Od paru lat co jakiś czas słyszę, ostatnio coraz częściej, od matki, babki, ciotki i reszty rodziny „znajdź sobie dziewczynę”. Mam te 20 lat i bez ich głupich odzywek sam z siebie od dawna chcę mieć dziewczynę, ale pytam się, gdzie ja mam ją znaleźć? Mieszkam na wsi, gdzie dziewczyny uważają, że są piękne wtedy, gdy tapeta niemalże odpada im z twarzy a ich ubiór przypomina ubiór prostytutki w godzinach pracy. Oczywiście, ich inteligencja to pojęcie bardzo dyskusyjne. A te, które nie kreują się na nastoletnie dziwki i tak też się nie zachowują są bardzo brzydkie. Nie mówię że poszukuję chodzącego cuda ale nie potrafię się zmusić aby pokochać kogoś naprawdę brzydkiego. Nie umiem, po prostu nie umiem. Ale dobra, powiecie, tak mogłem sobie mówić do chwili gdy nie poszedłem do szkoły średniej. A guzik prawda ? miasto gdzie było moje liceum to pod względem ludzi powiększona kilkadziesiąt razy kopia mojej wsi. Dziewczyny ? tak samo. Albo nastoletnie pseudodziwki, albo nie grzeszące urodą. No, jest jeszcze jedna kategoria – ładne, mądre ale wyniosłe, takie co to nie spojrzą na chłopaka ze wsi, bo one są przecież z miasta, więc im taki ja swoją obecnością będę psuł prestiż w 15-tysięcznym mieście. Wiadomo ? inteligencja inteligencją, ale przecież nie mam odpowiedniego auta, odpowiedniej ilości pieniędzy a one ? mądre, piękne, oczytane nie będą się prowadzać z byle kim. Oczywiście, są wyjątki, tyle że zajęte, a ja w konkury z innym facetem stawać nie potrafię.Spotkałem jeden niezajęty „wyjątek”, a przynajmniej wydawało mi się że wyjątek. Fajnie nam się rozmawiało, myślałem że coś z tego będzie, do czasu gdy ta nie zaczęła spotykać się z umięśnionym kolesiem o inteligencji poniżej przeciętnej za to jeżdżącym BMW. No ale dobra, pozedłem na studia. I co zaobserwowałem? Te trzy wcześniejsze kategorie plus jeszcze jedną ? dziewczyny ze wsi, które przyjechały na studia do wielkiego miasta i od razu zaczęły uważać się za miastowe na tyle, że uznały za konieczne zerwać wszelkie stosunki ze „wsią” ? również te personalne.. Innymi słowy ? chłopak ze wsi nie ma u nich szans. Oczywiście, tu też są wyjątki, ale znowuż ? wszystkie mają już swoich chłopaków Zapytacie czy w takim razie moi koledzy mają dziewczyny? Mają, albo te puste wytapetowane panienki, albo jeżeli mają dużo kasy ? ładne i mądre z miasta (jak facet ma naprawdę dużo pieniędzy to i przestaje się liczyć to że jest ze wsi). A ja cóż ? nie potrafię przełamać wewnętrznego obrzydzenia do kurestwa ? udawanego czy też nie a majętny nigdy nie byłem. A zatem pozostaje mi czekać aż z oceanu szlamu wyłowię perłę. Mam nadzieję że kiedyś się to stanie. A wszystkim, którzy pytają się mnie, kiedy znajdę sobie dziewczynę będę odpowiadał ? kiedy spotkam taką, której będę warty ale i która mnie będzie warta. Pozdrawiam was współtowarzysze w chujni ? Marek.
Kategoria: Bez kategorii
Wykładowca frajer!
2011-07-08 23:43Jestem studentem pierwszego roku politologii. Wiem, że na uniwersytecie powinni chociaż trochę wymagać, ale to co zrobił u nas jeden wykładowca przebija wszystko -,- nie dość, że wymaga definicji JEDYNIE (!) ze swojej napisanej jakimś chujowym językiem książki. 200 stron regułek, jakimś niezrozumiałym językiem! Ale chuj… Większość się jednak dosyć solidnie przygotowała. Efekt? Na 57 osób, w pierwszym terminie zaliczyło…7! Później na poprawie (pierwszej i ostatniej) szanowny pan doktor ujebał 20 osób! Najciekawsze jest to, że przepuścił wszystkie dziewczyny i z 5 chłopaków! Do tego każdej lasce proponował siebie jako promotora i zapraszał je do jakiegoś koła jakie prowadzi -,- uprzedzając pytania – chłopacy którzy zdali takiej propozycji nie uzyskali 😀 A co jest ostatnim przejawem frajerstwa? Pomijając to co napisałem wcześniej. Otóż jeśli nie zdałaby połowa roku miałby obowiązek zrobienia 3 terminu poprawy. Połowa roku to 24… A więc jestem w gronie 20(!) osób, które będą mieli przyjemność wziąć warunek, bo wykładowca miał taki kaprys -,- Zresztą z tego co słyszałem nie tylko na naszym roku ujebał tyle osób…
Kobiety są z Wenus- Jednak!
