Współcześni „celebryci” i autorytety

Kurwa… wybaczcie ten krótki, osobisty wtręt, ale jest mi potrzebny by przejść do sedna. Przez większość czasu jestem zadowolony i usatysfakcjonowany ze swojego życia. Wykształciłem się, znalazłem miłość, rozwijałem pasje zdobyłem doświadczenie, zatrudnienie, gdzie czuję się w porządku. Przy tym wszystkim staram się zachować w życiu wartości, które uważam za ważniejsze niż wymiar materialny, ale wiadomo, że nasze ciało nas ogranicza, jeść trzeba, pracować i dostarczać sobie czasem jakiejś satysfakcji, czy zwykłych, ludzkich potrzeb. No, ale do rzeczy. Mam w życiu niestety napady lekkiego załamania i wkurwienia, gdy przypominam sobie, że w tym materialnym, ludzkim aspekcie egzystencji to co ja osiągnąłem latmi rozwoju i pracy jest mniej warte niż to, że jacyś „celebryci” wstawili filmik na yt jak rzygają, ćpają, biją, albo kopulują w jakimś programie typu Big Brother, czy inne show. Wkurwia mnie, że swołocz i masy potrafią się jarać takimi rzeczami, że jedna osoba musi ciężko, merytorycznie pracować godzinami, albo nawet mniej ciężko pracować, ale wnosić przy tym swoją pracą jakąś wartość intelektualną i twórczą do tego świata, jednak bardziej zostanie docenione i zauważone to, że np. jakiś Trybson zrobił trzecie dziecko Elizce (wybaczcie nie orientuję się w tym i rzucam na oślep przykładowym faktem, który nie musiał mieć miejsca), że jakiś Popek pociął sobie ryj i zapalił trawkę na filmiku (i 3 miliony osób to dostrzegło, z czego 2,5 zaaprobowało), że jakiś Daniel Magical, Bonus BGC, czy inny idiota porzygał się na nagraniu, które wywołało wiwat tłumu i ryk z tysięcy gardeł. Kurwa. Jakie wartości wnoszą w życie milionów ludzi te zachowania i „akty twórcze”, że je oglądają, opowiadają o nich, żyją nimi i czynią milionerów z jakichś bezwartościowych idiotów, degeneratów. Na serio to jest wartość intelektualna? To uchodzi dziś za „sztukę” i akt twórczy? Dlaczego koorwa jakiś piłkarz, sportowiec, celebryta jest na ustach tysięcy ludzi, a o strażaku, czy lekarzu, który uratował w tym miesiącu życie kilku osób słyszała może garstka osób z jego rodzimej miejscowości? Takie coś demotywuje, żeby cokolwiek robić, bo wiadomo, że człowiek to też człowiek i chce zarabiać godziwie, chce żeby jego wysiłki i dokonania zostały zauważone i docenione, tymczasem zauważa i docenia się tych, którzy obrzygują kamery na yt, strzelają spermą, wstawiają zdjęcia kilku ciuchów z jednowyrazowym komentarzem typu : Zakupy

103
5

Komentarze do "Współcześni „celebryci” i autorytety"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kiedyś pewien polityk uważany za kontrowersyjnego powiedział, że większość jest głupia. Na podstawie tego co napisałeś bez problemu można potwierdzić jego słowa.

