Ludzie w Polsce

Jak mnie wkurwiają ci wiecznie niezadowoleni ludzie, rozumiem jeśli ktoś ma prawdziwe problemy, które nie są w żadnym stopniu z jego winy, ale jak czytam, że jakiś gówniany zjebany pryszczaty nastolatek skarży się że mu się nic nie chce, że siedzi tylko przed kompem, jest gruby i nie ma kolegów to mi się rzygać chce. Zamiast wypisywać jak to ci jest źle zrób coś patafianie ze swoim życiem, a nie czekaj na cud, bo Kurwa cudu nie będzie!!! Rusz dupsko i zacznij coś robić kurwiszonie!!! Jak to państwo ma wyglądać jak co drugi to taki leser i bałwan. Sami sobie problemy wymyślacie, bo się macie za dobrze smarkacze. Trochę problemów i każdy by od razu cieszył się życiem. Chujnia śrut i patatajnia!

19
28

Seks, seks i seks!

Moja Luba ciągle chce seksu. Za każdym razem, gdy się widzimy, to swędzi Ją cipka – nic tylko jebanie i jebanie. Za każdym razem, gdy się pojawiam w polu widzenia i jesteśmy sami, to od razu zaczyna dobierać się do mojego fiuta. A ja bym chciał też czegoś innego – porozmawiać o czymś ciekawym, pograć w Scrabble, wyjść w jakieś fajne miejsce. Mam dość. Dlaczego kobiety myślą, że to jest jakaś ich pozytywna strona, jeśli chcą się jebać na okrągło?

31
41

Kariera

Witam. Nie ogarniam tego kraju. Jeszcze niedawno mówiłem wszystkim, że to najpiękniejsze miejsce na ziemi i nigdy go nie opuszczę nawet gdyby mnie końmi mieli rozerwać.
Teraz od pól roku jestem bezrobotnym i szlag mnie trafia jak spotykam się na rozmowie kwalifikacyjnej z jakimś wypacykowanym debilem. Skończyłem studia na elitarnym kierunku. W międzyczasie pracowałem jako konsultant w erze, potem orange (łącznie 4lata). Potem staż i prawie dwa lata pracy w Urzędzie Marszałkowskim. Zwolniłem się żeby otworzyć swój interes. Wspólnik, którego znam od prawie 20lat nabrał kredytów i zwiał gdzieś na wyspy. Przez 3 lata zarządzałem firmą zatrudniającą 20 osób, a teraz nie mogę się nawet dostać do głupiego urzędu gminy, bo nie piłem wódki ze swoim wójtem. W wieku niespełna 30 lat jestem wszędzie za stary lub za młody. Albo każą mi pracować za 1386zł czy coś w tym stylu. Nie ogarniam. Chujnia i śrut.

21
48

Chodnikowe tarany

Witajcie, Drodzy Chujowicze! Czy może być coś bardziej wkurwiającego, niż baran-taran mknący chodnikiem niczym torpeda? Nie zważa na nic i na nikogo, po prostuje pruje. Dziś miałam przyjemność być staranowana przez 4 osoby z rzędu. Szłam sobie spokojnie chodnikiem jak zwykle obładowana laptopem i dużą torbą. Było dość mało miejsca, bo jak zwykle jakiś chuj zaparkował ujebanym dostawczakiem na pół chodnika, ale to nic. Z naprzeciwka wolnym krokiem szła wataha. Stado najpierw przetoczyło się przez przejście, a później przeze mnie. Noż kurwa jego jebana mać! Każdy jeden kutafon, który szedł akurat z mojej strony musiał uraczyć mnie ciosem z bara. A ten czwarty był już tak mocny, że aż mnie cofnęło. O co Wam chodzi, pierwotniaki?! Kto dał Wam prawo naruszać moją strefę intymną i mnie dotykać? Za taką przyjemność się płaci! I skąd ta agresja w Waszych oczach? Jeśli jesteście sfrustrowani życiem, to pobiegajcie sobie, zwalcie konia albo poobgryzajcie tynk ze ścian. Spierdalaka! Nie będę się już Wam usuwać z drogi, jak mam w zwyczaju robić, bo Wy macie taką fantazję! Mam nadzieję, że Potwór Spaghetti ukarze Was grzybicą barków. Normalną część społeczeństwa pozdrawiam, a reszta – wypierdalać. Chujowiczka Anna.