2011-07-08 23:43Powiedzcie sami, czy kiedykolwiek uczciwie mogliście powiedzieć, że rozumiecie kobietę? Za cholerę się nie da. Ja rozumiem, że jesteśmy z innych planet, wiem że dzięki kobietom nie jest nudno, ale nie przesadzajcie drogie panie. Taka radosna sytuacja: Zacząłem spotykać się z laską i ona 3 dni po tym wyjechała na wakacje. No dobra tam, jedź, odpoczywaj, masz moje Błogosławieństwo. Wszystko pięknie, ładnie, elegancko, gdyby nie to, że tak: mieliśmy wakacje, środek lipca, ciepło… a ona CODZIENNIE o 7 RANO budzi mnie Smsem 'Cześć Skarbie’ – Kurwa no! Co mnie to obchodzi, że ona właśnie ściągnęła dupsko z łóżka, bo odpoczywać jej się nie chce. Ja mam wakacje i się lajtuje i nie chce mi się od rana słuchać tego słodkiego: dzyń-kurwa-dzyń z komórki. Taaa… mogę sobie ją wyciszyć ale to i tak nic nie da bo kiedyś będę musiał to odebrać i z radością pisać przez cały dzień, bo przecież ja życia prywatnego nie mam. Albo inaczej, według niej życie prywatne to Ona. Dobra tam, przeżyłem te parę tygodni i ona przyjeżdża. 3 dni się nie mogliśmy spotkać po jej przyjeździe, bo coś tam i w 4 dzień ona mi mówi, że należy to skończyć, bo się nie dogadujemy. Hmm nie dogadujemy? To na chuj mnie wkurzasz tymi wiadomościami no?! Było tak od razu, wiadro zdrowia bym zaoszczędził i nie wytarłbym sobie klawiszy na komórce od pisania. Ja jebię. Wiem, że jesteście kobietami i szanuje Was wszystkie, no ale może czasami troszkę racjonalnego podejścia by nie zaszkodziło. Jak to dobrze, że teraz mnie nikt już nie budzi…. 😉
Długi nos politechniki
2011-07-08 23:43Witam. Jak wiadomo Politechnika Wrocławska nie otrzymała i nie otrzyma w tym roku (2010/2011) żadnych dotacji w związku ze zwiększeniem rekrutacji na „Kierunki strategiczne dla rozwoju krajowej gospodarki”. Dostałem się właśnie na jeden z takich strategicznych kierunków i opowiem wam swoją smutną historię. A więc było tak: PWR słynie jako dobra uczelnia. Postanowiłem tam studiować. Jako kandydat na tegoroczne studia, byłem zachwycony systemem edukacja.cl – wszystko jasne i klarowne i jeszcze SMS’a wysyłają… Profesjonalnie wyglądała także strona studiuj.pwr.wroc.pl – krok za krokiem wyjaśniała zawiłą procedurę rekrutacji. Wszystko to było piękne i wzbudzającozaufające, prawda? Jestem więc tegorocznym maturzystą, dobrze napisałem maturę. Wiem, że w zeszłych latach AiR była kierunkiem zamawianym, domyślam się że i w tym roku będzie. Strona uczelni mnie w tym utwierdza, bo podążając za odsyłaczami znajdującymi się na http://studiuj.pwr.wroc.pl/, czyli: 1. Co możesz studiować – studia I stopnia 2. MECHANICZNY Automatyka i Robotyka zostajemy (my – potencjalni kandydaci) przekierowani na aktualną stronę dotyczącą tego kierunku na której czytamy: „Kierunek AiR jest kierunkiem zamawianym przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Nawet 50% studentów na kierunku może otrzymać stypendium motywacyjne w wysokości 700 zł miesięcznie”. Rozumiem więc, że i w tym roku kierunki te są objęte takim programem. DUŻY BŁĄD popełniłem wierząc w to, co piszą na bieżących stronach uczelni. One po prostu piszą nieprawdę. Ktoś może napisać, że przecież mogłem sprawdzić aktualną listę dotowanych kierunków na ten rok. Że na tym forum już od miesiąca piszą, że jest inaczej. Że słowo „może” oznacza że może dostać, ale nie musi*. PRAWDA. Tylko czemu w takim razie witryna kierunku, na którą odsyła AKTUALNA strona rekrutacji wprowadza odwiedzających w błąd?? Przeoczenie? Czy może celowe działanie, aby ilość chętnych pozostała na cały czas na wysokim poziomie? Mieszkam daleko od