Ta historia sięga przełomu lat 2019, 2020 i utwierdziła mnie w przekonaniu że ludzie nawet w pracy nie mają szacunku i empatii do osób starszych
Jeszcze w 2019 roku w pewnym supermarkecie pracował sobie ochroniarz. Starszy pan który wówczas miał już skończone 70 lat i od kilku lat był na emeryturze. Pracował w tym supermarkecie od 2003 roku, był świetnym i bardzo czujnym ochroniarzem ze świetnymi wynikami w pracy. Wielu złodziejom spuszczał wpierdol podczas ujęcia. Z nikim się nie cackał, zawsze z każdym był brutalnie szczery. Był prawdziwym postrachem wśród klientów
2019 był tak naprawdę ostatnim rokiem jego pracy. I podczas tego ostatniego roku dostał udaru po którym 3 miesięce dochodził do siebie.
Gdy wrócił do pracy to nie był już takim samym ochroniarzem jak przed udarem. Co prawda nie radził sobie tak źle ale pisał głupoty w papierach ochrony.
A teraz dochodzimy do stycznia 2020. Pewnego dnia ów ochroniarz wdał się w bardzo ostrą awanturę z kierownikiem sklepu(najprawdopodobniej poszło o pilnowanie kas samoobsługowych, że nie chciał ich pilnować bo nie jest od tego) podczas których padło wiele nieprzyjemnych słów.
Ta pyskówka doprowadziła do tego że kierownik sklepu stwierdził: „Nie no kurwa tak dalej być nie będzie” i zadzwonił do człowieka z góry firmy ochroniarskiej, będącego nad zwykłym kierownikiem ochrony. Podczas rozmowy telefonicznej jasno się wyraził: „Już nigdy więcej nie chcę widzieć tego człowieka na oczy w moim sklepie”
Owa osoba z góry zadzwoniła do zwykłego kierownika ochrony i poprosiła go o zwolnienie owego ochroniarza. Kierownik ochrony poprosił tą osobę z góry żeby pozwolił mu zostać do końca stycznia 2020.
I w ten oto sposób 70 – letni pracownik ochrony zakończył pracę po 17 latach(2003 – 2020) w przykry sposób. Naprawdę został potraktowany bardzo brutalnie. Tyle zrobił dla sklepu, wykurzył najgorszą patologię, najgorszą hołotę, menele prawie w ogóle nie łazili po sklepie, kradzieże coraz bardziej stawały się rzadkością…
I jak mu się odwdzięczono po tylu latach pracy?
Nazbierali jadu i opluli nim starszego, zasłużonego dla sklepu człowieka!
Totalny brak szacunku i empatii dla starszego człowieka…
Dokąd ten świat zmierza?
Bardzo dobrze, że jeżdżą bo następuje selekcja naturalna tych co zabije samochód, jak taki rowerzysta poślizgiem wpadnie pod koła.
Wyjątek stanowią ludzie mieszkający na odludziu, mający kilka kilometrów do najbliższego sklepu, nie posiadający innego środka transportu. Oni są usprawiedliwieni, bo trudno dymać z buta z pełnymi siatami zakupów.
A było wyjść z auta jebnąć w ten głupi łeb i tyle
Co ty kur wo mówisz innym co mają robić. Dopóki nie naruszają cudzej wolności to chuj ci do tego.
Najlepsze sa lochy w przedziale 40 -60+.Mysla takie stare czupiradla z opona od jelcza miedzy nogami,ze jak ubiora rozowe pizdzinsy,bluzeczke opinajaca nadmuchane dojary.Doloza wary obciagary + kolorowy rowerek to wygladaja na nastolatka.Nie to sa nadmuchane,wybetonowane tapeta przeterminowane konserwy rybne.Nie odrozniaja sciezki rowerowej od chodnika.Mysla,ze na rowerku uda sie jeszcze jakiegos ruchacza wyrwac.Jedzie taka trumniara srodkiem chodnika i mysli ,ze uroda powala.Te stare trumniaki biora chyba tynk do pyska z zakladu pogrzebowego.Mysla,ze rower je odmlodzi.
