Kariera

DALL-E-2024-09-21-13-25-25-A-humorous-image-of-a-man-in-his-60s-sitting-on-a-couch-in-his-pajamas-su

Po wielu latach, przyszedł czas aby zakończyć piękną i pełną wspaniałych chwil, karierę.
Przez 40 lat kroczyłem dawno obraną drogą ale nadszedł jej kres.
Teraz pora odpocząć i obejrzeć dokonania.
Zapytacie, czym zajmowałem się przez te cztery dekady.
Nie było to może zajęcie, o którym każdy marzy po nocach ale ja, bardzo lubiłem to robić i odnajdywałem się w tym doskonale.
Otóż, roboty szukałem.

23
7

Kradzież samochodu

DALL-E-2024-09-21-13-26-07-A-humorous-meme-showing-a-modern-high-tech-car-stealing-itself-The-car-is

Kiedyś, żeby ukraść samochód, trzeba było wykazać się wiedzą, sprytem i doświadczeniem.
Oczywiście, kradzież Poloneza czy Malucha, była o niebo łatwiejsza niż na przykład Mercedesa czy nawet Opla ale mimo wszystko, trzeba było wiedzieć, jak w Polonezie czy Maluchu dostać się do kabli i które połączyć na krótko by silnik odpalił i przy okazji, nie powstało zwarcie w instalacji elektrycznej.
Czasem trzeba było chwilę posiedzieć w aucie i pomyśleć aby nim odjechać.

Dziś, nowoczesny samochód, nawet taki za bańkę, może ukraść nawet debil.
Bierzesz pierwszego lepszego ćwoka z ulicy, nawet polskiego nie musi znać, dajesz do ręki „breloczek” i to wszystko.
Delikwent podchodzi do auta a ono samo się otworzy i nawet silnik oraz ogrzewanie włączy się automatycznie aby złodziej nie musiał się napracować i żeby miał ciepełko w pracy.
Podobnie z resztą z okradaniem banków.
Kiedyś, prawdziwy kasiarz to był fachowiec z ogromną wiedzą a okradanie banków było misternie przygotowywaną akcją logistyczną.
Dziś, nawet z domu nie trzeba wyjść aby zajebać miliony z cudzego konta.

To ma być ta nowoczesność i bezpieczeństwo ?
Pierdolę taką nowoczesność.

11
6

Populacja Krokodyli

DALL-E-2024-09-21-13-26-47-A-funny-meme-image-showing-a-chaotic-scene-in-the-Australian-outback-with

