Wkurwia mnie to, że od kiedy pamiętam moja antymatka zawsze była w centrum jakichś kłótni rodzinnych które sama powodowała, ale nigdy nie czuła się niczemu winna i nigdy, ale to nigdy nie było sytuacji żeby przyznała się do jakiegoś błędu. Będąc w takiej potrzebie atencji ponieważ całe życie siedziała i nadal siedzi na dupie i nigdy nie pracowała, nigdzie, a antyojciec zapierdalał od ponad 20 lat za granicą żeby utrzymać dom, mnie i siostrę i jeszcze dziadków którzy z nami mieszkali. Chłop nawet nie usłyszał ani jednego słowa „dziękuję” od niej. No, wracając, po prostu tak jej się nudziło że postanowiła szukać problemów tam gdzie ich nie było, i co najśmieszniejsze jej znajomi (którzy mają zamknięte oczy tak jak i ona na świat) też zaczęli się wkręcać, więc kółko wspólnej adoracji i lizania sobie rowa powiększało się, to była jej praca 24/7. Siedzenie przy telefonie i rozmawianie, o ile jej się chciało wstać z łóżka, leniwej kurwie która wręcz zapominała żeby nakarmić własne dzieci. Będąc młodym i posłusznym (bo przecież dla nich tak okazywało się szacunek) robiłem jej drinki kurwa, podawałem telefon jak jej się wstać nie chciało na dwa metry, a jak mówiłem że przesadza mi jak pali, bo dym po prostu mnie wkurwiał to po prostu dmuchała mi nim w twarz mając wyjebane bo „jej nie przeszkadza”. Antymatka która tak bardzo tęskni za swoim mężem który jest za granicą, nagle ma problem z tym że wraca na kilka dni bo musi posprzątać X KURWA D. Jej jedynym zadaniem to tak na prawdę było oszukiwanie, robienie z siebie ofiary, kłamanie i picie schłodzonej wódeczki do upadłego. Wszystko było „ok” dopóki nie zacząłem dorastać i oczy zaczęły się otwierać na to co działo wokół mnie, po prostu nadszedł moment gdzie nie miałem zamiaru spędzić całego życia w domu tak jak ona, i chciałem zacząć gdzieś wychodzić, nawet jak to była wieś, i nawet jak miałem z tym problem bo prawie nigdzie nikt ze mną i wychodził, tylko ta istota która śmiała się nazywać matką leżała całymi dniami i spała bo źle się czuła całe pierdolony czas, wiedziałem że tak życie nie powinno wyglądać, nikt nie powinien jako dziecko siedzieć pod zamknięciem w domu, i mieć zataczające się koło egzystencji w postaci szkoła-dom. Straszenie tym że powie ojcu jak się nie będę uczył i takie pierdolenia, później straszenie że wyjebią mnie z domu bo do niczego się nie nadaje i do niczego im się nie przydaje. Uciekanie z domu, kilku godzinne kłótnie które nie prowadziły do niczego, bo oczywiście ten osobnik żeński z którym przyszło mi się wychowywać jedynie wydawał z siebie informacje, ale żadnych nie przyjmował. WKurwia mnie to że przez tego pomiota straciłem całe lata młodości do 18 roku życia, po po tym wieku zaczęły się jazdy, przemoc, kłótni, szarpaniny, głodowanie bo moja mamusia gotowała tylko sobie i tylko tyle ile ona zjadła, wracając ze szkoły średniej po prostu robiłem sobie kawę bo to był mój obiad, i szedłem spać, na kolacje też szedłem spać, mój rekordzik to 3 dni bez jedzenia, tylko picie samej wody, ewentualnie kawy, nie ma się czym chwalić ale teraz brzmi to w chuj abstrakcyjnie (mam 22 lata). Przyśpieszając tą chujnie, antyojciec nagle w środki znalazł ojca materialistę któremu zależało na mojej edukacji więc pytał czy chce iść na studia, bo może mi w tym pomóc, oczywiście madce nie podobało się to za bardzo bo widać było po niej