Mam pewien problem z moją ukochaną. Oboje mamy po 25 lat, jesteśmy już razem 3 lata i 2 miesiące, ale ona nie chce żadnych większych zobowiązań. Mianowicie chodzi o to, że ostatnio zacząłem z nią rozmawiać o naszej wspólnej przyszłości. Nie jesteśmy już dziećmi, ja bardzo ją kocham, ona mnie też (jak zapewnia za każdym razem), czuję się z nią szczęśliwy, więc zacząłem myśleć o tym, żeby nasza znajomość bardziej się „rozwinęła”. Nie chciałem jej się tak od razu oświadczyć, bo wcześniej chciałem wybadać, jaki ona ma na to wszystko pogląd. I co? Okazało się, że ona postanowiła sobie już dawno temu, że nie wyjdzie za mąż, bo nie wierzy w udane małżeństwa, itd. Obsypała mnie jakimiś argumentami zupełnie z „kosmosu”, więc ja już naprawdę nie wiem, co mam teraz robić. Ona chce żyć stale w „wolnym związku”, tyle tylko, że ze mną tego nie ustalała. I chujowo, bo teraz nie wiem, co i jak. Liczę, że z czasem jej przejdzie takie myślenie, ale na chwilę obecną moje plany o oświadczynach legły w gruzach. Chujowo na maksa…
Kategoria: Bez kategorii
Mały penis
2011-07-08 23:43Małe penisy są niby takie do dupy ale jednak takie przynajmniej nie bolą i też mogą zadowolić partnerkę, a duże pały bolą i wychodzą uszami.
Idiota nade mną, idiota pode mną …
2011-07-08 23:43Moja firma mogłaby być naprawdę fajną firmą, gdyby nie pewien szkopuł… dyrektor jest idiotą, a w dodatku to kobieta i nie jest Polką. Nie, że wszystkie kobiety są głupie… chodzi mi o to, że działa w sposób zupełnie nieprofesjonalny, chaotyczny, a w dodatku działa emocjonalnie. No i ma poczucie swojej nieomylności oraz grupkę wiernych piesków (zatrudnionych zresztą przez nią), którzy ją w tym wszystkim utwierdzają. Nawer pogadać z nią nie można, bo nie zna polskiego, a ja się angielskiego uczyć nie mam zamiaru, bo w końcu robię w Polsce więc po chuj mi znać angielski. Dobra, wiem że teraz takie czasy, że warto. Ale myślę sobie, że jak bym robić chciał zagranicą to wartałoby znać język kraju, w którym mam zamiar pracować, nie? Zresztą, chuj z tym, generalnie baba się nie nadaje, jej dyrektorowanie opiera się na donosicielstwu i na tym bazuje. Sytuacja jest o tyle do dupy, że część donosi, część (większość) się boi o swoje dupy i każdemu debilizmowi przez nią wymyślonemu przyklaśnie i w zasadzie tylko nieliczni mają swoje zdanie. Ja już jestem na cenzurowanym, zastanawiam się tylko kiedy i pod jakim pretekstem mnie wypierdoli. To, że tego jeszcze nie zrobiła oznacza, że albo w moim fachu jest posucha, albo ma jakiś plan. Generalnie mam to w dupie, bo zawsze się jakąś robotę znajdzie. Szkoda tylko tej firmy, bo wychodzi mi, że ona ją zgnoi, a mogłoby być zupełnie nieźle. Doprawdy nie wiem skąd właściciel wytrzasnął takiego kandydata na dyrektora. Podobno wygrała casting… zastanawiam się właśnie jakich dopiero debili musiała mieć za kontrkandydatów. I na koniec pytanie retoryczne: jakim człowiek może być skurwysynem, żeby donosić na współpracowników, jak ktoś może się myć rano i patrzeć w lustro… co ciekawe większość tych ludzi to kobiety, nawet niebrzydkie…
Kręgosłup, Rodzina, Miłość i Ściema
2011-07-08 23:43Powiedzmy tak. Mam problemy z kręgosłupem, których nigdy nie miałem. Prowadziłem aktywny tryb życia, sztuki walki itp. Ale pojawił się zajebisty ból i co tu zrobić… Rodzinka po części ma to gdzieś… Nie interesują się tym. Lekarz już miesiąc próbuje mnie zdiagnozować i chujnia… Na dodatek moja dziewczyna nie chce słyszeć o tym, że coś mnie boli i coś mi jest, bo zaraz mówi że jestem egoistą! Jestem zdany sam na siebie! Chuj i orzeszki (:
Szkoła
2011-07-08 23:43Wkurwia mnie to, że już od przedszkola straszą mnie szkołą. W przedszkolu mówili: w podstawówce już nie będzie tak łatwo (było). W podstawówce straszyli, że w gimnazjum to już się zacznie nauka (mylili się). W gimnazjum straszyli szkołą średnią (głupi ludzie), a tak naprawdę z marmolady zapamiętałem jedną zasadę: „Jebać policję , tylko Łuczak ma prawo nas sądzić”. Wiec strzeżcie się Zespołu Szkól Gastronomicznych i Hotelarskich.
