Juicyroots

Witajcie. Chciałbym prosić administratora o zatwierdzenie tego postu. Moja koleżanka przechodzi ostatnio trudne chwile. Wielu ludzi krytykuje ją, twierdząc, że nie posiada umiejętności kulinarnych i nie prezentuje swoich zdjęć atrakcyjnie. Wiem, że bardzo jej na tym zależy i obawiam się o jej samopoczucie oraz stan psychiczny. Pomimo trudności jest niesamowicie ciepłą osobą i daje z siebie wszystko. Chciałbym w ramach wsparcia udostępnić link do jej Instagrama. Jej profil skupia się na wegańskim jedzeniu, mini cosplayach oraz oryginalnych kreacjach z kwiatów. Byłbym nieskończenie wdzięczny, jeśli zechcielibyście odwiedzić jej stronę i zostawić pozytywny komentarz, jeśli jej prace przyciągną waszą uwagę. Bóg zapłać. Serdecznie dziękuję.

https://www.instagram.com/juicyrootseu/

(Admin): Link sprawdzilem i jest bezpieczny. Blog w sumie bardzo ladny, sliczne potrawy. Przepuszczam i zycze powodzenia.

7
11

Nienawidzę kobiet

Nienawidzę kobiet, to kurestwo sie do życia nie nadaje, miałem 3 poważne związki, i na chuj to komu? Następną czy następne jak szukam, są pierdolnięte, seks to nie wszystko, zwalić można albo mężatkę ucieśnioną z neta znalezc żeby sie jebać z nią bez gumy i lać do środka, ale nigdy sie nie wiązać, bo zawsze tylko szukają problemów z dupy. Głupie suki, także jak ktoś narzeka na to że jest prawiczkiem to polecam tylko pójść na dziwki, bo szkoda zasobów materialnych i mentalnych na te wszystki suki. W ogóle nawet odechciewa mi sie na nie patrzeć, te które mają ciało zajebiste to pod kopułą najebane, narzekają na seksizm a same celowo odkrywają sie żeby idioci sie ślinili i trzepali. Suka jak zarabia 3600 netto to szuka faceta który zarabia 4500 netto, i choćbyś sie zesrał to i tak nic nie zrobisz, to wszystko wina internetu i tego spierdolenia, kiedyś internet służył do piracenia gier muzyki i filmów, forów elektronicznych i mechanicznych informatycznych. A dzisiaj istragramy pizdobuku i inne syfy jak jutuberzy kołcze srołcze buntują te kobiety i facetów przeciwko sobie. Tak samo te memy, memy też są takie które wojnę płci prowadzą, że facet musi zarabiać ,a to że kobieta ma gale z połykiem robić, zamiast każdy do swego porozumienia dojść. Kurewskie życie

31
4

Świnie w rodzinie

U mnie w rodzinie są same świnie. Jak potrzebujesz jakiejkolwiek pomocy, porady, pożyczki etc. nie ma szans. Nikt nie chodzi na urodziny, święta czy nawet na ostatnie pożegnania , czyli pogrzeby. Po prostu każdy ma każdego w dupie. Czy ktoś z was też tak ma ,czy też tylko ja miałem sposobność znaleźć się w takiej popierdolonej rodzinie ??

12
2

Chyba nie lubię być szczęśliwy, albo to moja nadinterpretacja?

Jestem w związku z kobietą prawie 6 lat. Aktluanie mamy kryzys, rozpierdala sie ot tak i sie buduje, huśtawki emocjonalne, pierdolenie. Nie chce wam pisać o co w związku chodzi i co sie w nim dzieje, bo tego gówna za dużo, może w wordzie napiszę wypracowanie i potem wkleję, ale nie mam też na to siły, chuj z tym. Ale powiem wam co sie u mnie w psychice dzieje. Szukam kobiety innej na boku, jedna ma własną firmę jednoosobową, druga to stara emerytka, ja mam 29 lat, ale emerytka 65lat, a ta druga ma 34 lata. To nie ważne, tu chodzi o to że moja kobieta wkurwia sie, użala, męczy, narzeka, ja też jestem narzekacz niezadowolony z życia, ale ona nie tym przebija, ja zawsze coś pozytywnego znajdę, ona nie. Męczy mnie ona moja kobieta. Ale jak z tymi dwiema piszę i rozmawiam telefonicznie, kilka spotkan zaliczyłem, to mnie one też wkurwiają, bo mają jedyne ich problemy to pogoda i w co sie ubrać, gdzie na wakacje jechać, takie lekkie duchy to są jakby, i kasy mają, nie narzekają na pieniądze, wkurwia mnie to, wolę już słyszeć darcie mordy mojej kobiety przez telefon że okien nie zdążyła umyć albo że garów nie pozmywała aniżeli tych dwóch dup, że robiły fajne zdjęcia gór i widoków, wolę jęczenie mojej kobiety o robote kase i byle gówno darcie mordy, niż słuchanie tego że tamte dwie cieszą sie życiem jakby byli nastolatkami, wkurwia mnie to, niewiem czemu, ja jestem zniszczony psychicznie już przez moją połowicę? Albo z natury taki jestem? JAPIERDOLE

4
4

Wojna bankierów

Rosja vs Ukraina. Izreal vs Palestyna.

