Rozterki miłosne

Ehh

Czy warto uganiać się za facetem który wprost mówi, że nic z tego nie będzie ?

Po roku od poznania się jako znajomi, świrowania i wygłupów, wydawać by się mogło, że facet jest mną zainteresowany…jak się później okazało… po rozmowie w cztery oczy stwierdził, że jednak nie jest….no więc odpuściłam sobie tego kandydata….ku mojemu zdziwieniu….po około 2 miesiącach od tamtej rozmowy zaczął się częściej ze mną spotykać sam na sam, wcześniej były tylko spotkania wśród znajomych, zaczęliśmy czesto rozmawiac w cztery oczy i telefoniczne, wszystko ładnie pięknie. Facet stwierdził, że mu się podobam, dobrze nam się rozmawiało, można powiedzieć że przez chwilę tkwiliśmy we FWB ale on nie czuje chemii, żeby nawet nie próbować go sobie „wychodzić” co o tym sądzicie ? Jak to ugryźć, olać czy jednak powalczyć ?

0
3
Pokaż komentarze (1)

Komentarze do "Rozterki miłosne"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Musisz go śledzić i zauważyć, co zjada przez randkę. Jeśli fasolową albo inny gazopędny posiłek, to znaczy, że mu nie zależy. Sama wyciągnij z tego wnioski.

    1

    0
    Odpowiedz

Szajski kibel

Nosz kurwa mać. Ile razy można spuszczać wodę, by gówno bądź papier po szczaniu w końcu zleciały? Za każdym razem jak załatwiam swoje potrzeby fizjologiczne, zawartość kibla nie raczy spłynąć od razu. Wykończy mnie to nerwowo. Spuszczam wodę raz, patrzę- nic. Spuszczam drugi raz- gówno wraz z zaszczaną srajtaśmą dalej wirują w najlepsze. Spuszczam po raz trzeci i ku mojemu przerażeniu, niechciana zawartość nadal tańczy walca przy akompaniamencie pluskania wody z wyjącego sracza. Dodam, iż ilość zużywanego przeze mnie papieru nie jest duża. Powiem więcej- przytrafia to się tylko mi i to w poprzednich mieszkaniach też. Moi współlokatorzy spuszczają i zlatuje od razu, bo podsłuchałam. Co oni sobie o mnie pomyślą? I oczywiście jak przyjdzie do zapłaty pierdyliard złotych polskich za wodę, to to będzie moja wina, bo na 100 % słyszą ile razy wodę spuszczam. Co ja złego zrobiłam w poprzednim życiu, że przytrafia mi się coś takiego? Dlaczego ja?

0
1
Pokaż komentarze (2)

Komentarze do "Szajski kibel"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Zajebiście to opisałaś. „niechciana zawartość nadal tańczy walca przy akompaniamencie pluskania wody z wyjącego sracza” Hehe, dobre. Współczuję. Prawdopodobnie musisz chwilę poczekać albo przytrzymać dłużej przycisk spłuczki. A jeśli nie, to spróbuj przepchać kibel szczotką. Nie jest to przyjemne, ale pokażesz mu, że to Ty tu rządzisz. Dla własnego komfortu znajdź sobie „zastępczy” kibel w galerii handlowej, żeby robić „swoje” bez presji.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Żryj bób, groch, fasolę i tak głośno pierdź, aż zagłuszysz spusczanie wody.

    0

    0
    Odpowiedz

Jestem życiowym noobem

Nie wiem nawet jak to ująć. Czegokolwiek nie robię to po prostu mam wrażenie że co najmniej 80% ludzi robi to lepiej, szybciej. To co im przychodzi z łatwością, dla mnie staje się wielodniową męczarnią i niekończącym się pasmem frustracji i przekleństw. Podam takie przykłady. Na studiach to co większość moich kolegów ogarnia w godzinę, mi zajmuje czasem cały dzień albo dwa. Potem oni się bawią w jakieś gry, chodzą na imprezy, a ja siedzę i zakuwam. W końcu o 23 godzinie daję sobie spokój, dla rozrywki odpalam sobie gierkę w którą gram już prawie od siedmiu lat. Co się okazuje? Notorycznie przegrywam potyczki z ludźmi którzy zaczęli rok temu i mają nawet o wiele gorsze staty. Kiedy indziej idę z kumplem na rower. Gość jest dużo grubszy ode mnie, jeździ na jakimś starym rowerze ojca, czasem nawet nie chce mu się opon dopompować i zgadnijcie co? Nie mogę nigdy dotrzymać mu tempa, choć sam jeżdżę regularnie, a on wychodzi pojeździć raz na ruski miesiąc, a tak to zazwyczaj siedzi przy kompie i rżnie w FIFĘ. Do sportu mam w ogóle dwie lewe nogi i ręce, grając w piłkę za każdym razem modliłem się tylko żeby nie zawalić kolegom kilku bramek. Przez 10 lat każdy WF to była dla mnie udręka, w każdej druzynie czułem się jak piąte koło u wozu. Bywałem na solidniejszych imprezach to najpierw pierwszy odpadałem a po paru razach to już przez taką nauczkę miałem że prawie nic nie piłem, a kumple się śmiali ze mnie.Zawsze jak się uczę nowych rzeczy – cokolwiek, jazda autem, obsługa nowego programu, montaż lampy rowerowej, ze wszystkim schodzi mi ze 3x dłużej niż innym. Nawet jak pójdę na grzyby z ojcem to on znajduje 2x tyle co ja.

Najlepsze jest to, że wielu moich kolegów ma już rodziny, znam ludzi którzy potrafią ogarniać studia/pracę, dzieci, a jeszcze zostaje im czas na granie w gry i uprawianie sportu. A ja nie mam nawet dziewczyny. Jak oni to robią? Czy wszyscy wokół mnie to jacyś nadludzie?

2
0
Pokaż komentarze (1)

Komentarze do "Jestem życiowym noobem"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Też taki jestem albo i gorszy. W pracy w której totalny debil dał by rade ja prawie każdego dnia nie moge wyjść z podziwu jakim jestem przychlastem. Nie wiem co mam za miast mózgu może silnik od wartburga z353 albo starego buta. Kurewsko wolno myśle, słabo kojarzę i wszystko robie gorzej niż inni. Jestem najstarszy z trójki braci a mimo to najsłabszy. Staram się jak moge zrobić coś szybko a i tak wychodzi wolno. Szmata genetyka na prawdę zrobiła sobie ze mnie jaja bo jestem idiotą, nieogarem, kretynem, i co najlepsze mam dobrą pamięć i samoświadomość. Mam tu na myśli że nie dość że wiem jakim zjebem jestem to jeszcze pamiętam większość numerów jakie odjebałem od samego dzieciństwa – wybitnie korzystne zestawienie cech prawda? Tak wiem ,, użalam sie nad sobą”A taku chuj, za wszystkie krzywe akcje obwiniam tylko siebie i skurwysyńsko wstydze sie tego jaki jestem. Mam 27 lat a o rodzinie nawet nie myśle bo jakie dziecko chciałoby takiego ojca a żona takiego męża? Chuj z takimi niedojdami jak ja.

    0

    0
    Odpowiedz

Dramat informatyka…

Hej. Parę lat temu pisałem podobną wiadomość na tym portalu. Teraz wracam, gdyż jakimś cudem sytuacja się powtórzyła, choć wraca o wiele wiele szybciej. Tak kurwa – zrobiłem ten sam błąd. Od początku…

W lipcu b.r. podjąłem pracę jako informatyk w jednej z okolicznych firm. Praca jak najbardziej w porządku tylko ludzie kurwy jak to mówią. I znów chodzi o szefostwo w postaci buraka, który nie ogarnia tego, co się robi. Z początku – cały lipiec było jak w malowanej bajce. Od sierpnia zaczęły się zgrzyty i wymiana po kolei wszystkiego, co zrobiłem. Nie będę opisywał szczegółów, aczkolwiek jest to bardzo mocno irytujące.

