Czy nikt do cholery nie widzi ile tego plastiku się wszędzie szlaja?! W szkole jakieś panienki co to niby takie piękne, a pokrzywione i wymalowane mordy mają. Po ulicach nie raz się widzi taką piękność w chińskie różowe ciuszyska poubierane z telefonikiem w ręku, wytapetowaną, a pod tym niby-makijażem warstwa potu i brudu. O wystających „schabach” i wałkach nie wspominając. A to co najbardziej wkurwia to to, że niektórzy osobnicy płci męskiej deklarują, że w plastiku nie gustują, a ganiają za nimi! Chyba gdyby te dziwki się nikomu nie podobały to by ich nigdy nie było! Czy prawdziwe kobiety z krwi i kości jeszcze istnieją? Niedługo butelkę po Coli zaczną za bóstwo uważać!
Kategoria: Bez kategorii
O prawdziwej miłości
2011-07-08 23:43Co Wy wiecie o miłości, ludzie litości. Nic nie wiecie. Od lat widuję „zakochanych” i na śmiech mi się zbiera. Dziewczynki które piszą „waham się pomiędzy tym a tym” albo „kocham go” by po miesiącu kochać innego. Inna rzecz, że kobiety nie potrafią prawdziwie kochać, co jest powszechnie wiadome. Kierują się tylko własnym dobrem, później dobrem dzieci. Tak, kierowane hormonami kobiety potrafią prawdziwie kochać tylko dzieci, własne dzieci. Prawdziwa i czysta miłość do innej, obcej osoby to domena niewielkiej garstki mężczyzn, przewaga to tępe zwierzęta o czym też wszyscy wiemy. Ludzie nie macie wyższej wrażliwości i nigdy nie dowiecie się czym jest prawdziwa miłość. Nie ma wyborów, nie ma porównywania, prawdziwa miłość wszystko przyjmuje takie jakie jest, akceptując w pełni wszelkie wady. Jeżeliby dziewczyna którą kocham zdradziła mnie 100 razy, przestała się myć, przytyła 30 kg to czy przestałbym ją kochać? Nie. Czy mógłbym ją zranić słowem choćby? Nigdy. Wspomnienie tego uczucia nie pozwoliłoby mi pomyśleć nawet o kimś innym. Prawdziwa bowiem miłość jest jedna, to miłość platoniczna, to przeżycie wewnętrzne jednostki, nie interakcja z drugą osobą. Współodczuwanie miłości nie jest możliwe, to tylko związek oparty na bilansie zysków i strat a nie miłość. Dlatego też powiadam Wam, którzy uważacie, że kochacie i jesteście kochani – mylicie się.
Po piszemy?
2011-07-08 23:43Ale mnie wkurwia jak ktoś pisze do mnie pierwszy raz (nie koniecznie do mnie) w celu poznania się czy coś i pisze „po piszemy?” KURWA MAĆ, ludzie to się pisze razem! Przecież to nawet się w oczy rzuca, że coś jest nie tak jeśli jest to osobno! Popiszemy KURWA!! Razem! Razem!
Zryw
2011-07-08 23:43Czara goryczy się przelała. 2 lata posuchy. 2 LATA samotności. Żadnego księcia, a jak już to jakaś ciota z mielonką na mordzie. Każdy typ tylko by poruchać chciał. Do wczoraj, kurwa. Bo okazało się, że moja miłość jednak potrafi używać komórki i zaproponował spotkanie. Zawijam kiece i lecę. I wszystko byłoby miodzio, gdyby nie tego samego wieczoru ktoś dla mnie ważny powiedział, że chciałby coś więcej. No kurwa, proszę o litość. Ale to jeszcze nie koniec „mody na sukces”. Telefon, który odebrałam dzisiaj rano rozjebał mnie doszczętnie. Kolega proponuje spotkanie w Walentynki. Pojebańcy. Czekałam tyle, aż jeden się odezwie to dostałam czego chciałam. Wkurwienie nieziemskie, pozaplanetarne wręcz. Czuję, że mam jakiś limit. Teraz się nie zdecyduję to spędzę kolejne obsrane lata z moim równie obsranym psem.