Najpierw wyjaśnię o co mi chodzi z wojną:
Mam na myśli stan podniesionego pogotowia i to, że ludzie mają wspólny cel, czy wspólnego wroga. Bo spójrzmy prawdzie w oczy… na ziemi żyje 7miliardów ludzi. Ile wojna nawet o zasięgu globalnym (mówię o konwencjonalnej) może pochłonąć ofiar? Miliard? Dwa w najlepszym razie… Z resztą przeludnienie to problem sztucznie napędzony.

To generalnie wina bankierów. Jest coraz mniej pracy (fizycznie), więc coraz mniej ludzi jest sobie w stanie wybrać cel w życiu. Dług publiczny urósl do niebotycznych rozmiarów. Kapitał też już w zasadzie rozkradziony, więc nawet jak jesteś sprytny, to bez koneksji nie wgryziesz się w establiszment.

Ludziom zwyczajnie zaczyna brakować celu – zwłaszcza młodym…zostali sprzedani w niewole ale okazuje się ze roboty i sztuczna inteligencja będa budować pyramidy…wiec co zrobić z takim niewolnikiem…albo dać mu szpryce, albo inflacje i bezrobocie i sam zawisnie na sznurze na własnym kredycie.

Biedni młodzi…Zarżnięci w chujowej robocie po 8 godzin dziennie, bo musisz coś wpierdalać…i wyprzedzic infalcję.

Przynajmniej ja jako emeryt przetrwam. 13 i 14-tka i co zaruchałem to moje. Nie mówiac o tym ile sie nakradłem po 1991. Dziwie się tylko ze młodzi nie zajebali takich starych grzybów jak ja. Widocznie sa zbyt zajęci graniem w gry komputerowe, ale jak podniose im rachunek za prad to beda jak chinczycy za miske ryzu lezec na ulicy robiac tik-toki.

Ach zycie jest piekne. Pozdrawiam młodych z pod sciany płaczu – Donald Kaczynski.

21
1

O co chodzi w zyciu? –

To nie bedzie zadna z tych politycznych chujni co ostatnio sie pokazuja. Bedzie to takie krotkie zyciowe narzekanie i wyciaganie wnioskow z zycia w jednym.
Dzisiaj doszedlem do wniosku ze Zycie to relacja z ludzmi…..mieszkam za granica, i wzielo mnie na nostalgie. „Wygooglalem”strone do sprawdzania imion/nazwisk itp i wiekszosc ludzi ktorych znam ZYJE czyli jest w jakiejs relacji. Perfekcjonizm i izolacja zabija od srodka, zapamietajcie, i mowie to tez do siebie. Ktos powie ze na tych facebookach /instagramach i innych dyrdymalach to na pokaz, sztuczne, pewnie tak jest, ale to ciagle sie cos dzieje w ich zyciu. Maja historie mniej lub bardziej zabawne ktore mozna opowiadac. A to Komunia, a to Chrzciny, a to jakies wesele, pogrzeb itp. Np takie wesele. Zamawianie sali, wystroj, jedzenie, jezdzenie po rodzinie zeby rozdawac zaproszenia i wogole.
Za niedlugo swieta, choinka…..Ogolnie, trzeba sie cieszyc ze wszystkiego co sie w zyciu ma i otrzymuje, i smiac sie nawet ze swoich porazek ktore sa trudne do przelkniecia.