Australia ma coraz większy problem z gwałtownie rosnącą populacją krokodyli.
Jest to w dużej mierze zasługa… Unii Europejskiej albowiem ta, wprowadziła całkowity zakaz importu i obrotu skórami krokodyli i innych zwierząt.
Dotychczas, UE była największym rynkiem zbytu na skórę.
USA i Ameryka Południowa, mają swoje więc z Australii importować nie potrzebują.
W samej Australii, jako kraju podlegającego Koronie Brytyjskiej, także należało te przepisy wprowadzić albowiem weszły w życie, gdy UK było jeszcze członkiem wspólnoty.
Samo zniesienie tych przepisów w Australii, niewiele pomoże bo rynek krajowy, nie jest aż tak chłonny, jakim był europejski i rosyjski, który także został zamknięty ale z innych, znanych powszechnie przyczyn.
Jakie to przyniosło efekty ?
Otóż, jak wszystko, co „geniusze ekologii” wymyślą, kończy się zawsze jednakowo, czyli katastrofą i zagładą innych gatunków.
Taki obraz jest teraz w Australii.
Krokodyle, nie mające na tym kontynencie naturalnych wrogów, rozmnażają się bez kontroli naturalnej, zaczynają ekspansję na nowe terytoria a przy okazji, unicestwiają wiele innych, cennych gatunków zwierząt.
Jakby tego było mało, to w samym 2024, krokodyle zabiły i zjadły już trzy osoby.
Owszem, krokodyl sam w sobie, bez względu na rejon świata, w którym żyje, niewielu ma naturalnych wrogów, mogących go pokonać.
W Afryce czy Azji, są to najczęściej dzikie koty jak tygrysy czy lwy.
Są też nosorożce i hipopotamy, które z powodzeniem są w stanie zabić krokodyla.
Koty w Australii, jak na przykład Puma, nie polują na krokodyle.
W Ameryce Południowej zaś, populacja krokodyli jest skutecznie regulowana za pomocą broni palnej ale też i zwierząt.
Australia, mimo, że jest siedliskiem najniebezpieczniejszych zwierzątek na świecie, nie ma ani jednego, które mogłoby zagrozić krokodylowi i w tym tkwi problem.
Sytuacja będzie coraz gorsza i ciekaw jestem, czy w końcu ktoś tam otworzy oczy i zrozumie, że lewacka propaganda nigdy, niczego dobrego nie zrobiła.
Z podobnym problemem zmagały się kiedyś USA, gdy na Alasce, strach było nie tylko wejść do lasu ale i wyjść z domu.
Krokodyli jednak tam nie ma ale są niedźwiedzie, które na lądzie są jeszcze groźniejsze.
Dlatego, władze wprowadziły dość dziwne, z punktu widzenia reszty świata, przepisy.
Otóż, gdy wybierasz się do lasu czy w góry albo gdziekolwiek poza miasto, masz obowiązek noszenia broni i to długiej broni bo z pistoletem 9mm to najwyżej możesz niedźwiedzia rozdrażnić i nawet wywalenie całego magazynka go nie zatrzyma gdy ranny zaczyna szarżować na człowieka.
Broń długa z mocną amunicją dale większe szanse bo nawet gdy nie trafisz miśka w łeb to siła rażenia jest na tyle duża, że z powodzeniem unieruchamia zwierzaka.
Zaraz ktoś się rozpisze, że to człowiek jest najgorszy, że człowiek zabija i takie tam pierdoły.
Po pierwsze, człowiek też jest równoprawną istotą na tej planecie i jesteśmy taką samą częścią przyrody jak krokodyl czy niedźwiedź.
Po drugie, zabijanie groźnych zwierząt jest czasem koniecznością bo ich zbyt duża ilość doprowadzi do jeszcze większego spustoszenia w przyrodzie bo zakłóca się łańcuch pokarmowy.
Nawet jeśli to człowiek ponosi winę za wzrost populacji niebezpiecznych drapieżników, to do człowieka należy naprawienie tego problemu a groźny drapieżnik, który działa tylko według instynktu zabijania, jest jak Rosja… rozumie tylko argument siły.

Zatem, cieszcie się europejscy „ekolodzy” że przyczyniacie się do ratowania biednych krokodylków.
Dzięki temu, niedługo przestanie istnieć kilka gatunków ryb, ssaków, itp.
O człowieku nie wspomnę bo przecież według was, człowiek to zbędny jest.
Mam jedną radę dla ludzi tak myślących.
Jeśli uważacie, że człowiek jest elementem zbędnym na Ziemi, to zacznijcie od siebie, dajcie przykład, jak należy postępować.

8
5

Moja dziewczyna mnie chyba nie kocha

DALL-E-2024-09-21-13-34-40-A-humorous-meme-for-a-frustrated-man-feeling-emotionally-exhausted-in-a-r

Dobra, wysram się tutaj mocno bo już kurwica mnie bierze. Nie wiem co mam robić a mam wrażenie, że próbowałem już wszystkiego. Poznaliśmy się przypadkowo, nasza relacja dosyć szybko się rozwinęła a ona sama nie kryła od samego początku przede mną swoich wad, ani wad otoczenia których nie jest mało. Od samego początku obydwoje wychodziliśmy z inicjatywą, był problem, była rozmowa czasem okupiona obopólnym płaczem i bezradnością ale ostatecznie wychodziliśmy jakoś na prostą i było w porządku, do czasu. Do czasu, jakżeby inaczej, kolejnej rozmowy, kolejnej kłótni i tak na zapętleniu. Ma pojebaną sytuacje w domu oraz pracy i nie będę się wdawał w szczegóły ale część osób na pewno to kojarzy czyli wóda wszędzie dookoła wóda i patologiczne zachowania, ona sama taka nie jest chociaż widać, że tym odrobinę przesiąkła jednak widać też, że kompletnie to nie jest jej świat i tu pojawia się problem właśnie. Potrafi mi się wypłakać nad swoim losem, rozpaczać nad nim i jednocześnie do ciężkiej kurwy nie chcieć nic rozwiązywać, czuję się jak jebana poduszka na łzy od pocieszania, już przestałem mówić, że będzie dobrze bo przestaje w to wierzyć szczerze mówiąc. Żyję w ciągłym stresie o nią, bo codziennie słyszę masę narzekań jak to dookoła wszystko niesprawiedliwe i wszystko chujowe i w ogóle ona to tylko pechowa jest. Jednocześnie wkurwiony no bo co próbuję rozwiązać jakikolwiek problem to, że pozwolę sobie tak patetycznie rzucić moją otwartą rękę ku niesieniu pomocy, odtrąca. Z jednej strony świata poza mną nie widzi, cudowny jestem w łóżku i w ogóle co to ja nie jestem a z drugiej strony to tego kompletnie nie widzę w czynach, mam ciągłe wrażenie, że ona przez pryzmat swoich chujowych doświadczeń dotychczas jest ze mną ze względu na to, że ja jako pierwszy pokazałem jej, że można być dobrym i to jest jedyna rzecz którą we mnie widzi i się tego kurczowo trzyma a całe dobro dostaję tylko wtedy jak wyraźnie powiem, że coś się między nami jebie. Czuję jakby jej uczucia które mi wyznaję były sztuczną kopią tego co mówię jej ja. Po raz pierwszy poczułem coś takiego do drugiej osoby, po raz pierwszy stawiam jej dobro nad swoje i chcę zbawić jej mały świat ale nie wiem jak długo dam radę w ten sposób. Miałem kilka lat przerwy od jakichkolwiek związków i czasami mam ochotę do tego wrócić ale szczerze mówiąc nie potrafię jej tego powiedzieć, nie potrafię powiedzieć, że mam już tego dość i odejść, bo czuję że ją skrzywdzę i nigdy mi tego nie wybaczy, albo co gorsza zrobi coś głupiego. Chujnia i śrut panowie i panie, miłość ma chyba dawać szczęście ale chyba jej coś nie idzie, posiedzę i popłaczę sobie w pokoju.

7
8

Brak znajomych po 30-tce

DALL-E-2024-09-21-13-35-13-A-funny-meme-showing-a-woman-sitting-alone-in-a-gym-lifting-dumbbells-wit

Witam.
Moim problelem jest brak relacji. Wszystkie znajomości ze szkoły i studiów były na chwile i uleciały. Rodzice mówia,że nie trafiałam na odpowiednie osoby, dlatego byłam tylko tzw. „Koleżanką od notatek itp.”. W pracy cieżko kogoś poznać, bo wiekszość ma dzieci,męża i mnóstwo innych obowiazków. A ja nie mam nawet chłopaka. Szukałam troche przez portale, ale szybko sie zniechecam. A przecież nie pójde sama do klubu/baru. Prowadze takie puste życie, praca dom i tak w kółko. Chodze tylko na siłownie. W ogóle wszedzie chodze sama, bez żadnego towarzystwa. Nawet na wakacjach byłam sama autokarem z grupą z biura podróży. Niektorzy sugeruja, żeby iść po pracy na wolontariat, że tam bedzie cheć integracji i zapoznawania się.
No nic, wyżaliłam się.

29
3

Modlitwa moja.

DALL-E-2024-09-21-13-04-37-A-funny-and-sarcastic-meme-in-response-to-an-angry-and-hateful-prayer-abo

Panie Jezu kochany i Matko Boża Maryjo Święta spraw proszę żeby moja firma upadła prędko a wszyscy dyrektorzy i prezesi zdechli od raka w najbliższym miesiącu. Proszę Was Święta Rodzino by wszyscy udziałowcy, którzy czerpią zyski z tej spółki, w której ja pracuję też zdechli wyrzygawszy własne flaki w swoich wieśniackich audicach. No i żeby ich rozpieszczone córki zostały kurwami a synowie pedałami Amen. Z góry dziękuję Wam Święci Patronowie za spełnienie moich skromnych próśb. Wprawdzie zostało mi do przerobienia jeszcze tylko 6 miesięcy (koniec umowy lojalnościowej) ale byłbym bardzo rad, gdybyście, dzięki swojemu świętemu wstawiennictwu- skrócili me cierpienia choćby o jedną dniówkę. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Mahomet oraz jego dziewice Amen.

7
8

Przez ostatnie dwa lata tkwiłam w toksycznym związku

DALL-E-2024-09-21-13-05-13-A-funny-meme-depicting-a-determined-young-woman-standing-confidently-outs

Dopiero teraz jestem w stanie o tym powiedzieć głośno i przyznać to przed samą sobą i o tym opowiadać.

