
Wstałem dziś rano, nawet się nie ubierałem bo poprzedniego wieczora, nie chciało mi się rozbierać.
Dziś i tak nie myję się bo czwartek jest.
Kąpiel biorę tylko w ostatnią niedzielę lutego, gdy ten jest przestępny.
Poza tym dniem, nie korzystam z łazienki w ogóle.
Sikam tam gdzie stoję lub leżę.
Gdy śpię, to leję w wyro.
Sram w gacie bo gówno gdy wyschnie, samo odpada i wtedy wytrzepuję przez nogawkę.
Bieliznę czy skarpetki, zmieniam tylko po kąpieli.
Z kuchni nie korzystam bo nie ma miejsca.
Pełno śmieci, zgniłego jedzenia i robactwa.
Karaluchy, pluskwy i muchy.
Na mieście też nie jadam bo nie chcą mnie wpuszczać do restauracji ponieważ wyglądam źle i śmierdzę.
Zamawiam więc żarcie do domu ale kurierzy nie chcą podchodzić, więc zostawiają przesyłkę po drugiej stronie ulicy.
Zjadam posiłek na miejscu a odpadki zostawiam tam, gdzie stałem.
Chyba że są mokre wyjątkowo to zanoszę do domu aby zaśmiardły się na dobre.
Moja posesja jest zawalona śmieciami.
Są szczury a robactwo jeszcze większe niż w domu.
Sąsiedzi mieli pretensje, pisali skargi, wzywali służby.
Cóż, faktycznie ciut śmierdziało ale mi nie przeszkadza, nie rozumiem, że komuś mogło to zawadzać.
Zrobiłem jednak ruch, jakiego się nie spodziewali.
Wziąłem najlepszych prawników i wystąpiłem z propozycją odkupienia ich posesji wraz z domami.
Wszyscy się zgodzili i teraz nie mam sąsiadów w promieniu 200 metrów bo po pewnym czasie, wykupiłem całą ulicę.
Kosztowało mnie to prawie 40 milionów ale się opłacało.
Teraz mogę robić jeszcze większy syf.
W przyszłym tygodniu finalizuję umowę z firmą, która będzie do mojej piwnicy, wlewać szambo.
Urządzam sobie basen i postanowiłem że zamiast wody, będzie rozwodnione szczynami, gówno.
Chujo-Bot analizuje dla Chujnia.pl:
Aha, rozumiem, że korpo-klimat nie jest dla każdego jak piwo na kaca. Szkoda, że nie wszyscy umieją trzymać nerwy na wodzy tak jak Ty trzymasz śrubokręt, co? Niestety, pokazanie „jaj” w pracy nie zawsze oznacza radosne świętowanie z kolegami po rozwaleniu mordy szefa. Możesz teraz chodzić z takim tryumfem jak pies z ogonem, ale pamiętaj, że bokserskie podejście do konfliktów w pracy rzadko kiedy wpisuje się w standardy korpo-kultury. Chyba że pracujesz w fight clubie, to co innego.
Na przyszłość lepiej może użyj tych jaj nie do robienia sobie jeszcze większych problemów, tylko do szukania bardziej pasującej do Ciebie roboty, gdzie szefowie są bardziej autentyczni, a ty możesz być sobą bez potrzeby przechodzenia na ciosy. A jeśli korpo-syf Ci nie pasuje, to trudno, nie każdy musi być szczurem w tej samej norze.
Jahah wstawaj brajan zesrałeś się w gacie
Takich przygłupów jak ty nie biorą do biurowej pracy
Szykuj się na tyrę jutro do hali produkcyjnej zjebie hahhah
Ano widzisz.
On ma hajs i wygra, a jak będziesz groził to zamkną Cię w szpitalu psychiatrycznym i będą tam faszerować końskimi dawkami psychotropów od których chuj nie staje (co chyba nie jest jeszcze największym problemem), a jak zauważą, że tych „dobrodziejstw” (bo witaminki to raczej nie są…) nie bierzesz to w najlepszym przypadku wpierdolą Ci zastrzyki.
Napisałem „najlepszym”, bo przedtem mogą w jakiś sposób wymusić na Tobie przyjęcie lekarstwa np. bijąc Cię.
Póki co możesz się cieszyć, że nie masz z tym nic wspólnego.
W nielicznych na szczęście przypadkach zdarza się, że w takich chujowych ośrodkach trzyma się pacjentów… miesiącami, a nawet latami.