Magister magazynier

Witajcie. Zgodnie z wykształceniem na kierunku logistyka i z tytułem magazyniera przed nazwiskiem podjąłem pracę w zawodzie. Pracuję na umowę zlecenie za 13 netto przez jakąś jebaną agencję w magazynie z częściami samochodowymi. Kompletacja czyli latanie z wózkiem z Biedronki po magazynie i dźwiganie tarcz hamulcowych, rozładunki kontenera, pakowanie na palety, klejenie i cięcie kartonów, sprzątanie itp. Normy do wyrobienia. Skaner w ręku. No i teraz kurwa nie czuję kręgosłupa, napierdalają mnie stawy w kolanach, z roboty wychodzę ledwo stojąc na nogach, jestem upierdolony w kurzu i mam czarne od brudu paznokcie. Jebie ode mnie potem a twarz czerwienieje od schylania się po ciężkie części. Plus jest taki że mam tam spokój, nikt nic ode mnie nie chce, wiem co mam robić bo mam jasno określone obowiązki, pełna przewidywalność. Kurs na wózki jest. Schowałem w chuj dyplom uczelni, nie wspominałem o tym w cv ani na rozmowie. 3 lata dziennie i 2 zaocznie. Owszem pracowałem na stanowiskach biurowych w logistyce mn. w obsłudze klienta, obsłudze kierowców ale zdobyte tam doświadczenie zaowocowało depresją i nerwicą lękową. Użeranie się z ludźmi to nie moja bajka. Jednak czuję się że się marnuję w pracy magazyniera. Z resztą nie pasuje do tego środowiska. Magazynierzy, z którymi pracuję znają się na swojej robocie ale ich poziom mentalny to poziom jakichś barbarzyńców. „Chuj!, kurwa!, wypierdalaj! ssij bąka frajerze to lekkie słowa. Gadki o zdradzaniu żon, ćpaniu, kto jak się najebał, żeby opierdolić gałę kierownikowi to może dostanę umowę na stałe. Głośne pierdnięcia i beknięcia, które zamiast żenady wywołują śmiech. Czuję że się degeneruję wśród tych ludzi, mam inny charakter. Powiadają, wejdziesz między wrony musisz krakać jak i ony. Do tego zauważyłem że zaczynam operować ich słownikiem żeby zyskać ich uznanie, poza tym powoli zapominam jak się używa długopisu i w las idzie ortografia. Nie chcę wracać do stresującej pracy jaką miałem wcześniej czyli biura w logistyce. Wtedy na pewno bym się nie wyleczył z nerwicy. A i jeszcze, wkurwia mnie podawanie kwot brutto. Po co mi to do wiadomości że mam 18 brutto jak dostaję 13 do łapy? To jak podawać długość fiuta wraz z kręgosłupem. Moja matka ma w umowie napisane: stawka: 12zł. I chuj ją obchodzi brutto netto, ma 12 zł i już. Dziwi się jak mówię że zarabiam 18 brutto. Następna kwestia to umowy. Staraj się a zostaniesz na stałe. Już to przerabiałem, pracowałem gdzie indziej przez równe 6 miesięcy po których miałem dostać umowę i mnie wyjebali bo podobno byłem nieefektywny. Przez 6 miesięcy nie mogli mnie wyjebać? Dopiero to zauważyli? Zauważyłem że jedni dostają umowy od razu, inni po robocie przez agencję albo są po takiej wypierdalani. A robimy przecież to samo. Mam dość jeżdżenia i szukania i słuchania „jest możliwość dalszej współpracy po około iluś tam miesiącach”. Czyli mam zapierdalać a potem może może, kierownik powie że jednak firma zmieniła plany albo kryzys albo chuj wie jeszcze co. Nie chce dawać jebać się jak frajer. Nie mam na to czasu. Potrzebuję stabilizacji. Śrut.

89
4

Komentarze do "Magister magazynier"

  1. chujowo to nie jest grać w tą konsolę
  2. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko.

    1

    12
    Odpowiedz
  3. Nie narzekaj. Masz większą stawkę niż niejeden urzędnik administracji rządowej, który jeszcze dyma po godzinach i bierze robotę do domu.