Na samym początku ja zakochana biegałam za nim jak głupia, kiedy on mnie zwyczajnie olewał. Tłumaczyłam sobie jego zachowanie tym, że przecież poprzednia bardzo go zraniła. Byłam tak zakochana, że nawet wybaczyłam mu, kiedy pierwszy raz nazwał mnie szmatą. Chodziłam wtedy z nim do 1 klasy liceum. Zaczęłam się dowiadywać kim jest dopiero po roku, od kiedy zaczął mnie kontrolować. Nie jest informatykiem, jednak potrafił włamać mi się na Facebooka bez użycia hasła i czytać wiadomości. Potem zazwyczaj miał pretensje, bo nie podobało mu się z kim ja piszę. Wywierał na mnie presję, po czym ja z wyrzutami sumienia robiłam co chciał, żeby go nie stracić. Tłumaczyłam sobie, że przecież on mi pomaga i że mogę na niego liczyć.
W międzyczasie zachorowała moja mama na raka. Szanse na przeżycie były znikome. Gdy dostała pierwszego wylewu, jego wtedy nie było. Pojawił się jako dobry chłopak dopiero na pogrzebie. Ale potem, gdy w trakcie żałoby potrzebowałam jego pomocy, on wychodził sobie z kumplami. Raz wygarnęłam wtedy co o tym myślę, to dostawałam wiadomości o treści „Gdyby nie śmierć Twojej mamy, to już dawno nie bylibyśmy razem” lub „Chętnie pocieszyłoby cię pół osiedla”. Byłam w szoku, ryczałam jak głupia i wtedy postanowiłam, że to koniec. Jednak on miał inne plany i postanowił zagrać mi na emocjach. Codziennie przepraszał i płakał, obiecywał, że już takiej sytuacji nie będzie. W końcu uległam.

Przy drugiej takiej kłótni już nie powtórzył tych słów, faktycznie. Wolał mnie zacząć szantażować, zastraszać i niszczyć moje rzeczy, a potem jeszcze szarpać. Chciałam z nim zerwać, ale nie potrafiłam. Czułam i wiedziałam, że jak to zrobię, to zacznie się mścić. Teraz już wiem, do czego jest zdolny. Tym razem chciałam kategorycznie zerwać znajomość. Najpierw płakał i pytał dlaczego, przecież on mnie kocha, stara się dla mnie, robi co może. Twardo postawiłam na swoim i wtedy wpadł w szał. Farba, która leżała na podłodze, wylądowała na panelach i meblach. W ścianach, w miejscach gdzie był styropian, zrobił dziury. Na dodatek oblał ścianę rozpuszczalnikiem. Nie chciał wyjść, mimo że grzecznie go o to prosiłam. W końcu zadzwonił po swoją mamę, by po niego przyjechała. Skorzystałam z okazji, gdy wyszedł po mamę i zatrzasnęłam drzwi, wejściowe które oczywiście próbował otworzyć. Jego mama również. Nie otwarłam ich, a ona mi odpowiedziała, że tego pożałuję.

Dyktafon w telefonie to przydatna rzecz. Wszystko został nagrane. Piszę to przed pójściem na komisariat. Trzymajcie za mnie kciuki!

13
2

Gówno

DALL-E-2024-09-21-13-05-56-A-comic-style-meme-depicting-a-person-lounging-on-a-simple-worn-out-couch

