Brak siły

Wkurwia mnie mój brak siły do zapierdalania. Mam zdalną, dobrze płatną pracę. Nie stoję w korkach, nie męczę się z wstawaniem na 7. Ale co z tego, skoro nie mam na nic siły. Po 3h przestaje pracować na pełnej kurwie, po 5h zaczynam się srać ze wszystkim a po 10h nie umiem dodać dwa do dwóch. Pracuję standardowo w wymiarze 8h dziennie. Co z tego, skoro przez brak skupienia gapie sie w monitor nie potrafiąc rozwiązać problemu i potem muszę siedzieć po godzinach by wyrobić normę. Co ja mam kurwa zrobić? Łwf odpada bo mnie wypierdolicie po 30 minutach.

Chujnia, chujnium et omnia chujnia

12
2

Komentarze do "Brak siły"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. O żesz ty patałachu, nie masz siły siedząc zdalnie na dupie przed monitorem? Jak najbardziej natychmiast przyjedź do naszego Łódzkiego Wydziału Fabrycznego. Na hasło brak skupienia i tysia wpisowego (od ciebie patałachu podwójnie) przydzielimy cię do montażu precyzyjnego. Będziesz przy oświetleniu 400 lx zapierdalał składając w określonej kolejności zegarki z takim niebieskim podświetleniem wyświetlacza. A pamiętaj, że taśma z powodu niedoboru pracowników przez 800 plus zapierdala o 50% szybciej. Jak nie będziesz się wyrabiał, to nahajka Byczywąsa zaśpiewa tango. Po 12 godzinach takiego zapierdolu czeka cię siennik w przyzakładowych barakach, gdzie za ścianą napierdalają maszyny. Możesz też zapisać się w kolejkę na niedzielne grabienie liści i czyszczenie basenu na ranczu Byczywąsa. Tam dowiezie cię na pace nasz służbowy Dodge RAM. Na koniec Prezes daje cygaro i szklaneczkę niebieskiego Johny Walkera. Jak odrobisz rok, 100 pompek, 200 przysiadów, 50 pokłonów i solidny kop w dupę za bramę od odźwiernego, co bierze Omnadren. Wtedy docenisz swoją zdalną pracę i brak korków.

    7

    1
    Odpowiedz
    1. A jeździ jeszcze u was Multicar M25, co się ciągle siłownik psuł od przeładowywania wywrotki krokodylami?

      0

      1
      Odpowiedz
      1. Właśnie zepsuł się siłownik wywrotu do multicara, masz nowy?

        0

        1
        Odpowiedz
    2. O, to Ty! Jak ja wielbię Twoje wpisy! Pozdrawiam.

      0

      1
      Odpowiedz
  3. Ludu Cebulandii, raduj się, albowiem radosny dzień dla was nastał… My, Pan wasz, Mesio, pomimo pewnych „przeciw”, postanowiliśmy jednak, w mądrości niezmierzonej swojej, obdarzyć was patałachy smrodliwe – i Ciebie, Adminie – łaską wiedzy pozwalającej wam na to, by w tych parszywych, acz ciekawych, czasach wpadło wam do kieszeni parę groszy, a może nawet więcej.

    Ale zanim Pan wasz przejdzie do rzeczy, najpierw mały disclaimer.

    TO NIE JEST ŻADEN KIT, SCAM, NAGANIANIE ITD. Kto nie chce, nie musi z tego korzystać, kto chce, niech sobie skorzysta. Pan wasz po prostu ma kaprys wskazać wam ścieżkę, na którą możecie wstąpić. Nic na tym nie traci, a zyskiem Jego może być tylko satysfakcja z tego, że skorzystaliście, patałachy, z tego, co Pan wasz w łaskawości niezmierzonej swojej raczył był wam tu objawić.

    Tym niemniej jest też pewien warunek, ponieważ nic nie ma na tym padole za darmo, więc – aby tradycji stało się zadość 😉 – to też nie będzie.

    Warunek zaś jest następujący.

    1. Patałachy (i Admin), które mają jakieś drobne zaskórniaki i zdecydują się je do tego celu wykorzystać, wezmą potem 10% (słownie: dziesięć procent) ze swojego zysku i przekażą na dowolnie wybrane cele dobroczynne (tylko dobrze je wybierzcie, żeby to nie było tak, że to jakaś „fundacja krzak”, która 90+% z otrzymywanej kasy sama przeżera wydając je na siebie samych).