Wrocławia. Oprócz „prestiżu”** uczelni o jej wyborze decydowała także w dużym stopniu możliwość otrzymania stypendium motywacyjnego. Ponieważ miałem wysoki wskaźnik rekrutacyjny byłem pewniakiem, a PWR była jedyną uczelnią na jaką składałem papiery. Wiedziałem że raczej otrzymam stypendium, a jak nie to i tak powalczę o nie w następnym semestrze, wszystko będzie cacy. Innych uczelni i kierunków nie brałem pod uwagę. Bo po co płacić 85 zł opłaty rekrutacyjnej. Teraz widzę, że politechnika leci w kulki. Na szczęście utrzymam się we Wrocławiu dzięki rodzicom. Popracuję też przez część wakacji. Ciekawi mnie jednak, co zrobiłaby osoba bez takich możliwości finansowania (rodzice). Bez innych zgłoszeń na studia. Jestem rozgoryczony taką sytuacją. Wszystko byłoby w porządku, jeśli napisaliby wcześniej o tym, że nie ma czegoś takiego albo chociaż nie okłamywali na podstronach. Zastanawiam się, czy jest jakaś szansa prawnego wymuszenia od uczelni takiego stypendium(?), rekompensaty(?). Jeśli ktoś jest w podobnej sytuacji może odpisać. Pozdrawiam Przemo __ * swoją drogą sprytnie skombinowane – przyczepić się nie można ** prestiż został nadwątlony.
Gorąco
2011-07-08 23:43Taki upał, leje się z człowieka, to by poszedł się wykąpać. Ale niee. Przecież jak już nawet dowleczesz się na plażę to nie wejdziesz do wody, bo tyle ludzi. Przychodzą całymi rodzinami. Z dziećmi, psami. I weź tu się człowieku wykąp. Na samym wejściu zostajesz ochlapany albo stajesz w gorące siki. Nosz ja pierdolę! Czy Ci ludzie zawsze muszą tam być? Kiedyś poszłam ze znajomymi nad rzekę. Godzina 19. A ludzi ciągle pełno! I ni chuja! Nie wykąpałam się. Ja w ogóle się w tym roku nie kąpałam jeszcze!
Wszystkie kary na mnie idą
2011-07-08 23:43Zacznijmy od tego, że jadę na wakacje do Azji i muszę załatwić full rzeczy z tym związanych. Nic mi oczywiście nie wychodzi, bo wszelkie urzędy i przychodnie leją na mnie z góry na dół. No ok, nic nie załatwione to lecę do pracy zarobić na te upragnione wakacje, a tam co? Jest Pan zwolniony chociaż robiłem zgodnie z szablonem ale niezgodnie z widzimisię jakiegoś kontrolera. No to wracam na chatę szukając pozytywów tej akcji, że będę miał więcej czasu na przygotowania do wyjazdu itp. no i wtedy resztka chujni mnie dobiła… Pisze pewna laska, z którą kiedyś weekend spędziłem, że chyba jest w ciąży i dziś test robi… Oby się okazało, że wsio jest ok, bo chujnia i śrut…
Urodziny
2011-07-08 23:43Tak bardzo mi smutno, bo mam urodziny. Teoretycznie powinnam się cieszyć: ciasta, duperele, wszyscy są mili, fajni, itd. Ale się smucę… I nie wiem dlaczego? (Nie, to nie przez świadomość, że się starzeję.) Po prostu mnie to już wszystko nie jara…
„Słoneczny patrol”…
2011-07-08 23:43Dlaczego kulturalni romantycy muszą mieć gorzej? Jest sobie dziewczyna (nazwę ją tutaj X), cholernie mi się podoba, powiem nawet, że jestem (od roku) zakochany. Jestem miły, pomagam i staram się jak mogę, a tu pod koniec dwutygodniowego obozu wpierdala się jakiś pieprzony ratownik i zaczyna się do niej przystawiać! Chamski i bezczelny kiep! Na początku dawała mu wyraźne znaki, że go nie lubi i toleruje go tylko z musu… Nie mogłem mu nic zrobić, bo dalej starałem się być miły itd. więc wiadomo jak się to skończyło… Stwierdziła, że ten koleś wcale taki zły nie jest… Chyba… Potem w nocy rozmawiając z koleżanką (też cholernie fajna dziewczyna) dowiedziałem się, że należy być „chamski niemiły i bezczelny”, a po chwili „tylko jeżeli chodzi o jednorazowy podryw”…
To dało mi do myślenia, może X zgodziła się tylko dlatego, żeby zostawił ją w spokoju???
