To, że masz odwagę, nie znaczy, że masz rację

Była sobie mała zahukana dziewuszka, tłamszona przez nadopiekuńczych rodziców i własną wrodzona nieśmiałość. W ramach walki z tym wszystkim (chcesz się nauczyć pływać to trzeba skoczyć do wody) poszła na studia w chuj daleko od domu, na drugi koniec Polski. Oderwanie od domowych problemów (zdrady, kurator u siostry, takie tam) przyniosło pozytywny efekt: w miesiąc osiągnęła więcej niż kiedykolwiek. Powstała paczka znajomych, na których można było liczyć, genialne współlokatorki w sumie z przypadku (8 bab w jednym mieszkaniu, z jedną łazienką!), świetni ludzie na roku, z którymi szybko się zgrała, co więcej możliwość kształcenia dwukierunkowego, świetna uczelnia. Wszystko. Ale tak się zdarzyło, jak w każdej bajce, że się dziewczynka zakochała, a chłopak studiował w innym końcu Polski. Więc mądre dziewczę po roku dojeżdżania do siebie i tęsknienia rzuciło wszystko w pizdu, żeby być bliżej. Zmiana uczelni (mnóstwo papierów i jeżdżenia w te i z powrotem), zmiana środowiska, nowi ludzie, na nowym mieszkaniu nie najlepsze stosunki… Mieszkaliśmy osobno, ale bądź co bądź, to samo miasto, bliżej. I tak jakoś się stało, że rzeczony chłopak stopniowo zmieniał się, swoje zachowanie. I tak kurwa siedziałam cały weekend w domu, gotując, żeby, gdy słoneczko przyjdzie, to wszystko było na cacy, a on nawet nie chciał powiedzieć kiedy przyjedzie i czy w ogóle. Miałam zakaz dzwonienia, żeby się nie denerwował, nawet po niezdanym egzaminie nie zadzwonił, nie chciał wysłuchać. Zakaz wychodzenia na imprezy, a jemu się nie chce. spacer? do sklepu po piwo. I tak cały weekend luby siedział przed kompem, ja się uczyłam, rozmowy ograniczyły się do niezbędnego minimum (‚ale Ty paplasz, nie zawracaj głowy, pierdolisz, milcz, nie chce mi się gadać’). Milczenie miłe, ale czasem trzeba rozmawiać, bo jak inaczej rozwijać cokolwiek wspólnego, jeśli nie ma porozumienia? i resztę sobie dopowiedzcie. Zaczęły się też pewne problemy zdrowotne, omdlenia i krwotoki, zaczęły się badania, poszukiwania przyczyny. Ucierpiała na tym najbardziej nauka i moje związki koleżeńskie z ludźmi, do których dołączyłam, a nigdy nie miałam możliwości poznać choć trochę lepiej. W tym momencie nie mogę wrócić, bo po prostu się nie opłaca po raz kolejny babrać w tym, wyrównywać różnice programowe, przyzwyczajać do innego systemu nauczania itp. Nie mam tu nic, nawet zwykłej przyjaciółki, z którą mogłabym wyjść na kawę i pogadać o pierdołach i innych ważnych sprawach. Tęsknię za tym, co straciłam, za miastem które pokochałam, za znajomymi, którzy mają już swoje życia, za uczelnią, gdzie nie było ujotowskiego burdelu. Nawet, mimo że Kraków piękny, nie potrafię czuć się w nim swobodnie, nie mam ukochanych miejsc, atmosfera mnie przytłacza. Nie umiem pokochać nowego miejsca tak bardzo, jak poprzedniego. Tyle dobrego, że w domu się poprawiło, gdy zagroziłam, że wolę żywic się korą drzewną i pracować przy sprzątaniu niż wracać tam. Teraz się starają, rodzice chcą bym studia skończyła i wykorzystała swój czas. A ja dalej z tamtym panem, bo jak zerwaliśmy, to wydzwaniał on, jego rodzice i nie wytrzymałam presji. I tyle było z nauki pływania. Nie wiem, czego bym chciała, po prostu, żeby było znowu dobrze. Nie warto rzucać wszystkiego dla jednej osoby. Straciłam tez wiarę w jakiekolwiek uczucia. Chce po prostu, żeby w końcu było dobrze, tylko tak, żebym nie krzywdziła nikogo przy tym… Dziękuję Chujnio, dziękuje Chujowicze.