6
3

Jestem głuchy i niczego nie rozumiem

Mam zamożnego kolegę. Powiodło mu się w biznesie i dorobił się niezłej kasy. Kto by pomyślał, że zaczynał od handlowania strojami kąpielowymi na targowisku. Mniejsza o to bo nie o tym będzie mowa. Otóż ten mój kolega jest kolekcjonerem płyt winylowych oraz CD i to się chwali. Facet zna na pamięć daty i fakty, kto i co wydał, kiedy z kim i gdzie nagrał, kto był inżynierem dźwięku, kto producentem i dużo więcej. Jest jednak druga strona jego mocy, otóż należy do grona wyznawców grających kabli. Stać go na to i nie żałuje na sprzęt stereo, który cały czas zmienia, konfiguruje, modernizuje. Wszystko to w poszukiwaniu doskonałości w brzmieniu. Do słuchania ma wydzielony pokój, który przygotowywała firma specjalistyczna. Maty, panele, nawet specjalna farba (serio). Sprowadzana z Włoch. Podobno ma jakieś specjalne właściwości akustyczne. Na samą listwę zasilającą z kablem chyba 3m. wydał kilkanaście tysięcy. Kolumny, wzmacniacz, kable i cała reszta, których nazw nawet nie potrafię napisać poprawnie, kosztowały tyle co dobrej klasy samochód. OK, w tym miejscu muszę przyznać, że dźwięk robi ogromne wrażenie, to brzmi na prawdę inaczej niż popularne, nawet drogie sprzęty z masowego rynku. To jest fakt. Nie mniej, pewnego razu, kolega przekroczył granice absurdu. Wpadliśmy na siebie przy paczkomacie… oj, przepraszam – przy urządzeniu Paczkomat (R). Ja odbierałem żarcie dla kota a kolega jakieś bezpieczniki i nowy kabel do kondycjonera. Wówczas, nie wiedziałem jeszcze, czymże ten kondycjoner jest. Zaprosił mnie na piwko i odsłuch bezpieczników… tak, nie pomyliłem się. Jechałem do gościa aby słuchać szklanego bezpiecznika, takiego, jakie się do radia wkłada. Na stole rozłożone zostały gustowne pudełeczka, wykonane tak misternie jakby zawierały najdroższe, szwajcarskie zegarki. Tym czasem w dwóch z nich znajdowały się bezpieczniki, po jednym w pudełeczku a każdy z nich, po otwarciu wieczka, był eksponowany na aksamitnym cokole z aluminiową obwódką, na której wygrawerowano napis z trudnymi słowami. Samo pudełko nie było z kartonu ale z drewna i miało metalowe okucia i zawiasy. Nie widziałem tak elegancko opakowanego wina czy pióra wiecznego a tym czasem, ktoś pakuje bezpiecznik elektryczny w najwyższej klasy, ekskluzywną szkatułkę. Okazuje się, że to nie byle jaki bezpiecznik. To jest bezpiecznik Hi End, audiofilski. Kosztował 900zł ten… tańszy a drugi to już prawie 1400 zeta…. Ja pierdole… ale to nie koniec. Zostało trzecie pudełko, już nieco mniej eleganckie bo już tylko kartonowe ale za to opisane tak, jakby zawierało ważną część do promu kosmicznego. Był to kabel zasilający do wspomnianego już kondycjonera. Kabel taki, jakim się komputery zasila, no wiecie o jaki chodzi. Gruby jak do spawarki więc zapytałem, jaki pobór mocy ma ten kondycjoner i co to właściwie jest. W odpowiedzi otrzymałem wykład z fizyki kwantowej i dowiedziałem się, jak straszny mam prąd w gniazdku, że ten prąd to zło wcielone, które niszczy dźwięk i obraz w telewizorze. Kondycjoner to wszystko ma zwalczać i powodować, że prąd, który zasila sprzęt stereo, jest prądem audiofilskim, oczyszczonym na poziomie kwantowym i uregulowanym. W skrócie, takie przesłanie miał wykład. Producentem kabla była firma o niemożliwej do wymówienia nazwie a oznaczenie modelowe jest niewiele krótsze od mojego wpisu. Ponieważ, jak stwierdził – kabel jest już wygrzany – to pora go przetestować. Włączył sprzęt lecz najpierw musiał nagrzać się lampy, co zrozumiał. Następnie włożył do CD płytę z dźwiękami o różnej częstotliwości aby odpowiednio rozgrzać głośniki. Po czym, rozległy się dźwięki Sade. Była to uczta dla ucha, oj była. Po dwóch utworach, przyszła kolej na nowy kabel. Zamiana, znów grzanie lamp i znów zaśpiewała Sade. W pewnym momencie, kolega niemal krzyknął – słyszysz to, jak się panorama zmieniła w tym miejscu ?… albo transjenty, stały się bardziej podkreślone. Dół lepiej kontrolowany, średnica nieco bardziej z przodu i lekko odcięta od tła, świetnie rysuje kształt sceny a góra, troszkę niżej niż na poprzednim kablu ale na pewno szerzej, bardziej klarownie i barwnie…. Na prawdę, starałem się dostrzec jakieś różnice, wyczuć te niuanse ale nic z tego. Sprzęt zagrał zajebiście, oczywiście ale dokładnie tak samo na starym kablu jak i na nowym. Przynajmniej na moje, prostackie ucho.