    3

    2
    Odpowiedz
  4. Napisz gdzie jebiesz to się chętnie zatrudnię.

    3

    1
    Odpowiedz
  5. Rrachuj nie rachuj itak wszystko na chuj.

    3

    0
    Odpowiedz
  6. Targaj bagietę

    5

    1
    Odpowiedz
  7. „No i teraz kurwa nie czuję kręgosłupa, napierdalają mnie stawy w kolanach, z roboty wychodzę ledwo stojąc na nogach, jestem upierdolony w kurzu i mam czarne od brudu paznokcie. Jebie ode mnie potem a twarz czerwienieje od schylania się po ciężkie części”. Pomyśl sobie, że w Łódzkim Wydziale Fabrycznym miałbyś wszystko to, tylko 3 razy bardziej i za 800 zł brutto, a twarz czerwieniałaby jak Byczywąs posuwałby Cię w dupę. Także głowa do góry. Skoro nie dawałeś rady na zapierdolu jako mr nobody w biurze to może zostań kierowcą tira lub autobusu, a potem – po logistyce awansujesz na jakieś lepsze i szanowane stanowisko, np. kierownika floty czy dyspozytora? Tylko trochę w prawko trza zainwestować.

    6

    1
    Odpowiedz
    1. Dyspozytor i kierownik pewna nerwica.

      0

      0
      Odpowiedz
  8. No woec. Wal konia, pij whiskey i ruchaj, kradnij krokodyle, szczaj do zlewu w pracy w pomieszczeniu socjalnym, wkładaj zapałki kolegom z pracy w szafki z ubraniami i podpierdalaj im papierosy, mleko z lodówki i kawę. I nie zapominaj o cukrze. Jak postawią jakieś jogurty czy serki to też bierz. Napoje, cukierki. Ale sam nic nie noś do roboty. Niech cię dokarmiają. Ja tak robię, i stać mnie na wszystko.

    1

    1
    Odpowiedz
  9. Ja powiem tak długo już obserwuje i doszedłem do wniosku ze sami sobie robimy krzywdę. Ogólnie darmo bym ci napisał, że ale jakie Madz umiejętności żeby cię ktoś zatrudnił do lepszej roboty. Prawda jest jednak taka, że samo naszym dzieciom deprecjonujemy prace fizyczną. Wszyscy słyszeliśmy w dzieciństwie ucz się bo do łopaty pójdziesz albo nie chciało się nosić teczki to trzeba nosić woreczki, a dziewczyny ze albo będą nadawały się tylko na panią domu albo o zgrozo na fryzjerki. Niestety w Polsce potrzeba tylko około 10 % pracowników umysłowych reszta to fizyczni. Oczywiście kwestia jest jak definiujemy prace fizyczna, No wiec doprecyzowuje w moim ujęciu jest to wszelka praca operacyjna czyli nie tylko magazynier ale i handlowiec, inżynier na budowie który nadzoruje wykonanie odcinka, programista klepacz ( nie mylić z software architektem itd. I teraz takie pajace jak ci o których pisze autor trafiają do normalnych prac jak magazynier dzieją się cuda wianki bo reszta to intelektualiści I nie schylają się po takie prace… do czasu. Dalej dwa złe przekonania kierunek studiów definiuje twoja prace a dalej teoria straconego roku. Pierwsze to twierdze ze to wstyd ze skończyłeś elitarny kierunek prawo a pracujesz w sprzedaży ( nie mylić z obsługa klienta) lub skończyłeś medycynę ale projektujesz strony internetowy. Bzdura. Kolejne zaczynasz studia pierwszy czy drugi rok zaliczony i widzisz ze pracy nie ma albo cię to nie kręci No to przecież wstyd nie skończyć także siedzi aż odbębnisz te 5 lat. Co do autora ro nie rynek pracy jest problem tylko jego zdrowie psychiczne. Niestety w miluj bliźniego swego jak siebie samego Polsce powszechne zjawisko ale do terapeuty, psychologa, psychiatry to wstyd iść bo co ludzie powiedzą. Gościu conlubidz robić i zacznij to robić idź
    na podyplomówek albo inny kurs i się uwolnij.