24
39

Krach

Po 2.5 roku związku mój legalny oficjalny narzeczony pierdolnął mną jak rękawiczką… Za nic… Po prostu się mu odwidziało!!! Kochałam go, nadal kocham, wierna byłam jak jebany pies! A on? Dymał mnie łaskawie raz na 4 miechy, bo mu to nie przeszkadzało i nie miał potrzeb. Cholera jasna, mamy po 20 kilka lat i takie jazdy. Żenada. Ale jestem wściekła. Czuje się jak niepełnowartościowa kobieta.

19
41

Zdrada

Jestem z dziewczyną rok, mamy po 20lat. Zdradziłem ją z jej przyjaciółką. Przyznałem się, ale „przyjaciółka” wszystkiemu zaprzecza… Wyszedłem na debila, panna oczywiście mnie zostawiła, a z tą suką nadal się przyjaźni. Gdzie tu sprawiedliwość?

15
40

Kobiety

Witam wszystkich chujowiczów! Mam taki problem, że jestem w związku z dziewczyną i bardzo ją kocham. Po ostatnim 3 letnim związku moja piękna seksbomba zostawiła mnie jak psa. Teraz jestem bardzo szczęśliwy i obecna dziewczyna jest bardzo zapatrzona we mnie. Wiem, że mógłbym spędzić z Nią resztę życia i jestem gotowy się oświadczyć… Ale jest tyle fajnych dziewczyn dookoła, które za jednym pstryknięciem palca wskoczą mi do łóżka, że żal dupsko ciśnie! Mam kilka dobrych znajomych, które interesuje tylko niezobowiązujący seksik i dają mi do zrozumienia, że są chętne do współżycia. I śrut! Bo z jednej strony nie chcę skrzywdzić swojej Miśki, a z drugiej poszalałby jeszcze. Wiem, że dla mnie lepsza się nie trafi i lipa!