Mamy wrzesień. Projekt nadal jest niedokończony, gdyż pomysły wielmożnego księcia są nierealne do wykonania w systemie, który wybraliśmy na samym początku. Oferty w postaci innych systemów go nie interesują. Nie rozumiem, nie chcę zrozumieć i nie mam siły.

Gadałem z nim 22 września, że zakończę ten projekt i się rozchodzimy. Poza standardową zjebką zauważyłem bardzo mocno zmianę jego zachowania…

Pierdolnę tym wszystkim i wrócę do swojej spółki, którą od dwóch lat prowadzę razem z bratem. Skończę to gówno, dogadam się z bratem, że „wracam” i mam wyjebane na zajebistych przedsiębiorców, którzy po pierwsze nie ogarniają tego, co się dzieje a po drugie – nie potrafią prowadzić firmy.

Takie porównanie. Na dzień dzisiejszy przychód ze sklepu internetowego tej zajebistej firmy od początku 2020 roku wynosi… niecałe 16 tysięcy. Porównując to do mojej spółki, która generuje około 20 tysięcy miesięcznie – nie mamy o czym dyskutować.

Jedynie co mnie wkurwia to moi rodzice, bo nadal twierdzą, że to jest mojego brata firma gdy rozmawiamy – nie wasza tylko jego. Już o to spiny były ale jak widać – nadal mają to w dupie. Ahh masz ci los…

Muszę zrobić to, nad czym pracuję od dłuższego czasu. Jeszcze co po niektórym spadnie szczęka na ziemię. O tym to już opiszę w innym poście… albo na swoim blogu 🙂

1
1
Pokaż komentarze (1)

Komentarze do "Dramat informatyka…"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Czemu gadają, że to firma twojego brata?

    2

    0
    Odpowiedz

Praca w Holandii

Witam mam 20 przjechalem z kolegą do holandii do pracy na order pickera (praca na magazynie) pracę zaczęliśmy od środy i po 3 dniach jestem zdołowany każdego dnia popełniam błędy i dostaje o to zjebe staram się robić co mogę ale to nie wystarcza jak tak dalej pójdzie pewnie mnie zwolnią i będę musiał wrócić do Polski jako nieudacznik który pojechał zarobić a jeszcze stracił ponadto mój kolega radzi sobie dobrze nie to że mu zazdroszczę czy coś dobrze że mu to wychodzi ale jak myślę sobie że obaj pierwszy raz pracujemy tutaj i jemu idzie znacznie lepiej niż mnie to dochodzę do wniosku że to ze mną jest coś nie tak i się do niczego nie nadaje w poniedziałek znów idę do pracy prawdopodobnie będzie chujnia.

1
0
Pokaż komentarze (1)

Komentarze do "Praca w Holandii"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Nie od razu wszystko wychodzi. Niektórzy z dupy zakładają, że jak się przychodzi do pracy to już wszystko się ma umieć, takie życie. Dzisiaj środa może jednak udało ci się wytrwać, a za kolejny tydzień to będzie ci iść zajebiście. Jak cię wywalili to cóż, patrz z tej perspektywy, że połowa tego co siedzi bezrobotnie w Polsce, nawet pojechać na miejsce, by nie potrafiła, bo by się posrali. Ty chociaż próbowałeś.

