
Na szczęście, nic mu się nie stało.
Oberwał chyba w ucho jedynie.
Nie mniej, są ofiary śmiertelne, włączając w to samego zamachowca, którego zastrzeliło FBI.
Nie mniej, pojawiają się głosy krytyki pod adresem Secret Service, odpowiedzialnej za bezpieczeństwo prezydenta oraz kandydatów na ten urząd.
Nie jestem specjalistą ale od razu rzuciło mi się w oczy jedno.
Dziwne opóźnienie reakcji ochroniarzy, którzy co prawda wbiegli na mównicę lecz minęło dobrych kilka sekund od pierwszego strzału, do momentu interwencji.
Druga rzecz, zamachowiec znajdował się na dachu pobliskiego budynku.
Zdumiewające, że nie sprawdzono i nie pilnowano dostępu na dachy budynków, mających w swoim „zasięgu” mównicę.
Przecież taka procedura to standard na całym świecie, nawet dziecko wie, że potencjalny snajper, właśnie na dachu się zainstaluje.
Na dachach powinni być snajperzy ale policyjni lub wojskowi a nie, zamachowiec.
Tak samo wszelkie okna w pobliżu.
Oczywiście, nikt nie chodzi po mieszkaniach i nie robi kipiszu ale odpowiednia grupa ludzi, cały czas obserwuje te okna i każdy ruch firanki, otwarcie okna, powodują że takie miejsce od razu jest widoczne przez celownik snajpera i potencjalny zamachowiec, nie zdąży nawet wycelować bo gdy tylko pokaże się w oknie z bronią, obrywa w łeb.
Podobno ludzie wskazywali policji, że ktoś podejrzany kręci się po dachu ale nie było reakcji.
Nie wiem, ile w tym prawdy ale jeśli się potwierdzi, to świadczyć może o tym, że w USA też mają „uśmiechniętą Amerykę”
Największą patologią w tym zdarzeniu, są jednak słowa rudego cwela, że nie ma tolerancji dla przemocy…. No, to już trzeba być kurwą do cna, aby coś takiego mówić, stosując jednocześnie przemoc niemal każdego dnia i to w majestacie „prawa”, które jest interpretowane według aktualnych potrzeb.
(Admin): Sytuacja wyjatkowa…dodaje bez kolejki:









