Było piękne, słoneczne popołudnie i wraz z chłopakiem postanowiliśmy wybrać się na dworzec pks w Krakowie by zakupić upragnione bilety w bieszczady (a mamy jechać za tydzień). Wesoło zaparkowaliśmy motóra koło galerii Krakowskiej i ruszyliśmy na łowy. Wtem… pierwszy cios! oczywiście jedna kasa otwarta, chyba na dziesięć tam będących. Drugi cios- kolejka jak skurwysyn! No ale nic, stanęliśmy grzecznie na samym końcu. Trzecim ciosem była cena biletów kurwa! 70zł za dwie osoby i to studenckie! Ja pierdole-myślę sobie, ale nie bede się niepotrzebnie złoscić bo to nie ja płacę :] Szczęśliwi i „bogatsi”… o bilet, skierowaliśmy się w stronę wyjścia. Wraz z tłumem jebanych wczasowiczów przemierzaliśmy podziemne korytarze dworca głównego. Wtedy, gdy szczęśliwie z nich już wychodziliśmy podeszło do nas dwóch koksów z tekstem „państwo pójdą za mną” i „poproszę o dokumenty”. Jeden z nich podobny do germańskiego gestapo chichocząc się spytał jecze czy się bardzo spieszymy- TAK! wykrzyczałam, jednak być może miał uszkodzony słuch, bo jakoś nie zmieniło to jego chęci zaciągnięcia nas do ich skrzętnie ukrytej na drugim końcu dworca kanciapki z szacownym napisem STRAŻ OCHRONY KOLEI. Strach się bać! Kolega SS pozwolił nam nawet za czas sprawdzania przez nich naszych dokumentów zapalić sobie papieroska-a co! Noi tak żeśmy zrobili. Czekaliśmy na te jebane dokumenty ze 20 minut, plus przepytywanie o imiona rodziców etc. Wciąż nie wiedzieliśmy czego od nas chcą i co zrobiliśmy? Na koniec wyszedł „twardziel”, precel jebany, i zaczął zastraszać, że za palenie dostaniemy od nich z wielką łaską JEDYNIE 70zł do zapłacenia- ŁAŁ kurwa! Wielkie dzięki! W przeciwnym bowiem razie sprawę skierują do sądu okręgowego. Zapytał jeszcze raz- zapłaci pani? NIEEEEE! Chwila ciszy… ostatnie skrobanie długopisem po notatniczku- dziękujemy państwu za dokumenty, to by było na tyle. DZIĘKUJEMY KURWA :[
Kategoria: Bez kategorii
Bóg chce żebym wykorkował
2011-07-08 23:43Nie wiem co jest grane, ale moje życie natenczas jest pasmem niekończących się porażek. Maturę zdałem wybornie, ale na studia nie pójdę. Nie zdążyłem z REJESTRACJĄ!!!
przegapiłem termin rejestracji internetowych, i teraz przepadło. Jedynie we wrześniu cień nadziei to powtórna rekrutacja. Po drugie : 8 raz nie zdałem prawa jazdy. Muszę dokupić jeszcze z 8 godzin bo inaczej…. a pieniędzy nima, w dodatku naprawdę mam straszne kłopoty w jeździe, których nie umiem opanować. Brak życia towarzyskiego, było ono na jako takim poziomie w czasie szkoły, a teraz spadło do poziomu zerowego. W dodatku mam duże trudności z nawiązywaniem kontaktów i straszną skłonność do gaf towarzyskich. Problemów mam całkiem sporo, nuda, ograniczenia wynikające z zamieszkania, nieżyczliwosć sąsiadów, i brak pieniędzy. Czasem sobie myślę, że gdybym dostał 30 tysięcy złotych, to ułożyłbym sobie życie idealnie. Kupiłbym sobie prawo jazdy, kupiłbym studia, kupiłbym samochód, kupiłbym nawet znajomych i udobruchał rodzinę, która uważa mnie za miękkie kluchy, i ciapę którą trzeba prowadzić za rączkę bo sama sobie w niczym nie poradzi. nie umiem rozwiązać żadnego ze swoich problemów i to mnie przeraża najbardziej ze wszystkiego. żebym chociaż zdał prawo, to bym miał jakiś jasny punkcik na horyzoncie. Boże za co mnie tak karasz??