    3

    0
    Odpowiedz

Biurokracja na studiach

Właśnie kończę studia fizjoterapii. Nie będę już mówił, że na studiach nie nauczyłem się praktycznie nic, bo temat byl wałkowany milion razy. Wcześniej zrobiłem technika masażystę w szkole policealnej i wiedza zdobyta na masazyscie wystarczyla, żeby spokojnie bez większej nauki dojść do 5 roku studiów. Mój wpis jest o czym innym. Na studia przyszedłem po papier. Ile się trzeba namęczyć i nadenerwować i kasy wydać, żeby ten papier dostać ten tylko się dowie co był na studiach. Na nauke i zdobywanie wiedzy na studiach poswieca się jakieś jakieś 10℅ czasu. Pozostałe 90℅ to latanie do dziekanatu i załatwianie papierów. Podań, próśb, wniosków, załączników, dowodów wpłat, wpisów do indeksu, wpisów do wirtualnego dziekanatu itd. Żeby cokolwiek załatwić trzeba godzinami stać w kolejce, jeździć za wykładowcami po szpitalach, płacić, płacić i jeszcze raz płacić. Przed studiami byłem zainteresowany fizjoterapii, anatomią, medycyną, sportem, fizjologią. Studia zabiły we mnie to wszystko, odechciało mi się kompletnie wszystkiego. 5 godzinne wykłady z socjologii niepełnosprawnych i ekologii, robienie tysiąca prezentacji na zasadzie kopiuj wklej i załatwianie papierów w dziekanacie sprawiły, że nie miałem czasu ani ochoty na naukę tego co jest mi naprawdę potrzebne i co mnie interesuje. Kolejny nonsens to pisanie pracy magisterskiej. Najważniejsze jest żeby była odpowiednia czcionka, żeby było wyjustowane. Przepisywanie artykułów, książek w taki sposób żeby nie wyszedł plagiat. Użeranie się z promotorem. To jest dramat. Powinien być normalnie egzamin zawodowy jak po medycynie, a nie praca magisterska . Konczę 5 rok i chcą mnie skreślić z listy studentów, bo nie mam wpisanych ocen do wirtualnego dziekanatu, bo spóźniłem się z opłat i system zablokował możliwość wpisywania ocen. Pracy magisterskiej nie napisałem, za przedluzenie terminu chcą 400 zł i opinie promotora, a promotor siedzi na urlopie i ma w dupie. Nie odpisuje na maile, jeszcze parę dni i mnie wyjebią na zbity ryj przez jebaną biurokrację.

4
3
Pokaż komentarze (5)

Komentarze do "Biurokracja na studiach"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Grubo przesadzasz.

    0

    1
    Odpowiedz
  3. Już jesteś gotowy do masażu starych capów i grubych krów? XD

    1

    0
    Odpowiedz
  4. A czy pracujesz?
    Czy mieszkasz sam?
    Czy masz słabe zdrowie?
    Jeśli nie to wywalą cię boś leń, a nie przez biurokrację.
    Straszna hryja i wielkie poświęcenie wydrukować gotowy druczek i zanieść. Ja jebie.

    0

    1
    Odpowiedz
    1. Ponawiam pytania.
      Jakie masz problemy?
      Jak nie masz poważnych problemów, a tylko grasz i oglądasz toś jest leciwy leń.

      0

      0
      Odpowiedz
  5. Promotor też ma prawo do urlopu i najwidoczniej ma podczas niego lepsze zajęcia niż odbierania maili od matołów, którzy „zapomnieli” napisać pracy. Inni mają zamiast ciebie pamiętać o terminie jej oddania? Co za ćwok.

    0

    0
    Odpowiedz

Klin podatkowy

Pracownik na minimalnej zarobi 1900 złotych, a pracodawca wyłoży 3300 złotych od następnego roku. Państwo zabiera różnicę. A pracownik musi wypracować wydajność na 3300 minimum, aby to miało ekonomiczny sens. Polska, kraj o największej skali opodatkowania najbiedniejszych, powyżej średniej OECD, bez kwoty wolnej realnie. Klin podatkowy na poziomie 40-100% przy ryczałtowym ZUS. Nie opłaca się prowadzić działalności przed opodatkowaniem na poziomie 2000-3000 złotych. Ten kraj to piekło.