    32

    4
    Odpowiedz
  3. Po pierwsze primo, skąd ty znasz te wszystkie ksywy. Wygooglowałem i Ci ludzie naprawdę istnieją. Ja znałem tylko Popka. Jesteś całkiem nieźle poinformowany jak na kogoś kto się nie orientuje.
    Po drugie primo 🙂 – ty się kurwa sportowców nie czepiaj. To są wyczynowcy, którzy są jednocześnie shomanami. Dostarczają rozrywki. Taka ich funkcja, żeby ich wyczyny oglądać i oklaskiwać, lub krytykować. Żeby im kibicować. Co ty porównujesz do strażaka czy lekarza? Ich zawód to nie showbiznes, w przeciwieństwie do sportu! I nie gadaj, że nikt o nich nie słyszał, bo jakiś policjant uratuje jakiegoś fafika i już trąbią we wszystkich mediach, burmistrz daj medal a komendant nagrodę. A lekarz nie codzień ratuje życie, najczęściej zagląda w różne otwory i wypisuje recepty. Za dużo doktora House’a oglądasz.
    Mi tam ogólnie nie przeszkadza że debilizm jest wstawiany do sieci, przecież nikt mi nie każe tego oglądać.
    Napisz nam jeszcze drogi chujowiczu kim jesteś z zawodu, że chciałbyś żeby twoje dokonania i wysiłki zostały docenione (publicznie jak mniemam, bo chyba żona docenia?).

    10

    20
    Odpowiedz
    1. Tak to jest ich zawod i byłoby ok, gdyby nie to, że jak widać to show i odwalanie pokazówy ma dla populacji jak widać większą wartość niż to ratowanie życia, świat gdzie wyczyn sprawnościowy ma wyższą wartość niż wyczyn intelektualny jest światem zjebanym. Idąc takim duktem powinniśmy niedługo zacząć podziwiać małpy bardziej niż profesorów, którzy dokonali odkrycia medycznego. A ksywy znam, bo media Ci to wciskają nawet jak nie chcesz o tym wiedziec i znajomi mi opowiadali „w kontekście pejoratywnym, że takie rzeczy się wyprawiają”. Teraz czekam na stare, legendarne i jakże oryginalne „to w jakim ty otoczeniu się obracasz i jakich masz znajomych”. Bo chyba Twój mozg by się przekręcił z wysiłku intelektualnego, gdyby jakiś inny argument miałby się weń pojawić odruchowo przeczytaniu tego komentarza. Jeszcze jedno. Niech ci będzie. W tajemnicy śledzę tych idiotów na YT i nie mogę wyjść z podziwu nad wymiotowaniem do kamery i vlogiem o nowej torebce. Tu mnie masz stary. I jeszcze jedna rzecz. Popularność tego typu wyczynów i osób, które się takimi dokonaniami wsławiły daje bardzo silna motywację utalentowanym ludziom np. muzykom, malarzom, rzeźbiarzom, bo w końcu nie ma nic bardziej motywującego do ćwiczenia godzinami i rozwijania talentu niż świadomość, że 1000 razy więcej ludzi zapamięta bardziej kogoś kto puścił się w Big Brotherze, albo porzygal w eterze.

      12

      0
      Odpowiedz
    2. Pracuje w obuwniczym

      0

      1
      Odpowiedz
      1. Al Bundy! Alfons Herkules, gdyby ktoś nie wiedział.

        1

        0
        Odpowiedz
  4. Jedź do Wyszogrodu i zobacz tamtejszych celebrytów.

    3

    0
    Odpowiedz
  5. To są ludzie o ilorazie inteligencji pomiędzy 70 a 90, czyli tzw. szara masa. Oni nakręcają karuzelę. Jest tego ponad 60% populacji świata, także z tym nie wygrasz.

    27

    1
    Odpowiedz
    1. Właśnie udowodniłeś że nie wiesz czym jest rozkład Gaussa

      1

      0
      Odpowiedz
      1. No tak, ja też nie wiem, co to jest rozkład Gaussa. Może nam to pokrótce wytłumaczysz szanowny Komentatorze. Dziekuję.

        1

        0
        Odpowiedz
  6. Bo w mediach nie chodzi o to aby pokazywać wartości i akty twórcze. Chodzi o oglądalność i kasę.

    17

    1
    Odpowiedz
  7. 100% racji! Jebac celebrytow darmozjadow!

    20

    2
    Odpowiedz
    1. yebać JuDupe’a!!!

      0

      0
      Odpowiedz
  8. To jest objaw upadku cywilizacji.

    4

    0
    Odpowiedz
  9. Wolę być doceniony przez garstkę osób, niż przez wielką grupę idiotów pokroju tych wszystkich pseudo gwiazd.