Znieczulica
2011-07-08 23:43Wkurwia mnie bezmyślność i niewiedza ludzi, nie wspominając o reszcie. Jadę sobie tramwajem, sporo ludzi. Normalny ładny, ciepły dzień. Koło mnie stoi młody koleś normalnie ubrany i zdrowo wyglądający. Nagle patrzę, a kolesiowi zaczyna drgać lewe oko, zaraz cała lewa strona i zaczyna powoli zjeżdżać do bazy. Ledwo na nogach mógł ustać. Nie zdążyłem pierwszy zareagować, pierwszym był jakiś młody kolo około 14 czy 15 lat. Zapytał się ?Czy nic panu nie jest, czy dobrze się pan czuje i co się dzieje?. Co kurwa robiła reszta??? Zaczęła się odsuwać lub przechodzić dalej jakby ich to nie dotyczyło, jakby to nie był ich problem. Najlepiej udawać, że się nie widzi, ale kątem oka patrzeć na atrakcje!!! Chwyciłem faceta od tyłu za koszule żeby nie upadł, szybko wysadziłem gościa z miejsca siedzącego i posadziłem tam faceta, który się źle poczuł. Traf chciał, że przy oknie siedziała jakiś stary babsztyl. I co zrobiła ta prukwa??? Przysunęła się jak najbliżej okna i przeżegnała się jakbym jakiegoś diabła koło niej sadzał!!! W tym momencie jak to zobaczyłem to myślałem, że mnie rozpierdoli ze wściekłości. Pracuję na statku jako mechanik i ratownik. Uczyli nas, że jak trafi się na taki przypadek, że facet mdleje to należy dać mu spokojnie się położyć lub usiąść, żeby organizm doszedł sam do porządku, uspokoił się, bo gdy mdleje to znaczy, że coś w dyni złego się dzieje i reakcją organizmu jest sprowadzenie ciała do parteru żeby do mózgu krew spokojnie napłynęła. Następnym działaniem to jest starać się dotrzeć do gościa i wezwać pomoc. Jaka kurwa pomoc jak wszyscy spierdalają!!! Trzeba facetowi przeszukać kieszenie, bo może bierze lekarstwa i zapomniał wziąć albo jest cukrzykiem czy co tam innego. Nie daj Boże zacząłbym grzebać po kieszeniach to zaraz byłoby: ZŁODZIEJ!!! Na szczęście gościu usiadł, pochylił się do przodu, naturalna rekcja w tym momencie i zaczął głęboko oddychać. Po jakiejś minucie wrócił do normy. Wysiadł na pętli, więc poszedłem z tyłu za nim upewnić się czy gdzieś nie padnie. Na pasażu spotkał się z jakąś laską z wózkiem, przywitał się, pocałował ją i poszli gdzieś razem. Ja wkurwiony poszedłem na browar i do domu. No myślałem, że chuj mnie strzeli jak zobaczyłem reakcję całego tramwaju, a temu młodemu gościowi to gratulacje się należą!!!
Kretynka w pizzerii
2011-07-08 23:43Chciałem podzielić się swoją chujnią w związku z zamawianiem pizzy. Zawsze staram się bronić pracowników i wiem, że są tylko ludźmi ale do kurwy jasnej ciasnej żeby przez 10 minut kretynka nie potrafiła ogarnąć w systemie trzech prostych rzeczy… 5 minut się męczy przyjmując najprostsze zamówienie (i to jeszcze z błędami, ciągle ją trzeba poprawiać). Potem niby jej się system zawiesza (od paru lat pizzę w tym miejscu zamawiam i nic takiego nie ma miejsca), potem powiedziała ojoj i poszła się kogoś spytać… wróciła i oczywiście dupa… Zamiast zaproponować, że oddzwoni za chwilkę czy żebym ja zaraz zadzwonił to nie, czekam i czekam… aż się w końcu rozłączyłem i pewnie zmuszony będę skorzystać z usług konkurencji.