2
0
Pokaż komentarze (2)

Komentarze do "Klin podatkowy"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jesteś januszem-wyzyskiwaczem swoich pracowników?

    1

    0
    Odpowiedz
  3. Ta to zobacz USA otworzysz firme i placisz
    1 podatek dla panstwa
    2 podatek od pracownikow $1.50 do $2.50 za godzine
    3 podatek stanowy
    4 podatek miastu gdzie masz baze
    5 podatek organizacji nadzorujacej twoj typ przedsiebiorstwa
    6 jak kupisz se baze , biuro to podatek od nieruchomosci
    7 co bys nie kupil to podatek od zakupu i sprzedarzy

    Jesli chodzi o pracownikow no to 17-21% zabieraja ci z pensji
    A na koniec roku znow trza im placic z 15%
    No i podatek stanowy tez jesli stan go ma, niektore nie maja
    A co najlepsze 1/3 pensji idzie na wynajecie mieszkania standartowo.

    0

    0
    Odpowiedz

Ciąża i poród

Dzień dobry / dobry wieczór. Tematem tejże chujni jest moje obrzydzenie do ciąży, porodu i spraw z tym związanych (jestem facetem). Jest to jedna z tych rzeczy, które natura spie*doliła po całości. Za sprawą je*anego zwierzęcego instynktu kobiety pozwalają na to, żeby ich szczupłe atrakcyjne ciało zamieniło się w wielki, napęczniały worek. Dziewięć miesięcy męczarni, po których następuje chyba najbardziej uwłaczająca ludzkiej godności część, czyli poród, kiedy to tym samym otworem, w który ktoś włożył swojego 4-centymetrowego (w średnicy) fiutka, wychodzi głowa małego człowieka (no jest jeszcze na szczęście cesarskie cięcie). Później przewijanie kup, sprzątanie wymiocin itd. Jeszcze niektóre kobiety chwalą się ciążą i wrzucają zdjęcia swojego wielkiego gołego bebzola na Facebooka. Oczywiście są kobiety, którym ciąża zbytnio nie zaszkodziła i po porodzie szybko odzyskują dawne kształty, ale sam fakt, że ktoś pozwala na takie obciążenie swojego zdrowia na kilka miesięcy jest dla mnie nie do przyjęcia. Nie wiem, jakbym zareagował, gdyby moja dziewczyna zaszła w ciążę. Chyba zrobię wazektomię, a gdyby mnie naszedł instynkt rodzicielski to najwyżej zaadoptuję jakieś dziecko, bo lepiej zapewnić dobry byt już istniejącym ludziom, niż tworzyć bezsensownie nowe życie. Do widzenia

8
0
Pokaż komentarze (3)

Komentarze do "Ciąża i poród"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Gorzej jak wpadniesz z jednej strony nowe życie, a dużo ludzi powstaje w spierdolonym związku i jakoś wychodzi na prostą, więc może nadzieja, z drugiej życie na 20 lat w cholerę idzie, a później bynajmniej jak gówniarz wyrośnie to może rodziców będzie szanować, a bo chociaż na starość na dom starców podeśle (w tych czasach to wątpię). Ciąża to najmniejszy problem. Chyba, że bierzemy pod uwagę dzieci rodzące się z niepełnosprawnościami, wtedy no cóż masz pecha (albo przez geny nie wiadomo jakiś dziadków albo nie pilnowania się podczas ciąży z: nałogi, dieta,pilnowanie, by się nie przedźwigać -wyobaraź sobie, że palisz fajki i nagle musisz odstawić na te 9 miesięcy] i opiekuj się tym do usranej śmierci z myślą, że mogła być szansa, że to dziecko urodziłoby się zdrowe, szczęśliwe, itp. Uwierz w to, że gdyby kobiety mogły uprawiać seks bez tabletek antykoncepcyjnych, zabezpieczeń wewnętrznych, bądź chemicznych byłoby zajebiście, a świat byłby piękny.