Zjebana miłość!
2011-07-08 23:43Zaraz mnie chuj strzeli! Ja pierdolę! Ileż można?! Od dwóch lat kocham dziewczynę! A chujowe jest to, że ja też nią jestem! Ja nie mogę… no ludzie! Co to ma znaczyć?? Nie jestem lesbą! Ale kocham Ją! Coś ze mną nie tak? Przecież wolę chłopaków! A tu nagle takie coś mi się przytrafia… Najgorsze jest to, że nie potrafię o Niej zapomnieć! Kocham Ją i chce z Nią być! Proszę o tak wiele?! Zastanawiam się całymi dniami! Ale najwyraźniej tak! Z całym szacunkiem, ale jak Bóg mógł mi zrobić taki żart? To śmieszne! Jestem nieśmiała i nie potrafię w Jej obecności nic powiedzieć! Rzadko się to zdarza… ja mam 16 lat… może to od dorastania! Ale żeby ponad dwa lata być zakochanym w jednej i tej samej osobie! I całymi dniami, dzień w dzień 24h na dobę myśleć tylko o NIEJ?! Mi się żyć z tym nie chce! Jak ja się mam odkochać?? Nie potrafię! Łatwo przyszło i ni chuja nie odchodzi! A ja wiem, że z Nią nie będę!! Ona nie zechce przecież! A przyszłość?
„Koledzy” z roku
2011-07-08 23:43Jakoś tak na półmetku studenckich wakacji zacząłem rozmyślać ostatnio o studiach, studentach, o tym, jak wygląda to moje życie w „najlepszym okresie w życiu”. W październiku zacznę trzeci rok i na myśl o tym szlag mnie trafia. Nie chodzi o sam kierunek studiów, chodzi o studentów. Pamiętam pierwszy dzień na uczelni dwa lata temu. Już wtedy zaczęła się moja chujnia, która zaczęła wzrastać wprost proporcjonalnie do ilości dni spędzonych na uniwersytecie. Nikt nikogo nie znał i wszyscy chcieli się poznać, integrować itp. itd. Wszyscy oprócz mnie. Zawsze byłem samotnikiem, nie lubiłem poznawać nowych ludzi a już nie znosiłem wprost pijackich imprez a do tego się miała sprowadzać ta integracja. Mówiąc wprost ? olałem to całe towarzystwo, ich integracje, fraternizowanie się, całą tę atmosferę „braci studenckiej”. I liczyłem, że oni potaktują mnie tak samo ? zaczną mnie traktować jak powietrze. Parę razy zapraszali mnie na te swoje integracje, imprezy, ja im zawsze uprzejmie odmawiałem, siedziałem cicho na ławce, do nikogo się nie odzywałem, słowem, w niczym nikomu nie zawadzałem. Spotkały mnie za to na początku ironiczne uśmiechy, obgadywanie za plecami a potem istne delegacje do mnie z pretensjami że ja jakiś dziwny jestem, do nikogo się nie odzywam, nie chcę się „integrować”. Myślałem że po pierwszym roku im przejdzie ale przeliczyłem się. Na drugim było tak samo. W końcu się zdenerwowałem i powiedziałem im, żeby dali mi spokój, bo charakter mam jaki mam, nie szukam znajomych, przyjaciół, lubię samotność, nie interesują mnie pijackie imprezy. Na skutek tego poziom obrabiania mi tyłka wzrósł jeszcze bardziej, zrobiono ze mnie kogoś, kto powinien siedzieć w zakładzie psychiatrycznym a nie na uczelni, tylko dlatego, że się „nie chcę integrować”. Do cholery, czy nie mogą traktować mnie jak powietrza? Co ja im zrobiłem, że mnie tak traktują? Mam ich na siłę polubić, na siłę wlewać sobie wódkę do gardła, na siłę śmiać się razem z nimi? Nie wiem, czy tylko na Pomorzu, w Gdańsku niektórzy ludzie są tak pojebani? A wiecie kto w tym wszystkim przoduje? Dziewczyny (to 3/4 roku), a raczej podłe suki. Nie wiem, może im psuję obraz idyllicznego studenckiego życia gdzie każdy jest szczęśliwy i gdzie każdy każdego lubi? Mam ich w dupie, nie będę się zmieniał dla nich zmieniał.