Dzieciństwo, patalogia i inne skarby mego życia
2011-07-08 23:43Kumpel mojego faceta (22 lata oboje) chyba za mną nie przepada. Słyszy wiek „16 lat” i od razu ocenia ludzi po ich wieku jak również oskarża go o pedofilię (no może niby 'trochę’ żartobliwie, ale mnie to drażni). Zapewne uważa mnie za dzieciaka, ale nie ma prawa wygłaszać fałszywej, niesprawdzonej oceny wszem i wobec. Dodam jeszcze, że nie mam łatwego życia rodzinnego, gdyż matka wpierdala psychotropy i pije na umór. Jest trzeźwa tylko jak idzie do pracy (dzięki Bogu chociaż tyle), a w wolne dni leży w wyrze, ma jakieś halucyny czy co (widać po jej wyrazie twarzy) i ogląda zasrane telenowele. Tata na nią krzyczy, co znowu z sobą zrobiła, ale jak jemu karze iść po 0,7 to się nie sprzeciwi, tylko jeszcze kasę od niej bierze z jakimś zyskiem (skąpiec). Ona wychleje to w 3h i wali sobą o ściany i podłogę, potem wygląda jak jakiś boxer po walce. Jak byłam o wiele młodsza (5-12lat) to było o wiele gorzej, bo nie wiedziałam, co się dzieje. Wyciągała mnie na miasto o 20 i jak byłyśmy o północy w chacie to był cud. Wchodziła do restauracji, pubów itd. po to żeby pic i wpierdalać. A ja tylko błagałam ją, żebyśmy już do domu poszły, co czasem dawało marne efekty i jeszcze na mnie się publicznie wydzierała i czasem dochodziło do kary fizycznej. Udawałam jak tylko mogłam, że jest w porządku, bo niektórzy chcieli dzwonić po policję, że pijana matka z dzieckiem bla bla bla… Podtrzymywałam ją – ja małe dziecko 7 letnie – i prowadziłam do domu (zawsze uważnie sprawdzałam ile przystanków gdzieś jechałyśmy). Kiedy wracałam ze szkoły, modliłam się do Boga (wtedy jeszcze w Niego wierzyłam), aby mama była „normalna”- tak to wtedy nazywałam. Miałam trudne dzieciństwo…dalej nie jest ono łatwe. Sądzę, że ścierpiałam i doświadczyłam tyle ciężkich sytuacji, iż musiałam dorosnąć wcześniej od innych dzieciaków, którzy żyli bezpiecznie i których rodzice dawali przykład i dbali o nie. Wiem, każda rodzina może mieć problemy, ale czasem zdarzają się takie przypadki, że szkoda gadać… Peace & Love!
Telefony dotykowe
2011-07-08 23:43Mniej więcej od 6 miesięcy podjarany jak Rumun na suchara na wymianę telefonu, bo ile już można używać ceglastą Nokię, która przeżywała akurat już 4 telefon, czekałem sobie śliniąc się na nową ofertę. I oto przyszedł ten dzień, jak malutkie dziecko zachwycony nowymi możliwościami wybrałem sobie zajebiaszczy smartfonik! Pełen dotyk, zajebisty procek itd. itp. no miliony możliwości, aż tu nagle bo tydzień po, dokładnie dzień egzaminu i coś musiało się spierdolić, a co? Nowy telefon i dokładnie dotyk czyli najważniejsza funkcja tego popieprzonego telefonu! Stary telefon czy zima czy upał czy trzęsienie ziemi wszystko przeżywał, mogłem nim rzucić o ścianę w chwili zdenerwowania, a i tak zawsze zadziałał, i najlepsze mogłem sobie nim otworzyć piwo! A teraz Technika poszła na przód tak, jakoś tego nie widzę!!!
Brak siły na cokolwiek
2011-07-08 23:43Kolejny dzień urlopu przepierdolony na siedzenie przed kompem. Nie wiem, co mam robić, nic mi się nie chce, a jednocześnie dobija mnie, że nic produktywnego nie robię. Moja schiza nie pozwala mi na wyjście samej z domu, a nie mam nikogo kto poszedłby ze mną. Mąż w pracy, przyjaciele setki kilometrów stąd.