14
3

Zryty układ dopaminowy

Jestem w stanie i niewoli permanentnego uzależnienia od mediów. Kiedyś malowałem obrazy, czytałem książki, grałem na instrumencie, ale od kilku lat nie potrafię skupić się na niczym dłużej niż 10 minut, moja uwaga od razu przeskakuje. Całe dnie od rana bezproduktywnie scrolluję neta, bazy filmów na platformach streaming owych, a nawet już nic nie oglądam.

To co się stało z moim mózgiem to jest tragedia. Moje życie w przedziale 0-25 lat było piękne, a potem w przedziale 25-30 bezwartościowe. Pracę mam taką, że mogę większość czasu siedzieć na necie.

Zrobienie czegokolwiek produktywnego i wymagającego skupienia na dłużej niż kilka minut jest niemożliwe. Kiedyś z ciekawością potrafiłem obejrzeć film, który akurat leciał w TV od początku do końca, teraz prawie zawsze po kilku minutach oglądania filmu, serialu już nie wiem o co chodzi, odpływam i nawet nie wiem kiedy już przeglądam w telefon, w którym przeskakuję na zmianę z różnych stron.

Najgorsze jest przeczucie, że już nigdy nie naprawię tego co się stało i nie będę zdolny nic stworzyć, tylko pochłaniać krótkie, bezsensowne treści. Pomijam, że nawet nie sprawia mi to już żadnej przyjemności, ma charakter nałogu.

Przeklinam dzień, w którym powstały te smartfony. Nawet nie próbuję tego odstawić, bo wiem, że byłbym w stanie to zrobić, ale co z tego jak za jakiś czas wróciłbym do tego i aktwywowalyby się w mgnieniu oka te same schematy i szlaki neuronalne.

Moim marzeniem było w życiu robić jakieś manualne rzeczy, prace ręczne, wyroby stolarskie z drewna, malować, ale teraz wiem, że nic takiego nie zrobię, bo chociaż mam jakiś tam talent i rękę do tego to nie potrafiłbym niczego dokończyć co wymagałoby skupienia się na dłużej.

Kiedyś potrafiłem przeczytać kilkadziesiąt książek w roku, ale od lat nie przeczytałem ani jednej, nawet strony nie potrafię skończyć.

Do tego jest to uzależnienie i nakręcenie się tą treścią, nadzieja, że człowiek wreszcie trafi na jakąś informację, zmianę w koniunkturze, która sprawi, że karta obróci się na jego korzyść, albo myśl, która go zainspiruje, a prawda jest taka, że jak nic nie zrobisz z życiem to nic się nie zmieni. Prawie zawsze tylko negatywne informacje, nagłówki, czasem trafia się jakaś mała pozytywna informacja, na której coś zyskuję np. teraz troszkę się złotówka umocniła, ale i tak po takich informacjach zaraz trafia się pasmo 10 razy gorszych rzeczy, które zerują ten pozytyw tak, że się jest jeszcze na minusie.

Jedyne chwile, gdy trochę lepiej jest to kiedy wychodzę z domu spotkać się z ludźmi, ale i tak to gówno daje, bo to jest czasem na weekend na kilka godzin, bo tak to każdy wiecznie nie ma czasu, albo inne plany, więc potem powrót do domu i znów robienie sobie kisielu z mózgu.

Najgorsze, że ten organ jest tak sprytny, że ni chuja nie da się odwrócić tolerancji na niektóre rzeczy, jak już się przekroczyło jakiś próg. Potem nawet po długiej wielomiesięcznej, wieloletniej przerwie powrót do takiej aktywności może przez 1 dzień dawać przyjemność, a na drugi już jest ta sama chuja jaka była przed odwykiem, kompletne wypranie.

12
2

Wszystko

Alko leci na od dwóch lat. Wszystko mnie wkurwia. Zaburzenia psychiczne od dziecka. Nawet mnie z jakiejś cpunskiej grupy na Messenger że wyrzucili xd Siedzę w jakiejś hujowej agencji pracy gdzie się wstydzę sam za siebie. Boje się wracać do starych bo też się wstydzę. Wszystko jest takie zjebane. Przynajmniej mam kilka tysi odłożone. Co i. Tak się szybko skończy. Życie to hujnia. Pchasz 25 lat ten śmietnik i dalej jesteś w Pizdzie. Będzie hujnia po alko w robocie. Mamy 22:48. A na 6 jutro trza wstać. Mam wyjebane , niech mnie zwolnią w huj

3
2