Znajomi, przyjaciele- mój największy błąd życiowy

Tyle się mówi o wartości przyjaźni, o tym jakie to ważne mieć bratnią dusze. I wiecie co? I gówno. Tak, dokładnie, gówno z tego wielkie jest. Dla mnie przez praktycznie całe życie przyjaźń stała wysoko w hierarchii wartości, wyżej niż miłość i rodzina (jaka ja głupia byłam). Dopiero niedawno pewne rzeczy sobie przeanalizowałam i doszłam do wniosku, że prędzej sczeznę niż nazwę kogoś swoim przyjacielem. I nie mam zamiaru streszać swojego życia całego, powiem tylko tyle, że podobnie jak niektórych z was, mnie też nikt nie zapraszał na imprezy, nikt specjalnie nie chciał się ze mną zadawać, prześladowano mnie w szkole, pewnie dlatego troszczyłam się o te relacje, które mi zostały. Miałam przez swoje życie 3 przyjaciółki, z czego dwie odeszły, a z jedną mam tak marny kontakt od ponad roku, że nie wiem czy dalej mogę ja tak nazywać. Wiecie jaki był powód zjebania tych kontaktów? W każdym z trzech przypadków była to osoba trzecia, czyli facet. W kurwa każdym. Zawsze ten sam schemat, pojawia się ktoś i idę w odstawkę. Standard, który przeżywa chyba większość ludzi. Najlepsze jes to, że ja sama mam chłopaka i kurwa staram się utrzymywać te kontakty, piszę do nich, chcę się spotkać i gówno wielkie, a to robię, one nie. Miałam sytuację, kiedy całe wakacje spędziłam sama, bo moja mieszkająca dosłownie 3 domy dalej przyjacióła nie miała ani dnia wolnego , żeby przez całe jebane 3 miechy wyjść ze mną gdziekolwiek. Niby praca, a potem się dowiaduję od rodziny, że widzieli jak urządza sobie wycieczki rowerowe z tym swoim fagasem. Myślicie, że mi kiedykolwiek zaproponowała? Takiego chuja… Z drugą o samo. W najgorzym momencie mojego życia, kiedy trafiłam na izbę przyjęć do szpitala psychiatrycznego zostawiła mnie samą. Pzeprowadziłam się do miasta, w któym ona mieszkała, żebyśmy miały kontakt ze sobą, a ta głupia cipa od pierwszego miesiąca znalazła sobie jakiegoś Azjatę kurwa zapomniała już, że ja nawet istnieję. Sama kontakt zerwałam, bo się wkurwiłam totalnie. Najlepsze jest to, że dopiero teraz zaczynam zdawać sobie sprawę z tego jaka to ja naiwna byłam wierząc tym ludziom. Winę za to ponosze ja i tylko ja, bo ubzdurałam sobie, że przyjaźń jest taka ważna, taka na całe żucie. Chuja tam. Pamiętam niejedną sytuacje, kiedy nie mogłam na żadną z nich liczyć. Jak ojciec alkoholik chciał mi wpierdolić, uciekłam z domu bez butów do przyjaciółki, a ta z łaską pożyczyła mi swoje i jeszcze miała problem, że przychodzę bez zapowiedzi. Dodam, że noc spędziłam kurwa śpiąc w krzakach na dworze i włócząc się po mieście, bo ona miała totalnie w dupie co się dzieje i nawet noclegu nie zaproponowała. Pomijając już fakt, że ja o tej osobie nic nie wiem, bo NICZEGO mi o osobie nie mówi dopóki sama nie spytam. Ostatnio dowiedziałam się, że zmienia studia, dosyć istotna zmiana i myślicie, że ona mi to powiedziała? Dobre sobie. Gdybym się jej nie spytała to pewnie do zakończenia nauki bym nie wiedziała, że ona uczelnie zmieniła. Co to za przyjaciel? A sama mnie tak kurwa nazywa. Że niby jestem jej przyjaciółką.. Fajnie.