    9

    1
    Odpowiedz
  10. Doskonale rozumiem twoją sytuację. W tym roku bronię mgr. Całe studia zaocznie. Analogicznie jak ty przerobiłem różne firmy i różne prace. Również zetknąłem się
    z magazynami jak i pracą w biurze. To były kilkumiesięczne epizody. Zarówno jedno jak
    i drugie jest wyniszczające. W magazynie będziesz się jedynie uwsteczniał i niszczył fizycznie, a w biurze będą cie zabijały, stres i wścibskość tamtejszych ludzi. To chory wymysł, że praca w biurze to praca budząca podziw i uznanie. Dobra dla karierowiczów biorących udział w swoim wyimaginowanym wyścigu szczurów za niewiele ponad minimalną krajową lub też nie. Ja osobiście jestem typem introwertyka. Dlatego powyższe prace nie są dla mnie, gdyż opierają się one na pracy zespołowej. Pomijając, że zupełnie się w nich nie spełniam, traktując je jako chałturę. W tej sytuacji jest tylko jedno wyjście. Trzeba szukać takiej pracy którą będziesz wykonywał w samotności, będąc jednocześnie
    z niej zadowolony. Wiem, nie jest to takie łatwe. Najgorsze to stricte praca z ludźmi czy kontakt z klientem. W zależności od sytuacji, radzę ci wycofać się z tego bagna i zmienić obszar poszukiwań. Czasu nie cofniesz, a jedynie zjesz zdrowie fizyczne i psychiczne
    w dodatku za grosze. W życiu trzeba robić to co się lubi i w czym jest się dobrym. Jedni po prostu się godzą na niewolniczy tryb życia, a inni świadomie się z niego wypisują. Ja postanowiłem inwestować najwięcej w swoją wiedzę i zamierzam iść na drugi wymarzony kierunek. Natomiast w aspekcie zawodowym, nie chwytać się już byle czego w akcie desperacji gdyż już wiem, że to mi nie służy. Szczególnie, że jestem sam bo tak chcę. Nie mam wielu zobowiązań chociażby w kwestii finansowej. Nigdzie nie pędzę, bo nie ma dokąd. Robię to czego chcę. Autorze, wpierw zastanów się czego ty tak naprawdę oczekujesz od życia.

    11

    1
    Odpowiedz
    1. Ale nie ma za bardzo pracy bez kontaktu z ludźmi. Sama idea zarabiania pieniędzy polega na tym że robisz coś dla kogoś ,spełniasz jego oczekiwania i dostajesz za to zapłatę. Jak nie robisz nic bezpośrednio dla klienta to jesteś elementem pośrednim w łańcuchu procesów jak autor tematu-magazynier i zamiast klientów masz współpracowników.

      1

      0
      Odpowiedz
    2. Jedyne co mnie kiedyś interesowało to było dziennikarstwo bądź granie na jakimś instrumencie np jako organista itp. Trochę aktorstwo. Ale porzuciłem marzenia i jestem nieszczęśliwy kosztem tego że w ogóle mam pracę.

      0

      0
      Odpowiedz
  11. Totalnie Cię nie rozumiem człowieku ,nakurwiasz cały dzień z hołotą i Ci zaraz plecy wysiądą ,a z drugiej strony mówisz że nie chcesz się „użerać z ludźmi” bo dostaniesz nerwicy. No weź się zastanów czego ty w ogóle chcesz od życia ,bo nie trzeba się zajeżdżać do śmierci w dużym zakładzie który potrzebuje tylko taniej siły roboczej.

    4

    4
    Odpowiedz
  12. Witamy w dorosłym życiu !

    1

    0
    Odpowiedz
  13. jak masz buty robocze to kup sobie wkładki do butów roboczych, kręgosłup i nogi tak nienapierdalają bo amortyzują uderzenia powstałe podczas chodzenia

    1

    0
    Odpowiedz
  14. Ciesz się, że nie jebiesz u mesia, bo dopiero kregosłup by cię bolał.

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Nie tylko kręgosłup ale i dupa.

      2

      0
      Odpowiedz
  15. Kup voltaren

    2

    0
    Odpowiedz
  16. I takie są realia

    0

    0
    Odpowiedz
  17. ćwicz kręgosłup, nie schylaj sie jak dzwigasz coś ciężkiego tylko zrób przysiad i wtedy to wez, idz na siłkę i lekkimi ciężarami poćwicz byś sobie zapoznał techniki dzwigania bo będziesz zniszczonym wrakiem jak tak dalej pojdzie. Poważnie mowie

    1

    1
    Odpowiedz
  18. Cienki jesteś. Ja pierdzę nawet przy kierowniku i to nie są cichacze synku

    2

    0
    Odpowiedz
  19. ‚Ssij bąka’ 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  20. pracuj i się dokształcaj , rób uprawnienia, traktuj obecną pracę jako przejściówkę, kiedyś na coś trafisz, ale żeby mieć wybór musisz mieć jak najwięcej uprawnień… żadnych studiów szkoda czasu…

    1

    1
    Odpowiedz
  21. Ale imbecyl.

    1

    0
    Odpowiedz