Facet job twou mać
2011-07-08 23:43Witam chujowiczów obu płci. Chcę podzielić się z Wami moją chujnią, która to przydarzyła mi się ostatnimi czasy. Uwaga: tylko dla czytelników o mocnych nerwach, a w zasadzie z dużą dawką cierpliwości i lubiących historyjki o zabarwieniu miłosnym. Otóż…
Miałam faceta. Spotykałam się z nim na tyle długo, że zaczęłam myśleć poważnie o założeniu rodziny itp. Ale okazało się, że ten skurwiel mnie zdradzał. Oczywiście jak to w takich sytuacjach bywa – rozpacz, wściekłość, pomieszane z bezsilnością i zastanawianiem się nad sensem życia. Oczywiście wyżyłam się na nim, potem wypłakałam wszystką wodę z organizmu i było mi już trochę lepiej. Poprawiałam sobie nastrój tym, że w sumie dobrze, że o tym, jaki to skurwiel dowiedziałam się teraz a nie później, kiedy np bym wpadła albo coś. Ale ochłonęłam, wykasowałam jego nr z telefonu, żeby jakieś głupie pomysły nie przychodziły mi do głowy. Wywaliłam wszystko, co się z nim wiązało. Nie widziałam go już miesiąc. Kazałam mu wypierdalać i widać, że mnie posłuchał. Do czasu… Ten pierdolony jebaniec zatrudnił się w mojej firmie kurwa!!! Jutro będzie pierwszy dzień, kiedy go znowu zobaczę. Myślałam, że wszystko mi przeszło, ale się kurwa myliłam. Teraz zastanawiam się, jak to będzie. Nie zwolnię się z firmy, bo moja mała kariera nabiera tempa. No i myślę cały czas jak się zachować przy nim, żeby nie wyjść na idiotkę i nie dać po sobie poznać, jak bardzo przeżywam nasze rozstanie. Boję się kurwa i nie mogę zasnąć z tego wszystkiego. No kurwa mać, poradźcie coś, jak najlepiej wybrnąć z teg wszystkiego? Najgorsze, że mam tendencję do płaczu, kiedy o nim myślę, więc boję, że zaleję się łzami przy nim, ale byłaby kicha jak ja pierdole. A wszystko było już na dobrej drodze do odzyskania równowagi. No chujnia normalnie.
Szpetny ryj
2011-07-08 23:43Ktoś tu ostatnio pisał o szpetnym ryju, to ja muszę też napisać, że mam szpetny. Wkurwia mnie to, nie zwracam na to uwagi, ale robią to inne chuje, dziewczyny mi nawet tego nie wypominają, ale to z grzeczności. Cierpię jeszcze na chorobę skóry, która oszpeca mnie jeszcze bardziej. Gapią się na ciebie ludzie, wyglądasz jak nienormalny, do dziewczyny strach zagadać, bo byłby sajgon i smród (czyt. obgadywanie) przez miesiąc. Ale co z tego, że mam wiedzę, nie jestem tępy, interesuje mnie wiele rzeczy, jak dziewczyny mnie mają w otworze. I nie mówcie, że mam się tym nie przejmować, bo jak każdy człek na tej obsranej planecie pragnę MIŁOŚCI i zbliżenia :/. Co ja bym dał, żeby mieć jaką dziewczynę, która by mnie chciała i akceptowała. Jest taka jedna, z którą chciałbym zawrzeć chociaż koleżeński kontakt, ale nie mogę się odważyć :/ Szczęście, że kumple się nie odwracają… Wygląd to jednak dużo, ale nie ma się co dziwić. Dobra, popierdoliłem trochę, ale biorę się do pracy. Będę gadał/nękał te babska, może mnie jakaś zechce 😀 A jak wyjdę na głupka, to co. Będę odważny i pewny siebie. Srać takich obgadujących, bez ambicji, obszczymurków, zarobię kiedyś jebane krocie i sami będą mi buty czyścić. HAHAHAHA. Śrut akurat nie pasuje tutaj, ale lubię to słowo na zakończenie użyć 😉 ŚRUT.
Poznałam faceta marzeń
2011-07-08 23:43Tak jest, będzie romantycznie. Miesiąc temu poznałam faceta moich marzeń. Polubiłam go oczywiście, on mnie też. Ach, jak pięknie… I co? I chuj oczywiście! Nie tylko za miesiąc wyprowadza się na stałe na inny kontynent (więc oczywiście nie ma nawet najmniejszego sensu czegoś zaczynać). To jeszcze bym jakoś zniosła – a nuż byśmy się zaprzyjaźnili online i jakby miało wyjść to by wyszło. Ale nie, chujnia jest przecież kreatywnym stworzeniem, więc jego bardzo dobry kolega, z którym jestem dość mocno zaprzyjaźniona się we mnie zakochał do tego stopnia, że wspomina ożenek. I prześrut (tudzież śrutnia). Bo oczywiście teraz w imię męskiej przyjaźni na nic kompletnie nie mogę liczyć. Także teraz dziękując wrzechświatowi i jego wspaniałej ironii będę mogła śpędzić resztę życia ze świadomością istnienia Pana Idealnego (wcześniej cyniczne negowałam taką możliwość).