Zima znów zaskoczyła rowerzystów. Niestety często zapominają o zmianie opon na zimowe co skutkuje wzrostem wypadków na drogach i chodnikach.
Ja kurwa jeżdżę, kiedy jest ciepło. A kiedy jest mniej, niż 10 stopni, to nie, nawet jeśli jest sucho. Sam śnieg nie jest problemem, jeśli potrafi się dostosować sprzęt i technikę jazdy. Ale tylko na sprawdzonych ścieżkach. Na sprawdzonych, powtarzam kurwa mać! Trzeba pamiętać, co jest pod śniegiem, bo jak napada, to nic nie widać, do chuja! Ja nie uczę się na pamięć topografii ulic, chodników, ścieżek i innego skurwysyństwa, bo nie mam na to czasu, a latem wszystko widać. Dlatego nie jeżdżę po śniegu. Ale to racja, wielu ma to w dupie i jeździ. I tu masz Pan pierdoloną rację! Jeśli tumanie jebany, jeden z drugim, nie pamiętasz co jest pod śniegiem i masz się potem wypierdalać na przejściach, ulicach, chodnikach narażając zdrowie innych, to schowaj kurwa ten rower! Inna sprawa jest taka, że ćpuny i menele często kradną zimą rowery. Takie bydlę jeździć nie potrafi, bo zależy mu tylko na sprzedaniu go. Kiedyś taki chuj proponował mi sprzedaż, ale powiedziałem „nie”. A co zrobiłbym teraz, kiedy mam legalną broń? Zastrzeliłbym złodziejską kurwę!
Ten żart to taki średni, ale drugi może będzie lepszy.
Pewien zasłużony (zasłużony, czyli wieloletni) pacjent, który był pod opieką psychiatry przyjął zasadę: „Co byś zrobił gdyby Twoja żona kazała Ci chodzić do psychiatry? – Rzuciłbym taką kurwę.
A co byś zrobił ze swoim własnym dzieckiem które by się kiedykolwiek śmiało, że chodziłeś do psychiatry? – Też bym go zaprowadził do psychiatry”.
Było to w czasie kiedy już nie brał leków psychotropowych, po odrzuceniu których jeszcze bardziej mu chuj nie stawał, czemu się bardzo dziwił.
„Wtedy było chujowo, a teraz tym bardziej” – pomyślał, ale jakoś się z tym pogodził.
Po kilku latach zawarł małżeństwo, z którego miał nawet potomstwo.
Po jakimś czasie żona zmuszała go do wizyt i przyjmowania lekarstw.
Tego było już za wiele.
Zerwał z nią, przedtem starając się z nią jak najrzadziej widywać, żeby rozstanie było mniej bolesne.
Dużo się z nią też kłócił.
Powiedział nawet: – Szkoda tylko, że noszę teraz Twoje nazwisko, a nie np. Twojej matki przed zamążpójściem.
Z racji tego, że miał dziecko żona zapytała się go:
– To co, chuj jest dla Ciebie ważniejszy niż rodzina?
– Tak. Zwłaszcza, że tak mało się nim nacieszyłem.
I poszedł do kawalerki, którą na szczęście miał na własność.
Drugi żart:
Pewnemu zasłużonemu pacjentowi jakiś ćwierćinteligent napisał w grze komputerowej, że powinien iść do psychiatry, a najlepiej w kaftan.
Dawny pacjent jako, że nie miał w zwyczaju nikomu źle życzyć napisał mu tylko:
– Mam nadzieję, że przeżyjesz to samo co ja, a przy okazji dostaniesz jeszcze należny wpierdol.
Po czym zablokował chuja na czacie i grał dalej.
Ale z Ciebie żartowniś, jeju jeju nooo