo chyba za bardzo nerwowo zareagowałem czego trochę żałuję. Myślałem o pracy za granicą ale tam nie jest już tak łatwo o robotę jak kiedyś. Zresztą ja kokosów nie potrzebuję po co zaraz wyjeżdżać wystarczy mi tylko na życie w tamtych stronach oczywiście, bo tu nie ma mowy żebym został. Bo chcę żyć w końcu jak człowiek czyli nie poniżany! mający normalnych znajomych, żyć bez ciągłej depresji i traumy… A poza tym wszystkim wesele mojego braciaka zbliża się a ja nadal nie mam szans na znalezienie osoby towarzyszącej i nie będzie mnie stać na ogłoszenie i zapłacenie jakiejś dziewczynie za pójście ze mną:( Niestety ci fajni ludzie nie wchodzą w grę bo to małżeństwo plus koledzy plus koleżanka, która też ma inne wesele tego samego dnia. Reasumując: Pojawiło się na horyzoncie lepsze życie ale jest za murem którego nie mogę rozbić. Jak to dobrze że chujnia.pl jest anonimowa bo inaczej nic bym nie napisał, a to jedyny słuchacz któremu mogę się wygadać choć wirtualny ale dobre i to…

22
55

Komentarze do "Twarzowiec ;( część 2"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jeśli to większe miasto to jakaś praca na pewno jest.Może poproś tych znajomych żeby się zorientowali i sam szukaj ogłoszeń w internecie. Na początek znajdź jakąkolwiek pracę nawet nie związaną z twoim wykształceniem, tak żebyś miał na wynajęcie mieszkania i jedzenie, a w międzyczasie mógłbyś myśleć o swoim własnym biznesie i krok po kroku realizować swoje cele z nim związane. A na wesele idź sam! Po co masz na siłę kogoś ciągnąć, może poznasz tam kogoś fajnego z rodziny z kim pogadasz.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Pomyśl o pracy na morzu. Wypłaty nie osiągalne w tym dzikim kraju… Szybko odłożyłbyś pieniądze na skromne lokum gdziekolwiek chcesz. Usamodzielnij się, to wiele nie kosztuje!

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Współczuję Ci.Ja mam to samo.Jestem zryty z wyglądu,nie mam wielu znajomych,może ze 3,ale oni są tacy jak ja,brzydcy i odrzuceni.Jeśli chodzi o dziewczyny,to nie mam zadnych koleżanek,nigdy sie mną nie interesowały i nie chcą się ze mną zadawać.Nie mam szans na poznanie nie dośc że brzydki to jestem nieśmiały i nudny.W moim mieście wszyscy się śmieją ze mnie,z powodu mojej trudnej sytuacji finansowej i tego że za młodu zbierałem złom.Też pragnąłbym znaleźć kilku fajnych przyjaciół,dziewczynę która by mnie kochała i rozumiała,chciałbym się wyprowadzić zmienić otoczenie ,ale to nierealne,brak pieniędzy i brzydota przekreślają wszystko:(

    1

    0
    Odpowiedz
    1. Skoro jesteś brzydki i nie masz kasy, to jedyne co Ci pozostaje to rozwijać swoją wiedzę.
      Podszkól się w jakiejś dziedzinie, za kilka lat załóż działalność z tym związaną, zarobisz na tym pieniądze i Twój świat się odmieni a i jakaś dziewczyna też się na pewno koło Ciebie zakręci.

      0

      0
      Odpowiedz
  5. Normalnie szok!

    0

    0
    Odpowiedz
  6. bunkrów nie ma ale nie tak jest zajebiście ;D

    0

    1
    Odpowiedz
  7. A mi zawsze powtarzali, że każda potwora znajdzie swego amatora. To działa też w drugą stronę, naprawdę. Jest tyle paskudnych facetów, dziewczyn – a znajdują sobie w końcu kogoś z kim chcą być już do końca życia… No, albo skakać z kwiatka na kwiatek. ;3
    Mało jest takich naprawdę ładnych dziewczyn, przystojnych facetów. Idzie zadawać się z tymi, którzy nie cenią sobie tego jak wyglądasz, a tego jaki jesteś. Są tacy, zawsze się znajdą. Świat bez nich byłby już naprawdę chujowy do reszty. ^^

    0

    0
    Odpowiedz