Pewien pracodawca odmówił przyjęcia do pracy kogoś, bo zauważył, że kandydat miał za sobą kryminalną przeszłość.
Wyjechał już jakiś czas temu z miasta i wracał samochodem do swojego domu (bo w końcu nie mieszkania), wtem stanął mu na drodze pewien mężczyzna.
Pracodawca zaczął na niego trąbić, lecz ten nie usuwał się z drogi, więc postanowił wykonać manewr omijania.
Ów gość podrzucił mu pod koła kolczatki i w ten sposób dalej nie pojechał.
Wysiadł z samochodu i pyta się go, niemal przez zęby: co to ma znaczyć?
Gość stał sobie spokojnie i miarowo oddychał.
Pracodawca przybliżył się do niego, na co on odpowiedział mu gazem pieprzowym, bo to w końcu pracodawca bezpośrednio mu zagrażał.
– Wzywam policję! – mówi do niego pracodawca.
– Nie chciałeś mnie zatrudnić, teraz pewnie będę musiał zapłacić, tylko pytanie: z czego?
Może moja rodzina, która wcale nie jest winna temu co ja zrobiłem?
A może państwo z podatków, które – mam nadzieję – również płacisz?
– No dobra – odpowiada mu – możesz się nadać do ochrony, ale do mojego kolegi – zatrzymał się by złapać oddech – on ma pewne interesy w innym mieście, potrzeba takich, tylko żadnych głupstw, za drugim razem nie będę taki dobry.
Na całe szczęście lepiej płatne stanowisko pracy (pracodawcy) się nie zwolniło.
W sumie chyba lepiej niż kasjera w sklepie.
Zmyślona historyjka
2026-05-29 11:010
6

Admin po ch…olere wrzucasz zmyślone bzdury?!
Może po to by przepchnąć mój temat, autora tego wpisu.
Jeszcze ktoś by sobie pomyślał, że to się naprawdę wydarzyło, a że dotyczy chujni to „związane z tematem”
Na szczęście styl autora jest tak chujowy, że można go rozpoznać po pierwszych trzech, czterech słowach. Już nawet nie po pierwszym zdaniu. Wtedy taki wysrany wysryw traktujemy z należną mu atencją, czyli szybkim ruchem palca przewijamy w pizdu. Polecam takie podejście, gówna nie należy tykać bo wtedy mniej śmierdzi.
No widzisz. Sparzyłeś się raz, dwa, przegrałeś dyskusję, nie posłużyło to twojemu zdrowiu.
Możesz tak postępować.
Milczenie jest złotem.
Apropo gówna, na pewne osoby bardziej pasuje określenie kapeć
Zakładając, że to prawda, żeby stać się osobą zjebaną wystarczy:
– odpowiednio dobrze dostać w łeb
– zatruć się ołowiem, może w dzieciństwie
– urodzić się z uszkodzonym mózgiem.
Nazywając mnie osobą zjebaną nie wykazujecie się żadną mądrością.
Nie osobą zjebaną lecz osobą turbozjebaną. A to coś całkiem innego. Takie turbozjebanie nie pozwala zrozumieć, że:
„debilu tłuku jebany nie powinieneś mieć dostępu”
„internetowy pisarz taki jak autor wpisu nie powinien mieć w ogóle dostępu do internetu”
„Spierdalaj cymbale do nauki i nie zaśmiecaj chujni pierdołami”
„matole, nie krępujesz się natomiast z wrzucaniem kolejnych „dowcipów””
Co zasiano, jak mnie potraktowano to teraz zbieracie.
Staram się nie być zły i wkurzający.
Odnoszę wrażenie, że trochę za późno zacząłem być trochę roszczeniowy.
Wiele wybitnych jednostek jest lub była trochę arogancka, bo w końcu słusznie zauważa / zauważała, że jest w czymś lepsza.
Podziękować możesz państwu i systemowi.
Kurwa, a gdzie żart o złym systemie i wybitnej jednostce? Najlepiej taki w pizdu długi, na pięć stron. Do roboty chuju a nie będziesz tu memłał.
z mojej pracy będzie więcej dla innych niż z waszej
Nieprawda. Najwięcej jest z nicnierobienia.
~Nicnierobicz.
Dla siebie może tak.
Tzw czas wolny
dobra.
Nie chcę truć dupy (choć mnie się dużo bardziej podoba określenie, wg mnie dużo trafniejsze, ale nie mogę znaleźć notatki).
Proszę nie publikować mojego komentarza.
No chyba, że swoją decyzją chcesz zatruć komuś dupę.
O~!
Właśnie sobie przypomniałem.
Męczydupa
A żeby nie było nieścisłości – mnie chodziło o pewien procent tego co zostało po 1szej wypłacie przy drugiej wypłacie przeznaczony na tych „co mieli nieszczęście pojawić się na tej planecie”
oraz na różne fajne projekty.
Oraz oczywiście na hazard, bo niektórzy wierzą w awans i tak samo się go doczekują.
Dla debili to nie jest, bardziej dla kogoś rozsądnie myślącego.
Daru od losu w postaci bogatych rodziców nie miałem, więc „tym bardziej warto próbować”.
Alkodebilizm – debilizm polegający na byciu uzależnionym od alkoholu, tej kiepskiej używki, bo widocznie nie było w zasięgu lepszej, a ta łatwo dostępna.
Jeśli ktoś ma ponad 30 lat (lub bliżej mu do 30stki niż 25tki) i choruje na tę przypadłość to jest to cymbał do potęgi.
Z legalnych używek dorównać mu może nikodebilizm, który zdaniem wielu jest znacznie większym debilizmem.
Co do tych drugich – nie wykazują się oni żadną silną wolą skoro się w ten nałóg wjebali.