28
49

Komentarze do "To, że masz odwagę, nie znaczy, że masz rację"

  1. chujowiczu! zarabiaj z kluu.pl, bez działalności gospodarczej, konto automatycznie weryfikowane
  2. nikt Ci nie da extra lat, rzucasz go albo przepieprzasz czas…. będzie dobrze nie łam się 3mam kciuki za Ciebie!

    0

    0
    Odpowiedz
  3. Pojebana troche jesteś, za dużo w młodości na ogladałaś sie zbuntowanych aniołów i innego ścierwa,i ci sie klepi w głowie poprzestawiały zaczełaś myśliec kategorią skoku ze spadochronem …bez spadochronu. Zreszto jak chcesz i tak twoje życie nie zależy od ciebie, nie łudz to pospulskie powiedzenie rzadzi system którego jesteś ofiarą przypomnij sobie reklame dezodorantu którą może widziałaś w tv i babe tam występująca na środku drogi która utożsamiała wolność, w ludzkim łbie zostają takie szczegóły wpychane tam podświadomie,ty to obejrzałaś i poczułaś że i ty możesz zostać gwiazą hoolywood (strasznie sztucznego ) zapominając że większość szkolnych typsiar i wyluzowańców kończy na kasie w biedronce

    0

    0
    Odpowiedz
  4. I kolejna, elegancko zapisana nauka, że co jak co, ale wiązanie się z kimś to bardzo niemądra decyzja. Różne dziwne rzeczy mogą wtedy przychodzić do głowy, różne dziwne rzeczy można wówczas uczynić. I wychodzi z tego kakao.

    0

    0
    Odpowiedz
  5. Nie bądź z kimś na siłe, tak to nigdy nie będzie „dobrze”.
    Proszę 😉

    0

    0
    Odpowiedz
  6. związek na odległość to mit!
    Podjęłaś zbyt pochopną decyzję. Zawsze, ale to zawsze jest inaczej na odległość. Nawet spotykając się te parę dni po długiej rozłące jest zupełnie inaczej niż mając siebie na co dzień. Trzeba było poczekać (wiem, że to trudne) do ferii, wakacji i wtedy pojechać do niego na dłużej.
    Czas pokazałby wasze wady, niedoskonałości i właśnie wtedy zweryfikowałby czy potraficie być ze sobą. PS. rzuć go, bo brniesz po niewłaściwej ścieżce, która prowadzi donikąd. Walcz o swoją przyszłość, uczucia i zdrowie. Pozdrawiam. Mr.Q

    0

    0
    Odpowiedz
  7. Po chuj jesteś z tym palantem? Nie rozumiem kobiet… to już nie ma innych facetów? Następna, która lubi być tyrana! 😀

    0

    0
    Odpowiedz
  8. Jest takie powiedzenie wśród facetów, nie porzucaj kumpli dla dupy bo ona odejdzie a kumple zostają na zawsze. Męczysz się widać chujnia niszczy Ci młodość raz zrobiłaś wielki krok okazał się krokiem prosto w gówno to teraz się z niego wydostać. Jak kobieta daje z siebie wszystko żeby zadowolić faceta facet musi robić wszystko żeby zadowolić kobietę proste jak budowa rosyjskiego czołgu. Kurwa chujnia zniszczyła mi już jedną miłość. Zyskałem tylko załamanie nerwowe i 10 kg w dół, ale w takich sytuacjach sztuką jest odnaleźć sens w bezsensie, przekształcić plusy w minusy i doszedłem do wniosku że to tylko małe załamanie i trochę masy w dól zamiast przejebanego w kosmos życia z księżniczką u boku która nie doceniała nic. Rozstań się!!! Związek powinien Cię zmuszać do odwiedzania stron gdzie czytasz miłosne wiersze, a nie chujnie.pl

    0

    0
    Odpowiedz
  9. Aby było dobrze, musisz się w końcu wziąć w garść i zmienić pare istotnych spraw. Po pierwsze i najważniejsze, rzuć tego palanta! Raz, na zawsze, konkretnie. Jeżeli Ciebie teraz nie docenia, to już nigdy więcej nie doceni. Badź twarda i nie pozwól sobą manipulować. Po za tym, jak już raz zmieniłaś studia, to nie warto wracać z powrotem. Poszukaj sobie znajomych w Krakowie, tam jest dużo ludzi, fajnych miejsc. Zapisz się na pływanie! Zrób coś dla siebie, ot tak po prostu. Może akurat tam znajdziesz kogoś fajnego?
    Pan J

    0

    0
    Odpowiedz
  10. Miałaś dobrze to kurwa musiałaś spierdolić.Sama sobie jesteś winna.

    0

    0
    Odpowiedz