Powinniśmy wszystko wybaczać kobietom. Jak nas o coś poproszą to rzucać wszystko tak jak stoimy i z wywalonym jęzorem biegniemy sprintem im pomagać (w nadziei chociażby na bycie bohaterskim męskim herosem).
W nagrodę natomiast mamy opluwanie mężczyzn na social mediach, serdeczne olanie statystyk s-bójstw (nawet terapeutka potrafi powiedzieć że kobiety mają gorzej, a na szczęście większość studentów psychologii to kobiety), wygrywanie w sądach opieki nad dziećmi jak to one zdradzają i to z ich winy jest rozwód (ew ich alkoholizm lub p—–c)…
P—–c? P—–c od strony kobiet nie istnieje. Psychiczna to mrzonka, a jeśli występuje i kogoś dotyka to znaczy że i tak był słabym charakterem. Fizyczna? Kobieta cie bije XDDDD? Rzuca talerzami albo łapie za keirownice na autostradzie i na końcu ma beke że i tak jej nic nie zrobisz?
Wniosek jest prosty: kobiety są święte, i jeśli myślisz inaczej to jesteś mizoginem i zwykłym chamem. Może i psiapy mają sztamę w takich konfliktach, ale na szczęście większość facetów też ma interes by wybaczyć i obronić kobietę. Poza tym, jak po wszystkim obrobi ci dupę i nie możesz wrócić do szkoły, pracy, siłowni, czy paczki znajomych to najzwyczajniej ci się to należało i 98% ludzi jest przekonanych że to jest fair, a te 2% kulturalnie i elegancko nie chce się wtrącać, bo wie (albo „nie wie”) do czego są zdolne kobiety.
Z kim robić dzieci? Czemu kobiety są same? Dlaczego nikt do nich nie podchodzi jak przed wymyśleniem tindera? Odpowiedź jest bardzo oczywista: to wina mężczyzn.
