Monity z banku

Kurwa! Banki to prawdziwie żydowskie nasienia! Miałem dość spore opóźnienie z wypłatą nie wynikające z mojej winy.
Dzwonię więc do banku i mówię, że opóźnię się z wpłatą, bo zaszła taka i taka sytuacja. Zostałem poinformowany że OK, zostaną naliczone odsetki za opóźnienie w kwocie 31gr i po sprawie.
Jaka więc nie dopadła mnie kurwica, gdy w połowie miesiąca przychodzi do mnie upomnienie z banku (zwykły list, ani priorytet, ani polecony)
Oczywiście upomnienie, że zalegam z płatnością, odsetki 31gr i co kurwa?
OPŁATA ZA MONIT w kwocie kurwa 30zł.
No myślałem, że jebne na plecy.
Przepraszam, ale ile kosztuje wysłanie listu przez PP, kartka papieru i zużycie odrobiny taśmy przez drukarkę igłową? 30zł?! Dzwonię więc z powrotem do banku i mówię jaka zaszła sytuacja. Że nie potrzebuję żadnych pierdolonych przypomnień, bo bardzo dobrze o nich pamiętam. Natomiast pani z banku miło wyjaśniła mi, że owszem mają odnotowaną moją informację o opóźnieniu, jednak sam monit generowany jest systemowo i nie można z tym nic zrobić.
Wychodząc z założenia, że z bankami nie wygram, powiedziałem że dziękuję za tą jakże wspaniałą dla mnie informacje i pytam się ponownie czy należną opłatę za monit mogę wysłać wraz z następną ratą, bo tak mi jest wygodniej (głównie ze względów finansowych) Pani mówi, że oczywiście. Zostaną znów naliczone odsetki za niedopłatę ale nie ma problemu.
Pytam się czy nie dostanę znów monitu, dostałem odpowiedź że nie.
Ktoś się zapyta, gdzie meritum mojej chujni? Ano już mówię. Wczoraj wracając z pracy znalazłem awizo w skrzynce. Dziś specjalnie urwałem się z roboty, wystałem się od cholery w urzędzie pocztowym (2 okienka na 5 w samo południe) i co? List z banku.
Otwieram i oto co przeczytałem:
Przypominamy o niedopłacie na pana rachunku w kwocie 30,31zł. Na dzień dzisiejszy odsetki za wyżej wymienioną niedopłatę wynoszą 13gr
OPŁATA ZA INFORMACJĘ 10zł
Jak to przeczytałem to aż mi pociemniało w oczach, poszedłem wkurwiony do agencji PKO, wystałem się oczywiście w odpowiednim sznureczku ludzi, wpłaciłem w pizdu całą należność i odetchnąłem.
Wkurwia mnie fakt, że przez zajebanie się szefostwa i opóźnienie w wypłacie zostałem ponad 40zł w plecy. Do tego dochodzi stracony czas i nerwy. Brak słów..