    7

    0
    Odpowiedz
  10. Który to już z kolei wpis, w którym autor czuję się wielce „niedoceniony”…
    Zgadzam się, jeśli chodzi o celebrytów, czyli ludzi znanych z bycia znanymi, ale sportowcy? Muzycy? Aktorzy?
    To, że społeczeństwo interesuje się życiem prywatnym ludzi rozpoznawalnych to skutek uboczny ich pracy, nie praca sama w sobie.
    Dlaczego wszyscy znają Lewandowskiego i Brada Pitta, a Jana Kowalskiego – kelnera z Pcimia Dolnego nie? Bo na to, by stanąć obok dwóch pierwszych, stać 1% z nas, za to kelnerów, piekarzy, mechaników, lekarzy czy nauczycieli są tysiące. Nawet nie wspomnę o tym, że droga do zostania takim doktorem fizyki jest kilkaset(kilka tysięcy?) razy prostsza niż zagranie w filmie czy transfer do Bayernu Monachium. Prócz idiotów, w gazetach i telewizji widzisz ludzi, którzy pracowali gdy Ty pisałeś swój wywód. Zaczynali często na dnie, bez jakiejkolwiek gwarancji na powodzenie i udało im się. Wolę podziwiać takich ludzi, niż lekarza, który poszedł na medycynę, bo „rodzice chcieli”.
    Wyzbądz się zaściankowego podejścia, albo, jeśli tak bardzo zależy Ci na uznaniu – wykonuj zawód, w którym zaspokoisz swoje potrzeby.

    3

    5
    Odpowiedz
    1. Często to nie jest wynik żadnej ciężkiej pracy. Powiedziałbym nawet, że przeważnie nie jest to jej wynikiem, tylko wynikiem uśmiechu losu i szczęścia, że te osoby znalazły się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie, miały znajomości, albo inaczej się wkrecily. I o tych osobach pisze.

      5

      0
      Odpowiedz
    2. Ty tak na poważnie?! Pewnie dlatego jest 5 razy więcej fizyków rozkminiajacych mech. kwantową, niż aktorów (bo przecież łatwiej skminiać o co chodzi z fermionami, bozonami i glowić się nad falami grawitacyjnymi, niż wkuć tekst na pamięć i piwygłupiać się przed kamerą) . Dlatego marzeniem każdego nastolatka/tki jest zostać topowym naukowcem- sarkazm.

      0

      1
      Odpowiedz
      1. Albo nie zrozumiałeś o czym mówiłem, albo tylko udajesz.
        Klasyczna droga edukacji jest czymś, co daje człowiekowi jakąkolwiek gwarancję powodzenia. Mało tego, każdy zainteresowany dokładnie wie, jakie warunki spełnić, by osiągnąć swój cel. Dla kontrastu wyobraź sobie teraz, że chcesz zostać aktorem – jesteś całkiem sam, z głupkowatym marzeniem, które najpewniej doprowadzi Cię donikąd.
        Tym razem ja pytam – Ty tak serio z tym „wygłupianiem się przed kamerą”? Skoro jesteś takim fanem sarkazmu, prawdopodobnie wiesz, że zostać drugim Robertem De Niro może każdy, po prostu nikomu nie chce się nauczyć kilku tekstów na pamięć.
        Przez „fizyka” nie rozumiem Stephena Hawkinga, który, tak samo jak De Niro, jest artystą dziedziny, którą się zajmuje.
        Mówię o odtwórcach – powiedz mi, dlaczego przeciętny „umysł ścisły” domaga się ekstra szacunku? Niczego nie dołożył do dziedziny, jest katarynką, która powtarza to, co już odkryte i ja mam go za to podziwiać?
        Powiem więcej – nieporównywalnie bardziej szanuję gównianego, domorosłego aktora, który robi to, co robi z pasją, niż nauczyciela matematyki, który był w stanie przyswoić kilka formułek.