107
96

Paplanina

Wiele jest chujni, które mam, ale ta mnie wkurwia od dawna, a ostatnio coraz bardziej. Niech ktoś mi wytłumaczy do jasnej cholery, dlaczego wszystko w naszym życiu musi być do śmieszne bądź zabawne? Dlaczego jak się rozmawia o czymś na poważnie, to ludzie od razu odpadają? O życiu i śmierci, polityce, religii, filozofii, prawie, psychologii ? a właściwie czymkolwiek, po prostu czymkolwiek. No żesz do kurwy, zawsze mnie zastanawia, jak to jest, że niektórzy mają swobodną nawijkę o niczym i jak to jest, że ich nie wkurwia takie pierdolenie bez sensu. Siedzę z fajną, inteligentną dziewczyną ? żartujemy sobie, pieprzymy o niczym, ale tematy powoli się kończą. Wchodzimy przez przypadek na coś poważniejszego i ona nagle: ale o czym my rozmawiamy? A ja reflektuję się, że jakoś nam tak rzeczywiście zeszła rozmowa (ale co z tego?). I siedzimy w pierdolonej ciszy, bo ona sama niczego nie podsunie, a mi się skończyła inwencja, bo i tak już dość długo starałem się podtrzymać rozmowę:) Zresztą mam to gdzieś, po prostu mi się już tego ciągnąć nie chce. Żebyśmy akurat na kogoś nie czekali, to bym pożegnał się i wyszedł. Żeby nie było: to nie było tak, że się spotkaliśmy i nagle strzeliłem do niej co sądzi o skuteczności psychoanalizy, imperatywie kategorycznym Kanta albo nowelizacji VATu. Temat był całkiem życiowy i jakoś sam wyniknął, zresztą ona sama się na jakiś moment wciągnęła, dopóki nie zapaliło się jej czerwone światełko. I nie była to spalona randka, tylko spotkanie z koleżanką, nie pierwsze zresztą, w trakcie którego takiego czegoś doświadczyłem – już nie raz się przekonałem, że najlepszym tematem podczas rozmów z kobietami są one same. Przykład – spotkanie z inną koleżanką parę dni temu: 3-4 godziny opowieści o niej i jej życiu. Dobra, nie widzieliśmy się pół roku, ale przez ten czas u mnie też się co nieco zdarzyło. W Polsce, na świecie i we wszechświecie ? też. Chuj z tym. W zasadzie wystarczało przytakiwać, co 10 minut zapytać: naprawdę? i można było myśleć o czymkolwiek bądź. Czego nie omieszkałem uczynić. Momentami brał mnie wkurw i ochota powiedzenia jej, żeby sobie pogadała z moją filiżanką, a ja wyskoczę, załatwię parę spraw na mieście i wrócę. Obie koleżanki ? nie dziewczyny z zawodówek (niczego im nie ujmując), tylko studentki z wysokim o sobie mniemaniem. Kurwa, jak tak dalej będzie to zerwę wszystkie kontakty ze znajomymi płci żeńskiej i zostanę gejem, bo tylko z facetami da się dłużej pogadać o czymś, co nie jest plotkami/wrażeniami ze studiów lub pracy/ciuchami/relacjami z imprez i podróży bądź planami imprezowymi i podróżowymi/opowieściami o nich samych. Też nie zawsze, ale czasem się daje – i w takich sytuacjach nie uruchamia się u nich taki wewnętrzny mechanizm jak wyżej opisany (okej, są wyjątki wśród kobiet ? mam ze dwie znajome, które tak nie reagują, ale one są zdecydowanie feminizujące i mało hm, kobiece). Zaraz pewnie znajdą się osoby, które stwierdzą, że uogólniam, bo z nimi gada się zajebiście albo że jestem nudnym zgredem i nie powinienem się dziwić itd. ? trudno, wezmę to na klatę, pewnie macie rację i pewnie jestem. Ale chujnia jak była, tak pozostanie.

14
26

Mam ciężki charakter, czy co?

Drodzy chujowicze, drogie chujowiczki,

W pewnym sensie obudziłem się z ręką w nocniku. Odkąd poznałem dziewczynę i wyjechałem na studia moje towarzystwo uległo znacznej degradacji. Straciłem wielu kolegów z rodzinnego miasta. Zawarłem trochę (niewiele) nowych znajomości w mieście, gdzie studiuję.

Niewiele, ponieważ coś z moim charakterem jest chyba nie tak. Nie znam sytuacji, gdy komuś od razu przypadłem do gustu, czy coś w ten deseń (nie chodzi mi tutaj o podrywanie lasek!). Nikogo nie udaję, nie popisuję się, nie cwaniakuję. Nowych ludzi zazwyczaj poznaję w towarzystwie kolegi (tak sobie biegamy razem zazwyczaj po mieście), jednak zawsze w późniejszych terminach zgłaszają się do niego. Wcześniej biegałem częściej z innym kolegą (którego już tutaj nie ma :]) i sytuacja była podobna. Inna sytuacja: zapoznałem kolegę z moją odwieczną znajomą. Teraz, jak jest impreza to zaprasza jego, a o mnie w ogóle nie myśli. Co do k$%wy nędzy się dzieje?

Chciałbym się zapytać przy okazji czy też tak macie, lub znacie takie przypadki? Doprowadza mnie to do skraju ochujowienia…

Pozdrawiam Was,
Anon696

23
36

Ja jebię

Dziś w robocie miałam do zrobienia papiery. Na każdej kartce dwa razy musiałam pisać datę, beznadziejną datę, bo 14 lutego ;/ A kartek tych było ze 100. Nawet pół godziny przed końcem roboty gdy przychodziło do wpisania daty zastanawiałam się, który dziś jest… singiel 🙂

41
76