51
70

Komunikacja miejska

Otóż drodzy chujowicze, poruszam tutaj temat-rzekę. Bo cóż nie wkurwia nas tak o poranku jak hołota w tramwaju? Może zacznę od metra, który niestety jest najszybszym środkiem transportu w moim mieście. Schodzę sobie po schodach na peron, a tu tłum jakiś ciot zapierdala naprzeciw mnie, gdyż akurat zajechało metro. I nikt nie patrzy, że ktoś się może spieszyć, żeby załapać się na transport, tylko wszyscy, całą kurwa szerokością dymają po tych schodach pod górę, a z góry rząd biednych ludzi spieszących się na zatłoczony szynowózek ledwo się mieści między tymi damskimi kojbrami, w których mieści się cały dobytek, a barierką. Mało tego, ktoś, kto idzie akurat przede mną zawsze spieszy się, do momentu, aż nie zobaczy, że to akurat nie ten kierunek, na którym mu zależało i wtedy oczywiście zwalnia, bo po co się pocić. I słusznie, też nie lubię się pocić, ale litości, komuś za tobą też się spieszy ćwoku…
Noooo i przygód ciąg dalszy, kiedy przychodzi do wsiadania. Oczywiście zawsze musi się trafić tuman, który stoi w drzwiach, żeby mógł się potem swobodnie o nie opierać przez następne 4 minuty swojej podróży i nie ruszy swojej spasionej dupy, żeby wpuścić ludzi, nie.
Ostatnio już nie wiedziałem czy się śmiać, czy płakać… Idzie babcia peronem i uprawia cały czas nordyk łoking (ta anglizacja też mnie wkurwia, ale o tym w innym odcinku). Drzwi się otwierają. Ludzie stłoczeni jak zwykle o 8 rano, palca się nie wetknie, nie ma miejsca. Oczywiście stara rumpla musi z tymi kijkami pierdalać się między ludzi, cały czas z łapami wyciągniętymi do przodu, nieustannie nordik łokingując. Nosz kurwa, ludzie, czy wpieprzając się z rowerami i nordikłokingowymi kijkami nie widzicie, że w tym metrze nie ma miejsca?
No i już, udało się, jedziemy :] i oczywiście całą trasę jakaś stara rura, musi tłuc mi po rękach swoją zajebistą torbą, bo nie może jej na chwilę przytrzymać niżej, jak wszyscy ludzie robią ze swoimi torbami, plecakami, tylko musi ją mieć na ramieniu. Oczywiście ta sama pinda musi dojść do drzwi jeszcze zanim metro wjedzie na jej stację. Nie można tego zrobić jak już się zatrzyma, tylko wszyscy muszą się przewracać jeden na drugiego, bo ona musi dotrzeć do drzwi w trybie awaryjnym.
I ostatni etap mojej zajebistej, corannej, studenckiej wycieczki. Tramwaj. Już pomijam te wszystkie ekscesy, które często są metro-podobne. Tutaj dochodzi jeszcze jedna chujowość. Punktualność zasranych tramwajarzy. Czy raz, RAZ KURWA ten tramwaj nie mógłby przyjechać tak jak w rozkładzie? Potrafimy wysłać człowieka w kosmos, a zasrany tramwaj nie potrafi dojechać na przystanek punktualnie? Już nie mówię, że ma trafiać w punkt, ale niech nie spóźnia się po 10 minut, bo to do chuja nie podobne…
Co za ulga… Śrut! Student-frustrat

22
49

Noga

Dzień rozpoczął się od baardzo ciężkiej pobudki, po piątkowej zabawie. Kac był wielkości Mount Everestu, pić się chciało jak nigdy, a jeszcze do tego doszedł często łączący się ze zwykłym kacem – moralniak. Było to niezłe kombo, ale wracając do pobudki, niestety nie była to pobudka wywołana przez mój organizm z powodu wystarczającej ilości snu, lecz z powodu szalejących po domu siostry i matki przygotowujących się do wesela. To była już wielka chujnia, gdy latały Ci nad głową to w jedną, to w drugą stronę i napierdalały do siebie bez przerwy. Nie będę wchodził w szczegóły co gadały, ale było to bardzo wkurwiające – uwierzcie. Lecz to nie wszystko. O godzinie 12 miałem mecz, w ogóle do domu dotarłem o 4, a od 7-10 siostra z matką nie dawały mi spać. Od 10 do 11 się przespałem, potem była bardzo mało motywująca pobudka i wyjście na mecz, na którym grało mi się ciężko z wiadomych powodów, lecz na pełnej fantazji 😀 Szkoda kurwa tylko, że musiałem oberwać piłką w jaja, a następnie z pełnej pizdy w piszczel, bo gościu nie trafił w piłkę. Zwijałem się z gigantycznego bólu parę minut, a następnie pojechałem do szpitala na izbę przyjęć, gdyż noga wyglądała naprawdę tragicznie. Fajnie wszystko spoko, zarejestrowałem się i pielęgniarka kazała mi usiąść i czekać – przy czym przeczytałem na drzwiach, że średni czas oczekiwania to kurwa 4 godziny. Stwierdziłem, że to niemożliwe skoro przede mną była tylko jedna kobita, więc na luzie usiadłem i czekałem tylko zajebane 2 i pół godziny. Nie wiem co skurwiele tam przez ten czas robili. Ja pierdole, mówię wam – strzeliło by was coś jak byście musieli tyle czasu czekać, a oni na wyjebani. Wszedłem i oczywiście nie zajęli się mną od razu tylko musiałem poczekać jeszcze z 15min. I dopiero potem podbiła jakaś lekarka, spytała co mi jest i kazała pokazać, przy czym nodze w ogóle się nie przyjrzała, tylko ścięła okiem i zdiagnozowała- nic Ci nie jest. Okład z altacytu przez 3 dni i jak nowy, a kurwa piszczel wyglądała jak moje udo. I jak mnie tutaj ma coś nie strzelić jak wyczekałem się kurwa tyle czasu, a ona mi, że chuja ;p Chujnia panowie i panie po prostu maksymalna.

