Zwrot podatku

Mam problem tego typu, że nie chcą mi zwrócić pieniędzy z podatku. Zapomniałem zapłacić mandatu i teraz wielkie halo o głupie 50 zł (tyle wynosił ten mandat), a zwrotu miałem 260 zł i jak mi nie przysłali, tak nie przysyłają. Czy ktoś się na tym zna choć trochę? Byłem już tam, zrobiłem awanturę, zapłaciłem ten pieprzony mandat, a oni rozkładają ręce i mówią, że oni nic nie mogą zrobić. To za co ja kurwa płacę podatki?! Za to, że oni teraz nie wiedzą co zrobić?! Chujnia i śrut!!!

17
35

Nieśmiałość – kat szczęścia

Zdaniem większości ludzi największym szczęściem jest odwzajemniona miłość. Jeżeli tak, to ja nigdy tego prawdziwego szczęścia nie doznam. Dlaczego? Przez nieśmiałość. Nie potrafię podejść do dziewczyny i zagadać, nawet do dziewczyny, którą znam i która sama nieraz ze mną rozmawiała. Nie potrafię nawet podejść do dziewczyny o której wiem, że jej się podobam. Nie umiem, boję się, to irracjonalne, ale tak jest. To tak jak z lękiem przed na przykład końmi ? nam wszystkim, którzy się koni nie boimy, będzie się wydawać, że nie ma się czego bać, ale osoba cierpiąca na tę fobię, chociażby miała świadomość, że nie ma powodów aby się tych koni bać i tak nie odważy się do nich podejść. Tak samo jest ze mną i z moją fobią, bo tak to chyba trzeba nazwać. A wiecie co jest najgorsze? Świadomość, że nic na to nie poradzę i że zawsze będę sam… Już nawet nie mówię o tym, żeby zagadać do jakiejś obcej dziewczyny bo to jest dla mnie niemożliwe, niewyobrażalne. Ale nawet gdyby i znajoma dziewczyna mnie podrywała, to nie będzie tego przecież robić w nieskończoność wobec braku jakiejkolwiek inicjatywy z mojej strony. I nic ty ie dadzą wszelkie kursy podrywania ? na nich nauczę się co najwyżej technik podrywania, ale co mi z nich, skoro żeby ich użyć, trzeba przełamać nieśmiałość. Czyli wychodzi na to że umrę sam po życiu w samotności, samotności z każdą chwilą coraz bardziej mnie przytłaczającej. Miła perspektywa, prawda?

33
48

Pierwszy dzień w pracy

A miało być tak pięknie… Każdy teraz szuka roboty, a tu robota zadzwoniła do mnie! A dokładniej znajomy który ma stoisko w galerii z odżywkami dla sportowców i koksów. Powiedział, czy chciałbym u niego popracować od… jutra! Oczywiście się zgodziłem, wcześniej uprzedzając, że o tych wszystkich odżywkach nie mam bladego pojęcia, kumpel odpowiedział „nic się nie bój, w kilka dni ogarniesz”. No i poszedłem pierwszy dzień i po raz pierwszy w życiu dowiedziałem się o istnieniu ok 4/5 specyfików… do tego na półkach ok. 300 preparatów, każdy do czegoś innego… Coś tam oczywiście ogarnąłem, ale to były podstawy podstaw, a to nie podobało się klientom. Na jedną osobę, która wiedziała po co przychodzi, przypadało 5 którzy widzieli we mnie eksperta. Oczywiście na chwilę. Bo 3/4 klientów stanowią dresy, które nie dość, że nie potrafią się wysłowić to jeszcze się srają, że nic nie wiem, mimo że staram się tłumaczyć, że to mój pierwszy dzień! Mało? No więc w międzyczasie coś się z kasą fiskalną zjebało. Wychodził co drugi paragon, dzwonie z tym do szefa, a on: nie martw się, pewnie coś źle naciskasz. Nie pomogły tłumaczenia, że na 100% nie zrobiłem błędu. No i nadchodzi koniec 12-stogodzinnego (!) dnia pracy w tym jebanym upale, gdzie co 3 godz. powinienem wymieniać ubranie, bo moje się całe lepi! Aha, koniec dnia wystarczy zrobić raport. Nic prostszego prawda? Kliknąć 4 razy „OK” wyjdzie paragon i FAJRANT! Ale paragon, a jakże! Nie wyszedł! Dzwonie do tego znajomego szefa i mu o wszystkim mówię, ten już się wkurzył i zaczął mieć pretensje, że coś zjebałem. Po przekonaniu go, że to jednak wina sprzętu wpadł na pomysł, że mogła zaciąć się rolka w kasie i nasza rozmowa wyglądała tak: – Otwórz kasę i wyrwij paragony. (W środku były dwie rolki, jedna z drukiem druga pusta. Więc wyrwałem tą z drukiem) Mówię: Zrobione! On: ale mam nadzieje, że nie wyrwałeś tego po lewej stronie! Ja: Yyyy… właśnie wyrwałem tą z lewej, bo tylko ta była zapisana. No i wtedy dostałem mega zjebkę!! Że to był paragon do skarbówki i że nie można go wyrywać ogólnie, że to na bank ja coś zjebałem! (Uprzedzę komentarze, że wcześniej na kasie pracować miałem przyjemności). Myślicie chujowo? To jak nazwać to, że tego pierwszego dnia brakowało w kasie 20 dych (nie wiem jak to się stało) i musiałem to dorzucić ze swojego portfela. A na sam koniec wracając o 22 (do domu do tej roboty muszę dojechać jakieś 30km) przed maskę wjebała mi się sarna!! Zobaczyłem ją ze dwa metry przed maską i tyle, że odruchowo, zestresowany odbiłem na drugi (na szczęście wolny) pas! Jak na jeden dzień wystarczająco chujowo, co? 😐