        3

        0
        Odpowiedz
    3. Fucking amen.

      0

      0
      Odpowiedz
  11. Bikili abebe

    0

    0
    Odpowiedz
  12. A ja nawet polubiłem celebrytów. Fakt, że trochę jest słabo, bo w sumie jeden z drugim mają dom z basenem, a ja muszę drałować na basen za kasę; mieszkają w marmurach, a ja szukając paneli w Leroy Merdelin włączyłem „sortowanie po cenie”; jeżdżą Ferrari, a ja mam czternastoletniego Forda; latają na wakację na Fiji, a ja w tym roku zabiję się finansowo za jako-takie wakacje w Cro, ale… tak patrzę na nich i jednak się uśmiecham. Nie z sympatii, bo ich egzystencja jest mi szczerze obojętna. Nie z radości, że im się wiedzie, bo to czy mają co jeść mało mnie obchodzi. Uśmiecham się, bo wiem jak straszne ich życie musi być: jacy oni muszą być kurewsko nieszczęśliwi! Muszą całe swoje życie mieć na pokaz, cały czas na 100% na pokaz, robić wszystko dla wszystkich i nic dla siebie… I bawi mnie, oj jak mocno bawi mnie, gdy okazuje się, że finalnie są tonącymi w długach narkomanami/alkoholikami, którzy żyli jedynie w wielkiej bańce dmuchanej jedynie tak długo, jak oni byli w stanie utrzymać się „na topie” w świadomości ciemnej, głupiej masy. Bańki pękają, a prawo fizyki jest nieubłagane: im wyżej jesteś, tym dłużej spadasz i mocniej przypierdolisz w bruk. Ej, a gdzie ci celebryci sprzec choćby kilku lat? Gdzie ich majątki i twarze w gazetach, pudelkach i pomponikach? Nikt o nich nie pamięta. Pewnie nawet oni sami. I dlatego tak ich lubię; może ja nie mam nic, ale mam życie. Oni mają wszystko, ale tylko przez chwilę. A potem pozostaje już tylko pustka, dużo gorsza od mojej.

    11

    1
    Odpowiedz
  13. Dla mnie cellybritty to jest kurwa i chuj mnie obchodzi o co im lata . Mieszkam w jebanym holleywoodzie i mam do czynienia z ” gwiazdami” i wiecie co ? Chuj im w morde !!!!

    1

    0
    Odpowiedz
  14. A w ameryce to nikt nie hula gula na zadne wakacje . Wy sie tak puszycie a cudzego nie znacie . Tu jak bierzesz wolne -tak jak ja -choc jebie tam 3-ci rok to nie wiem czy do roboty & hajsy mogie wracac . Bo nieraz te stanowisko jest re-populate . Yep . Tu sie wysrac nie mozesz . A wy tu cebula , janusz , this & that a qurwa wasza mac !!! Wolisz jak cie janki wyrucha???? Ja nie . Tu kyrwa NimA wakacyj . Achuju zapomnij . Zapraszam . Niet .

    0

    2
    Odpowiedz
    1. Szanowny Komentatorze ze Stanów. Nie byłem nigdy w USA i chyba nie będę, ale wiem, że tam jest ciężki zapierdol, o którym wielu tu w Polsce nie ma w ogóle pojęcia. Napisz może trochę więcej o tej US-rzeczywistości, bo tu niejeden w ogóle nie ma o tym pojęcia. Thank you.