Moje życie to gówno.
Gówno osiągnąłem, gówno umiem i gówno robię
Nie pracuję, nie mam ambicji i honoru.
Nie uważam się jednak za przegrywa czy nieudacznika.
Pierdolę zarabianie bo nie muszę tego robić, nie muszę niczego udowadniać czy osiągać.
Ogromny spadek dostałem i nie boję się przyszłości.
Nie mniej, jestem nikim, nic nie wartą kupą mięsa i kości.
Żadnego ze mnie pożytku.
Mam w chuj kasy, na którą nie zasłużyłem, nie zapracowałem na nią.
Nie mniej, nie rozpieprzam pieniędzy na lewo i prawo.
Ludzie nawet po mnie niczego nie poznali.
Owszem, zmieniłem samochód.
Dwudziestoletni na dziesięcioletni a mógłbym sobie nowego mercedesa spokojnie kupić.
Nie jarają mnie jednak luksusy, nie obnoszę się z tymi pieniędzmi.
Ciuchy mam takie same, zwykłe i tanie.
Czas poświęcam na zainteresowania.
Uczę się języków obcych i trochę podróżuję.
Nie mam znajomych i nie muszę się nikomu tłumaczyć z tego, że nie ma mnie miesiąc albo dwa.
Sąsiedzi mają mnie w dupie, tak samo, jak ja ich.
Złodziei też się nie boję bo w domu nie mam niczego wartościowego.
Stary telewizor, mała lodówka i kilka pustych szafek.
Mam laptopa ale zawsze zabieram go w podróż.
Gdy jednak jestem w obcym kraju to wówczas puszczają hamulce choć nigdy całkowicie.
Lubię dobre hotele i restauracje.
Wcinam wówczas najlepsze żarcie i korzystam z życia i pieniędzy, które los mi podarował.
Nie oznacza to jednak ze sypiam i jadam w super luksusowych miejscach.
Dla mnie, dobry hotel, to czysty i bezpieczny a dobra knajpa to taka, która oferuje porządne, lokalne żarcie.
Nie pasuję do luksusowego życia i hoteli.
Raz, będąc w Szwajcarii, chciałem polizać tego życia i przespałem się w Hiltonie oraz wypożyczyłem Ferrari na weekend.
Jeździłem tym autem z duszą na ramieniu i tylko raz przycisnąłem na autostradzie ale szybko odpuściłem bo przestraszyłem się tego, co ten samochód potrafi.
Chciałem się przekonać, czy chciałbym żyć w luksusie.
Otóż, nie, nie pasowało mi to.
Cieszyłem się gdy oddałem Ferrari i wymeldowałem się z Hiltona.
Żyję tak samo, jak przed otrzymaniem spadku.
Jem to samo, mieszkam tak samo i tak samo się zachowuję.
Jedyną różnicą jest to, że spokojnie zasypiam i budzę się bez stresu.
Nic nie muszę a to najpiękniejsze uczucie na świecie.

26
4

Nowe Szary Króla

DALL-E-2024-09-21-13-06-36-A-humorous-meme-showing-a-modern-day-emperor-in-fancy-invisible-clothes-s

Mądrość jest w baśniach a jedną z mądrzejszych baśni mojego dzieciństwa, są „Nowe Szaty Króla” autorstwa, Hansa Christiana Andersena.

Jeśli nie znasz tej baśni a chcesz ją poznać, to nie czytaj dalej bo mogą być spojlery!!!

Na wszelki jednak wypadek, nie będę streszczał tutaj baśni bo chcę napisać o czymś innym a mianowicie o mojej obserwacji współczesnego świata.
Całe masy ludzi, ślepo daje wiarę fałszywym wartościom wciskanym bezczelnie i na siłę, na każdym kroku.
Puste hasła, które stanowią jedynie elegancki zlepek słów lub nawet patetyczne przemowy, stanowią wątły fundament źle pojmowanej moralności.
Wspomniałem o jednej baśni ale pisząc ten tekst, co i rusz znajduję odniesienia do całej literatury a przynajmniej tej części, która boleśnie acz celnie, piętnuje ludzkie słabości i podatność na fałszywe idee.
Chyba nigdy w historii nie było takiego czasu, gdy te wszystkie zjawiska uwidaczniają się aż nadto.
Ludzie wchłaniają zatruty gaz, mając wyrytą w świadomości informację, że właśnie oto, oddychają krystalicznie czystym i nieskazitelnym powietrzem.
Piją zatrutą i zgniłą breję, w której glony i bakterie widoczne są już gołym okiem ale znów, ślepi i głusi na prawdę, powtarzają jak mantrę, że właśnie smakują krystalicznie czystej wody ze wspaniałego i nieskazitelnego źródełka.
Wszelkie próby nawrócenia pełzną na niczym bo ci ludzie, tak samo jak ci co w szponach okowity tkwią, nie uznają innej drogi, nie widzą alternatywy i ślepo, bezkrytycznie wyrzucają z siebie nic nie znaczące słowa, tylko po to, aby nie utracić swego miejsca wśród gawiedzi, podziwiającej nowe szaty swojego króla.

4
3

Mówienie per pan/pani

DALL-E-2024-09-21-13-07-21-A-funny-meme-showing-a-young-guy-with-messy-hair-and-a-confused-expressio

Wkurwia mnie ten zwyczaj w Polsce, że w miejscach pracy czy w sklepach sprzedawcy do prawie wszystkich mówią per Pan/Pani. Chociaż owszem, w przypadku osób, które wyglądają na 30+lat, 40+ i więcej, to ten zwrot jest szacunkiem. Ale do kurwy nędzy, mam osobiście niespełna 18 lat i mówią mi prawie wszyscy per Pan. Czuję się przez to jak boomer. W takiej Anglii czy Ameryce wszyscy są per ty (how are you doing itd).

4
13