Nic, tylko zakończyć soczystym ja pierdolę kurwa mać!
Śrut!
Fałszywy „przyjaciel”
2011-07-08 23:43Nie wiem już co robić. Kiedyś kolegowałem się z takim jednym typkiem, wszyscy mi mówili, że się przy nim zmieniam. Mnie to nie obchodziło byliśmy najlepszymi kumplami. Do czasu. W końcu poznałem, jaki z niego skurwiel, że potrafi wbić nóż w plecy nawet największemu przyjacielowi. Raz powiedział o parę słów za dużo, nawet nie przeprosił. Myślał, że zapomniałem, ale nie! Ja wszystko doskonale pamiętam! Teraz nikt go nie lubi i dobrze, tylko jest jeden wielki problem. Ten jebany chuj zaczął obracać kumpli przeciwko mnie, oczywiście to moi najlepsi przyjaciele i nadal mnie lubią, ale wczoraj wszyscy mówili, że nie ma imprezy a dzisiaj się okazało, że jednak była. I co w tym takiego? To ten śmieć powiedział innym, żeby po mnie nie dzwonić. Nienawidzę go, nadejdzie czas, że mu wygarnę przy wszystkich jakim chłodnym kłamcą jest. Śrut i chuj!
Szerzy się gówno
2011-07-08 23:43Właściwie nie wiem jaki sens ma tytuł tematu jaki piszę, ale jest mocno powiązany z gównem, które rozprzestrzenia się z prędkością spermy wystrzelonej z mojego fiuta. Ogólnie wstęp nie ma sensu, wiem – Ale do sedna. Chujnia obecna, polega na tym, że nie mam już siły to tego osranego żywotu, który przypomina bardziej wegetację. Mam dziewczynę, nie chce z nią być, nie wiem czy ją kocham, nie wiem też jak ją zostawić. W chuj nie wiem. Co się chcę rozstać, ona dzwoni, przychodzi, płacze, obiecuje, że się zmieni, gada mi pierdoły, a ja podczas takich rozmów marzę o włożeniu jej pustej głowy między kibel, a deskę klozetową i mocno usiąść na sraczu żeby jej cały łeb pękł. O tym właśnie myślę w momencie gdy Ona mi obiecuje, że się zmieni. Suką jest niesamowitą, okłamuje mnie ze wszystkim, spóźnia się do mnie, jej rodzice jak już się pojawią u niej w domu z łaski swojej to są najważniejsi mimo, że skurwysyny z nich nie liche. Znam inne, fajne dziewczyny, z którymi chciałbym być, chciałbym z nimi ułożyć wszystko ale nie, bo ja jestem pizda i nie umiem się pozbyć czegoś co mnie niszczy. Wierze, że kiedyś się ogarnę i wystawię światu dupę do pocałunku, będę takim egoistą żeby nie zwracać już uwagi na innych tylko wreszcie na siebie. Dziękuję za poświęcony czas na przeczytanie tego, jakże by inaczej – Gówna. Pozdrawiam.
Przyja”ciul” i szmata
2011-07-08 23:43Z moim przyja”ciulem” znamy się od 17 lat – od pierwszej klasy podstawówki. Różnie między nami bywało ale zawsze był browar i pogodzenie. Aż do teraz… Od około roku miałem dziewczynę, latała za mną rok aż uległem i dałem jej szanse, przez ten cały rok było nam bardzo dobrze. Czułem, że to ta jedyna. Jednym zdanie, żeby nie zanudzać – zakochałem się. I wiecie co się okazało? Najlepszy kumpel, który był mi jak brat zakombinował z moją kobietą. No kurwa mać! Czy tak wygląda przyjaźń? Czy nie mógł se jej odpuścić? Tak to jest jak się myśli „główką” zamiast głową. Normalnie pierdolony upadek wszelkich zasad. Jeszcze kłamstwa w żywe oczy i wypieranie się wszystkiego. Odechciewa się żyć i zanika wiara w ludzi. Ogólnie Chujnia w chuj. Śrut