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Lepiej lać na futro niż pod korek do środka.

    0

    0
    Odpowiedz
  4. Sam zostałeś urodzony przez właśnie taką kobiete idi*ioto

    0

    0
    Odpowiedz

Mylne nazewnictwo

Wku*wia mnie, że jak na przykład zarabiasz minimalną, czyli 2600 brutto (ok. 2 k na rękę), to tak naprawdę koszt pracodawcy to jest ponad 3 kafle, a ludzie nawet tego nie wiedzą, bo jakoś tak to wymyślili, że niby część składek płaci pracodawca, a część pracownik, po ch*j to komplikować, lepiej ten całkowity koszt pracodawcy nazwać brutto, to przynajmniej będzie wiadomo, a nie, lepiej nie, bo by ludzie zobaczyli ile się im upie*dala z wypłaty. Wyje*ać w ogóle podatek dochodowy, kara za pracę, dobrze że chociaż młodym ulżyli, to niech to całkiem wypie*dolą bo ile się marnuje na te składki i podatki to głowa mała i kon zwalony pozdrawiam

0
2
Pokaż komentarze (2)

Komentarze do "Mylne nazewnictwo"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. Jesteś pracodawcą?
    A gdzie byś się leczył?

    To, że ludzie nie widzą prawdy – może dlatego, że nie chcą widzieć?
    Uśmieszki do pracodawcy, a za plecami pracodawcy knują plan upadku jego firmy XD

    2

    0
    Odpowiedz
    1. Układasz trzy kafe, w jakim czasie i w jakim piecu? To jesteś zdun. Ja nia będąc zdunem tynkowałem kominki od wewnatrz, we Francji. Lepsza płaca.
      Piast Kołodziej, osie, piasty do wozów, dyle.

      0

      0
      Odpowiedz

Dziwny fetysz

Mam dziewczynę, którą kocham i planuję z nią swoją przyszłość. Rozumiemy się świetnie, żadnych kłótni czy innych tarć. Jest tylko jedna rzecz, która sprawia że nie jestem w stu procentach szczęśliwy, a mianowicie mój chory fetysz, który polega na tym, że chciałbym być zdradzany. Myśl, że moja dziewczyna ma kochanka o którym wiem i że jest lepszy w łóżku niż ja powoduje u mnie automatycznie motyle w brzuchu. Mam częste fantazje, że wychodzi na imprezę beze mnie i pisze do mnie że się świetnie bawi, że się przelizała, albo że wyjeżdża na noc do kochanka, przed tym się szykuje – wybiera najseksowniejszą bieliznę, krótką sukienkę, a po samym powrocie mówi że mnie kocha i że jej było bardzo dobrze. Najgorsze w tym jest to, że ta fantazja jest tak silna, że boje się że przez to się kiedyś rozstaniemy. Mówiłem jej o tym fetyszu, ale stwierdziła że by tak chyba nie umiała. Pytanie do kobiet – co wy byście zrobiły na miejscu mojej dziewczyny?

0
4
Pokaż komentarze (4)

Komentarze do "Dziwny fetysz"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. To sie nazywa cuckold, tez mam w bani takie fantazje, ale jak sobie zwalisz konia fantazjujac o.tym to to przechodzi. Nie psuj związku, na forach pisali o tym, laska sie zgodzila a potem calkiem odeszla od.typa. Glupota

    3

    0
    Odpowiedz
  3. „ale stwierdziła że by tak chyba nie umiała”, Nie wierz nigdy kobiecie, dobrą radę ci dam, nic gorszego na świecie nie przytrafia się nam

    0

    0
    Odpowiedz
  4. wyliż jej stopy

    0

    0
    Odpowiedz