jak ją rozpierdala od środka że jakieś pieniądze pójdą na moją przyszłość a nie na weekendowe a czasami tygodniowe samotne libacje. Finalnie udało się, wyprowadziłem się, staruszek pomagał, ale znowu wkracza aktymatka która cały czas żąda żebym błagał na kolanach o każdą złotówkę jaką potrzebuje na zapłacenie życie w mieście, i żąda to osoba która nie zarobiła ani złotówki, tylko żeruje na życiu własnego męża. Ale kontakt jakiś tam było, było jakoś spokojnie poza jakimiś pojedynczymi sytuacjami. Rok minął, na wakacje wyjechałem do Holandii żeby sobie zarobić własne pieniądze i nie prosić o nic dodatkowego nikogo. Po powrocie, kupiłem sobie sporo rzeczy, ubrań, nowego laptopa itp. Ale oczywiście matulka zaczęła pierdolić że traktuje ich jak bankomat, a najśmieszniejsze było słuchać starego który w jeden dzień normalnie ze mną rozmawia, a dwa dni później po tym jak rozmawiał za dużo ze swoją kochającą żoną nagle słyszałem te same teksty od niego co i od niej, ta pojebana baba nawet pisała z jego telefonu do mnie, bo tylko od niej niestety jej nie wystarczały. W maju tego roku miałem okazje mieć robutke dzięki której sobie dorabiałem pieniądze które chciałem wydać na powiedzmy ostatnie wakacje bez większych obowiązku w życiu (wszystko zdalnie, także całymi dniami siedziałem przed ekranem i wegetowałem). Ale to co czułem się spełniło szybciej niż myślałem, otóż moim szanowni stworzyciele nadal stwierdzali jednogłośnie że traktuje ich jak bankomaty, także po prostu przestałem to komentować i powiedziałem sobie pierdole to, nie mam zamiaru się prosić o żadne pieniądze, jakby stary był mądrzejszy, a nie opętany przez nią to miałby ze mną jakiś kontakt, a aktualnie od czerwca utrzymuję się sam, wszystkie pieniądze które miałem zaoszczędzone pomogły mi po prostu nie wylądować na ulicy i jakoś łączę koniec z końcem, było jeszcze kilka rozmów ze starą, ale to jeszcze straszenie policją (to odrębnie inna historia) pierdolenie że nawet nie zapytam co u nich, że jestem pierdolnięty i najwyższa pora żebym się wziął za robotę xD Mówi to osoba która ani jednego dnia w swoim życiu nie przepracowała. Za to jak miałem zjebane większość swojego życia, zajebałbym jej soczystego Tornado Kicka i zapodał śruta w łydkę, niech spierdalają. Daje jakoś radę, trzeba wychodzić powoli na prostą, i spróbować się pogodzić z tym jak zostawili mnie na lodzie, jak cała rodzina nagle zapomniała o moim istnieniu, że nie mam do kogo wracać, a tegoroczne święta będą jeszcze bardziej zjebane niż wcześniejsze, ale ważne że o nic nikogo już nie muszę prosić.
W chuj chaotycznie, ale wyrzucić to z siebie chciałem jednym ciągiem. Pozdrawiam was i trzymajcie się, ŚRUT
Sama wróci do ciebie gdy się pobawi/da innemu.
menele nigdy nie trzeźwieją pojebie !!!
słuszna uwaga: jebani ludzie (i jebana religia) umieją tylko innych gnoić i prześladować:
a) ludzie to jebani nieudacznicy
b) religia to jebana pralnia umysłów
Zdanie zaczynamy wielką literą i kończymy kropką.
Grammarnazi
a co jeśli kurwa zapomnisz o tym forum? XD
„Ale nie martwcie się jak jakaś chujnia się przytrafi to się odezwę i będziemy razem to celebrować.
Wyleźcie z piwnicy i żyjcie, pozdrawiam.”
Super zakończenie jebanych przygód z tym forum.
Idź i nigdy nie wracaj hihi kurwa!
Myszaaa!
Co mnie tam jakieś kluchy, z chujnią jest fajniej 🙂
to ci szczerze życie 1000 chujni moich