Serio jestem wściekła ale wiem, że mojej winy jest tu dużo, bo zachowałam się jak ostatni naiwniak. Już pierdolę cała ta przyjaźń, mam wrażenie, że społeczeństw aż tak bardzo nie przywiązuje do tego wagi, traktuje przyjaźń jako coś przechodne, a keidy pojawi się chłop czy dziecko to pierdola o zmianie priorytetów, albo, że znajomi odchodzą na dalszy plan, bo „taka kolej rzeczy”, nie martwiąc się wcale, że kurwa drugi człowiek się przywiązał. Odejść od dziecka? Toż to grzech i skurwysyństwo, jak tak można, co z ciebie za matka! Odejść od męża? Ty kochać nie potrafisz, jesteś bez uczuć, płytka i na pewno masz kogoś na boku! Zostawić przyjaciela? Cóż.. taka kolej rzeczy.

Pięknie. Boże chroń mnie od wszelkiej maści „przyjaciół”..

56
5

Komentarze do "Znajomi, przyjaciele- mój największy błąd życiowy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Kradnij krokodyle, pij whiskey, szczaj do zlewu w socjalnym. Mnie stać na wszystko. Ty…, wal konia. Widzę, że tak robita, bo gdzie kobita? Elo stuleje, ja se whiskey chleje, później wchodzę w kobite, jak już jest wypite. Co? Mi zazdrościta, bo konia walita? Nie stać was na whiskey, zbieraj w lesie syski.

    1

    8
    Odpowiedz
    1. nie znudziło ci się ?

      0

      1
      Odpowiedz
  3. Chyba dostałaś jasny sygnał ze te przyjsciolki nie są tobą zainteresowane. Czasem ludzie się przyjaźnią z braku laku, ale takie znajomosci się kończą a ty się nawet przeprowadziłas dla przyjaciółki do innego miasta, zastanów się…

    8

    0
    Odpowiedz
  4. No widzisz, a mnie druga żona zostawiła po 4 miesiącach małżeństwa dla swojej ‚ekipy’, funfli, miasta. Zabrałem ja stamtąd, bo towarzystwo było pociągające, palace. I teraz mieszka w bloku razem z ta patologia. A pierwsza dla kumpli z pracy. I co zrobisz? Ich rodziny maja to w dupie. Moja kochana córeczka musi być szczęśliwa, niech sama wybiera… ojca oczywiście nie było, albo pił. Ludzie sa słabi i nie ma co się z takimi zadawać. Tylko trudne doświadczenia kształtują charakter człowieka. W najcięższych momentach swojego życia będziesz sama. Ale dzięki temu wyrastasz. Tylko nie bądź zgorzkniała, takie jest życie. Gdyby nie istniało szambo, ciezej byłoby docenić połysk brylantu. „Znalazłem jednego męża pośród tysiąca, ale kobiety w tej liczbie nie znalazłem” napisał król Salomon w Księdze Koheleta…

    4

    3
    Odpowiedz
    1. Sounds like gayyyyyy…

      3

      1
      Odpowiedz
  5. A ile masz lat?

    1

    2
    Odpowiedz
  6. Mam to samo (i też ostatnio spędziłam kilka nocy w krzakach po ucieczce z domu :P). Przecież przyjaźń jest dużo cenniejsza i poważniejsza niż facet który i tak odejdzie jak hormony się uspokoją. Myślisz, że ktoś stał się twoją siostrą ale też odchodzi… i na kogo człowiek ma na tym świecie liczyć gdy na przyjaciołach i rodzinie koniec końców się nie podeprze?

    3

    2
    Odpowiedz
  7. Strzel sobie palcowe i powinno byc git, ewentualnie zapodaj sobie w kakao.

    4

    4
    Odpowiedz
  8. Po pierwsze i najważniejsze. Żadnego boga czy bogów nie ma.
    Po drugie. Idealny przykład, że nie można być miłym i się starać, bo te chujki (bliscy) wyruchają cię tak dobrze, że pozostanie jedynie ból dupy do końca życia. Zresztą znam to z autopsji. Mój, jak to sobie mówiliśmy „przyjacielu na całe życie” woli spędzać czas z jakimiś obszczymurkami niż chociaż raz na dwa miesiące znaleźć czas na mnie. Powiedziałem mu, żeby spierdalał jeśli z niego taki frajer jest. Zawsze mówił „łeee, cały czas pracuję”, a chuja co dwa dni na mieście widziałem (mieszkam przy centrum). Jebać takie przyjaźnie, ale wiadomo. Czasem trzeba coś z siebie wyrzucić, a wtedy zaczyna być ciężko.

