Szczerze wkurza mnie to że jak chodzę do jakiegokolwiek psychologa to oni stwierdzają że niby mam depresję lub jestem a-społeczny ponieważ nie chce mi się gadać z ludźmi przez cały czas, jakby jezu, co oni ode mnie oczekują? Że mam niby przez 24 godziny dziennie rozmawiać z kimś bez przerwy bo jak nie to mogę mieć depresję i mi będą przepisywać jakieś antydepresanty które nawet nie pomagają? I potem jak nie chcę do psychologów chodzić to ja jestem tym złym według mojej rodziny bo potrzebuję pomocy i jak ktoś mi ją oferuje to odmawiam bla bla bla
0
0