      1

      0
      Odpowiedz
      1. Tak, ale niech najpierw sobie język polski przypomni, zanim go poprosisz o kolejne wypociny.

        1

        1
        Odpowiedz
      2. Mieszkam na Dzikim Zachodzie . Jak ogladasz T2 pogon na motocyklach przy LA River – to moje sasiedztwo . Tak wyglada cale metropolis ( z malymi wyjatkamo ) . Jest goraco i w lutym napierdala a/c . Bumy z calego usa wala tu tabunami bo lepiej rozbic namiot przy freewayu tu niz w Nebrasce . Powstaja cale osiedla . Nie mowiac o ludziach ( pracujacych full time) lub studentach mieszkajacych w samochodach i starych 70’s 80′ rv . Kazdy ma rommate(s) bo jebliwie drogo . Mam dobra prace ale musze jebac na 2 baty + fucha . Oprocz bossa i jego corki/ mgr – ZADEN z moich co-werk nie mieszka we wlasnym domu / condo . Nie wiem czy 1% ma jakies pare groszy w banku . Ja nie mam nawet banku -chuj im w dupe . Jak masz daleko do pracy to lepiej badz milosnikiem dlugiego siedzenia na permanentie spoconej od nieustannego skwaru dupie w oparach gasoliny, patrzac na zombie-mordy : kazdy taki sam , spaced out , turned off , xanax out . Weed jest legalny (thank Dzizus ) . Zielony Krzyz pali sie jasnym swiatlem i stanowi ogromny wplyw na ekonomie . Liqorstore dostepny na kazdym kroku , w kazdym markecie napitek kupisz , a jak nie ( dla ” nie chlajacych”) -piwo i cheap vino dostepne w kazdym 7/11 . Architektura nie piekna . Jest troche ladnych budynkow , ale duzo shitty post-war , beige houses . Czesto tez myslisz ze jestes gdzies w Tijuanie , albo na izra/iran/ teheran/ ruski bazarze . Jak znasz Spanish – bardzo pomocne . Mexic sa ok . Lepiej z nimi jak z yanki. Duzo rednecks , frat-boys , bimbo-princesses , ocd , airheds all sexes+ the new ones . Hollywood to zaszczany ,zapluty chodnik -slalom miedzy bumami , turystami i mlodym narybkiem dla lokalnego Dating Services , prosto z trailer parks of Iowa. Baywatch to bullshit i plaza tak nie wyglada . Palmy nie sa rodzime . Sprowadzone z Mex na olimpiade w latach XX. Dizneyland -corp-plastykowa kaplica Sykstynska of Orange County . Yanki lubia sie najebac zanim wsadzo dupe na Dumba . Podobno LSD jest dabomb .Religia jest tu wielka . Kosciol , kosciol , church , but $ is the Real God , Mall , mall , kosciol .No to tyle . Przerwa na blanta .:)

        1

        0
        Odpowiedz
        1. Człowieku załóż kanał na YT – fajnie posłuchać takiego, za przeproszeniem, bablania o spojrzeniu na życie człowieka żyjącego za wielką wodą. Serio mówię, no offence meant. Narracja typu Kolonko, truth about living in america. Pozdrawiam z daleka.

          0

          0
          Odpowiedz
          1. Dziekuje . Tak sie sklada ze tez mam taki pomysl :). B dobrze znam Lost Ang. , zakatki , ciekawostki , kulture itd . Mam tylko jeden problem – nie mam nawet szajsbuka , ani konta w banku – anonimowosc . Moze moj polski kuleje bo od wielu lat nie znam ani jednego Polaka i b. rzadko rozmawiam z rodzina. Ogolnie ta cala hameryka to pojebany , nadymany , monotonny syf a Polske to maja gleboko w dupie . Zbieram forse zeby wyjebac z tego deprechwego molocha i zyc gdzies w Yurop . Kazdy tu chla i bierze jakis xanax od lojera do menela .Chce do Polski ale chyba nie pasuje . A tera ide odpalic blanta .

            0

            0
            Odpowiedz
  15. załóż kanał na yt i trzep hajs na głupkach, co nie potrafisz? Faktem jest, że głupie i mało ambitne rzeczy cieszą większość populacji, ale czemu Ty nie masz robić pitosu na tych debilach?

    1

    0
    Odpowiedz