    5

    5
    Odpowiedz
    1. Identyczną mam sytuację. Też „ciągle pracuje” a co chwile go widzę z jego nową „ekipą”. Zobaczymy jak długo. Są akurat w takim wieku że tylko czekac aż jeden z drugim znajdzie jakąś dupę która zaciąży i wtedy tradycyjnie się taki odetnie od reszty. A wtedy ekipa się rozleci 🙂 I ten chuj sam zostanie wyruchany tak jak wyruchał nas.

      3

      1
      Odpowiedz
  9. Nie dla islamizacji Europy.

    8

    4
    Odpowiedz
  10. Ja bym Ci nie odmówił noclegu. W nocy tak bym Cię zerżnął, że byś zapomniała o wszelkich problemach.

    8

    2
    Odpowiedz
  11. Tak już jest. Każdy miał takich przyjaciół. często są tylko, gdy czegoś chcą. Często znikają gdy pojawia się partner. Ale tak już jest. Tak ma każdy.

    9

    0
    Odpowiedz
  12. Muszę Ci powiedzieć, że ta konsolka jest fajna. Miałem kiedyś i byłem, jestem i będę z niej zadowolony. Może dzięki Twojej reklamie, gimbusy zamiast w CS-a, będą grali na tejże konsolce. A ci co minusują to pewnie właśnie gimbusy.
    Pozdrawiam.

    0

    7
    Odpowiedz
  13. To nie były przyjaciółki, ludzie tak siebie często nazywają na wyrost. Patrząc na twoje świrstwo, to pewnie sama sobie te relacje tak nazwałaś a na koleżankach wymusiłaś. Sam miałem hordy kolegów, dla mojej połowicy przeprowadziłem się do innego miasta i zostało kilku, zadzwonią jak coś potrzebują. Mi to pasuje bo jestem introwertykiem, nie muszę się na mieście zatrzymywać co 5 min. na „pitu-pitu” o bzdurach, które mnie najczęściej nie obchodzą.

    Koleżanki odpaliły związki na wyższym priorytecie i tyle, pogódź się z tym albo dołuj dalej .. chyba tak lubisz, a one nie.

    6

    1
    Odpowiedz
  14. Mam to samo… Traktowałem zawsze przyjaźń priorytetowo i co? I zostałem sam. 33 lata na karku i nie ma już żadnego przyjaciela/ciółki. Jakie to „miłe” z ich strony… Pozostała tylko jedna przyjaźń – z samotnością… Pozdrawiam Cię.

    4

    1
    Odpowiedz
  15. Zachowałam się jak twoje przyjaciółki i nie żałuję, bo czego? Przyjaźń dziewczyn jest po to, żeby mieć kogoś do spędzania czasu zanim trafi się na swojego partnera. Zakochałam się i teraz mój mąż jest moim przyjacielem, przy okazji kochankiem. Właściwie każda jedna tak robi i nie ma w tym nic złego.

    0

    9
    Odpowiedz
  16. Ta „przyjazń” była w Twojej głowie. Z pewnością żadna z tych dziewczyn nie uważała Cię za przyjaciółkę. I niestety sama siebie krzywdzisz, bo na siłę chcesz relacji z nieodpowiednimi osobami. Spróbuj zapomnieć o tych znajomościach. Możesz poszukać nowych np na jakimś spotted. Opisz mniej więcej kogo byś chciała poznać. Z pewnością to nie jest żaden wstyd i na pewno dużo dziewczyn z chęcią by się z kimś zaprzyjazniło. Oczywiście nie otwieraj się od razu i postaraj sie wyczuć oraz poznać intencje drugiej osoby. Życzę Ci żebyś się więcej nie zawiodła na swoich oczekiwaniach.

    5

    0
    Odpowiedz
    1. ale z ciebie ścierwo

      0

      2
      Odpowiedz