Egzystencjalna rozkmina
2011-07-08 23:43Jak to jest, że przywódczy naszego pięknego kraju mają nas, młodych ludzi głęboko w dupie jednocześnie pierdoląc w mediach abyśmy się więcej ruchali bez zabezpieczenia! Jak pytam, jak mam zdecydować się na założenie rodziny gdy nie ma do tego warunków, które zagwarantowały by mi w miarę spokojny żywot. Pomimo wieku 24 lat mieszkam z rodzicami, pracuję jak pojebany robot, etat plus nadgodziny i ledwo wyciągam 2 koła. Wiadomo człowiek chce czasami poszaleć, no kurwa młodości mi nie zapierdolą przecież pajace z rządu także odkładam te marne grosze aby w przyszłości nie zadłużyć się na całe życie by kupić własne mieszkanie. Chce mieć chociaż jakiś większy kapitał na start ponieważ nie mam co liczyć na mieszkanie po babci. Także, małe podsumowanie mojego żywota, praca, jakaś impreza, randka i oszczędzanie, mając jednocześnie świadomość że w cywilizowanym kraju pracując w moim zawodzie + nadgodziny moja skarpeta w banku była by już całkiem wypchana ale nie, tu jak zwykle wszystko odwrotnie. Plan mam taki kurwa, do 30 chce mieć swój własny kąt bez złodziejskich kredytów ale kurwa jakim kosztem. Co tu wybrać. Szaleć co weekend ruchać dupy po hotelach i ryzykując że w pewnym momencie obudzę się na śmietniku bez grosza przy duszy czy odmawiać sobie wszystkiego aby zagwarantować sobie bogatą przyszłość co w rozumieniu znaczy najniższy poziom życia na zachodzie. Nie jestem, informatykiem, czy inżynierem, nie mam żadnego talentu który zagwarantował by mi dostanie życie, jestem przeciętnym pracowitym człowiekiem, zbulwersowanym, że kraj mnie rucha w dupę. Nie tak dawno podniosłem sobie kwalifikację po czym poszedłem do szefa poprosić o jakaś podwyżkę z tego powodu, wystarczyło by głupie 50 zł dla motywacji, a ten gnój nie dość, że mnie wyśmiał to jeszcze zarzucił jakże motywującym do życia tekstem… Pana tu nikt nie trzyma, jeśli dla Pana to za mało proszę szukać innej pracy! Sami widzicie taki skurwiel udaje, że nie wiem, iż praca na czas nieokreślony w tym kraju jest złotem.
Kobiety…
2011-07-08 23:43Chujnia, śrut i jeszcze kilo piasku. Przyjaźń. Najgorsze co można usłyszeć od dziewczyny, którą się kocha. Tak, dobrze myślicie, właśnie to usłyszałem. I pokazuj tu kurwa, że Ci na niej zależy, lataj za nią, bądź zawsze w ważnych chwilach przy niej, doradzaj, pocieszaj, odciągaj od złego. Powiedzcie mi, na chuj to?
Polska od morza do morza
2011-07-08 23:43Wczoraj rozmawiałem z kolegą, jakoś tak zeszło na tematy polityczne i koleś, który lubuje się w czytaniu różnych przepowiedni przypomniał mi „proroctwa” o. Klimuszki. Nie będę się o nich tu rozpisywał, kto chce, ten poczyta, ale jedna sprawa mnie poruszyła najbardziej, a mianowicie w niedalekiej przyszłości „Polska od morza do morza”. Kolega, narodowiec, się cieszy, a ja mu na to: A PO JAKI CHUJ CI POLSKA OD MORZA DO MORZA? W tym pierdolonym kraju nie jesteśmy w stanie zadbać nawet o ten kawałek ziemi jaki mamy, nie potrafimy nawet jednej drogi wybudować porządnie, tak żeby po 2 latach się w dziurę nie wpierdolić jebanym kołem, więc po kiego chuja nam jeszcze więcej km2? DO dupy z taki przepowiedniami, toż to jakaś masakra, jeszcze większa powierzchnia rozpierdolonego gospodarczo, politycznie i kulturowo regionu…