    2. Patałachy (i Admin), które będą miały poważną kwotę do dyspozycji i potem uzyskają adekwatny do niej zysk, zrobią zaś następująco. 5% (słownie: pięć procent) przeznaczą na dowodnie wybrane cele dobroczynne, a pozostałej forsy nie przepuszczą na „piwo, słone paluszki i zgrabne dziewuszki”, tylko otworzą za to jakiś sensowny biznes (lub doinwestują już przez siebie posiadany), by gospodarka Cebulandii rozwijała się. I ten biznes nie ma się zatrzymywać na poziomie takim, że jak już działa i stać was na związanie końca z końcem, to resztę macie w dupie. Ma kroczyć ścieżką rozwoju wytyczoną przez południowokoreańskie i japońskie koncerny (Samsung – na ten przykład – zaczynał od warzywniaka, japońskie podobnie w ten deseń – Pan wasz poleca i nakazuje historię Panasonica/Matsushity oraz jego założyciela; dokształćcie się w temacie, patałachy, warto) i MA BYĆ „FOREVER AND EVER” W POLSKICH RĘKACH. Tak, żeby ten kraj w przyszłości wreszcie przestał być zależny od kacapstwa i szwabstwa wraz z ich polskojęzycznymi mediami i jebanymi politykami mającymi „lotniska w berlinie” albo w moskwie.

    Deal?

    To Pan wasz trzyma was, patałachy (i Admina), za słowo. I po dobroci radzi się wywiązać, bo inaczej do końca waszego wszawego pierdolonego żywota nie będziecie mieć spokoju. Zobaczycie. Dniem i nocą, 24 na dobę, 365 dni w roku (a co cztery lata to nawet dzień więcej).

    Tyle tytułem warunku.
    No to jedziemy…

    Otóż… Magiczne słowa na dziś, słowa, które patałachy (i Admin), zapamiętacie na długo, bez względu na to, czy skorzystacie z kaganka oświaty, którego blaskiem raczył był właśnie was opromienić wasz Pan, Mesio, a za co wdzięczni powinniście być wy i wasi potomkowie przez wieki, to: MOVIE GAMES.

    To spółka notowana na GPW. Spółka, która kilka lat temu, będąc wtedy wyceniana na kilkanaście zł za papier, potrafiła w kilka tygodni/miesięcy sięgnąć 140+ (słownie: stu czterdziestu) zł za akcję.

    Zrobiła to na jednej rzeczy… Wypuściła na rynek grę „Drug Dealer Simulator”, która okazała się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. A ponieważ akcji tej spółki jest bardzo mała ilość (i część z nich już jest zajęta przez innych udziałowców oraz „poparkowaną” drobnicę), to w momencie, gdy gra okazała się tzw. hitem, kurs poszybował szybko w zasadzie pionowo w górę.

    I teraz kwestia jest taka. Do końca 2023 roku (przynajmniej tak zarzeka się spółka) ma mieć miejsce premiera „Drug Dealer Simulator 2”. Ze znacznie bardziej rozbudowanymi możliwościami niż w pierwszej części, a co najważniejsze – ze sporą grupką fanów „DDS 1”, którzy oczekują na kontynuację gry, która tak im się spodobała. Demo gry ma się ukazać już w listopadzie bieżącego roku i jego odbiór przez graczy/rynek będzie stanowił wiarygodną przesłankę do tego, czy warto.

    Innymi słowy: zanosi się, i to niemal ze 100-procentową pewnością, w najbliższych kilku miesiącach, na powtórkę z tego, co działo się przy premierze pierwszej gry tego tytułu, a jeśli gra rzeczywiście okaże się lepsza niż „jedynka”, to nawet na jeszcze lepsze wyniki sprzedaży, a tym samym na windę kursu na rekordowe szczyty. Kursu, który obecnie wynosi – choć nie wiadomo, jak długo, bo przy małej ilości akcji silnie kursami buja – około 26 zł. To znaczy, że do szczytu jest grubo ponad 400 %, patałachy… Łapiecie dryf? 🙂 Z każdego tysiąca – cztery tysiące plus zainwestowany na starcie tysiąc (i minus, oczywiście, podatek).

