Każde święta skłaniają mnie do pewnych przemyśleń i postanowiłem o tym napisać. Samo przeżywanie nie jest złe, natomiast denerwuje mnie to co się dzieje przed świętami. Można tu wymienić kilka aspektów.
Pierwszy, zasadniczy, związany z narodzeniem Jezusa. Katolik ma cały rok na rozważanie tej tajemnicy, i każdej innej zresztą. Tymczasem nagle w tym okresie każdy robi się bardziej gorliwy, chodzi do kościoła, spowiada się, itp, a przecież cały rok jest na to. A księża z ambony grzmią, że coś trzeba przed świętami zrobić. A to dopiero początek.
Dalej jest coraz gorzej. Ten wszechobecny splendor, obecny zwłaszcza w centrach handlowych i coraz większy wraz z zbliżającymi się świętami aż razi w oczy. Wszędzie choinki, lampki, mikolaje, renifery, itp. W radio lecą świąteczne piosenki, wciąż te same, z dzwonkami w tle. Ja tak nieraz myślę, że tymi dzwonkami to powinni się walnąć w głowę zamiast puszczać je non stop przed świętami. Może by wtedy zaczęli myśleć. A po co to wszystko? Nie po to, by uczcić narodziny Jezusa, ale po to by zarobić na naszej naiwności. Bo oczywiście my, zwłaszcza Polacy, przywiązani do tradycji, musimy w tym wszystkim uczestniczyć, kupować te wszystkie bzdury, robić przygotowania, żarcie, itp. Ale ktoś musi też faktycznie pracować przy tym splendorze, sądzę że dla takich ludzi święta to nie święta, tylko udręka. Mowa tu o pracownikach sklepów, policjantach którzy pilnują żeby nasze dupska bezpiecznie się przemieszczały do rodzin, pracownikach służby zdrowia, którzy przyjmują np cukrzyków po przejedzeniu świątecznego żarcia itp. No ogólnie jak na święta, które powinny dawać radość, to strasznie dużo trzeba. A co w święta? Żarcie, czasem chlanie, oglądanie znowu tego samego Kevina, Potopu, Znachora, czasem przyjedzie rodzina, z którą prawie nie utrzymuje się kontaktu. Wg mnie to kiepskie świętowanie. Mozna tu wymienić również początek zabawy z petardami, bo niebawem koniec roku. Tak się zastanawiam ile ludzie marnują kasy na materiały wybuchowe, z czego nie ma żadnego pożytku.
A co by było gdybym chciał sobie olać to wszystko co się dzieje w grudniu, a świętować na spokojnie np w lipcu. Przecież sama data świąt jest umowna. Gdybym w lipcu ubrał choinkę, byłbym uznany za debila. Ale jak wszyscy dają się wciągnąć w tą przedświąteczna farsę w grudniu, to ok.
Magia świąt
2026-05-15 22:400
0