27
40

Panny

Wczorajszej nocy przekonałem się jakie dziewczyny mogą być wredne. Wczoraj jak to codziennie szedłem do pobliskiego pubu. Myślę sobie, fajnie będzie, panna wpadnie, pogadamy sobie, postawie jej coś. Przyszedłem do tego baru, a co widzę? Ta rura całuje się z innym! Ze smutku się najebałem, bo co innego można zrobić w takiej sytuacji? Teraz sobie siedzę na kacu w domu i cały czas nie mogę przestać o tym myśleć ehh Śrut!

22
57

Blachoodporni

Pracuję codziennie do 21, a że mieszkam w małej miejscowości to muszę do pracy przejechać jakieś 20 km. Wracając jadę przez różne wioski. Po 21 jest już ciemno, a na drogi wychodzą wszystkie pijaczki i wiejska gangsterka… Wkurwia mnie to, że są w ogóle niezauważalni kiedy jadę! Nie noszą na sobie nic odblaskowego i za chuja nie widać czy przede mną nie idzie jakiś kretyn, a często zauważam ich dopiero przy wyprzedzaniu! Wczoraj jakiś chyba blachoodporny koleś szedł po środku mojego pasa ruchu! Zobaczyłem go oczywiście w ostatniej chwili i w porę zdążyłem odbić w prawo… Serce mocniej zabiło, bo przecież mógłbym takiego potrącić! Albo kiedy gwałtownie skręciłem z na przeciwka mógł jechać ktoś inny, albo gdybym go przejechał? Wtedy bym się już chyba nie pozbierał w sobie, o ile miałbym na to szanse nie idąc do pierdla! Winę oczywiście ponosi kierowca, bo nie zachował szczególnej ostrożności, lub nie obserwował sytuacji na drodze… Wkurwia mnie ta nieodpowiedzialność ludzi! Nie mówię, że mają chodzić w kamizelkach odblaskowych, ale niech chociaż coś maleńkiego na ubraniu co mogłoby pomóc zobaczyć ich w nocy, a jeśli już nie mają to niech po pijaku nie wpierdalają się na jezdnię!! Ja nie mam ochoty mieć na sumieniu zdrowia lub życia jakiegoś kretyna…

14
45

Wakacje…

Wakacje, czyli nuda i… fizyka na „kampanię wrześniową”. No pierdolone zadania. O ile teoria jest całkiem do rzeczy, to zadania to jakaś porażka. Siedzę w domu, pogoda się zjebała, ani nigdzie wyjść ani nic… A nawet jakby była, to i co z tego, jak w środku lata ma się pieprzony katar, boli łeb i nie ma się ochoty ruszać z łóżka!! I ani na basen, ani nic. No chujnia! I jeszcze ten cholerny ból istnienia, poszukiwanie sensu w bezsensie i rozważanie nad czymś nad czym nie ma co rozważać… No bo co rozważać nad życiem, trzeba do cholery żyć, a nie…!