Samotność na maxa
2011-07-08 23:43Cześć. Zacznijmy od a) Sam fakt, że wszedłem na tą stronę świadczy, że jestem samotny. Wy też. b) Fakt, że piszę o tym co mnie boli do obcych ludzi, wystawiając się jednocześnie na ich – momentami niesprawiedliwą – krytykę. Jak już w temacie wspomniałem, sprowadza mnie tutaj samotność. Nie żebym nie miał znajomych (bliższych i dalszych), kilku przyjaciół. Mimo wszystko czuję, że ze wszystkim jestem sam. Sam ze swoimi problemami, marzeniami, pierdołami. Czuję się jakiś niekompletny. Mam z kim o tym pogadać, ale nie chce mi się już gadać. Tylko czasami, jak teraz, ryja nie ma do kogo otworzyć, a w sufit dłużej już patrzeć oczy bolą. Dodam, że nie jestem brzydki ani nawet głupi. Mam specyficzne poczucie humoru, ale ludzie mnie lubią. Tak, nie mam dziewczyny. Pewnie one wiedzą lepiej dlaczego czuję się teraz samotny.
Chujowa sytuacja na rynku pracy
2011-07-08 23:43Tytuł mówi sam za siebie. Dolary przeciw orzechom, że nie tylko ja jestem w sytuacji tzw. „szukania pracy”. Krótko o sobie: mgr inżet państwowej uczelni technicznej, logistyka produkcji. Pierwsze dni po obronie: miłe zaskoczenie, – są oferty pracy! Szok! A że było to tydzień temu, to do tej pory wynalazłem około 15 konkretnie pod mój profil. Dodam, że szukam w obszarze województwa. Po odpicownaniu ciwika i akcji spamerskiej, oczywiście po tygodniu nawet jednej odpowiedzi. Doświadczenie mam, na studiach od 2 roku zawsze pracowałem, wykonywałem przeróżne roboty i byłem człowiekiem wielu zawodów no ale co? Gówno. Zastanawiam się, jak się czują magistry po filozofii, historii, politologii czy innym czymś tam. Te techniczne barachło, które skończyłem wcale mnie nie predysponuje do zajęcia pierwszego miejsca w wyścigu szczurów, choć nadal mam płonne nadzieje, że jednak coś się ruszy. Pytam znajomków, co kończyli studia rok temu i co słyszę: jeden łepek pracuje u taty, drugi u wujka, trzeci został rachmistrzem spisowym, czwarty i piąty zostali na uczelni, paru faktycznie pracuje w zawodzie i cieszy michę na logistycznej fuszce, za marne grosiaki. Pytam się, jak wyglądała ich droga do roboty, a tam: no ja wysłałem 120 CV, ja 200, ja czekałem 8 miesięcy, a ja 9. Nie ma to jak wiadomości pozytywne… Z nudów przeglądam sobie ogłoszenia londyńskiego gumtree, u mnie w województwie pracy ofert sztuk: 1237, Londyn: 24569. znalazłem świetną ofertę dla pakowacza z Holandii, jak tak dalej pójdzie to zataję swój status magistra i spakuję plecak i pojadę z tego pojebanego kraju… Najgorsze jest to, że mnie już nosi po tygodniu bez odzewu, a jak pomyślę, że mam gnić na dupie ściemniając przez 7-8 miechów to mnie zalewa żółć. Ave!
Pierwsza poważna chujnia
2011-07-08 23:43Nigdy nie doświadczyłem prawdziwego stanu chujni, do tej właśnie pory. Mam chujnię zdrowotną (poważną) i towarzyską (przyjaciele mnie opuścili, itd., chuj im w d… Obawiam się, że kiedyś osiągnę jedenasty poziom, przynajmniej chwilowo. Pozdrawiam 😉
Zafajdane życie
2011-07-08 23:43Pewien czas temu poznałem dziewczynę. Jest ładna i sympatyczna, może nie ideał ale przecież idealnych ludzi nie ma, prawda?! W każdym bądź razie moja chujnia polega na tym, że ów dziewczyna jak się niedawno dowiedziałem za niedługo przeprowadza na stałe, spoko gdyby to było 50 czy tam 100km, jakąś bym sobie z tym poradził, ale jak na złość ona wyjeżdża na drugi koniec kraju ;( Najgorsze jest to, że bardzo ją polubiłem i miałem pewne „plany” ale jak zawsze życie musi mi wpierdolić jakieś jebane kłody pod nogi! Wiem, że „tego kwiatu jest pół światu” ale dlaczego właśnie ona i właśnie teraz? Nie mogli się przeprowadzić pół roku wcześniej, gdy jej jeszcze nie znałem? ;(
Jakże popularny problem
2011-07-08 23:43Dzień dobry! Moja historia zaczyna się od szczęśliwego związku z pewną dupą, były marzenia, plany, zaręczyny, pierwszy samochód. Mieszkaliśmy u rodziców (moich), miejsce było więc dlaczego nie! Dziewczyna nie olała i jestem sam, z kredytem, opłatami za studia, i innymi wszystkimi kosztami. Przeszedłem już okres rozpaczy, i stwierdziłem, że ja się z tego podniosę, raty spłacę, szkołę skończę, TYLKO w huj nie mam motywacji bez niej, sensu nie widać, a nawet bzykanie stało się nudne.