23
49

Autobus psychopatów!!!

Byłam wczoraj na spotkaniu ze znajomymi, które skończyło się późno w nocy. Byłam zmuszona wracać autobusem nocnym. Wiedziałam, że różni się on od dziennego np. ilością nawalonych i szukających zaczepki ludzi, ale to przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Już po samym wejściu do autobusu zaatakowały mnie 2 podpite nastolatki, wykrzykując, że mnie znajdą i zabiją. Potem miejsce obok mnie zajął dres, który również nie dawał mi spokoju. Wysiadłam zatem, zaszłam do centrum handlowego, by skorzystać z toalety. Połowa centrum była zamknięta, ale myślałam, że toaleta czynna jest całą dobę. Szłam w jej kierunku, kiedy podbiegł do mnie ochroniarz i zaczął drzeć się, że wtargnęłam na teren prywatny. Skorzystałam z „dozwolonej” toalety na innym piętrze, jakby robiło mu to jakąś różnicę. Drogą, którą powinnam wracać godzinę wracałam 4, ale żyję ! Strach się bać !

21
53

Nowa kanapa i rozpierdolone dzwi

Nie dawno zamówiliśmy nową kanapę, wczoraj nareszcie przyszła. Przyszedł jakiś mały, chudy, szczerbaty facet z kanapą, jak akurat mój ojciec był na kiblu, więc moja mama musiała odebrać to cholerstwo. Lało jak chuj i było ciemno. Ojciec wyszedł i razem z matką musieli spróbować wcisnąć to gówno przez drzwi. Pchali w tą i w tamtą przez jakieś 20 minut. Potem mój ojciec raz silnie popchnął i… drzwi się rozjebały! Ale kanapa przeszła. Była biała, a teraz jest czarna. Ojciec przeklina, matka się drze, a ja tak się ryję jak nie wiem. Dzisiaj rano schodzę na dół, a tu zimno jak na Syberii…

41
55

Siniak

Poślizgnęłam się na schodach i mam krwiaka na pół uda. Teraz ledwie się poruszam. Jebana zima :/

26
44

O komunikacji miejskiej jeszcze troszkę

Rzecz działa się w Szczecinie, przez ostatnie 2 dni, więc myślę, że czytelnicy z mojego miasta świetnie wiedzą o co chodzi, a reszta zrozumie tę potężną chujnię 😉 Niech to szlag ! Czy ci wszyscy dyrektorzy zditm’u i innych ”tramwajów szczecińskich” są ślepi i nie widzą, że śnieg pada ?! 3 dni temu w nocy srogo zaczął padać śnieg. Następnego ranka – paraliż. Miasto stoi w miejscu bo nikt nie zauważył w nocy, że nawaliło z 20cm śniegu, chwycił mróz -15. Czy kurna kierowcy, techniczni i inni pracujący w zditm są tak krótkowzroczni czy tak głupi ?! Czekanie po 40 – 60 minut na 'główny’ autobus w mieście (nr 75) jadący m.in przez centrum i na dworzec główny. Ludzie cały dzień łapiący taxówki, bo zapierdalają do pracy albo do rodziny na święta na drugi koniec Polski. Alee nieee, bo po co zadbać o te autobusy, co by były w stanie wyjechać o określonych godzinach na trasę ?! Jeździły jak chciały, koszty, stracony czas i nerwy, a to wszystko przez lenistwo urzędasów znowu! I śrut ! Pozdrawiam Szczecinian, oraz czytelników z innych części Polski mających do czynienia z komunikacyjną chujnią ! Ogień na urzędasów !