    Czasu macie niewiele, ale może uda się wam wyrobić. Przy czym bardzo istotna rzecz. Jeśli się zdecydujecie, to nie zwracajcie uwagi na ewentualne mocne bujanie kursu (w górę lub w dół), dopóki zapowiadany „DDS 2” nie pojawi się na rynku i nie przyjdą pierwsze wiarygodne dane o ilości sprzedanych sztuk (spółki giełdowe podają to dość szybko, kwestia od tygodnia do miesiąca od premiery, więc pewnie gdzieś w internecie natkniecie się na takie dane) oraz o odbiorze gry przez grających, bo się sami pozbędziecie możliwości zarobku, lub jeszcze gorzej: będziecie mieć stratę i podwójnie będziecie sobie wtedy pluć w brodę. Kupić, przysłowiowo zakopać, i czekać, doglądając tego, co się dzieje, ale bez emocji i błędów mogących z nich wyniknąć. To potrwa kilka miesięcy. Dwa miesiące zostały do końca roku, więc „DDS2” może się pojawić gdzieś w grudniu 2023, ale trzeba brać pod uwagę to, że zawsze może być jakiś nieprzewidziany poślizg, więc bierzcie na to poprawkę i po prostu uzbrójcie się w cierpliwość, czekając na dupach na finał. Pan wasz, Mesio, uważa, że będzie warto. Pogrzebcie na ten temat w internecie, poczytajcie, przemyślcie, i wasz wybór… /Mesio PS. I pamiętajcie o tym, jaki jest warunek! Dostaliście info o potencjalnej „żyle złota” za kompletną darmochę, to zróbcie z tego dobry użytek i dla siebie i dla kraju (a więc… w sumie też m.in. dla siebie ;)).

    1

    1
    Odpowiedz
  4. „Co ja mam kurwa zrobić? Łwf odpada bo mnie wypierdolicie po 30 minutach.”

    Primo: nie „łwf”, patałachu smrodliwy, a „ŁWF”!!! – trochę elementarnego poczucia szacunku do naszej zacnej instytucji.

    Secundo zaś… Mylisz się, patałachu… My wyznając do bólu zasadę: „Waste not, want not.”, NICZEGO nie wyrzucamy…

    Granted, nie nadajesz się do pracy w tej niewzruszonej ostoi kapitalizmu, jaką jest nasz umiłowany Zakład, ale to nie znaczy, że się u nas zmarnujesz. My cię nie wyrzucimy… My cię WRZUCIMY!

    Wrzucimy cię do puszek konserw jakie m.in. produkujemy.

    Ewentualnie pójdziesz, patałachu, na kompost (czyli też cię wrzucimy tyle, że do gnojownika) i filia naszego szacownego Zakładu, jaką jest Gospodarstwo Rolne w Byczkach pod Skierniewicami, oraz dżdżownice kalifornijskie Mesia, Pana twojego, się ucieszą. /PS. Zmień pracę i weź kredyt (na dobre długie i niezapomniane wczasy). Poważnie, patałachu. 🙂 Zmień pracę na taką, w której nie będziesz robił zdalnie, tylko będziesz musiał fizycznie iść do roboty. Wczasy pozwolą ci się oderwać od kieratu, w którym obecnie jesteś, „naładować baterie”, zobaczyć coś ciekawego. A po powrocie kredyt będzie motywatorem do zapierdolu. No widzisz, jakie to proste…? 🙂

    1

    1
    Odpowiedz
  5. Nie wiem, to może bierz jakieś stymulanty ? Albo sterydy 🙂
    Po pracy możesz robić masę . Co prawda, wysiłek fizyczny nie powoduje wyrzutu endorfin. Ale szkoda marnować sterydy.
    Bogdan, Trener

