
Wydaje się, że nie ma granicy bogactwa, że można w nieskończoność pomnażać swój majątek.
Nie jest to jednak prawda i taka granica istnieje choć w praktyce, nie jest możliwe jej osiągnięcie.
Tą granicą byłaby sytuacja kiedy jeden człowiek staje się właścicielem całej planety, każdego centymetra kwadratowego jej powierzchni, wraz z całą infrastrukturą, majątkiem, zarówno fizycznym jak i intelektualnym.
Gdy taki jeden człowiek będzie miał wszystko co znajduje się na Ziemi, wówczas powiemy, że więcej mieć już nie może.
Teoretycznie jednak, jest możliwość powiększenia i takiego majątku, albowiem można rościć sobie prawa do innych ciał niebieskich oraz przestrzeni międzygwiezdnej razem ze wszystkimi cząsteczkami elementarnymi.
Po drugiej stronie barykady, jest ubóstwo, którego granica także nie jest jasno określona.
Owszem, można dojść do sytuacji, kiedy nie będziemy mieli absolutnie niczego, nawet gaci na dupie.
Taki człowiek, który nie posiada nic, siedzi sobie nago gdzieś w lesie i patrzy na obcy świat.
Można jednak zejść jeszcze niżej w biedzie i pozbyć się niektórych narządów jak nerka, oko, zęby a nawet kończyny.
Taki człowiek będzie jeszcze biedniejszy bo nie dość, że nic nie ma to w dodatku, brakuje mu kilku części jego, własnego ciała.
No właśnie, posiadamy ciało a więc należy pozbyć się własnego ciała aby faktycznie, nie posiadać niczego.
Wniosek z tego jest jeden, nie ma granicy ani bogactwa ani ubóstwa i każdy, bez różnicy na swoją sytuację materialną, może stać się jeszcze bogatszy lub jeszcze biedniejszy.
Przez całe więc życie, wszyscy jesteśmy zawieszeni gdzieś pomiędzy, raz wyżej, raz niżej ale nigdy nie osiągniemy najwyższych szczytów i nie spadniemy na samo dno.