40
67

Parszywe plociuchy

Ludzie to są doszczętne świnie. Pierdolą co im ślina na język przyniesie. Ostanio dowiedziałam się od osób trzecich, że mój chłopak siedział niby w więzieniu. Gdy przyszło co do czego to ta osoba, która to mówiła słyszała to jeszcze od kogoś innego. To po chuj to powtarzać. Albo kumplowałam się z taka dziewczyna, właśnie koleżanka tej szmaty, która nagadała tak o tym wiezieniu. No i tak wyszło, że z tą dziewczyną się pokłóciłam o głupią drobnostkę. To ta już nawyciągała wszystkie moje brudy nawierzch. Zrobiła ze mnie ćpunkę i kurwę. Skąd się biorą tacy ludzie. Nic tylko ich powybijać. Najgorzej to moja sąsiadka i jej parszwy ryj będę musiała codziennie oglądać. Chujnia, że szok…. eh

35
54

Seks

Wiem że to pewnie temat już oklepany itd. Ale ja już nie mogę. Mam dziewczynę już długo a nie pamiętam kiedy to ostatni raz robiłem. Pierwszy wyjazd na parę dni pod namiot – dostała okres, ok rozumiem, przebolałem. Teraz znowu trafiło się pod namiot; wziąłem „sprzęt” tak jak chciała, było trochę alkoholu, miło, dużo czułości, buziaczki itd. Pała mi furkocze jak ruski wentylator na samą myśl że za jakąś godzinę to zrobimy ale co? chuj, zaczęła narzekać że źle się czuje, że chyba grypa – faktycznie źle wyglądała, stan gorączkowy itd, przecież siłą jej nie zmuszę. Wszystko rozumiem ale jak można mieć takiego pecha ja się pytam??!! Zaraz koniec urlopu więc chuj, znowu zapierdalanka 5 dni w tygodniu na 3 zmiany, zmęczenie, obowiązki i te sprawy. Jestem już tak sfrustrowany że myślę nawet o zdradzie. Niby mogę z Renią ale to nie to samo xD Pozdro, chujnia i śrut Panie i Panowie.

35
56

Światła w aucie

Wkurwia mnie to, że zapominam zawsze wyłączyć światła w aucie. Przychodzę, otwieram samochód i już wiem, że będę musiała żebrać o pomoc z akumulatorem, się upokarzać. Bo to jest dla mnie za trudne żeby zapamiętać, że wyłączamy światła. I potem proszę o pomoc: ma pan dać podłączyć się do akumulatora- i se koleś myśli, że stosuje podryw na auto. A jak mi ktoś powie, że nie mam nawyków, albo że mam za krótko prawo jazdy to mnie chce jego mać zalać (mam prawko długo, tylko jestem za tępa żeby zapamiętać). Jeszcze jak się podłączę już pod kogoś, przekręcę kluczyk, to tak ten silnik pierdzi, to jest tak żenujące, a ja tak cała wkurwiona, i dokładka „proszę się nie denerwować”, że mało mi się cipa na lewo z wkurwu nie przewróci. Cała się pocę, jestem mokra, wkurw narasta, ja siedzę w aucie, a ktoś stoi nade mną i jestem cała w proszku, mam zjebany dzień i mam ochotę skopać temu co mi pomaga jaja. Potem jak już odpalę, to co? Zapomnę włączyć światła i mi migają na ulicy. Powinno się skonstruować światła automatyczne skoro cały rok trzeba mieć podczas jazdy włączone. Ja jestem tak skołowana, że jebnę zaraz to auto!

30
46

Muchy

Zastanawiam się, czy tylko u mnie latają te jebane muchy?! Żyć nie dają po prostu! W ogóle nie wiem skąd się biorą. Pal go sześć, gdy są takie małe, ale te wielkie zielone tak mnie wkurwiają, szczególnie jak mnie budzą o 5 nad ranem i nie dają zasnąć, a wylecieć z pokoju za chiny nie chcą! To już wolę komary, bo je tylko słychać kiedy podlecą Ci do ucha!

37
46