22
44

Sylwester

Niby jedyna taka noc w roku, szaał, wszyscy się bawią… Oczywiście, oprócz mnie. Byłam zaproszona na jedną imprezę, ale jak tylko powiedziałam rodzicom… „Jesteś za młoda! Pewnie sie upijesz! I będziesz szwendac sie po mieście z tymi menelami, butelką w głowę zarobisz…” Odpuściłam. No i dobra, pomyślałam, trudno. Rodzice w domu pewnie będą oglądać jakieś filmy w tv, a ja sobie przynajmniej obejrzę te filmy, które leżakowały sobie na dysku. Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Zasiadłam przed komputerem, odpalam film, próbuję dodać napisy… I dupa. Nie działa. W tym samym czasie słyszę odgłos zamykanych drzwi. Jak sie okazało, to moi rodzice jadą bawić sie do znajomych. Tak, wiem, oni są dorośli, nikt im nie zabroni. Chcę wrócić do komputera, zobaczyć co z tymi cholernymi napisami, gdy rozlega sie głos mojej babci – Zrób mi kolację!
Tata robił remont i niby babcia nie moze przejść, ale bez przesady, nawet ja, ciapa totalna, która potrafi wywalić się na równej powierzchni,a na wfie udaje, że nie istnieje, świetnie daję sobie radę! A co dopiero kobieta (stara, bo stara), która kiedyś w żartach złapała mnie za rękę gdy próbowałam „uciekać” i przewróciła mnie! (Pieprzone 72 kg żywej wagi).
Zrobiłam jej dwie kanapki i wspinam się po schodach, (kuchnia jest na dole, a ja i babcia mieszkamy na górze) z uśmiechem pokazuję zrobione kanapki – Tylko dwie? – pyta babcia.
Złażę na dół, dorabiam jeszcze dwie i włażę z powrotem. W końcu moge zasiąść do filmu, faajnie… Nie, stój. Musze pomajstrowac z napisami. 10 min. później gra gitara, oglądam sobie, żrąc przy okazji krakersy (ostre, że nie wiem). Zachciało mi się pić. Złażę na dół (- gdzie idziesz? – na dół. – po co? – muszę!) Nalewam sobie coli i włażę na górę. – Co masz dobrego…? – Colę. – Przynieś i mi!
Och Boże.
– Jak dużo?
– Troszkę, dwa łyki!
Wpadłam na genialny pomysł, przelałam jej trochę mojej. obejrzałam film, tak do połowy, gdy znów zachciało mi sie pić. Schodzę, wchodzę. 3/4 filmu. Ide do łazienki.
– Idziesz na dół? – Nie. – To idź i przynies mi coś słodkiego jak jest…
Schodzę, szukam, znajduję, wchodzę. W międzyczasie ściagałam trzeci film, Harry’ego Pottera 6, którego już zresztą widziałam, ale z dubbingiem. Teraz chciałam zobaczyć bez, z napisami. Patrzę, jest, sciagnął się. Harry Potter i Książę Półkrwi Dubbing PL… W tym momencie powiedziałam w końcu „O kurwa”. Zmarnowałam 500 mb transferu na chomikuj.pl by ściągnąć wersję dubbingowaną.
Hepi Nju Jer. Pff.

23
63

Koniec świata

Ostatnio wszystko mnie demotywuje. Kiedy już całkowicie przerzuciłem się na ateizm (co było trudno i wymagało ode mnie całkowitego pozbycia się jakiejkolwiek nadziei na życie po śmierci) nie widzę żadnego sensu w tym co robię. No bo po huja? Jak i tak umrę to wszystko będzie mnie już jebało. Racja, mogę obrać sobie cel wpisanie się do pamięci ludzi, tyle, że co mi z tego? Może to dla tego, że jestem egoistą :/ W ogóle po tej zimie wzięło mnie na rozmyślania na temat ludzkości. „Żałuje, że się urodziłem, ale nie jestem samobójcą” – chyba mógłbym się pod tym podpisać. :/ Chujnia panowie i panie. Śrut!

23
49

Kretyński śmiech

Nigdy nie spodziewałam się, że śmiech może być przestępstwem. Siedzisz sobie normalnie na stancji, którą regularnie opłacasz, w swoim pokoju, za zamkniętymi kurwa drzwiami, czytasz sobie bash.org.pl i się śmiejesz i dostajesz smsa od gestapo z pokoju nr 3, która nie dość, że drzwi swych nigdy nie zamyka, dla której umycie garnka i postawienie go na suszarce jest olbrzymim problemem (ponieważ zajmuje miejsce!), gdzie za brak zapytania się o pozwolenie przesunięcia butów o 5cm przewidziana jest kara śmierci, gdzie non stop słyszysz dobiegające z jej pokoju „Ale o co ci choooooodzi” donośne jak pierdnięcie słonia w beczce po kapuście, bo się królewnie nie chce wstać z wyra i pójść do pokoju nr dwa….dodając do tego fakt, że gdy robisz pranie to jest to rzecz niewyobrażalna, bo ona ma więcej prania i też chciała je w tej danej kurwa sekundzie robić….to dostajesz smsa, żeby się zamknąć, bo się gestapo uczy, a ty masz kretyński śmiech…to się nóż w kieszeni otwiera i ma się ochotę puścić Ramsteina na całą parę „A niech słucha, kuuuuwa!”…
noo…
to się wyżaliłam…

15
46