    0

    1
    Odpowiedz
    1. Jesteś debilem. Zjeżdżaj swoje zwieracze trenować.

      1

      0
      Odpowiedz
      1. Nie powtarzaj się po pseudo – mesiu idioto .

        0

        1
        Odpowiedz
        1. Nie bulgocz, dziadu, tylko trenuj te zwieracze.

          1

          0
          Odpowiedz
  6. Praca zdalna to pomysł diabła i prostytutki.
    Siedzenie przed nawet najlepszym monitorem prawie non-stop to prosta droga do ślepoty a w najlepszym razie do znacznego pogorszenia wzroku.
    W dodatku jesteś cały czas na widelcu, bez przerwy monitorowany i jak na dłoni pracodawca widzi ile zrobiłeś, a jeśli zrobisz zbyt dużo i zbyt szybko to dopierdoli ci następną górę roboty.
    Wiem o czym piszę, bo znam osoby, które siedząc przez 8 godzin dziennie przez kilka czy kilkanaście lat przed monitorem utraciły ostrość wzroku.
    Nie ma znaczenia czy jest to praca zdalna czy stacjonarna w firmie.
    Żadne pieniądze nie wyrównają utraty wzroku.
    Najgorszym jest fakt, że utrata wzroku postępuje bardzo powoli, prawie niezauważalnie i dopiero po pewnym czasie człowiek zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo zniszczył sobie oczy.
    Dbajcie o oczy bo z wiekiem naturalnie pogarsza się wzrok a lata spędzone przed monitorem pogarszają jeszcze ten proces stopniowej utraty wzroku.

    0

    0
    Odpowiedz
  7. To się skończy rewolucją , zobaczycie. Te mieszkania za tysiąc pensji , nadgodziny z których nic nie wynika co najwyżej ból pleców, dzietność ćwierć dziecka na jedną babkę … wręcz poniekąd dziwne , że jeszcze nie wybuchła

    0

    1
    Odpowiedz
  8. Od czasów straszliwej pandemii, w której setki martwych ludzi leżało na ulicach, ludzie dopuszczali się kanibalizmu na swoich bliskich ponieważ bali się zarażenia idąc po parówki do żabki, tak, od tych czasów praca zdalna stała się bardzo popularna, a niekiedy niezbędna. Niektórzy ludzie bardzo ją polubili i są w niej podobnie produktywni jakby chodzili normalnie do biura, a inni mogą ją nawet lubić, ale nie są w niej produktywni tak jak w klasycznym, biurowym rozwiązaniu. Ci drudzy się w niej nie sprawdzają więc wracają jebane kutasy elizejskie do biura pracować normalnie wśród ludzi i wtedy przeważnie wszystko wraca do normy, nagle magicznie odzyskują siłę. Zrozumieliśmy się?

    Nieoficjalny adwokat Twojego pracodawcy i wielbiciel klasycznych rozwiązań. Orewłar

    0

    0
    Odpowiedz
50 poprzednich wpisów: Marudzenie na brak pracy po gównostudiach | Dylemat reprodukcji w chaotycznym świecie | Koniec Korwina-Mikke | Ja tylko nie chcę mieć przerąbane | Świat jest negatywny | Łukaszenka pochwalił dziś Polskę | Osoby niepełnosprawne jako bankomaty | Re: Referendum na chujni | Referendum na chujni | Studia jebane i po co mi ten dyplom | PIS za wprowadzeniem robactwa do żywności | Dzisiaj mi się śniło że Kraków leży nad oceanem Atlantyckim | Szwagier i Szwagierka | Jebane żebraki pod żabką | Poharatani- Cz 1 | Dopiero teraz zrozumiałem po co ja się urodziłem. | Wszystkiego dobrego mężczyznom | Gruzina obraża... | Toaleta publiczna w Paryżu | Wulkanizatorzy | RE: A ja kocham kobiety | Nie rzucaj pereł przed wieprze… | A ja kocham kobiety | .krótka kuśka powodem niepewności w zyciu | Wiecie że w Holandii urodziły się monstrualne noworodki? | Lektorzy | Więcej imigrantów w Polsce, WIĘCEJ KURWA bo jest ich za mało | Chcecie to macie prawdziwą chujnię. | Lampki choinkowe nie zyskały popularności poza sezonem świątecznym | Inspektor Fiut i jego dalsze przygody | Wybory raz jeszcze | Emigracja | Pierdoleni krytykanci | Nigdy w życiu nie będę miał żadnej dziewczyny ponieważ jestem nieatrakcyjny fizycznie | Poczucie samotności | Co dalej z inspektorem Fiutem? | Sądowe kurwy | Pożary elektrycznych hulajnóg | Muzyczna AI | Czy zastanowiłoby Was... | Wolnych kobiet po prostu już nie ma | Rzuciłem pracę w IT po 5 latach | Wieczne tu narzekanie na laski | Coś | Nie narzekajcie na kobiety | Julki | Wyprowadzanie się, ślub i dzieci w wieku 18-26 lat | Kto jest nierobem? | RE: Szkoda czasu na nienawiść