Praca z kobietami

Kiedyś myślałem, że to tylko stereotyp, że z kobietami nie da się pracować. Jednak przeszedłem już w życiu kilka miejsc pracy i teraz mogę przysiąc, że jednak to nie jest czczy stereotyp. Nie da się pracować z kobietami i nie skończyć na psychotropach. Praca z facetami jest taka, że większość ma na wszystko wyjebane, pilnuje swojego nosa, i nie zajmuje pierdołami, tylko konkretami, zdarzają się wyjątki. Praca z kobietami to wieczny ferment, nawet jeśli nie ma problemów to one szybko jakieś wynajdą. Praca z kobietami to wieczne czepianie się ciebie o pierdoły, które nikogo nie obchodzą, jeśli pracujesz na tym samym stanowisku. Kobiety w pracy to intrygantki, wiele z nich ma chorobliwą ambicję i chęć zabłyśnięcia za wszelką cenę. W pierwszej pracy, gdzie dorabiałem na studiach natrafiłem na początku na kierowników facetów to nigdy nie było problemów. Wykonywałem swoją pracę w spokoju. Oni się nie czepiali i nie było problemów. Po kilku miesiącach zastąpiła ich baba. Od razu wszystko obróciło się o 180 stopni i nie dało się żyć, bo ciągle coś jej nie pasowało. Dziwne, że nikt do tej pory nie miał problemów. Powiedziałem jej, że pierdolę tą robotę i się zwolniłem. Potem praktyki studenckie. Przełożona kobieta, nie dało się dyskutować na argumenty, nawet nie dała dojść do słowa. Kolejna robota. Faceci siedzieli cicho i mieli wszystko w dupie. Kobiety prawily sobie słodkie słówka, ale za plecami donosiły o swoich błędach szefowej, podkładały świnie, plotkowały. Dwie laski szarpały się ze sobą na moich oczach. I teraz w obecnej pracy nie mam lepiej. Ciągłe czepianie się i szukanie dziury w całym, gdzie problem jest błahostką, albo intrygi i knowania. Przecież to ochujeć idzie. Właśnie dlatego faceci schodzą najczęściej na zawały albo udary. Ze stresu, który generują baby. I najlepsze, że facet nie może się bronić, bo to stawia od razu kobietę w roli ofiary i możesz narazić się na lincz. Moim skromnym zdaniem rynek pracy stał się burdelem przez to, że weszły na niego kobiety. Nie dziwię się, nigdy nie powierzyłbym kobiecie kierownictwa nad firmą, bo gdyby właśnie był wybuch gazu, albo zatrzymanie ważnej dostawy to ona wytykalaby w tym czasie komuś przez pół godziny, że gdzieś źle wpisał jakąś cyferkę.

317
22